Wspomnienia kaprala Józefa Polańskiego

/ 7 komentarzy / 6 zdjęć


Witam. Jest to mój pierwszy artykuł więc proszę o wyrozumiałość. Temat który zamierzam przedstawić dla mnie jako młodego Polaka nie należy do najłatwiejszych.

1 września 1939 roku to data wybuchu wojny również dla kaprala Józefa Polańskiego, radiotelegrafisty w Batalionie Korpusu Ochrony Pogranicza „Ostróg”. A o to część jego wojennej historii…

Pan Józef urodził się 4 grudnia 1918 roku w rodzinie chłopskiej w Zaklikowie (gmina Zaklików, dawny pow. Janów Lubelski) syn Ludwika i Teofili z domu Reńska. Miał jeszcze siedmioro rodzeństwa, trzy siostry i czterech braci. Jego najmłodszy brat był z rocznika 1924, a najstarszy brat Franciszek był z 1900 r. Franciszek Polański był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. A we wrześniu 1939 roku w stopniu starszego sierżanta walczył we Lwowie gdzie uciekła przez Rumunie do Francji gdzie tam też walczył i dostał się do niewoli.

Wracając do historii Józefa Polańskiego. Mając 18 lat, w maju w 1937 r. zgłosił się na komisję wojskową do Janowa Lubelskiego. We wrześniu tego samego roku został przyjęty do wojska, był on ochotnikiem więc przysługiwała mu możliwość wyboru rodzaju broni, zdecydował się na łączność. Został skierowany do Warszawy do jedynego w Polsce Pułku Radiotelegraficznego, został przydzielony do 2-go batalionu 2-giej kompanii który nie znajdował się w Warszawie a Beniaminowie koło Zegrza. Po ukończeniu szkolenia przysięga 2-go batalionu odbyła się w kościele w miejscowości Nieporęt. Po złożeniu przysięgi Pan Józef został skierowany do szkoły podoficerskiej, po trzech miesiącach otrzymał stopień starszego szeregowca potem kaprala. W 1938 roku cały Pułk został skierowany na manewry na Wołyniu. Gdzie na zakończenie w Łucku odbyła się defilada którą odebrał sam Edward Rydz-Śmigły. Pan Józef po manewrach wrócił na jednostkę gdzie od razu dostał przeniesienie do Korpusu Ochrony Pogranicza w Wołożynie (dawne woj. wileńskie), po upływie ponad 4 miesięcy został skierowany do Iwieńca (dawne woj. nowogródzkie). W końcu w maju 1939 roku został przeniesiony do Ostroga nad Horyniem gdzie już ostał do wybuchu wojny w Batalionie KOP „Ostróg”. Zmobilizowany batalion został włączony w struktury rezerwowej 38 Dywizji Piechoty jako 2 batalion 98 pułku piechoty. Batalion będący w tym czasie na „koncentracji” dopiero 2-go września 1939 r. dowiedział się o tym że Niemcy przekroczyli Polską granicę łamiąc pakt o nieagresji. 3-go września część batalionu wyruszyła na front zachodni (wśród tych żołnierzy znajdował się m.in. bohater artykułu), pozostała część została w macierzystej jednostce gdzie 17-go września 1939r. koszary w Ostrogu znajdujące się parę set metrów od granicy z ZSRR zostały zniszczone a KOPowcy zostali zabici przez sowietów.

Oddział Pana Józefa zmierzał pociągiem na Kraków gdzie w Przemyślu został zbombardowany. Ponieśli tam małe straty. Po tym nalocie skierowano ich na południe w stronę Czechosłowacji. Pierwsze starcie z Niemcami Pan Józef pamięta pod Samborem a potem pod Sądową Wisznią, gdzie odnieśli ogromny sukces i wzięli do niewoli kilku niemieckich żołnierzy. Wspomina: „Gdy zobaczyłem jakie Niemcy mają uzbrojenie to powiedziałem do kolegów że porwaliśmy się z motyką na słońce” i tak było, bo potem zostali spychani na wschód aż pod sam Lwów. Następnie gdy znajdowali się już pod Gródkiem Jagiellońskim, 17-go września rano przez radio usłyszał komunikat o ataku ZSRR na Polskę. Zameldowawszy to dowódcy, uzyskał następującą odpowiedź: ”kolego Polański jesteśmy zgubieni”. Pan Józef opowiada także o bestialskim mordowaniu polskich żołnierzy przez ludność ukraińską, lecz odpuszczę sobie tutaj przytaczanie przykładów. Wracając do tematu, oddział Pana Józefa w dalszym ciągu zmierzał do Lwowa, gdzie bronił go generał Władysław Langner. 20-go września pod samym Lwowem w Brzuchowicach pod naciskiem Niemców i sowietów ich dowódca postanowił rozwiązać oddział: „Żołnierze rozwiązuje oddział ponieważ nie ma żadnego wyjścia. Na południe nie możemy się dostać, sowieci tam odcięli granice na Węgry i Rumunie. Proszę was zniszczcie broń. Wojna się nie skończyła. Co chcecie, róbcie.” Jak mówi Pan Józef: „To była taka przykra chwila, rozbijać radiostacje. A najgorzej szkoda było nam kucyka który ciągnął tą radiostacje. Każdy był do niego przywiązany. Po za tym chcieliśmy walczyć dalej, nie mogliśmy się z tym pogodzić.” Po rozwiązaniu oddziału i zniszczeniu sprzętu, jeszcze w ten sam dzień o godzinie 17.00 Pan Józef dostał się do niewoli niemieckiej wraz z kolegą z Tomaszowa Lubelskiego. W czasie transportu udało im się uciec i po przebraniu w cywilne ciuchy 2-go października dotarł do Zaklikowa gdzie swoją wieś zastał w gruzach a jak się dalej okazało jego rodzinny dom został spalony. Chciałbym jeszcze dodać że kapral Józef Polański podczas kampanii wrześniowej był raz lekko raniony niemieckim granatem ręcznym.

Jeśli chodzi o wspomnienia frontowe to by było na tyle. W czasie okupacji bohater artykułu również przeżył wielki terror i tułaczkę, dla ciekawostki wspomnę tylko że jest świadkiem największego oblężenia podczas II wojny światowej, miasta Leningrad. Ale jak sam mówi: ”Starsze pokolenie wie jak to było i nie będę tego opisywał. Trzeba by było przeżyć to na własnej skórze czego nikomu nie życzę.”

Józef Polański żyjący do dziś ma za sobą prawie 94 lata, jest obecnie w stopniu porucznika. Został Odznaczony Medalem Za Udział w wojnie obronnej 1939, Medalem Za Zasługi dla ZKRPiBWP oraz Odznaką "Weteran Walk o Niepodległość". To człowiek żyjący skromnie, będący wielkim patriotą i chrześcijaninem. Pełni funkcję przewodniczącego koła kombatanckiego gminy Zaklików. Jest on również ostatnim żyjącym weteranem kampanii wrześniowej w tej gminie. Mimo wielu zasług dla swojego kraju nie tylko w walce z wrogiem podczas wojny nigdy nie mówi o Sobie ""bohater"". „Bohaterami są Ci którzy zginęli.” Lecz dla mnie jest on osobą wyjątkową o szczerym i wielkim sercu. Swoje uczucia i wspomnienia od wielu lat przelewa na papier. Jego wiersze posiadają szeroką tematykę. Piszę nie tylko o czasach wojny i okupacji lecz również o swojej wielkiej miłości do żony. A o to dwa z wybranych przeze mnie wierszy:

Ojczyzno Moja

Ojczyzno moja wymodlona
Która poniosłaś ofiar tyle
W wawrzyny strojna twoja głowa
Orzeł wyciąga dumnie szyję
Ojczyzno moja wymarzona
Znów serce twoje mocno bije
Weź mnie i przytul w swe ramiona
Niech wiem, że wreszcie jestem, żyje.
Ojczyzno moja zapomniana
Gdzieś w kąt rzucona jak chusteczka
Opluta, smutna i wyśmiana
Niech biją dzwony w tych miasteczkach
Ojczyzno moja umęczona
Już tyle razy byłaś sama
Sprzedana, biedna i zdradzona
Rzuć swych oprawców na kolana.


Wspomnienia o ŚP Mojej Żonie

Jeszcze nie wyschło źródło łez
Deszczem płynącym po mej twarzy
Jeszcze w gorączce serce jest
Wypatrzone w polskiej historii wiraże

Jeszcze w pamięci żyjesz wciąż
Ofiarnym czynem, słowem, gestem
Jeszcze latarnią jesteś w noc,
Pochodnią wiary i miłości

Jeszcze spoglądam w oczy twe
Co ci je matka dała,
Jeszcze opadam cały z sił
Na widok zmarłego twego ciała.

 


 

5
Oceń (16 głosów)

 

 

Wspomnienia kaprala Józefa Polańskiego - opinie i komentarze

mauser98kmauser98k
0
Ciekawe wojenne wspomnienia. Jeżeli był osobistym świadkiem oblężenia Leningradu to warto by przedstawić jego dalsze okupacyjne losy , w jaki sposób znalazł się w tym mieście i co tam robił ? (2012-12-09 00:00)
Mlody18Mlody18
0
Podczas pacyfikacji Zaklikowa w lipcu 1943 roku został wywieziony na roboty przyfrontowe, pracował dla firmy TODT, robili drogi i umocnienia pod Leningradem. (2012-12-09 00:00)
snajper-s1snajper-s1
0
Piękna sprawa :)
(2012-12-09 00:00)
al-Muellal-Muell
0
Bardzo dobry artykuł i cenna inicjatywa - zbierajmy wspomnienia weteranów póki jeszcze możemy. Warto byłoby jednak przytoczyć też wspomnienia z okresu okupacji bardziej szczegółowo. Tak czy inaczej - odemnie 5/5 (2012-12-10 00:00)
Mlody18Mlody18
0
Dziękuję. W najbliższym czasie postaram się opisać życie bohatera tego artykułu w czasach okupacji. Pozdrawiam :) (2012-12-10 00:00)
lamirlamir
0
Witam.
Skąd pochodził 98 Pułk Piechoty????? (2012-12-12 00:00)
Mlody18Mlody18
0
98 Pułk Piechoty był to pułk rezerwowy sformowany dopiero we wrześniu 1939 roku dla 38 Rezerwowej Dywizji Piechoty ze składu Armii Karpaty. Składał się z 3 batalionów KOP: "Hoszcza" "Ostróg" i "Dederkały" jego sztabem był Pułku KOP "Równe". I ten pułk CHYBA był z miejscowości Zdołbunów a same bataliony wchodzące w jego skład znajdowały się w swoich jednostkach KOP. (2012-12-12 00:00)

skomentuj ten artykuł