Wspomnienia Zinkowian-uczestników wojny cz.IV Major Maksimczuk

/ 2 zdjęć


Nikołaj Jakowlewicz Maksimczuk, pierwszy mąż Nadieżdy Bewzy (https://dobroni.pl/n/wspomnienia-zinkowian-uczestnikow/18492), urodził się w 1918 roku, był więc rówieśnikiem Grigorija Kusznirczuka (https://dobroni.pl/n/wspomnienia-zinkowia/18271) , prawdopodobnie zatem to z nim Kusznirczuk w 1934 roku wstąpił do szkoły łączności i o nim pisał, że „Specjalność łącznościowca nie przypadła mu do gustu”, co dość ciekawie brzmi w przypadku człowieka, który większą część służby spędził w wojskach łączności.
Wspomnienia majora Maksimczuka to kolejna porcja wspomnień z oblężonego Leningradu i pierwszych dni wojny. Choć niewiele miejsca (mówiąc oględnie) poświęca swojemu życiu osobistemu, jego wspomnienia potraktować należy jako uzupełnienie wspomnień Nadii Bewzy.

„MAKSIMCZUK NIKOŁAJ JAKOWLEWICZ
Rocznik 1918, Ukrainiec, wykształcenie wyższe, członek KPSS
Stopień wojskowy – Major

Urodziłem się 6-go maja 1918 roku we wsi Zińkow w rodzinie ubogich chłopów. W zińkowie minęły moje lata dziecięce i młodzieńcze. Uczyć się w szkole przyszło z przerwami. A w sierpniu 1938 roku z 10-tej klasy na ochotnika wstąpiłem do Woroneskiej Wojskowej Szkoły Łączności. Szkołę ukończyłem przed terminem w grudniu 1939 roku z awansem na stopień – lejtnanta. Tu też, w szkole, zostałem wyposażony we wszystko co niezbędne według norm czasu wojny i 24 grudnia razem z innymi takimi lejtnantami – kolegami z koszar zostałem wysłany na front do 7 armii, która działała na Przesmyku Karelskim.
W sztabie 7-ej armii dostałem przydział do 10 Korpusu Strzeleckiego, a z korpusu do 70 Dywizji Strzeleckiej. Nowy, 1940 rok powitałem już na froncie w sztabie dywizji. Nas, młodych lejtnantów, rozmieścili w fińskim rigu (coś w rodzaju ukraińskiej stodoły), a rankiem 1-go stycznia 1940 roku przyjął nas komisarz dywizji – pułkowy komisarz Galstian i udzielił nam ojcowskich rad jak zachowywać się bezpośrednio na pierwszej linii. Nas, dziesięciu młodych lejtnantów z Woroneskiej Szkoły Wojskowej Łączności poprzydzielano o jednostek dywizji. Ja jeszcze jeden lejtnant (nzwiska już nie pamiętam) zostaliśmy skierowani d 227 Pułku Artylerii Haubic. W sztabie pułku dostałem przydział na stanowisko dowódcy plutonu łączności w dowództwie 2 dywizjonu, a mój towarzysz, na takie samo stanowisko w 1 dywizjonie.
W składzie 227 PAH brałem udział działaniach bojowych przy przerywaniu Linii Mannerheima, w bojach o półwysep Koivisto i przejściu po lodzie przez Zatokę Wyborską na tyły Finów broniących miasta Wyborg. 10 marca przecięliśmy drogę Wyborg-Helsinki i zaczęliśmy działać na tyłach Armii Fińskiej.
A 13 maca wojna się zakończyła i podpisano traktat pokojowy.
Po zakończeniu działań bojowych, zgodnie z traktatem pokojowym nasza dywizja przemieściła się na 40 km po Szosie Helsińskiej, gdzie ustanowiono nową granicę państwową. Przez dwa tygodnie ochranialiśmy granicę, a potem przekazaliśmy ją pogranicznikom.
Za działania bojowe dywizja odznaczona została Orderem Lenina, a 227 PAH – Orderem Czerwonego Sztandaru.
Po przekazaniu granicy pod ochronę pograniczników, nasz pułk przeszedł na miejsce stacjonowania, które zajmował przed rozpoczęciem działań wojennych. Kwatery zimowe znajdowały się w mieście Leningrad na Prospekcie Izmaiłowskim w koszarach dawnego Pułku Izmaiłowskiego, a latem w obozach Osinowaja Roszcza.
Wielka Wojna Ojczyźniana zastała mnie w obozach letnich w tejże Osinowoj Roszczy. W nocy z 21 na 22 czerwca byłem dyżurnym operacyjnym pułku. Cała kadra oficerska pułku wyjechała do miasta na dzień wolny. W pododdziałach pułku zostali tylko dyżurni. Czuło się, że wojna się zbliża, gdyż nasz pułk co tydzień wyjeżdżał na swoje pozycje na granicy za Wyborgiem. Dowódca pułku rozkazał aby przy najmniejszej zmianie sytuacji bezzwłocznie go wezwać. Ale nie wytrzymał i o 23:00 wrócił do sztabu i poszedł odpoczywać w swoim gabinecie. W ślad za nim wrócił komisarz pułku i także poszedł odpoczywać w swoim gabinecie. Około 1:30 22 czerwca dowódca dywizji wezwał do siebie dowódcę i komisarza. Z dywizji wrócili po 30 minutach i zamknęli się w pokoju operacyjnym aby popracować. O 4:00 ponownie wezwał ich dowódca dywizji. Po kilku minutach dowódca zadzwonił do mnie z dywizji i rozkazał wydać rozkaz dywizjonom zatankować wszystkie ciągniki. A kilka minut później dowódca pułku i komisarz wrócili do miejsca stacjonowania pułku i kazali mi ogłosić alarm bojowy, złożyć namioty i przygotować się do marszu. Gdy przez radio nadali komunikat o niemieckiej inwazji, pułk był już gotów do przeprowadzenia marszu. Tego samego dnia, niemiecki samolot, który przedarł się od strony Finlandii bombardował lotnisko w Lewaszowie. A wieczorem nasz pułk forsownym marszem przemieścił się na wcześniej przygotowane pozycje.
Na fińskiej granicy pozostawaliśmy do 3 lipca 1941 roku. Do tego czasu Niemcy zajęli Litwę i wtargnęli na Łotwę i nasza dywizja została czasowo przerzucona w rejon miasta Ługa. Gdy Niemcy zdobyli miasto Ostrow i ruszyli w kierunku Nowogrodu 70 DS. i nasz 227 PAH zostały czasowo przerzucone w rejon miasta Solcy i z marszu przeszły do ataku. Wszystkie jednostki dywizji miały pełne etaty, ponieważ jednostki stacjonujące w Leningradzkiej Obłasti i mieście Leningrad zostały zaopatrzone w komplet broni i sprzętu według norm wojennych i w związku z tym w ciągu kilku dni udanego natarcia przemieściliśmy się naprzód na 20 km i wyzwoliliśmy miasto Solcy. Jednakże Niemcom udało się znacząco przemieścić na naszych flankach i znaleźliśmy się de facto w okrążeniu.
Nadszedł rozkaz do odwrotu i wyszliśmy w rejon osady Miedwied’ i zajęliśmy obronę nad rzeką Szełoń. Tu pozostawaliśmy w obronie do 11 sierpnia. 10 i 11 sierpnia nasz rejon był celem zmasowanych bombardowań lotnictwa przeciwnika. Front się wygiął i nasza dywizja ponownie znalazła się w okrążeniu. Do tego czasu Niemcy podjęli już walkę nad rzeką Ługa, tzw. „Łuzka Rubież”. Zaczął się odwrót. Dowódca dywizji wysłał wszystkie samochody na północ, w stronę Leningradu. Na przedzie kolumny jechał samochód dowódcy, a sam dowódca znajdował się w jednostkach dywizji i przemieszczał się razem z żołnierzami. Osobistym szoferem dowódcy dywizji był nasz ziomek Gudłowski Stepan Iwanowicz, który prowadził kolumnę. Ale do tego czasu Niemcy wysadzili desant z powietrza we wsi Miniuszy, który niespodziewanym atakiem na kolumnę samochodów zniszczył ją całkowicie. W tym boju jako pierwszy poległ Gudłowski S. I.
O ile pułkom strzeleckim dywizji udało się w większości wyjść z okrążenia, o tyle nasz 227 PAH, który na wyposażeniu miał haubice 152mm przyszło to z wielką trudnością. Przeprawy przez rzeką Ługa były już zajęte przez Niemców i artylerzyści wraz z dowódcą pułku ruszyli do zuchwałego ataku i udało im się wyrwać w składzie dwóch dywizjonów. Trzeci dywizjon, który dotarł do przeprawy trochę później, pozostał w okrążeniu i prowadził ostrzał zajętej przez Niemców przeprawy, aż nie zużył całej amunicji. JA dotarłem do przeprawy już drugiej połowie dnia, gdyż trzeba było zdjąć łączność. W tym czasie byłem dowódcą plutonu łączności baterii sztabowej pułku.
Przyszło mi wychodzić z okrążenia na własną rękę z niewielkim oddziałem żołnierzy (34 ludzi). Lasem przemieściliśmy się w kierunku miasta Nowogród celem wyjścia na linię kolejową Nowogród-Leningrad i orientując się według linii kolejowej przemieścić się na północ w kierunku miasta Leningrad. Wyszliśmy na 10-15km na północ od Nowogrodu i lasem, w odległości 5-8 km od linii kolejowej ruszyliśmy w stronę Leningradu. Linia kolejowa służyła nam za punkt orientacyjny, gdyż mapy topograficznej niemieliśmy. Po 7 dniach, głodni i zmęczeni, wyszliśmy przy stacji kolejowej Radofinikowo, mając ze sobą broń strzelecką. Środki łączności radioaparaturę zniszczyliśmy razem samochodem w lesie. Tu nas nakarmili i odpoczęliśmy kilka godzin. Stacja Radofinikowo znajdowała się na głębokich tyłach Niemców, ponieważ przemieszczali się oni szosami i już byli niedaleko Leningradu (około 30-40km). Wieczorem razem z wojskowym komendantem stacji niewielkim składem (parowóz i trzy wagony towarowe) postanowiliśmy przebijać się do Leningradu. To nam się udało. Bez postojów, bez sygnałów nasz skład o 5 rano zatrzymał się na stacji Leningrad-Towarowa.
W ciągu kilku dni odnaleźliśmy nasz 227 PAH i wznowiliśmy powstrzymywanie nacisku Niemców na, którzy uparli się zdobyć miasto Leningrad.
Szczegółowo walk opisywać nie będę, ponieważ było ich bardzo dużo. Cofając się w walce doszliśmy do Pawłowska i Puszkina. W parku Pałacu Jekaterinińskego umocniliśmy pozycje artyleryjskie i prowadziliśmy ogień do Niemców. Ale przyszło i Puszkino opuścić, a potem i Pulkowo. Nasz pułk w składzie dywizji został przerzucony do rzeki Ust’-Iżora, gdzie uczestniczył w walkach w rejonie Zakładów spirytusowych. Potem brał udział w walkach pod Pulkowem, w Krasnym Borze, gdzie 8 grudnia 1941 roku zostałem ranny i skierowany do szpitala. W tym czasie Leningrad znajdował się już w pełnej blokadzie, której okropności są wszystkim znane.
Leżałem w szpitalu na Piotrogrodzkiej Stronie na ul. Skorochodowa w pomieszczeniach szkoły. Nic do jedzenia, lekarstw brak, nieprzerwane bombardowania i ostrzały. 8 stycznia wypisano mnie ze szpitala i skierowano do batalionu ozdrowieńców, który stacjonował na Placu Issakiewskim w Pałacu Marinskim (budynek Lensowietu). Wodę do przygotowywania posiłków nosiliśmy z rzeki Newa. Ze szpitala do batalionu ozdrowieńców dotarłem pieszo (transport nie funkcjonował) i zajęło to cały dzień. W pomieszczeniach nie było ogrzewania, nie było wody, opatrunków nie zmieniano. Na początku lutego z batalionu ozdrowieńców przeniesiono mnie do pułku zapasowego kadry oficerskiej, który zajmował koszary w pobliżu Dworca Witebskiego. Za mną przyjechał mój były dowódca łaczności 227 PAH, ale już nie zostałem jego podkomendnym. Z niedożywienia i postępującej dystrofii zachorowałem i położono mnie do szpitala na 7 Czerwonoarmijnej w budynku Instytutu Transportu Kolejowego. Leżałem na 5 piętrze w izbie dla przypadków beznadziejnych. Żeby nas uratować, karmiono nas uparcie: dawali dziennie 300g świeżego białego chleba, 20 lub 30 g masła i cukru. Zgromadziłem trochę pieniędzy i mnie jeszcze przynosili pieniądze z naszego miasteczka wojskowego i dodatkowo kupowałem jeszcze chleba i masła. Porcja chleba kosztowała 300 rubli. I tak, w ciągu tygodnia wyniki moich badań się trochę poprawiły. Udało mi się przekonać lekarza i dostać dokumenty wypisowe.
Ze szpitala skierowano mnie na punkt przejściowy, który znajdował się na Fontance 90. Po drodze zaszedłem do znajomych i poprosiłem o łyzkę, gdyż swoją gdzieś straciłem, a bez łyżki się nie da. NA punkcie przejściowym przebywałem trzy dni, a potem ponownie skierowano mnie do pułku zapasowego, z którego zostałem skierowany do szpitala. Po tygodniu- dwu udało misię dostać przydział do pułku zapasowego 55 armii. To bliżej frontu, pierwszej linii. A tam po dwóch dniach dostałem przydział na stanowisko dowódcy kompanii łączności w pułku strzeleckim (numeru pułku nie pamiętam). Dowodziłem kompanią zwiadu do połowy maja 1942 roku. Pułk stacjonował w rejonie osady Aleksandrowskoje. Dowódcą pułku był mój znajomy z wojny fińskiej.
W drugiej połowie maja skierowano mnie do Leningradu na kursy doskonalenia kadry oficerskiej łączności. Kursy prowadzono na terenie pułku zapasowego przy dworcu Witebskim. Po ukończeniu kursów (2 miesiące) pozostawiono mnie na kursach w charakterze wykładowcy spraw liniowych.
Latem 1942 roku Front Leningradzki podjął natarcie na Newską Dubrowkę celem przerwania blokady i mnie odkomenderowano do oddziału operacyjnego sztabu frontu w charakterze oficera łaczności. Pełniłem tę funkcję przez 3 miesiące. Zostałem skierowany do Nadmorskiej Grupy Operacyjnej, która od Leningradu była odcięta przez Niemców w rejonie Ligowo-Strelnia. Docieraliśmy tam tylko przez Kronsztad, kutrami po Zatoce Fińskiej.
W październiku 1942 roku wróciłem z dowództwa na kursy i ponownie pracowałem jako wykładowca spraw liniowych i i topografii na kursach młodszych lejtnantów.
NA początku kwietnia 1943 roku naczelnikiem łaczności 339 samodzielnego batalionu Artylerii i CKM (OPAB)79 rejonu umocnionego. OPAB zajmował pozycje od Zatoki Fińskiej do Wzgórz Pulkowskich. Zadanie OPAB – nie przepuścić przeciwnika po wycofaniu się naszych wojsk z przedniego skraju. Niemcy naszych opabowców nazywali „Stalinowskim SS”. Mieliśmy absolutny zakaz w jakiejkolwiek sytuacji przemieszczać się wprzód lub w tył – bronić się do ostatniego żołnierza.
14 stycznia 1944 roku rozpoczęła się operacja mająca na celu przerwanie blokady. Po wycofaniu się Niemców ze wzgórz Pulkowskich, nasz OPAB zachęcony ogólnym przejściem do natarcia także ruszył do natarcia i jako pierwszy wkroczył i zają miasto Puszkin. W 1941 roku ja opuszczałem miast jako ostatni i w styczniu 1944 roku wkraczałem doń jako pierwszy. Sztab rozlokował się w budynku dawnego liceum. Wszystkie pałace były zburzone. Ale przez pomyłkę pisarzy sztabowych, naszemu OPAB nadano nazwę wyróżniającą nie „Puszkiński” ale „Pawłowski”, ponieważ także Pawłowsk został tego samego dnia wyzwolony, ale przez inne jednostki.
Po dwudniowym odpoczynku nasz 339 OPAB forsownym marszem przemieścił się na stację Jelizawietino, a stąd lasami w rejon Krasnyje Strugi celem przechwycenia wycofujących się Niemców.
Spod Krasnych Strug 339 OPAB został przerzucony w rejon miasta Pskowa, gdzie znajdował się do połowy kwietnia 1944 roku. W końcu kwietnia batalion został przemieszczony w rejon miasta Narwa, a ja zostałem przekazany do dyspozycji oddziału kadr wojsk Frontu Leningradzkiego. Dostałem przydział do 23 armii, która znajdowała się na Przesmyku Karelskim. Tutaj w czerwcu zostałem ranny i wysłano mnie do szpitala do miasta Leningrad.
Po wyleczeniu przebywałem pułku zapasowym do czasu otrzymania nowego przydziału. Pod koniec listopada lub na początku grudnia dostałem przydział na stanowisko dowódcy kompanii telefoniczno-kablowej 74 samodzielnego batalionu łączności dywizji strzeleckiej. W styczniu 1945 roku dywizja stacjonowała w mieście Tallin, a w kwietniu przeniosła się w rejon miasta Elgawa aby wziąć udział w bojach mających na celu likwidację Kurlandzkiego Zgrupowania Wojsk Niemieckich. Walki rozpoczęliśmy 5 maja, a 8 hitlerowska armia skapitulowała. Tak dla mnie skończyła się Wielka Wojna Ojczyźniana.
Z Łotwy nasza dywizja została przemieszczona do miasta Ostrogożsk w Obłasti Woroneskiej. We wrześniu 1945 roku zostałem skierowany na kurs doskonalenia kadry oficerskiej łączności w miescie Kijów. Po ukończeniu kursu zostałem skierowany na Daleki Wschód do miasta Ussurijsk do samodzielnej kompanii Powietrznego kierowania i kontroli (WNOS) [jednostki odpowiedzialne za kontrolę ruchu lotniczego]. W maju 1948 roku kompania została przeniesiona rejon Port-Artur w Chinach.
W czerwcu 1949 roku dostałem przydział do 83 Mieszanego Korpusu Lotniczego (SAK) na stanowisko starszego oficera służby WNOS do oddziału PWO [Obrony przeciwlotniczej] przy oddziale operacyjnym korpusu. W 1952 roku zlikwidowano oddziały PWO w jednostkach lotniczych i dostałem przydział na stanowisko naczelnika jednostki szkoleniowej w szkole strzelców powietrznych 74 dywizji szturmowej.
W 1956 roku 74 Dywizja Szturmowa została przeformowana w Mysliwską , przekazana wojskom PWO i przystąpiła do nauki latania na samolotach MIG. Szkoła Strzelców Powietrznych została rozformowana a ja dostałem przydział do tej samej dywizji na stanowisko zastępcy szefa sztabu do spraw prac mobilizacyjnych.
W początkach 1957 roku nasza dywizja została rozformowana, a cały personel – zdemobilizowany. Ja zostałem zdemobilizowany w maju 1957 roku w stopniu majora z dożywotnim prawem noszenia munduru i przyznaniem wojskowej renty. Pojechałem do stałego miejsca zamieszkania – miasta Kursk.
Po demobilizacji ukończyłem Moskiewski Instytut Historyczno-Archiwistyczny i przepracowałem w Państwowym Archiwum Kurskiej Obłasti ponad 25 lat nastanowisku naczelnika oddziału do spraw naukowo-technicznego opracowania dokumentów archiwalnych. W związku z pogorszeniem stanu zdrowia w 1986 rokuzostałem zwolniony i obecnie jestem na emeryturze.”


Jako uzupełnienie prezentuję wniosek odznaczeniowy na Order Wojny Ojczyźnianej II kl. dla starszego lejtnanta (porucznika) Maksimczuka z maja 1945 roku:

„Tow. Maksimczuk uczestniczy w Wojnie Ojczyźnianej od czerwca 1941r.
Od pierwszych dni natarcia tow. Maksimczuk uczestniczył na Froncie Leningradzkim. Za okres operacji bojowych tow. Maksimczuk był dwukrotnie ranny. W czasie działań 72 DS. 182 PS w rejonie Biełoostrowa tow. MAksimczuk nieprzerwanie zapewniał łączność dowódcy batalionu z nacierającymi wojskami.
Pod silnym ogniem artyleryjskim moździerzowym tow. Maksimczuk sam osobiście naprawiał usterki na linii łączności. W czasie rozwijania linii był ciężko ranny, ale nie zważając na rany tow. Maksimczuk kontynuował dowodzenie podkomendnymi swojego plutonu nie opuszczając pola bitwy i dopiero po otrzymaniu rozkazu dowódcy batalionu został odesłany do batalionu medyczno-sanitarnego. Tow. Maksimczuk zasługuje na państwowe odznaczenie Orderem Wojny Ojczyźnianej II kl.”

Udało się także odnaleźć informację o odznaczeniu jubileuszowym Orderem Wojny Ojczyźnianej I klasy w 1985r. oraz medalem „Za obronę Leningradu” 15.08.1943 rozkazem dowództwa 339 OPAB.

 


 

5
Oceń (4 głosów)

 

 

Wspomnienia Zinkowian-uczestników wojny cz.IV Major Maksimczuk - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł