Twierdza Osowiec od ... latryny

/ 9 zdjęć


Latryna to bardzo ważny, wręcz strategiczny obiekt każdych koszar, garnizonu czy też twierdzy. Na osiedlu wojskowym Twierdzy Osowiec wszystkie budynki były drewniane, jedynie latryny i studnie wykonane były z betonu. Inaczej wyglądała sytuacja na terenie fortów, gdzie latryny znajdowały się w obiektach. Wejścia do nich znajdowały się wewnątrz, co umożliwiało bezpieczne korzystanie z nich nawet pod ostrzałem. Otwór do ich opróżniania wychodził natomiast gdzieś bliżej wyjścia z budynku: do korytarza komunikacyjnego lub przelotni prowadzącej na zewnątrz, aby łatwiej było pozbywać się zawartości.

Na terenie Fortu I Twierdzy Osowiec takich latryn znajduje się kilkanaście. Nasza wiedza o nich kończyła się do niedawna na powierzchni posadzki. Przyczyna jest prozaiczna. Kiedy po wojnie przestano ich używać, jednocześnie budynki w których się znajdują przez wojsko wykorzystywane były jako schrony OPL. W związku z tym zasypano ziemią wszystkie otwory służące niegdyś do opróżniania, aby żaden żołnierz przemieszczając się nieoświetlonym korytarzem nie zrobił sobie krzywdy wpadając do środka.

Projekt eksploracji latryn zrodził się dawno, przez lata nie wyszedł jednak poza sferę planów. Jesienią 2009r. członkowie Grupy Rekonstrukcyjnej CSP KOP postanowili w końcu rozpocząć prace. Na pierwszy ogień wzięliśmy latrynę znajdującą się na rawelinie, wyspie wysuniętej przed czoło Fortu I. Zebrane dane wskazywały, że do 1944r. obiekt mógł być używany normalnie. Armia Czerwona przekształciła go w pomieszczenie przeznaczone do innych celów. W związku z tym zamurowano otwory niegdyś służące do tego co się zazwyczaj robi w latrynie. W ścianie wykuto dziurę przebijając się do jakiegoś przewodu wentylacyjnego. Wyraźne jeszcze okopcenie wskazuje, że tu zainstalowano piec. Szyb służący niegdyś do opróżniania latryny znajdował się w posadzce korytarza obok wejścia do pomieszczenia latryny i w całości był zasypany ziemią.

Pierwszy dzień prac (28.11.2009) rozpoczęliśmy od odkopywania szybu. W każdej latrynie to jedyne miejsce, przez które można się dostać do środka. Wkrótce okazało się, że nie cały zbiornik został wypełniony ziemią. Zasypano jedynie szyb. W związku z tym już po godzinie prac udało nam się wczołgać do środka. Rozpoczęliśmy eksplorację wnętrza, ziemię wyciągając wiadrami na powierzchnię i wynosząc poza obręb budynku. Najbardziej obawialiśmy się zawartości, której w latrynie łatwo się spodziewać. Okazało się, że ta, po upływie 65 lat, daje się ciąć łopatką jak suchy torf i co najważniejsze, jest całkowicie bezwonna.

Prace kontynuowaliśmy 31.01.2010r. Wtedy zbiornik i szyb zostały całkowicie opróżnione z wszelkiej zawartości a nawet dokładnie wymiecione. Wreszcie można się było swobodnie przyjrzeć konstrukcji.

Latryna na powierzchni to prostokątne pomieszczenie o wymiarach 330 na 490 cm, sklepione łukiem. W krótszej ścianie od korytarza znajduje się wejście, a w zewnętrznej strzelnica. Przy dłuższych ścianach po obu stronach znajdują się betonowe podwyższenia wysokości ok 20 cm. W nich niegdyś znajdowały się łeskowate otwory z podpórkami na nogi po obu stronach. Przez te otwory odchody trafiały do zbiornika znajdującego się poniżej. Jak już wspomniałem w roku 1944 otwory zamurowano a podpórki pod nogi skuto tworząc w miarę gładką powierzchnię.

Zbiornik pod powierzchnią to również prostokątne pomieszczenie o wymiarach w przybliżeniu 305 na 480 cm, sklepione łukiem. Bliżej posadzki ściana wybudowana jest z granitowych kamieni tworzących jednocześnie fundament budynku, wyżej ściany wykonane są z cegły i otynkowane. Strop wylany jest z betonu. Przy dłuższych ścianach ze stropu wychodzą okrągłe otwory mające swój początek na górze obiektu. Od krótszej ściany odchodzi wąski korytarz kończący się szybem wychodzącym do góry. To przez niego opróżniało się latrynę. W narożniku obiektu w stropie znajduje się jeszcze jeden, tym razem czworoboczny otwór. To początek szybu wentylacyjnego, który miał odprowadzać gazy ze zbiornika poza budynek. Do tego samego szybu „piętro wyżej” sowieci dokuli się i podłączyli komin piecyka. Sam zbiornik ma różną wysokość od 190 do 210 cm. Ta różnica spowodowana jest z jednej strony łukiem sklepienia, z drugiej konstrukcją samej podłogi. Posadzka wylana jest z betonu i posiada spadek powodujący, że zawartość spływała w kierunku szybu do opróżniana. Sprawiało to, że można było ją wybrać bez wchodzenia do środka. Wnętrze jest całkowicie suche do dnia dzisiejszego, co wskazuje, że zbiornik był szczelny i uniemożliwiał przesiąkanie zawartości do wód gruntowych.

Co natomiast można znaleźć w takiej latrynie? Wszystko to, co żołnierzowi w potrzebie wypadło z kieszeni i to co sam postanowił wyrzucić. Nam udało się wydobyć kilka sztuk łusek i amunicji (Mosin i Nagant), ogniwa jakiejś baterii, resztki skórzanego przedmiotu z niemieckimi napisami, mogącego być papierośnicą, kwadranty artyleryjskie, wycior do granatnika, sowiecką klamrę – samoróbkę, fragmenty pociętej skóry, prawdopodobnie pochodzącej z warsztatu szewskiego oraz wiele innych drobnych przedmiotów nad którymi nie warto się zbytnio rozwodzić. Z punktu widzenia miejsca odkrycia bardzo ciekawym znaleziskiem były dwa kompletne, choć pęknięte na pół dekielki służące niegdyś do zakrywania otworów na górze oraz kilka drewnianych elementów mogących być jeszcze pozostałościami szalunków z czasów budowy. Najważniejsze było jednak poznanie samej konstrukcji takiego obiektu, zejście do miejsca gdzie od kilkudziesięciu lat nie stanęła ludzka stopa i dotknięcie fundamentów naszej twierdzy.

Do artykułu zamieszczam zdjęcia. Starałem się je dość dokładnie podpisać, co mam nadzieję pozwoli lepiej zrozumieć treść powyższego opisu.
Wkrótce relacja z zakończonych już prac przy kolejnej latrynie, tym razem dużo mniejszej.

 


 

5
Oceń (7 głosów)

 

 

Twierdza Osowiec od ... latryny - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł