Wizyta w Vasamuseum

/ 10 zdjęć


Korzystając z długiego listopadowego weekendu, wybraliśmy się promem do Szwecji. Rejs upłynął spokojnie, morze gładkie, temperatura i wiatr do wytrzymania. Po kilkunastu godzinach rejsu dotarliśmy do Nynashamn, niewielkiego portu na południe od Sztokholmu. Do stolicy Szwecji przetransportowano nas autobusami, obejrzeliśmy panoramę Sztokholmu, i przez kilka następnych godzin na przemian pieszo albo autobusem przemierzaliśmy ulicy miasta rozpostartego na kilkunastu wyspach.

W poniedziałek rano znów zawitaliśmy do Sztokholmu, na początek zwiedziliśmy ratusz, w którego pięknych wnętrzach laureaci odbierają nagrody imienia Alfreda Nobla. Z ciekawostek można powiedzieć, że nad schodami wisi gobelin z warszawską Syrenką ( dar miasta Warszawy dla miasta Sztokholm w 700 -ną rocznicę założenia miasta ), sale w ratuszu można wynająć za odpowiednią opłatą oczywiście dla zorganizowania własnej imprezy, a w ratuszu pracuje aż 200 urzędników... Na niemal 900 - tysięczne miasto...

Następnie udaliśmy się do muzeum okrętu "Vasa". Warto zadać sobie trochę trudu i zobaczyć z bliska okręt, który przeleżał na dnie morza 333 lata, przepływając zaledwie 1300 metrów... Szykowany na wojnę z Rzecząpospolitą okręt, mający być chlubą i dumą szwedzkiej floty, zatonął nie oddawczy ani jednego strzału. Ciągłe zmiany planów okrętu, dodawanie coraz większej ilości dział i ornamentów, spowodowały takie podniesienie środka metacentrycznego okrętu, że wystarczył słaby wietrzyk, by przechylony na burtę „Vasa” nabrał wody otwartymi furtami działowymi, i już nie podniósł się z przechyłu. Wraz z jednostką zatonęło kilkanaście osób. Przez kilka lat usiłowano wydobyć armaty, i część zapasów, odcięto wystające nad wodę maszty, i z biegiem czasu zapomniano o okręcie. Dopiero po II Wojnie Światowej podczas badań dna jeziora, natrafiono na okręt. Po kilku latach przygotowań podniesiono jednostkę, i przez następne kilka lat poddawano zabiegom konserwatorskim. Efekt tych wszystkich prac można oglądać w specjalnie wybudowanym muzeum. Okręt można oglądać z prawie z każdej strony, choć wnętrze jest niedostępne. Obok okrętu ustawiono całą masę rekwizytów albo wydobytych z wraku, albo odtworzonych na podstawie zachowanych elementów. Są odtworzone wizerunki ( na podstawie zachowanych szkieletów ) tych którzy postradali życie podczas katastrofy, odtworzono fragment głównego pokładu bateryjnego ( uwaga na głowy ), ozdoby z rufowego kasztelu.

Można pobawić się w konstruktora i „zbudować” za pomocą komputera własny model okrętu, a następnie sprawdzić jak zachowa się w identycznych warunkach jakie panowały podczas zatonięcia oryginału. Jest bardzo dużo odwołań do Polski, i obu panujących w tym czasie, tablice są w większości dwujęzyczne, a te najbardziej istotne w kilku językach ( nie ma polskiego ). Można również zwiedzić zacumowany obok budynku w miarę współczesny trałowiec. A obok Vasamuseet jest kolejne muzeum Nordiska museet, również godne polecenia.

 


 

5
Oceń (2 głosów)

 

Lokalizacja

 

Wizyta w Vasamuseum - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł

Noclegi w pobliżu