'WĘGIERSKA POMOC' FAKTY I MITY

/ 27 komentarzy / 3 zdjęć


14 sierpnia w Ossowie nastąpi uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej pomocy Narodu Węgierskiego w 1920 roku . Ale czy taka pomoc w ogóle miała miejsce?

Przejrzałem roczniki gazet z 1920 roku i nic, nawet słowa nie ma o węgierskiej pomocy, szukałem w książkach z tamtego okresu i nic, nie ma żadnej wzmianki.

Coś jest nie tak, bezspornym faktem jest że do Polski przybyły całe składy pociągów prosto z Węgier wypełnione bronią i amunicją wiec czemu nikt w 1920 roku o tym nawet nie wspomniał?

A może odpowiedź jest zawarta w traktacie w Trianon.

4 czerwca 1920 roku Węgry podpisały ze zwycięską Ententą Traktat Pokojowy w Trianon, który ostatecznie zakończył 1 wojnę światową

Treść dokumentu zawarta jest w ponad 2350 artykułach i podzielona na trzynaście części. Głównym postanowieniem traktatu było zakończenie wojny oraz ustalenie nowych granic Węgier. W wyniku tego traktatu Węgry utraciły 70 % swojego wcześniejszego terytorium i 13 mlm ludności. Jednym z zaborców była Polska która otrzymała po rozbiorze Węgier część Orawy i część Spisza.

Węgry zostały też zmuszone do demobilizacji sił zbrojnych do 35 tysięcy żołnierzy i oficerów.

Armia dodatkowo została pozbawiona ciężkiej artylerii , czołgów i lotnictwa. Węgrom nie wolno było też posiadać przemysłu zbrojeniowego.

Wyposażenie zakładów zbrojeniowych zostało przekazane Komisji Sojuszniczej tak samo wszystkie czołgi, samoloty, i ciężka artyleria przeszła w ręce Ententy.

Cały sprzęt wojskowy , karabiny, amunicja i wyposażenie która była w posiadaniu Węgier a która była ponad stan zapotrzebowania dla 35 tysięcznej armii została przekazana Komisji Sojuszniczej.
Dodatkowo Węgry miały również wypłacić reparacje wojenne. Ciekawostką jest, że nawet linie kolejowe na Węgrzech miały być wyłącznie jednotorowe.

Krótko mówiąc Węgry zostały ograbione z całego wojskowego sprzętu.

I to właśnie ten sprzęt, zagarnięty przez Francuzów trafił z Węgier prosto do Polski, ale nie za darmo

W latach 1919 - 1920 P.M.W.Z. dokonała zakupów sprzętu za 923.605.930 franków francuskich w formie zakupów kredytowych i za 128.091.794 franki francuskie w formie płatności gotówkowych.

Polska Misja Wojskowa Zakupowa we Francji w latach 1919-1920 zakupiła ok 750 tysięcy kb i kbk w pełni sprawnych i kilkadziesiąt tysięcy sztuk niekompletnych i do remontu zakupionych w cenie złomu. Zakupiono także 650 milionów naboi.

Więc mylą się ci, co uważają że wszystko to co dostaliśmy prosto z Węgier jest bratnią pomocą. Węgrzy nawet jeśli by bardzo chcieli to po 4 czerwca 1920 roku nie mieli już co nam ofiarować.

 


 

4.6
Oceń (14 głosów)

 

 

'WĘGIERSKA POMOC' FAKTY I MITY - opinie i komentarze

modelarzmodelarz
0
Pomoc węgierską, o której nie wiesz, m.in. przybyła do Skierniewic w dniu 12 sierpnia 1920 roku. Był to transport pocisków z węgierskiej fabryki Manfreda Weissa. Przyjechało wówczas 80 wagonów, a w tym około 22 milionów nabojów, które wystarczyły na bieżące potrzeby Wojska Polskiego do walki z Armią Czerwoną atakującą Warszawę. Bitwa o Warszawę zakończyła się zwycięstwem Polaków w dniu 15 sierpnia 1920 roku. Węgrzy jednak nie przerwali dalszej pomocy i 13 września 1920 roku polscy delegaci rządowi zawarli z Królewskimi Kolejami Węgierskimi konwencję w sprawie przesłania 400 wagonów materiałów wojennych obcych i 200 wagonów materiałów węgierskich drogą żelazną przez Rumunię. Tylko w 1920 r. pomoc węgierska dla Polski wyniosła 48 milionów nabojów Mausera, 13 milionów nabojów Mannlichera (nazwa karabinu), 240 kuchni przewozowych, 200 przenośnych, 80 pieców polowych i kilka milionów części składowych do Mauserów (karabinów). W czasie, gdy ważyły się losy Europy tylko nieliczne państwa próbowały udzielić Polsce pomocy, a wiele krajów wręcz ją blokowało. Aby transporty odbywały się sprawniej, strona rumuńska zgodziła się, by polscy żołnierze sami konwojowali pociągi na terenie Rumunii. Pomoc węgierska dla Polski to dar, bez którego zatrzymanie bolszewickiej nawały na Polskę nie byłoby możliwe. (2013-08-07 00:00)
modelarzmodelarz
0
Węgry, wobec odcięcia pomocy francuskiej, w owych dramatycznych dla Polski, letnich miesiącach 1920 roku, były jedynym państwem, które przysyłało transporty zbrojne dla walczącej z nacierającymi na Warszawę bolszewikami armii polskiej. Już od marca 1920 roku transporty kierowane przez Węgry do Polski były zatrzymywane na granicy czechosłowackiej, zaś rząd czechosłowacki oficjalnie odmówił zgody na ich tranzyt przez swoje terytorium. To samo stanowisko względem Polski zajęły Niemcy, Wolne Miasto Gdańsk, a po pewnym czasie także Austria. Sytuacja stawała się dla Polski beznadziejna, gdyż od czerwca wszystkie transporty przechodziły przez Wiedeń. Jedyną drogą pozostawała Rumunia, państwo o fatalnie rozwiniętej sieci kolejowej i jako sojusznik niepewne. To jednak właśnie przez Rumunię Węgrzy rozpoczęli przesyłanie swoich transportów, które do Polski docierały z dużym opóźnieniem. 8 lipca rząd węgierski nakazał przygotować do transportu prawie cały zapas amunicji, jakim kraj dysponował oraz wydał polecenie dla fabryki amunicji Manfreda Weissa na wyspie Csepel w Budapeszcie, by wszystkie zapasy zarezerwować dla Polski, a przez kolejne dwa tygodnie produkować wyłącznie na jej potrzeby. Ministerstwo kolei żelaznych nakazało traktować wszystkie pociągi jadące do Polski jako transporty najwyższego znaczenia i uprzywilejowania. Do 30 lipca przez Węgry i Rumunię przeszła większość transportów z zaopatrzeniem. Po tej dacie, tj. od dnia, gdy II Międzynarodówka Socjalistyczna ogłosiła bojkot wszystkich transportów kierowanych do Polski, cały wysiłek pomocy dla Warszawy wzięli na siebie Węgrzy. Jak pisze dr Krzysztof Ćwikliński z UMK w Toruniu: „Kiedy 12 sierpnia 1920 roku pękała obrona 11. Dywizji Piechoty pod Radzyminem, bolszewicy próbowali forsować Wisłę pod Płockiem, Włocławkiem, Nieszawą i Toruniem, a zdziesiątkowane i wyczerpane oddziały Wojska Polskiego cofały się na kolejną linię oporu, na dworzec kolejowy w Skierniewicach zaczęły wjeżdżać długie składy wagonów towarowych. Ogółem tego dnia dotarło ich osiemdziesiąt. Natychmiast rozpoczęto rozładunek. Wszystkie wypełnione były amunicją strzelecką i artyleryjską wyprodukowaną i dostarczoną przez Węgry. W ciągu 48 godzin 22 miliony pocisków zasiliły walczące jednostki. 16 sierpnia nastąpiło uderzenie znad Wieprza, a bolszewicki Front Zachodni poszedł w rozsypkę (…)”. Transporty z Węgier w kolejnych miesiącach nieprzerwanie docierały na skierniewicki dworzec. Po zwycięskiej bitwie nad Niemnem, kiedy niedawna jeszcze katastrofa przerodziła się w zwycięstwo, Węgrzy nie uznali swego zadania za wypełnione. Transporty nadal kierowano do Polski, a 13 września 1920 roku podpisano specjalną konwencję, w której strona węgierska zobowiązywała się do dostarczenia czterystu wagonów obcych, przede wszystkim francuskich, i dwustu własnych z amunicją i zaopatrzeniem. Jak wylicza dr Ćwikliński, ogółem w okresie ośmiu miesięcy Węgry przekazały ze swoich zapasów wojskowych bądź wyprodukowały i dostarczyły za pomocą własnego taboru 48 milionów pocisków karabinowych typu Mauser, 13 milionów pocisków typu Mannlicher, trudną do określenia, poważną ilość pocisków artyleryjskich różnych kalibrów, 30 tysięcy karabinów typu Mauser i kilka milionów części zapasowych, 440 kuchni polowych, 80 pieców polowych oraz wiele innego rodzaju sprzętu i materiałów. Nastroje Węgrów i stanowisko węgierskiego rządu w czasie toczącej się wojny najlepiej chyba oddawało chrześcijańsko-narodowe pismo „Uj Nemzedék” („Nowe Pokolenie”) pisząc: "Nie wiemy, co uczyni Koalicja, my musimy być gotowi, aby stanąć po stronie Polski. Los Polski jest naszym losem". Po zawarciu pokoju w Rydze Sejm Rzeczypospolitej Polskiej odmówił ratyfikowania traktatu z Trianon, co oznaczało, że w sensie prawnym Polska nie uznała rozbioru Węgier. (2013-08-07 00:00)
KomskiKomski
0
No i kolega Modelarz pięknie to ujął! Wielkie dzięki za tę informacje. Jak widać najważniejsze kto w jakich gazetach szuka wiadomości. Pozdrawiam :) (2013-08-07 00:00)
mauser98kmauser98k
0
Bardzo ciekawe informacje Modelarza. Jeśli to sprawdzone informacje to Węgrzy najbardziej nam pomogli w tych najcieższych dla nas chwilach. Pamiętać należy zwłaszcza o postawie Czechosłowacji która , można tak chyba określic, zamiast pomocy wbiła nam nóż w plecy. (2013-08-07 00:00)
pooxypooxy
0

Jak zauważył kolega Komski kolega Modelarz pięknie skopiował i wkleił  artykuł z prawicowej gazety nie zadając sobie trudu sprawdzenia tego co napisałem. Jeśli koledzy uważają ze prawda historyczna jest taka jaką ktoś napisze w prawicowej gazecie to współczuję.

Mam nadzieję  ze sprawdzicie zapiski traktatu i przeczytacie cos o historii Węgier w latach 1918-1920. Polecam tez lekturę oryginalnych gazet z okresu Bitwy Warszawskiej, bez problemu znajdziecie je bibliotece.

(2013-08-07 00:00)
modelarzmodelarz
0
Zabawne, widzę, że dowody to wytwór "prawicowców" - napisz kolego, że nie miałeś racji, a nie brniesz w głupoty;-) Tu masz tekst "nieprawicowy": "W dniach 22-23 marca 2012 r. Prezydent RP Pan Bronisław Komorowski wraz z małżonką Panią Anną Komorowską złożył wizytę na Węgrzech. W budapeszteńskiej dzielnicy Csepel Prezydenci Polski i Węgier odsłonili tablicę ufundowaną w hołdzie narodowi węgierskiemu za pomoc wojskową udzieloną Polsce w 1920 r. podczas wojny polsko-bolszewickiej. Obchodzono również Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej przy pomniku Józefa Bema w Budapeszcie, w węgierskim Narodowym Parku Historycznym w Ópusztaszer, miejscu zatwierdzenia pierwszych węgierskich praw zwyczajowych i gdzie eksponuje się panoramę przedstawiającą zajęcie Wielkiej Równiny Węgierskiej przez Węgrów pod wodzą księcia Arpada, na Uniwersytecie w Segedynie oraz w Katedrze Segedyńskiej, gdzie odprawiono polsko-węgierską Mszę Świętą. Z kolei w Ambasadzie RP w stolicy Węgier Prezydent RP spotkał się z węgierską Polonią. W wizycie uczestniczył m.in. p.o. Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Stanisław Ciechanowski." (2013-08-07 00:00)
modelarzmodelarz
0
W HOŁDZIE WĘGIERSKIM BRACIOM. Prezydent Republiki Węgierskiej Pál Schmitt i Prezydent RP Bronisław Komorowski dokonali uroczystego odsłonięcia na frontowej ścianie budynku Dowództwa Garnizonu Warszawa tablicy pamiątkowej, wyrażającej wdzięczność narodowi węgierskiemu za pomoc okazaną w przełomowym momencie wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Witając uczestników uroczystości Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert powiedział: „Przypadł mi zaszczyt i honor powitania Pana Prezydenta Republiki Węgierskiej Pála Schmitta i Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego. Grób Nieznanego Żołnierza, w pobliżu którego jesteśmy, wraca nas zawsze pamięcią do bardzo długiego okresu walk kolejnych pokoleń Polaków o wolność, do momentu odzyskania wolności w listopadzie 1918 roku i następnie dramatycznej obrony własnego już państwa podczas wojny polsko-bolszewickiej. Regent bratnich Węgier admirał Horthy pisał później do marszałka Piłsudskiego „Zaledwie Węgry odzyskały możliwość stanowienia o sobie, myśli ich zwróciły się do siostry (Polski), z którą w czasie okresów jej świetności związane były prawdziwą przyjaźnią". W lipcu 1920 r. w przełomowym momencie wojny polsko-bolszewickiej premier Pál Teleki w swoim pierwszym expose zawarł dramatyczny apel do państw Ententy: «Żądamy, by Europa wsparła Polskę w interesie Polaków, naszym własnym i całej Europy». W ślad za słowami natychmiast poszły czyny. Tablica, przed którą stoimy, w symboliczny sposób wyraża wdzięczność Polski i Polaków za decydującą pomoc materialną z Węgier w postaci ogromnych dostaw amunicji w sierpniu 1920 r. Proszę mi jeszcze tylko pozwolić dodać, że polska wierna pamięć obejmuje także czas II wojny światowej. We wrześniu 1939 r. przecież to właśnie ten sam premier Węgier Pál Teleki otworzył granicę węgierską dla tysięcy żołnierzy i uchodźców polskich. Mam zaszczyt i honor prosić Panów Prezydentów o odsłonięcie tablicy.” Napis na tablicy brzmi: W HOŁDZIE NARODOWI WĘGIERSKIEMU, KTÓRY OKAZAŁ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ PRZYJAŹŃ I POMOC W CZASIE ŚMIERTELNEGO ZAGROŻENIA BOLSZEWICKĄ AGRESJĄ. W OKRESIE PRZEŁOMOWYCH ZMAGAŃ 12 SIERPNIA 1920 R. DO SKIERNIEWIC DOTARŁ TRANSPORT 22 MILIONÓW POCISKÓW Z FABRYKI MANFREDA WEISSA W CSEPEL (BUDAPESZT). ŁĄCZNIE W LATACH 1919-1921 RZĄD KRÓLESTWA WĘGIER PRZEKAZAŁ POLSCE BLISKO 100 MLN POCISKÓW KARABINOWYCH, ZNACZNE ILOŚCI AMUNICJI ARTYLERYJSKIEJ, SPRZĘTU I MATERIAŁÓW WOJENNYCH. WDZIĘCZNY NARÓD POLSKI 2011 RADA OCHRONY PAMIĘCI WALK I MĘCZEŃSTWA W uroczystości uczestniczyli m.in. przedstawiciele Ambasady Republiki Węgierskiej (wśród nich attaché wojskowy płk. Szabolcs Szilagyi), Kancelarii Prezydenta RP, Ministerstwa Obrony Narodowej (na czele z Dowódcą Garnizonu Warszawa gen. bryg. Wiesławem Grudzińskim i płk. Mirosławem Kalińskim z Departamentu Wychowania i Promocji Obronności MON), Burmistrz Dzielnicy Budapeszt-Obuda (Stara Buda) Balazs Bus i Burmistrz bratniej Dzielnicy Warszawa-Bemowo Jarosław Dąbrowski, wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP poseł PiS Karol Karski, członek Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej poseł PiS Artur Górski, Akos Engelmayer (pierwszy po upadku komunizmu ambasador Republiki Węgierskiej w Polsce w latach 1990-1995), Tadeusz Kotarski (dyrektor Oficyny Wydawniczej RYTM, która opublikowała wiele publikacji o stosunkach polsko-węgierskich). Współorganizatorami uroczystości byli Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Dowództwo Garnizonu Warszawa. Wykonawcą tablicy, ufundowanej ze środków ROPWiM, była „BM Odlewnia Metali Nieżelaznych – B. Mochnaczewski” z Warszawy (umowa nr 23/2011 z 22.02.2011 r., rozliczenie – 23.03.2011 r.). (2013-08-07 00:00)
pooxypooxy
0

Bardzo bym prosił o nie kopiowanie i nie wstawianie artykułów prasowych to nie są żadne dokumenty na których można bazować. Prosiłbym jedynie o zapoznanie sie z historią. Historią która jest zapisana w  książkach a nie w Internecie. Najlepszym źródłem są ksiązki napisane przez Piłsudskiego, D'Abernona, Żeligowskiego, Camona, Szeptyckiego, Kunstlera, Kutrzeby, Przybylskiego, Dodatkowym źródłem tamtych dni są gazety Np. Tygodnik Ilustrowany z roku 1920.  Proszę tez przejrzeć opracowania historyczne i encyklopedie z lat 1920-1939 Proszę znajdź mi w nich kolego wzmiankę o pomocy węgierskiej i możesz triumfować.  ALE JEŚLI W OKRESIE 1920 -1939 NIKT O TAKIEJ POMOCY NIE SŁYSZAŁ, to skąd nagle po 85 latach ktoś wpadł na taki pomysł.

(2013-08-07 00:00)
formoza58formoza58
0
Modelarz,czy faktycznie napis na tablicy pamiątkowej jest taki jak przytoczyłeś? Pooxy,czy ( jeśli na tablicy jest taki właśnie tekst),można wg. Ciebie uważać za pewnego rodzaju potwierdzenie zdania Kolegów,którzy wypowiedzieli się w komentarzach ? To znaczy faktu udzielenia pomocy Madziarów w potrzebie... (2013-08-07 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
pooxypooxy
0
Oczywiście napis jest jak najbardziej prawdziwy tyle tylko ze tablica była ufundowana 2 lata temu, jakby wisiała przed 1939 to byłby to niezbity dowód. Co więcej dane na niej zawarte też są w większości prawdziwe, różnica polega tylko na tym że na podstawie dostępnych książek i opracowań (oczywiście tylko tych z przed 1939r) to nie Węgrzy nam wysłali pomoc ale Francuzi zarekwirowaną Węgrom na podstawie traktatu z Trianon broń sprzedali Polakom, wysyłając ją bezpośrednio z Węgier. (2013-08-07 00:00)
pooxypooxy
0
Może bardziej obrazowo Węgry latem 1920 roku były w takiej samej sytuacji jak Niemcy latem 1945, czy wyobrażacie sobie jakaś pomoc w sprzęcie wojskowym, wysłaną innemu krajowi przez Niemców. Problem polega na tym że nikomu nie chce się zagłębiać w nieciekawą historię Węgier po 1 wojnie. Czy wiecie np. że od 21 marca 1919 do 6 sierpnia 1919 Istniała Węgierska Republika Rad i dopiero interwencja Ententy i okupacja Budapesztu zniosła ten komunistyczny twór. (2013-08-07 00:00)
KomskiKomski
0
Sądzę, że kolega Pooxy jednak się myli informując, że nagle, po 85 latach, ktoś wymyślił sobie i zaczął opisywać w kłamliwych prawicowych mediach domniemaną pomoc Węgrów dla Polski w 1920 roku. Mój sąd opieram już choćby na bardzo krótkich i powierzchownych poszukiwaniach. Oto bowiem w roku 1931 ukazała się niewielka książeczka Louisa Villata pt. "Rola Węgier w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku". Informacje na temat węgierskiego wsparcia można było też znaleźć w prasie, na przykład po wizycie dosyć entuzjastycznie witanego w Polsce w 1938 roku regenta. M. Horthy'ego. Pisały na ten temat m.in. "Czas" i "Ilustrowany Kurier Codzienny". Oto jeden z cytatów: „W okrzykach wznoszonych przez rzesze Krakowian na cześć Regenta Horthyego i narodu węgierskiego da się niewątpliwie odczuć to przywiązanie, jakie Kraków i Polska ofiarowały wielkim postaciom historycznym oraz tą wdzięczność i uznanie jakie żywi dziś dla Mikołaja Horthyego, opromienionego chwałą bohaterstwa żołnierskiego, szczycącego się mianem Oswobodziciela Węgier, i będącego zarazem szczerym i gorącym przyjacielem Polski, CZEGO ZŁOŻYŁ WIELORAKIE DOWWODY, ZWŁASZCZA W KRYTYCZNYCH CHWILACH ROZSTRZYGNIĘĆ W ROKU 1920" (wielkie litery mojego autorstwa). Być może więc powoływanie się akurat na "Tygodnik Ilustrowany", któremu w ciężkich czasach zaborów przytrafiło się nie zauważyć Powstania Styczniowego nie jest najlepszym wyborem. (2013-08-07 00:00)
jacbyd72jacbyd72
0
Może ten artykuł naświetli nieco obraz koledze pooxy: http://www.patriota.pl/index.php/dzieje-powszechne/hungarica/455-wgry-1920 Daleki jestem od wszelkich manipulacji, ale Węgry były jedynym krajem, który bezinteresownie, na miarę ówczesnej sytuacji pomógł naszemu krajowi w walkach z bolszewicką nawałą. Na apel Polski chcieli udostępnić około 20 tyś. kawalerii, warunkiem tej pomocy była przede wszystkim zgoda Francji oraz zgoda Czechosłowacji na przejście tych wojsk przez ich teren. Reszta w artykułach: http://nczas.com/wiadomosci/polska/jak-wegry-pomogly-polsce-wygrac-wojne-z-bolszewikami/ Jeżeli chodzi o prasę, to wspomnienia o węgierskiej pomocy były w którymś z przedwojennych "Wiarusów". (2013-08-07 00:00)
dardadarda
0
Ja tylko delikatnie chciałem zwrócić uwagę, że fakt nieopisania czegoś przez prasę niczego nie udowadnia. Może co najwyżej dać pole do rozważań - zwłaszcza w przypadku rzeczy tak jednoznacznie potwierdzonych, jak fakt dostarczenia przez Węgrów amunicji w krytycznym dla Polski momencie - co było przyczyną tego przemilczenia. Czy była to niechęć do zadrażnianie relacji z Francją? Może coś innego? Mogą to być ciekawe dywagacje. Moim zdaniem ciekawsze od prób kreowania mitu o braku węgierskiej pomocy ;-) (2013-08-07 00:00)
pooxypooxy
0
Jeśli koledzy uważają że fakt nie napisania chociaż jednego zdania dotyczącego Węgierskiej pomocy która przecież WEDŁUG WAS uratowała Polskę, w książkach Piłsudskiego, D'Abernona, Żeligowskiego, Camona, Szeptyckiego, Kunstlera, Kutrzeby, Latinika, Przybylskiego, i nie zamieszczenia nawet wzmianki w żadnej z wychodzących w tamtym okresie gazet nie jest dowodem że tej pomocy nie było. To wskażcie mi dowód że ta pomoc była. Bo to że przybyły pociągi z terenu Węgier wyładowane węgierskim sprzętem wojskowym zarekwirowanym Węgrom przez Francuzów w wyniku traktatu w Trianon wynika z samego traktatu jak również z bezsilności Węgrów wobec państw Ententy. (2013-08-08 00:00)
pooxypooxy
0
Dzięki koledze Jacbyd72 odwiedziłem strony PATRIOTY.PL Dowiedziałem się z nich że Węgrzy wysłali do Polski " 50 mln karabinów Mauzera" czyli przypadało 10 Mauzerów na jednego żołnierza. Oraz że uderzenie z nad Wieprza było niepotrzebne bo bolszewik został pobity pod Radzyminem i Ossowem. I oczywiście jest mowa o 20-30 tys. kawalerzystów Węgierskich których rzekomo nie przepuścili Rumuni i Czesi. Ktoś zapomniał sprawdzić że cała Węgierska Armia w tym czasie mogła liczyć góra 35 tys. żołnierzy i oficerów. (2013-08-08 00:00)
Robert SRobert S
0
Szanowni Koledzy, nie będę się wypowiadał na temat zaistnienia czy też nie, pomocy z Węgier dla Polski w okresie walk 1920. Bo guzik o tym wiem. Jednako prosiłbym o stosunkowo lekkie podchodzenie do artykułów czy ich braku z prasy (jakiejkolwiek) i nie stawianie hipotez, że to, co napiszą czy też nie, gdzieś tam w jakiejś tam gazecie jest prawdą historyczną. Szukałbym raczej dowodów w archiwach. Być może gdzieś są dokumenty dotyczące przekazania, a może sprzedania broni, potwierdzenie odbioru, dokumenty przewozowe, ect., ect. (2013-08-08 00:00)
KomskiKomski
0
Kolega Pooxy proponuje, żeby udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Propozycja kusząca, ale ja nie skorzystam. Tym bardziej, że wbrew temu, co Kolega sugerował, przed wojną naturalnie wspominano o węgierskiej pomocy (co wcześniej już wskazałem). A czemu nie robiono tego - jak Kolega sugeruje - w prasie 1920 roku? A może dlatego, żeby Węgrom... nie zaszkodzić?! (2013-08-08 00:00)
terniterni
0
Przed 1914 r Polska podzielona była przez trzech zaborców. Jeden z tych zaborców nosił nazwę Austo-Węgry. Nie Austria, nie Węgry tylko Austro-Węgry. To był nasz przeciwnik i pisanie o pomocy Węgier w tym okresie to nadużycie. Oni nam nie dali. To im zabrano i nam dano. Entanta zabrała im podobnie jak i Niemcom i Austriakom jako stronom które przegrały wojnę i nam dała. Rosja początkowo była po stronie Entanty. Później gdy za pomocą Niemiec władzę w Rosji przejęli Bolszewicy, odłączyli się ze współpracy z Entantą i stali się wrogami Zachodu. (2013-08-13 00:00)
terniterni
0
Po zakończeniu działań wojennych okupujące polskie ziemie wojska niemieckie zobowiązane były do opuszczenia ziem polskich i pozostawienia całego sprzętu wojskowego na miejscu. Na upartego można więc napisać że Niemcy udzielili Polsce wsparcia w 1918 roku. Węgrzy w ramach imperium Austro-Węgierskiego znalazły się w analogicznej sytuacji. Nie była to ich suwerenna decyzja a dyktat Ententy. (2013-08-14 00:00)
Robert SRobert S
0
Szanowni koledzy. Ostatnim (niedawnym) czasem miałem okazję obejrzeć program publicystyczny, wyemitowany przez TVP Historia pod tytułem – Spór o historię 1920 Przyjaciele i wrogowie. I cóż? Ano wszyscy trzej rozmówcy hurmem twierdzą, iż pomoc taka miała miejsce, Węgrzy przekazywali (dobrowolnie) amunicje stronie Polskiej. I nie miało to charakteru oddania zapasów wojennych armii austrowęgierskiej. Jeśli trzech ludzi twierdzi zupełnie, co innego niż jest tu pisane, przez niektóre osoby, to coś musi w tym być. Tym bardziej, iż rzeczeni mają trochę więcej do stracenia niż my, pisząc tu swoje opinie. (2013-08-19 00:00)
jacbyd72jacbyd72
0
Dla kolegi pooxy: Zdzisław Marian Musialik "Wojna Polsko-Bolszewicka 1919-1920" str 65 o pomocy węgierskiej . "The New York Times" z 30 lipca 1920 r. (str. 1) donosił o zdobyciu broni przez Węgrów dla Polski - niestety w sposób nielegalny ;-). Roman Dębicki "Węgry wobec wojny polsko-rosyjskiej 1920 roku" "Zeszyty Historyczne" (Paryż) 1977, nr 39 s. 48. Czy to wystarczy?? (2013-10-08 00:00)
jaremajarema
0
Przeczytałem właśnie cały artykuł i wszystkie komentarze, i zastanawia mnie jedna rzecz: czy kolega pooxy ma świadomość jak przebiega proces demobilizacji armii? A raczej nie "jak", a "jak długo"? Niemcy po pierwszej wojnie przekazali wuchtę szpeju Rosji, i to wcale nie "via Paris". (2013-11-12 00:00)
oloolo
0
I po co portal publikuje takie teksty. Jak autor nie potrafi dotrzeć do źródeł to jeszcze nie powód żeby to publikować. Całe przekazanie broni odbyło się w świetle ówczesnego prawa międynarodowego nielegalnie. Pomimo braku uregulowań stosunków dwustronnych Polacy i Węgrzy wiedzieli o co chodzi a gigantyczna determinacja w przekazywaniu broni i wyposażenia dodatkowo leżała w interesie Węgier. Bolszewia tylko czekała żeby na nich uderzyć. [Źródło - Louis Villat, Rola Węgier w wojnie polsko-bolszewickiej w roku 1920, 1931] (2013-12-28 00:00)
oloolo
0
I dodatkowo Proponuję zapoznać się z opracowaniem dr Krzysztof Ćwikliński (Toruń) – Los Polski jest naszym losem. Węgry wobec wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Międzynarodowa konferencja pod patronatem IPN-u zgromadziła w wielu naukowców i warto najpierw zapoznać się z ich wykładami, które są udokumentowane podaję link : http://ipn.gov.pl/aktualnosci/2007/centrala/miedzynarodowa-konferencja-naukowa-wspolne-losy.-relacje-polsko-wegierskie-na-p (2013-12-28 00:00)
oloolo
0
Fragmenty : dr Krzysztof Ćwikliński (Toruń) – Los Polski jest naszym losem. Węgry wobec wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku Kiedy 12 sierpnia 1920 roku pękała obrona 11. Dywizji Piechoty pod Radzyminem, bolszewicy próbowali forsować Wisłę pod Płockiem, Włocławkiem, Nieszawa i Toruniem, a zdziesiątkowane i wyczerpane oddziały Wojska Polskiego cofały się na kolejną linię oporu, na dworzec kolejowy w Skierniewicach zaczęły wjeżdżać długie składy wagonów towarowych. Ogółem tego dnia dotarło ich osiemdziesiąt. Natychmiast rozpoczęto rozładunek. Wszystkie wypełnione były amunicją strzelecką i artyleryjską wyprodukowaną i dostarczoną przez Węgry. W ciągu 48 godzin 22 miliony pocisków zasiliły walczące jednostki. 16 sierpnia nastąpiło uderzenie znad Wieprza, a bolszewicki Front Zachodni poszedł w rozsypkę - "niezwyciężona", robotniczo-chłopska Armia Czerwona rzuciła się do panicznej ucieczki. Transporty z Węgier nieprzerwanie docierały na skierniewicki dworzec. W miesiąc po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, 10 grudnia 1918 roku węgierski minister obrony krajowej Istvan Friedrich zapewnił ministra spraw zagranicznych w rządzie Jędrzeja Moraczewskiego, Leona Wasilewskiego, o jak najżyczliwszym stanowisku jego kraju wobec Polski. Pisał m.in.: "Dalecy jesteśmy od myśli udzielenia komukolwiek najmniejszej pomocy przeciw Polsce. Zapewniamy rząd polski, ze usiłujemy i będziemy usiłowali na wszelkie sposoby rozwijać przyjaźń łącząca oba nasze narody. Rząd polski może zawsze liczyć na nasze przyjazne poparcie". W niedługim czasie na Węgry udała się wojskowa misja zakupową, która 4 marca 1919 roku podpisała z władzami węgierskimi konwencje, na mocy której Polska otrzymała prawo zakupów uzbrojenia ze składnic węgierskich. W połowie listopada 1919 roku attache wojskowy w Budapeszcie rtm. Albert Wielopolski raportował do Oddziału II Naczelnego Dowództwa w Warszawie: "Na każdym kroku daje się zauważyć niezmierna uprzejmość i życzliwość względem Polski, na która oczy Węgrów bezwzględnie są zwrócone i na pomoc której niewątpliwie liczą, szczególnie w kwestii Słowacczyzny. W rozmowach z węgierskimi miarodajnymi osobistościami słyszy się wyraźnie dążenie do osiągnięcia wspólnej, jak najszerszej granicy. (...) Gazety węgierskie wyrażają się o Polsce najpochlebniej i poświęcają sprawom polskim wiele miejsca". 6 czerwca 1920, a wiec w dwa dni po podpisaniu traktatu w Trianon, regent Węgier admirał Miklos Horthy pisał do Marszalka Piłsudskiego: "Z chwilą zakończenia światowego kryzysu i nazajutrz po odzyskaniu niepodległości przez Polskę i Węgry śpieszę przekazać najserdeczniejsze pozdrowienia, wyrazy głębokiej sympatii oraz przywiązania całego narodu węgierskiego. Do połowy czerwca na szczeblu ministerstw spraw zagranicznych, staraniem Ministra Eustachego Sapiehy doszło do sfinalizowania porozumienia w sprawie węgierskiej pomocy wojskowej, którą zadysponował Premier Węgier hr. Teleki. 10 lipca 1920 roku Marszalek Piłsudski odpowiedział na list regenta Horthy'ego. Ponadmiesięczna zwlokę minister Sapieha tłumaczył wobec Csekonicsa przesileniem gabinetowym. Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz pisał: "List, który Wasza Wysokość zechciał do mnie skierować, a ujęty w słowach tak szczerych i przyjaznych, wzruszył mnie do głębi. Wyrazy głębokiej sympatii i przywiązania ze strony całego narodu węgierskiego, jak i życzenia osobiste, których Wasza Wysokość jest wyrazicielem, są dla mnie i dla narodu polskiego wartością wyjątkową, zwarzywszy ścisłe więzy miedzy naszymi dwoma państwami, do których powstania przyczyniły się cale stulecia i których żadna odmiana fortuny nie może przekreślić. (...) Podstawowym problemem technicznym dotyczącym pomocy Węgier dla Polski stal się w tym czasie transport. Juz od 6 marca węgierskie pociągi z zaopatrzeniem były zatrzymywane na granicy czechosłowackiej, zaś jeden z nich, który dotarł do Koszyc, zestal zarekwirowany. Próby wywarcia presji na Pragę podjął rząd francuski. Minister spraw zagranicznych Georges Maurice Paleologue, który doskonale rozumiał powagę sytuacji, starał się skłonić swego czechosłowackiego kolegę Edvarda Benesza do zmiany stanowiska. Benesz stanowczo odmówił. Doszło do tego, ze Czesi, obawiając się uchylenia niektórych klauzul traktatowych, zatrzymywali juz nawet transporty francuskie; ich liczba przekroczyła sto pociągów. Prezydent Tomasz Masaryk oficjalnie stwierdził, że los Polski jest przesadzony, jej klęska pewna i przestrzegał mocarstwa sprzymierzone przed angażowaniem sie w konflikt, co - jego zdaniem - mogło obniżyć ich autorytet wobec zwycięskiej Rosji. To samo stanowisko względem Polski zajęły Niemcy, Wolne Miasto Gdańsk, po pewnym czasie także Austria. Sytuacja zadawala się być beznadziejna, gdyż od 10 czerwca wszystkie transporty przechodziły przez Wiedeń. Polska stanęła o krok od zagłady. Jedyna droga byla Rumunia, państwo o fatalnie rozwiniętej sieci kolejowej i jako sojusznik niepewne. Nie zważając na to właśnie przez Rumunie Węgrzy kierowali do Polski swoje transporty z zaopatrzeniem, które na miejsce przeznaczenia docierały po upływie miesiąca. 30 czerwca 1920 roku gen. Karoly Soos wyraził zgodę na konwojowanie pociągów przez żołnierzy polskich. 8 lipca rząd węgierski nakazał fabryce amunicji Manfreda Weissa na wyspie Csepel w Budapeszcie wszystkie zapasy zarezerwować dla Polski, a przez kolejne dwa tygodnie produkować wyłącznie na jej potrzeby. Ministerstwo kolei żelaznych nakazało traktować wszystkie pociągi jadące do Polski jako transporty najwyższego znaczenia i uprzywilejowania. Do 30 lipca przez Węgry i Rumunie przeszła większość transportów z zaopatrzeniem. Po tej dacie, tj. od dnia, gdy II Międzynarodówka Socjalistyczna ogłosiła bojkot wszystkich transportów do Polski, cały wysiłek wzięli na siebie Węgrzy. Oprócz tego bawiła w ostatnich dniach w Warszawie delegacja parlamentu węgierskiego pod przewodnictwem posła Ernesta Mosera, przywożąc od ludu węgierskiego serdeczne pozdrowienia i zapewnienia pomocy. Chodzi tutaj o kilkadziesiąt tysięcy ludzi, których Węgry chciałyby wysłać na pomoc Polsce. Nadto znaczne transporty amunicji mogłyby być do dyspozycji Polski. Oprócz tego poruszona była sprawa wysyłki zboża do Polski oraz rozpoczęcie działalności Węgierskiego Czerwonego Krzyża w naszym kraju". Stanowisko rządu i nastroje społeczeństwa najlepiej oddało chrześcijańsko-narodowe pismo Uj Nemzedék (Nowe Pokolenie) stwierdzając: "Nie wiemy, co uczyni Koalicja, my musimy być gotowi, aby stanac po stronie Polski. Los Polski jest naszym losem". Kiedy w połowie sierpnia ofensywa znad Wieprza zamieniła taktyczne klęski wojsk bolszewickich w bitwach pod Warszawa i nad Wkra w klęskę strategiczna, której ostatnim akordem była druzgocąca porażka bolszewików w bitwie nad Niemnem, kiedy katastrofa przerodziła się w zwycięstwo, Węgrzy nie uznali swego zadania za wypełnione. Transporty nadal kierowano do Polski, a 13 września 1920 roku podpisano specjalna konwencje, w której strona węgierska zobowiązywała się do dostarczenia czterystu wagonów obcych, przede wszystkim francuskich, i dwustu własnych z amunicja i zaopatrzeniem. Ogółem w okresie ośmiu miesięcy Węgry przekazały ze swoich zapasow wojskowych bądź wyprodukowały i dostarczyły za pomocą własnego taboru 48 milionów pocisków karabinowych typu Mauser, 13 milionów pocisków typu Mannlicher, trudna do określenia, poważna ilość pocisków artyleryjskich rożnych kalibrów, 30 tysięcy karabinów typu Mauser i kilka milionów części zapasowych, 440 kuchni polowych, 80 pieców polowych oraz wiele innego rodzaju sprzętu i materiałów. Te pomoc trudno byłoby przecenić. W bitwie pod Warszawa dostarczona w ostatniej chwili amunicja wigierska pozwoliła odeprzeć wroga i zadąć mu klęskę. Po zwycięskim zakończeniu wojny i podpisaniu pokoju w Rydze Sejm Rzeczypospolitej Polskiej odmówił ratyfikowania traktatu z Trianon, co oznaczało, ze w sensie prawnym Polska nie uznała rozbioru Węgier. Było to ze strony wyczerpanej i uzależnionej od zachodnich sojuszników Polski aktem odwagi, dowodem na to, ze wbrew pragmatyce i koniunkturze w polityce istnieją nie tylko interesy. (2013-12-28 00:00)

skomentuj ten artykuł