XVII- wieczni 'Koroniarze' w oczach obcokrajowców

/ 1 komentarzy

XVII- wieczni „Koroniarze” w oczach obcokrajowców
Każdy nas ma, bądź miał bliższe lub dalsze kontakty z osobami z innych krajów. Generalnie jako nasi znajomi ostrzegają nas dobrze. Co do samego obrazu Polaka w dzisiejszej Europie spotyka się z różnymi opiniami.
Jak było w XVII wieku kiedy nasze państwo było potocznie mówiąc „najsłynniejsze”. Jak cudzoziemcy odbierali ludzi z państwa, gdzie szlachta wybiera króla i gdzie ten król często zamiast być obiektem kultu, codziennie drży przed owymi nobilitowanymi?
Istnieje wiele obiegowych opinii o charakterze narodowym Polaków. Jednakże, jeśli w ogóle o charakterze jakiejś nacji można mówić, zmieniał się on przez wieki. Do dziś przetrwały potoczne sądy o niebywałej gościnności, odwadze, swobodzie, odporności fizycznej i zamiłowaniu do pijaństwa naszych przodków. Lecz czy rzeczywiście szlachta w XVII wiecznej Polsce odznaczała się takimi cechami?
Niemal w każdej relacji powtarza się opinia o niezwykłej wprost gościnności Polaków. Z pewnością nie był to mit, niekiedy jednak owa gościnność przybierała groteskowy charakter. Nieznany nam bliżej Francuz, pan Payen, opisał pijatykę z polskim szlachcicem, który nieoczekiwanie zaprosił go do jakiejś piwnicy na wino. Gościnność Polaka posunęła się do tego stopnia, że obdarował nieznajomego szkarłatnym okryciem ze srebrnymi agafami, podbitymi kunami, które zdjął z siebie i zaproponował rękę swojej córki. Na koniec kazał ucałować ze czcią szablę oświadczając, że „podtrzymała honor ojczyzny, przyprawiła o drżenie potęgę otomańską, że wreszcie cała Polska jej zawdzięczała wolność”…
Sam pan Payen, gdy ruszył w dalszą podróż, najpierw został zatrzymany i zmuszony do zapłaty za przejazd „prywatną drogą” przez podejrzanie wyglądającego szlachcica, po czym zaproszony przezeń na wspaniałą ucztę.
Polska szlachta była wysoce świadoma swych wolności i szczyciła się nimi. Wolność szlachecka była zdecydowanie najważniejszą ideą ich życia! Rosyjscy posłowie ze zgrozą donosili, że w Polsce „co dzban, to pan”, herbowi nie boją się niczego, nawet obranego przez siebie króla. Poczucie wolności osobistej bez wątpienia wpływało na niezwykłą serdeczność i gościnność szlachty. Bo przecież na co dzień wiedzieli, że nic nie może się im złego przytrafić od kogoś władającego nim, bo w praktyce nie było nikogo takiego! „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” przecież mawiano.
Irlandzki historyk i lekarz Bernard O’Connor był zaskoczony tężyzną fizyczną „Sarmatów”: jego zdaniem przewyższali oni siłą i wytrzymałością zarówno Szwedów, jak i Rosjan. Irlandczyk przypisywał to zamiłowaniu Polaków do jazdy konnej, polowań, szermierki, tańców i śpiewów. Na dworze Jana III Sobieskiego zadziwiała cudzoziemca niezwykła wręcz skłonność do podróżowania i… pilne przestrzeganie postów. Ponoć właśnie dzięki takiemu stylowi życia „ Sarmaci ” byli dobrze zbudowani, wysocy i tędzy. Do tego jak dodaje Francuz de Rochefort myli się wyłącznie w zimnej wodzie, co było dla Francuzów czymś wyjątkowym.
Duża liczba cudzoziemców pisało o zamiłowaniu „koroniarzy” do pijatyk. Dopóki jednak pijaństwo w Polsce nie przerodziło się w ogromną patologię czasów saskich, opisaną przez ks. Jędrzeja Kitowicza, Rzeczpospolita pod tym względem nie różniła się jakoś bardzo od innych państw.
„Polacy są zazwyczaj otwartego serca uczciwi- pisał autor rozmówek francusko- polskich Alfred de Rochefort- bardziej skłonni do tego, by być oszukanymi, niżli oszukiwać innych”. Kompletnie inaczej twierdzili Rosjanie, Kozaczy czy Anglicy określając Polaków jako „chytre lisy”, „miłujący łapówki”, „niezwykle pyszni”, „skłonni do pijaństwa”.
Trzeba pamiętać, iż pisali to jak w przypadku Anglików, przedstawiciele narodu uważanego za najbardziej zepsuty. Moim zdaniem, takie kraje jak Anglia, Rosja czy chociażby Hiszpania nie mogły pogodzić się z tym, że Polacy czują się ludźmi wolnymi i każdy jest sam sobie panem, podczas kiedy w ich krajach władca był obiektem kultu, panem życia i śmierci, a zwracać się do niego można było tylko w wyjątkowo pysznej i sztucznej etykiecie.
Tak rysował się obraz Polaków w XVII wieku. Na ile on był prawdziwy, a na ile nie, to już niech każdy zastanowi się sami, odwołując się do doświadczeń z teraźniejszych czasów.

Pozdrawiam Maciej J. herbu Kopacz, zawołania Skrzydło 




(tekst na podstawie artykułów Jerzego Besali)

 


 

4.4
Oceń (8 głosów)

 

 

XVII- wieczni 'Koroniarze' w oczach obcokrajowców - opinie i komentarze

lisowszczyklisowszczyk
0
A juszci Wacpanie. a co w tem złego ze Naród nasz do okowity ,gorzałki i miodów przednich zamiłowanie od dziada pradziada posiada. Jedno owa słabość drobna słabostką jest która to ujmy znacznej przynieść nie możne. Bo i co w tym złego skoro waleczny Naród w chwilach wolnych od wojaczki wodze fantazyji popuści. Przeto miody nalewki i inne okowity temperament podnoszą  ducha walecznosci dodaja, a to konieczne jest aby oręż zwycięski sukcesy w polu odnosił. Byłbym rad ogromnie Waszmości aby pisząc kolejne swoje wywody o dziewkach rozpustnych i mniej zacnych białogłowach raczył wspomnieć.
Pozdrawiam Krzysztof N. herbu Kuszaba zawołanie WLEJ WAĆPAN WINA
(2011-03-13 00:00)

skomentuj ten artykuł