Zapomniane sylwetki II wojny swiatowej cz. IV Partyzant NOVJ, Jugosławia 1944r.

/ 1 komentarzy / 8 zdjęć


Późnomarcowe słońce stało już wysoko kiedy dotarł do kolejnej kępy krzaków. Musiał zatrzymać się na chwilę, żeby złapać oddech. Choć temperatura była już wyższa niż rano, ubranie miał w dalszym ciagu mokre, koszula lepiła mu się do ciała, spodnie miał cieżkie i sztywne od błota i wody. Jedynie marynarka, którą wkrótce po przeprawie zdołał wykręcić, byłą w miarę sucha.
                Usiadł i wyjął z kieszeni ostatni kawałek kiełbasy, którą ukradł z wędzarni. Była półsurowa i miał wrażenie, że zaczęła się już powoli psuć. Nie zamierzał jednak wybrzydzać – przez ostatnie trzy dni żywił się tylko tą kiełbasą, a żołądek domagał się jedzenia. Przez jakiś czas jeszcze miał głód pod kontrolą, ale ta cholerna rzeka, w której o mało co się nie utopił, wyciągnęła z niego resztkę sił.
                Nie miał specjalnego planu, ale wydawało mu się, ze ucieczka nie powinna być trudna. Pamiętał z geografii, jeszcze ze szkoły powszechnej, że z Grazu do dawnej granicy z Jugosławią było jakieś 60-70 kilometrów. Gospodarstwo, do którego trafił na roboty, znjadowało się na południe od miasta, wydawało się więc logicznym, że odległość będzie mniejsza. Oceniał, ze dojdze w dzień-dwa. Nie przewidział tylko, że teren wokół był górzysty, prawie całkiem pozbawiony drzew, a do tego będzie musiał omijać wszelkie osady ludzkie. No i ta przeklęta rzeka – pamiętał wprawdzie mgliście ze szkoły, że między Austrią a Jugosławią coś płynęło, ale nie spodziewał się, czegoś takiego. No i nie oczekiwał, że most, który w końcu udało mu się znaleźć, będzie pilnowany. Wszak ani Austrii, ani Jugosławii już nie ma, wszystko to wielka Rzesza.
                Zastanawiał się, czy jego ucieczka miała w ogóle jakiś sens. Czy nie lepiej byłoby pójść do najbliższej wsi i oddać sie w ręce Niemców? W końcu – jakie miał podstawy, by myśleć, że na południu czeka go coś lepszego? Pamiętał wprawdzie jeszcze z 1941r., że podziemne gazety wspominały o powstaniu w Jugosławii, pamiętał też, że jesienią cała wieś, łącznie z Jurgenem Schwarzbeckiem, grubym bauerem, u którego pracował, wpadła w straszną panikę na wieść o kapitulacji Włoch, szybko jednak się uspokoili, gdy Hitler zajął ziemie dawnego sojusznika. Wiedział też, że na północ nie ma sensu się kierować – Wprawdzie bolszewicy ponoć dotarli już do Polski, ale raz, że diabli wiedzą czego się po nich spodziewać, wszak już raz nas zdradzili, a dwa, że to setki kilometrów przez Niemcy. Nawet gdyby gruby Shchwarzbeck pozarzynał wszystkie swoje świnie i wędzarnia pełna była mięsa, które można „porzyczyć”, to i tak nie starczyłoby na taką wędrówkę. Ale zostać było niepodobna. Zwłaszcza odkąd spasiony parteigenose, tuszą podobny do swoich zwierząt hodowlanych, obciął im racje żywnościowe do poziomu, który nie pozwalał mieć nadziei na dożycie do końca wojny.
                Odpocząwszy trochę i oszukawszy głód, ruszył dalej. Żeby oderwać się jakoś od swojej nieciekawej sytuacji, zaczął w myślach śpiewać sobie piosenki. Tak go to zajęło, że głosy usłyszał dopiero podchodząc do skalnej formacji na szczycie kolejnego wzgórza. Przystanął i zaczął nasłuchiwać. Gdzieś po drugiej stronie większa gupa ludzi prowadziła ożywioną dyskusję. Do tego dość wesołą, na co wskazywały okazjonalne wybuchy śmiechu. Już miał zawrócić, kiedy usłyszał, że niewidoczni jeszcze ludzie zaczęli spiewać. Nie rozróżniał słów, ale melodia wydała mu się znajoma. W dzieciństwie słyszał ją, gdy z chłopakami z sąsiedztwa chodził szydzić z jeńców bolszewickich w pobliskim obozie.
„Czyżby Rosjanie?” Pomyślał. „Dotarli aż tutaj?”
Ostrożnie wyjrzał zza skały. Rzeczywiście, w znajdującej się w dół zbocza kępie krzaków dostrzegł ludzkie sylwetki. Część stała, kilku ludzi siedziało – to właśnie oni śpiewali - większość jednak krzątała się, najwyraźniej zwijając obozowisko. Postanowił podejść bliżej. Zaczął rozróżniać słowa pieśni:
...Da će kod nas slomit’ vrat,
Prije ćemo mi umrijeti,
Nego svoje zemle dat’!
Słowa brzmiały znajomo, ale był pewien, że to nie rosyjski. Czyżby jednak...? Nie kryjąc się już ruszył przed siebie. „Może to pasterze?” - pomyślał.
Zgazit ćemo izdajice
I prihvatit ljuti boj...
Pieśń nagle się urwała. Zobaczył, ze ludzie w dole zaczęli się rozbiegać, większość zaległa na ziemi, kilku z nich padło na ziemię.
„Chyba mnie zauważyli...” – przemknęło mu przez głowę.
- Stoj! Roke Gor! – usłyszał za plecami. Zatrzymał się i podniósł ręce do góry.
- Obrni se!
- Nie rozumiem – odpowiedział powoli odwracając głowę. Za nim, zasłonięty skalnym występem, stał żołnierz z czerwoną gwiazdą na czapce i mierzył do niego z karabinu. „Ki diabeł?” – pomyślał.
- Ne razumete? – zapytał żołnierz – Kdo ste? Čech? Slovak?
- Polak. Z robót uciekam, Ziwilarbeiter.
- Poljak? Smo Vojaki Jugoslovanske Narodnoosvobodilne Vojske, 3 Slovenska Brigada. Si bo šel z nami! Pojdi!
Żołnierz wydawał się trochę uspokojony, ale karabinu nie opuścił. „Jugosłowiańskie narodno-coś tam wojska?” – pomyślał idąc z rękami w górze – „Może coś rzeczywiście było w tych opowieściach o powstaniu w Jugosławii...”
 
                17 kwietnia 1941r., po jedenastodniowej obronie, Jugosławia skapitulowała wobec niemieckich i włoskich najeźdźców. Wieloetniczne państwo podzielone zostało miedzy Niemcy, Włochy, Węgry, Bułgarię i tzw. Niepodległe Państwo Chorwackie. Rząd, z królem Piotrem II udał się na emigrację. Ale mimo kapitulacji rządu, podziału kraju między okupantów, wielu mieszkańców Jugosławii ani myślało złożyć broń. Już 11 maja Powstały Wojska Jugosławiańskie w Ojczyźnie pod dowództwem pułkownika (późniejszego generała) Dragoljuba Mihailovicia, znanego bardziej pod pseudonimem „Čiča Draža” (wujek Draża – Draża to zdrobnienie od Dragoljub). Mniej więcej w tym samym czasie do tworzenia oddziałów partyzanckich wezwał przywódca jugosłowiańskich komunistów – Josip Broz używajacy pseudonimu „Tito”. W ten sposób zaczęły się tworzyć oddziały partyzanckie, które już wkrótce zaczęły używać nazwy Narodowo-wyzwoleńcze Oddziały Partyzanckie Jugosławii (Narodnooslobodilački partizanski Odredi Jugoslavije, NOPOJ). To właśnie te ostatnie będą tematem ponizszego artykułu.
Za właściwy początek działalności Titowskiej partyznatki uznaje się 27 sierpnia 1941r., kiedy to, powołano Sztab Główny (Vrhovni Štab, VŠ) NOPOJ, na czele ktorego staneli wywodzący się z róznych narodów Jugosławii członkowie władz KPJ – Josip Broz-Tito (syn Chorwata i Słowenki) oraz m.in. Edvard Kardelj (Słoweniec), Milovan Dżilas (Czarnogórzec) i Aleksander Ranković (Serb). Już 4 lipca Sztab Główny wezwał narody jugosłowiańskie do powstania. Wezwanie to spotkało się z zaskakująco dużym (i skutecznym) odzewem. 7 lipca rozpoczęło się powstanie w Serbii, 6 dni później – w czarnogórze, a w przedostatnim tygodniu lipca – w Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie. W październiku zaś wybuchły walki w Macedonii. W Serbii w wyniku powstania partyzanci przejeli kontrolę nad znacznym obszarem, który, od siedziby VŠ w Użicach nazwano „Republiką Użicką”. Choć republika przetrwała tylko nieco ponad dwa miesiące, jej funkcjonowanie znacząco pomogło w dalszej działalności partyznatki – w Użicach partyzanci zdobyli fabrykę bronii, która przez 67 dni dostarczyłą im ponad 21 tysięcy karabinów i ponad 2,5 mln. sztuk amunicji. Tu również zaczęły wychodzić pierwsze partyzanckie gazety. Aby opanować sytuację w Serbii, Niemcy ściagneli posiłki z Grecji i Francji. Większość oddziałów partyzanckich zdołała się wycofać, niestety okupant zemścił się na ludnosci cywilnej Serbii, mordując ogółem około 10 tysięcy ludzi (w tym minimum 9 tys. Ludności cywilnej). Sukces partyzantów i krwawe represje okupanta przyczyniły się do dalszego wzrostu popularności NOPOJ. Z tego też okresu pochodzą pierwsze konflikty pomiędzy partyzantami Tity a czetnikami Mihailovicia. Z oddziałów, które zdołały wycofać się z Serbii stworzono w grudniu 1941r. 1 Brygadę Proletariacką pod dowództwem Kočy Popovicia – oddział „elitarny”, stanowiący pierwszy zalążek regularnych sił zbrojnych Jugosławii. NOPOJ pozostawały cały czas aktywne w walce z okupantami i wojskami NPCh. W listopadzie 1942r. Zmieniono nazwę NOPOJ na NOV i POJ (Narodnooslobodilačka Vojska i Partizanski Odredi Jugoslavije, często w skrócie zwane NOVJ) – nazwy sugerowały, że dowództwo zaczęło robić rozróżnienie pomiędzy zaczynającymi coraz bardziej przypominać regularne jednostki NOV i nieróżniacymi się specjalnie od oddziałów partyzanckich w innych krajach okupowanych POJ. Pomimo tego jednak w dalszym ciągu całość sił Titowskich określano jako „partyzantów”. Co ciekawe, aż do drugiej połowy 1943r., mimo znaczących sukcesów, mimo bitew o na prawdę wielkiej skali (jak np. Nad Neretwą w marcu czy nad Sutjeską w czerwcu 1943r.) partyzanka Tity pozostawała niezauważona przez aliantów – również przez ZSRR. Właściwie dopiero po II sesji AVNOJ (Antyfaszystowska Rada Wyzwolenia Narodowego Jugosławii, powstały w listopadzie 1942r. w kontrolowanym przez partyzantów Bihaciu w Bośni podziemny parlament) w Jajcach w listopadzie 1943r. brytyjska prasa zaczęła przychylniej pisać o NOVJ, a rządy sprzymierzonych zaczęły bardziej sprzyjać Ticie, stopniowo odwracając sie od budzacych coraz większe kontrowersje czetników. Za deklaracjami politycznymi poszły czyny – brytyjczycy zaczęli zrzucać coraz więcej sprzętu i żołnierzy sił specjalnych do pomocy NOVJ, zaczęli także organizować transport lotniczy dla ewakuacji rannych partyzantów. Realną pomoc zaczął okazywać także Związek Radziecki – wysyłając misję wojskową (od lutego 1944r., w tym doradców mających doświadczenie wyniesione z radzieckich oddziałów partyzanckich), przekazując broń i amunicję oraz dając do dyspozycji partyzantów pewną liczbę samolotów wraz z załogami. Swoją misję wojskową i ograniczoną pomoc materialną wysłały również Stany Zjednoczone.
                Pod koniec 1943r., zajęci do tej pory opanowywaniem sytuacji kryzysowej spowodowanej kapitulacją Włoch Niemcy podjęli próbę opanowania sytuacji w Jugosławii (operacje „Panther” i „Kubelblitz”). Rezultaty były jednak dość mizerne. Dopiero przeprowadzona 25 maja 1944r. operacja „Roesselsprung” odniosła pewien ograniczony sukces. Chociaż nie udało się osiągnąć jej głównego celu – pojmania bądź zabicia Tity oraz reszty członków VŠ NOVJ, to jednak Niemcom udało się (na krótko) przejąć kontrolę nad częścią terytorium Bośni wyzwolonego przedtem przez partyzantów wraz z dotychczasową siedzibą sztabu – miastem Drvar, zaś dowództwo NOVJ musiało sie ewakuować przez Potoci i Preodac do lotniska w Kupreš, skąd radzieckim samolotem przemieściło się na Bari (będącą wówczas pod kontrolą Aliantów), stamtąd zaś na Vis. Zaś zdobycie nieukończonego jeszcze munduru marszałkowskiego Tity zostało z sukcesem wykorzystane przez niemiecką propagandę.
                We wrześniu 1944r. Tito podpisał w Moskwie porozumienie z radzieckim dowództwem, na mocy którego wyzwolenie Jugosławii miało się odbyć w ramach wspólnych działań 3 Frontu Ukraińskiego i NOVJ. Jednostki partyzanckie wzięły udział u boku Armii Czerwonej w Operacji Belgradzkiej. Partyzantka titowska prowadziła później walki z topniejącymi siłami niemieckimi (pozostałości Grup Armii „E” i „F”), chorwackimi i czetnikami aż do całkowitego wyzwolenia Jugosławii w połowie maja 1945r. Wiosną 1945r., już jako Armia Jugosławiańska (Jugoslavenska Armija - JA) wzięła także ograniczony udział w walkach we Włoszech u boku Brytyjczyków i Amerykanów.
Chociaż jednostki NOVJ zwykło sie określać mianem „partyzantki”, trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że była to nieco inna partyzantka niż np. w Albanii, Grecji czy nawet w Polsce. Dość powiedzieć, że w szczytowych okresach NOVJ liczyły nawet 800 tys. Ludzi (i liczba ta oznacza czynnych żołnierzy, nie obejmuje konspiratorów politycznych, wywiadowców, agitatorów itp.) na około 11mln. Mieszkańców Jugosławii w 1945r. Ale nawet nie w liczebności tkwi zasadnicza różnica. W ramach NOVJ funkcjonowały bowiem w róznych okresach jednostki zmotoryzowane, artyleryjskie, pancerne, a nawet marynarka wojenna (ta ostatnia od grudnia 1942r., choć nie była zbyt liczna, to jednak prowadziła na skuteczne działania przeciwko włoskiej marynarce na Adriatyku, wsławiła się również podczas obrony Korczuli w grudniu 1943r.). Niektóre jednostki posiadały nawet własne orkiestry. Dodać do tego należy także lotnictwo – NOVJ od 1944r. utrzymywało kilka stałych lotnisk i dysponowało niewielką liczbą samolotów udostępnionych przez ZSRR, choć należy zaznaczyć, że załogi i większość personelu technicznego stanowili żołnierze Radzieckich WWS. Specyfiką NOVJ pozostaje też jej wieloetniczność. Oprócz narodów Jugosławii, w szeregach partyzantki walczyli Bułgarzy, Włosi, Francuzi, Czesi, Polacy, Rosjanie, Niemcy i inni. Często jednostki organizowano z przedstawicieli danej narodowości (włoska Brygada „Garibaldi”, bułgarska „Christo Botew”, Polski Batalion w Bośni i Kompania im. „Starego” w ramach polsko-francuskiej brygady „Liberte” w Słowenii itp.). Ciekawa jest tutaj historia Polaków w NOVJ – pierwszymi byli uciekinierzy z obozów jenieckich i obozów pracy przymusowej oraz dezerterzy z Wehrmachtu, których kierowano do różnych jednostek. Ale już np. Polski Batalion tworzyli głównie Bośniaccy Polacy, przesiedleni na te tereny (głównie w okolice miasta Prnjavor) przez monarchię Austro-Węgierską na przełomie XIX i XXw., zaś kadrę Kompani im. „Starego” (nazwa od pseudonimu Nowotki) stanowili członkowie PPR i AL z Łodzi, aresztowani, a następnie wysłani do obozu koncentracyjnego, skąd części z nich udało się zbiec wraz z dużą grupą komunistów francuskich.
Choć , jak w każdej partyzantce, tak i w NOPOJ w pierwszym okresie działalności trudno mówić o jakimś jednolitym umundurowaniu, to jednak da się zauważyć pewne trendy, które z czasem zaczną się nasilać, a już pod koniec wojny na dostępnym materiale fotograficznym widzimy dość jednakowo ubrane oddziały NOVJ. Dlatego też warto zatrzymać się na chwilę nad tematem umundurowania partyzantów.
Pierwszym elementem wyróżniającym partyzantów NOPOJ/NOVJ były czerwone gwiazdy, które oficjalnie przedstawiano jako międzynarodowy symbol oporu przeciwko faszyzmowi. Początkowo gwiazdy te były wyłącznie wycinane z czerwonych tkanin lub wyszywane nicią, jednak bardzo szybko zaczęły pojawiać się gwiazdy metalowe – wytwarzane z blachy malowanej lub emaliowanej na czerwono. Wraz z utworzeniem 1 Brygady Proletariackiej, dla wszystkich jednostek otrzymujących status dywizji lub brygady proletariackiej wprowadzono czerwoną gwiazdę z sierpem i młotem – wykonywaną z blachy. Zachowana gwiazda tego typu na czapce kpt. Jana Drąga (w zbiorach MWP, wygląd znany mi wyłącznie na podstawie zdjęć z książki „Emblematy, godła i symbole GL i AL” K. Satory) wygląda na pomalowaną gwiazdkę używaną przez Armię Czerwoną na „pilotkach” (furażerkach), możliwe więc, ze część gwiazd była produkcji radzieckiej (nie jest to nieprawdopodobne – w ZSRR wykonywano pierwsze jugosłowiańskie odznaczenia partyzanckie). Gwiazdy początkowo montowano na dowolnych nakryciach głowy – w początkowym okresie w tej roli wykorzystywano wszelkie czapki cywilne, zdobyczne nakrycia głowy wojsk okupacyjnych oraz stosowane w przedwojennej armii, popularne jako element stroju ludowego Szajkacze, te ostatnie jednak dość szybko zniknęły jako kojarzone z czetnikami i monarchią. W drugiej połowie 1941r. w NOPOJ zaczęły pojawiać się Triglavki, zwane też Partizankami. Te sukienne „trojgłowe czapki” (często z odwijaną osłoną na kark i uszy), wzorowane na czapkach używanych przez wojska republikańskie w czasie hiszpańskiej wojny domowej, wymyślili chorwaccy komuniści z Zagrzebia jako symbol „ciągłości walki z faszyzmem”. Choć ich potoczna nazwa pochodzi od kształtu, a nie od najwyższego szczytu Słowenii, nie sposób niezauważyć, ze ta nazwa funkcjonowała głównie w tam. Problem z triglavkami polegał na tym, że ich produkcja była dosyć skomplikowana, toteż już w 1943r. zaczęły być sopniowo wypierane przez titovki. Od samego początku popularnością cieszyły się wszelkie furażerki – początkowo zbobyczne niemieckie i bardzo cenione za nausznik włoskie – później również w niewielkich ilosciach dostarczone przez sojuszników brytyjskie i radzieckie. Jednak najbardziej znaną wersja są właśnie titovki, pod względem kroju wzorowane na radzieckich „pilotkach”, wykonywane zwykle z sukna. Choć źródła mówią o szarych titowkach, wspomniana już wyżej czapka kpt. Drąga wykonana została z sukna koloru zielonego – być może brytyjskiego pochodzenia. Jak łatwo się domyślić, nazwa pochodzi od marszałka Tito, który w takiej czapce występował conajmniej od 1942r. W kwietniu 1944r. Titowkę dowództwo uznało za obowiązujący element umundurowania NOVJ.
Początkowo nie funkcjonowały żadne kurtki mundurowe, powszechnie noszono odzież cywilną lub zdobyczne kurtki mundurowe, choć warto zauważyć, że większą popularnościa od kurtek, cieszyły się niemieckie i włoskie koszule mundurowe – wykonane z lżejszych materiałów i posiadające praktyczne kieszenie. Część partyzantów dysponowała także kurtkami mundurowymi przedwojennej armii jugosławiańskiej, nie były one jednak zbyt praktyczne, co więcej były kolejnym elementem kojarzonym z czetnikami. Już w 1941r. zaczynają się pojawiać sukienne kurtki mundurowe nie przypominające żadnych stosowanych przez wojska okupacyjne, najwyraźniej będące produktami miejscowych krawców. Większość z nich zaopatrzona była w 4 kieszenie i miała zamknięty kołnierz. Posłużyły one później za wzór dla mundurów JNA. Sporą popularnościa cieszyły się również brytyjskie battledressy i koszule mundurowe. Poza doradcami, zbiegłymi jeńcami radzieckimi i personelem lotniczym, nie są znane przypadki wykorzystywania przez partyzantów radzieckich gimnastiorek czy kurtek mundurowych. ZSRR zresztą niechętnie udostepniał radzieckie mundury sojuszniczym oddziałom partyzanckim.
Poza spodniami cywilnymi, bardzo popularne były wszelkiego rodzaju bryczesy – początkowo wykorzystywano przedwojenne bryczesy wojskowe (chyba jako jedyny element przedwojennego mundury utrzymały się do końca wojny), zdobyczne niemieckie oraz te, stanowiące elementy stroju ludowego – np. w środkowej Serbii nierzadko miały one zwyczajowo kolor zielony lub szary. Pewną popularnościa cieszyły się również spodnie brytyjskie i włoskie.
Trudno dociec jak wyglądała sprawa okryć wierzchnich, gdyż widać je na stosunkowo nielicznych zdjęciach. Choć późniejszy generał Radoljub Čolaković wspomina, że podczas marszu na Igman miał płaszcz skórzany, spotkałem się z informacją, że jakiekolwiek długie płaszcze były niepopularne – do tego stopnia, że zdobyte płaszcze niemieckie często skracano do pół uda. Na zdjęciach, również tych z okresu późnowojennego widać też często kurtki cywilne różnego typu.
Jeśli wierzyć Čolakoviciowi, jeszcze na początku 1941r. czestym widokiem był partyzant noszący na nogach skórzane łapcie (kierpce), co zapewne spowodowane było popularnościa tego obuwia wśród ludności wiejskiej, jednak stopniowo coraz więcej partyzantów miało solidniejsze obuwie. Szczególnie popularne były praktyczne w terenie górskim trzymające w kostce trzewiki – bądź to zdobyczne włoskie lub niemieckie, bądź zrzutowe brytyjskie i amerykańskie, bądź też cywilne turystyczne. Do trzewików raczej nie stosowano owijaczy, natomiast sporą popularnością cieszyły się włoskie wywijki. Często też, przy braku tych ostatnich, dla ochrony przed otarciami wywijano na wierzch grube wełniane skarpety, które skądinnad były własciwie elementem obowiązkowym. Poza najwyzszym dowództwem NOVJ, nie są znane zdjęcia partyzantów w oficerkach, choć podobno zdarzały się przypadki wykorzystywania niemieckich saperek.
W czasie wojny kilkukrotnie wprowadzano rozmaite oznaki stopni. Choć już w lipcu 1941 r. wprowadzono system oznak stopni dość luźno wzorowany na radzieckich oznakach z lat 20, to rzadko były one stosowane. System stopni i towarzyszące mu oznaki zmieniono już w styczniu 1942r., ich stosowanie stało się wówczas powszechniejsze. Oznaki stopni tego wzoru noszono na rękawach, lub, rzadziej, na lewej stronie piersi nad kieszenią. Ostatnią, gruntowną reformę systemu stopni i odpowiadających im oznak przeprowadzono w maju 1943 i obowiązywała ona do końca wojny. Te oznaczenia przewidziane były do noszenia na mankietach kurtek mundurowych. Obowiązujące oznaczenia stopni zobaczyć można tu: https://sr.wikipedia.org/wiki/__
Dodać jeszcze należy, że zdarzały się sporadyczne przypadki noszenia przez oficerów NOVJ pagonów typu radzieckiego, z tym że prawdopodobnie były to przedwojenne pagony jugosłowiańskie, w których zamiast „gwoździ” rolę oznaczeń stopnia pełniły gwiazdy.
Przedstawiona na zdjęciach sylwetka to szeregowy (Vojnik) NOVJ ubrany i wyposażony dość typowo dla połowy 1944r. Nakrycie głowy stanowi furażerka niemiecka z naszytą gwiazdą z czerwonego sukna, która, podobnie jak niemiecka koszula „tropikalna” i „zdenazyfikowany” pas stanowi efekt przejęcia niemieckiego magazynu mundurowego. Spodnie to popularne w środkowej serbii cywilne bryczesy w kolorze zielonym. Jako szeregowiec nie nosi żadnych oznak stopnia, choć i tak zwykle nie naszywano ich na koszulę. Całości dopełniają trzewiki noszone z grubymi, wełnianymi skarpetami, wywiniętmi dla większej wygody noszenia butów, oraz noszona w plecaku kurtka mundurowa partyzanckiej produkcji wykonana z szarozielonego sukna. Jako dokument identyfikacyjny żołnierz nosi legitymację służbową. Ponieważ legitymacja nie posiadała miejsca na zdjęcie, czestą praktyką było noszenie luzem zdjęcia legitymacyjnego. Prócz tego w kieszeniach prznosi także kilka zdjęć pamiątkowych z ćwiczeń oddziału partyzanckiego oraz zapasową łódkę z amunicją do karabinu – z niezbyt jasnych przyczyn, partyzanci jugosłowiańscy niechętnie nosili jakiekolwiek ładownice. Wodę przechowuje w pochodzacej z radzieckich dostaw manierce, którą z kolei przenosi w cywilnym plecaku turystycznym, wraz z zapasem pożywienia, kocem, menażką i kurtką mundurową.
 
Autorem zdjęć, o ile w opisie zdjęcia nie napisano inaczej, jest Sebastian Sroka
 
Wykorzystane dla potrzeb sylwetki legitymacja i zdjęcie należały do kapitana Jana Janečka z Brygady Czechosłowackiej NOVJ im. Žižki.
Bibliografia:
Publikacje papierowe:
Druga Wojna Światowa. Ruch Oporu na Bałkanach, p. red. M. Juchniewicza, Warszawa 1986.
Čolaković R., Notatki żołnierza wojny narodowowyzwoleńczej, Warszawa 1963.
Satora, K. „Emblematy, Godła i Symbole AL i GL, Warszawa 1973.
Żołnierz Polski. Ubiór, uzbrojenie i oporządzenie, T.V, Warszawa 1965.
Internet:
https://en.wikipedia.org/wiki/Triglavka
https://ru.wikipedia.org/wiki/-__
https://hr.wikipedia.org/wiki/Narodnooslobodilačka_vojska_i_partizanski_odredi_Jugoslavije
http://www.znaci.net/damjan/fotogalerija.php
http://www.ratnakronikasplita.com/#
 

 


 

5
Oceń (3 głosów)

 

 

Zapomniane sylwetki II wojny swiatowej cz. IV Partyzant NOVJ, Jugosławia 1944r. - opinie i komentarze

al-Muellal-Muell
0
Jeszcze jako uzupełnienie powyższego - formacje zagraniczne nosiły mniej więcej to samo co ogół partyzantów (może poza Włochami i Bułgarami - ci wywodzili się głównie z dezerterów i jako tacy byli zwykle nie najgorzej umundurowani). W kwestii odznak wyróżniających wiem tylko tyle, że w Polskim Batalionie poniżej gwiazdy noszono mała flagę biało-czerwoną w formie prostokąta. Podkreślić należy, że był to znak wyróżniający tej jednostki, Polacy służący w "nie-polskich" jednostkach NOVJ takowych nie nosili. (2016-09-20 19:15)

skomentuj ten artykuł