XI Zajazd Wysokomazowiecki - inscenizacja

/ 70 zdjęć


Jak już pisałem we wcześniejszym artykule kulminacyjnym punktem XI Zajazdu Wysokomazowieckiego była inscenizacja tytułowego zajazdu. Za tło historyczne posłużył spór graniczny między Michałem Starzeńskim, a Józefem Ossolińskim z 1784r.

W realia historyczne tego okresu wprowadził nas Tomasz Michalski. Aby nie uronić nic, z jego arcyciekawej opowieści przytoczę ją, cytując wiele oryginalnych zdań (chociaż trochę dodatkowych informacji opuściłem - na przykład to iż mogliśmy nie śpiewać w hymnie „Marsz, marsz Dąbrowski...”, gdyż w czasie insurekcji kościuszkowskiej Henryk Dąbrowski pod Tykocinem pobił Rosjan, a starosta Michał Starzeński bardzo się zdenerwował, że tu biją Rosjan bez jego wiedzy i udziału i chciał oddać pod sąd wojenny H. Dąbrowskiego, chcąc dla niego najwyższego wymiaru kary).

Wiek XVIII to wiek przedziwny, bo z jednej strony w Polsce powstaje pierwsza konstytucja w Europie, Konstytucji 3-go maja, są wprowadzane odważne i mądre reformy sejmu czteroletniego, a jednak konsekwencją wieloletnich „starań” Polaków jest to, że tracimy niepodległość. W XVII wieku Polacy wykazują się kreatywnością i wynajdują coś, czego świat nie widział. Braliśmy dopłaty z Unii Europejskiej zanim ona powstała. Jak to się działo. Patrząc w księgi skarbowe Prusaków czy Austriaków to oprócz pozycji takich jak wydatki na szkolnictwo, wydatki na drogę, na wojskowość była specjalna pozycja dopłaty dla magnaterii, czyli jak brać pieniądze od Niemców. Jednak to spowodowało wielką narodową zwadę, gdyż wszyscy myśleli o swojej kieszeni a nie o dobru Rzeczpospolitej. Szerzyło się przekupstwo, zrywano sejmy, awanturowano i nie do końca wiedziano o co w tym wszystkim chodzi. Te zwady i rozpad spójności narodu doprowadziły do utraty niepodległości na 123 lata. Co ciekawe to tracimy niepodległość nie na wskutek wojny. Wiek XVII to tylko cztery lata pokoju. Laliśmy Turków, Tatarów, Szwedów,Moskwicinów. Generalnie wszyscy nas się bali i walcząc przez 96 lat nikt nas nie pokonał. Byliśmy wolnym krajem. W XVIII wieku praktycznie nie walczymy poza wojną północną (III wojna północna), która odbywa się na naszym terytorium, ale bez naszego zaangażowania i udziału i tracimy niepodległość. Dlaczego? Bo kraj się rozpadł. Bo żadne podstawowe funkcje kraju już nie działały. Dzisiejsza opowieść o staroście, który jest urzędnikiem państwowym i o kasztelanie, który też jest urzędnikiem państwowym, to w 1784 gdy jesteśmy już po I rozbiorze Polski oni się kłócą oto, że jeden drugiemu postawił groblę, bo nie chciał, żeby woda do młyna dopływała. Czy to było mądre, czy to było właściwe? Oni uważali, że tak, bo co wywalczysz w tej Rzeczypospolitej to twoje, natomiast ta zwada narodowa, te kłótnie można powiedzieć o błahe sprawy, doprowadziły do tego, że suma summarum przy ingerencji państw ościennych, które były wokół nas my tę niepodległość utraciliśmy.

Jak dalej mówił narrator: ten XI zajazd był bardzo trudny, bo zawsze było tak, że biliśmy Niemca, biliśmy Moskwicina, Turków, Szwedów. Mieliśmy kogo lać, wszyscy klaskali, zawsze zwycięstwo było po stronie Polski a teraz mamy zwadę domową Polak przeciw Polakowi. Jak to rozwiązać? Wymyśliliśmy fortel, który państwu może się spodoba, ale teraz nie zdradzimy go. Jednak lekcja dla nas powinna być jedna: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje” i „Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”, gdzie dwóch Polaków się bije ten trzeci jest kimś z zagranicy.

 

Przed rozpoczęciem bitwy zostały przedstawione strony. By łatwiej było rozpoznać, to w żółtym żupanie jest kasztelan Józef Ossoliński, który zbudował groblę na rzece Nurzec, by zatrzymać wodę płynącą do młyna wodnego. Natomiast w bordowym żupanie widzimy starostę Michała Starzeńskiego, któremu z braku wody młyn przestał działać.

Obydwaj adwersarze zostali zaproszeni na scenę przed pałacem, by dać im jeszcze jedną szansę pogodzenia się. Skończyło się to kolejną kłótnią i okazywaniem swojej wyższości. Od słów przeszli do czynów. I zaczęło się. Rozgorzały pojedynki. Z początku dźwięczały szable, później zagrały muszkiety, huknęły armaty a w ruch poszły piki. Armat naliczyłem pięć a grzmiały okrutnie głośno i oczywiście „organki” im wtórowały. Walka była zażarta, a pole bitwy zasłane pokonanymi. Gdy na polu boju pozostali prowodyrzy całej tej awantury i skrzyżowali szpady, pojawiły się ich żony. Przypomniały mężom, co mówili im o wyprawie na polowanie czy grze w kości. A co teraz tak naprawdę robią? Po prostu oszukali ich by brać udział w bijatyce. Kasztelan skruszony i zawstydzony ukląkł przed żoną i jej gniewem. Drugi wystraszony, bojąc się także gniewu małżonki, próbował szukać ratunku wśród swoich „wojaków”. Obydwaj dostali łomot od swoich ślubnych pań i w ten sposób został zaprowadzony został ład i porządek. Nastał pokój w narodzie.

Oczywiście końcówka tego sporu była specjalnie przygotowana na potrzeby tej sympatycznej imprezy, gdyż prawda historyczna była całkiem inna. Nie żony ich pogodziły a caryca Katarzyna II, gdyż Stronnictwo Familia i Stronnictwo hetmańskie o pomoc u niej się ubiegało. Tak więc przyszła z wojskami z pomocą i została na 123 lata na naszych ziemiach.


Na zakończenie przedstawieni zostali uczestnicy inscenizacji.

W bitwie i całej imprezie wzięli udział:

Grupa Rekonstrukcji „Sarmata” z Szymonem Kasakiem na czele odtwarzającym postać Józefa Ossolińskiego (Agencja Eventów Historycznych Sarmata uświetniła XI zajazd pokazami: walk sarmackich, sokolniczymi, tańców dawnych, chorągwiarzy).

Pierwsze Polskie Stowarzyszenie Turniejowe Liga Baronów z Tomaszem Szajewskim na czele odtwarzającym starostę Michała Starzeńskiego.

Bractwo Rycerskie Miasta Nowa Dęba.

Stowarzyszenie Komputowa Chorągiew Stefana Czarnieckiego.

Kompania Dragonów Starosty Lanckorońskiego Pana Zebrzydowskiego (Stowarzyszenie GRH Dragoni).

Projekt Historyczny REKO waw.

Grupa Karabela (Grupa Szermierki Historycznej Karabela).

Semper Respublika (zapewne źle usłyszałem nazwę więc proszę o poprawienie).

Grupa East Riders Stunt Team


Prowadzącymi całą imprezę byli Tomasz Michalski i Robert Lubera, którzy bardzo dobrze wywiązali się z tego trudnego zadania. Jak już wspominałem, Tomasz Michalski arcyciekawie opowiadał i w przystępny sposób wpompował w głowy widzów tony wiadomości historycznych (jak co roku zresztą). Wszyscy pysznie się bawili i nawet lekki deszczyk nie zepsuł zabawy.

Zapraszam na fotorelację, w której starałem się przedstawić przebieg inscenizacji.

 

 


 

5
Oceń (2 głosów)

 

 

XI Zajazd Wysokomazowiecki - inscenizacja - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł