Ten wspaniały strajk ludności - nowa książka Jerzego Pałosza

/ 4 komentarzy / 2 zdjęć

Nie ukrywam, iż kiedy otrzymałem do ręki książkę Pana dr. Jerzego Pałosza „Ten wspaniały strajk ludzkości... Z dziejów żołnierzy frontu wschodniego Wielkiej Wojny”,  poprosiłem o opinię na jej temat naszego redakcyjnego kolegę, który jest pasjonatem tego okresu, i  nie ukrywam, dla mnie bardzo często źródłem wiedzy co do militarnych wydarzeń mających miejsce na naszych ziemiach od sierpnia 1914 r. 

Otóż, nie zgłębiając się początkowo w jej treść, rozpoczął on szybkie kartkowanie (co jak twierdzi ma w brzydkim zwyczaju), nie uniknął w pierwszej chwili pewnego skojarzenia z nie tak dawno wydaną i reklamowaną pozycją Petera Englunda „Piękno i smutek wojny”, która przyniosła mu jednak lekkie rozczarowanie. Jednak pierwsze wrażenie było bardzo mylne. Wertując kolejne tematyczne rozdziały, w zależności  od  interesujących go aspektów stwierdził, że sam pomysł na książkę był strzałem w dziesiątkę. Wybierając z istniejącej (i dostępnej) „pierwszowojennej”  literatury pokazano to co zwykle jest tylko tłem i cienkim spoiwem w pracach dotyczących wszelkich konfliktów, a więc podejście do tematu z perspektywy zwykłego żołnierza, sanitariusza lub lekarza.  Ba, praca ta wychodzi nawet dalej, przybliżając tło ludzkich dramatów, które autor stara się przedstawić w dokładnym kontekście historycznym, co miejscami upodabnia tę książkę do publikacji z niegdyś popularnej serii historycznej Państwowego Instytutu Wydawniczego z cyklu „Życie codzienne w czasach….”. Dlatego też, przedmiotowa książka powinna być tzw. pierwszym krokiem zmierzającym do celu, któremu można byłoby nadać roboczy tytuł „Życie codzienne na froncie wschodnim w czasach Wielkiej Wojny na terenach Galicji i Królestwa Polskiego”.                                   

Pierwsza wojna światowa na froncie wschodnim jest nadal prawie nieznana. Prawda, że organizowane od 2014 r. rocznicowe imprezy, rekonstrukcje, wystawy, prelekcje czy publikacje małymi krokami wypełniają luki w regionalnej świadomości historycznej (czego najlepszym przykładem jest choćby Przasnysz i okolice, gdzie jeszcze 10 lat temu kataklizm I wojny światowej - tak strasznej w tym regionie - był kompletnie zapomniany). Czuje się jednak niedosyt rodzimych publikacji tego typu, przez co nasi wydawcy karmią polskiego czytelnika nierzadko płytkimi i jakościowo wątpliwymi zachodnimi opracowaniami o Wielkiej Wojnie na wschodzie. 

Brak zainteresowania u nas tą tematyką przez ostatnie dziesięciolecia (nie wnikamy tu w powody) spowodował, że historiografia zachodnia niemalże „zawłaszczyła” historię tej wojny, traktując to co się działo na wschodzie w sposób bardzo powierzchowny czy marginalny (widać to chociażby po wydawanych ostatnich latach np. tłumaczeniach popularnych zachodnich edycji poświęconych latom 1914-1918, czy też w dokumentalnych programach zachodnich tzw. kanałów tematycznych). Co najwyżej przewija się w nich jakiś Tannenberg, jakieś Gorlice, czy ofensywa Brusiłowa, ale wszystko okraszone jest oklepanymi lub wręcz mylnie identyfikowanymi fotografiami czy materiałem kartograficznym, dającymi przeciętnemu odbiorcy wrażenie jakiejś „wojenki” z szabelkami na konikach. A to właśnie na tym froncie miały miejsce przypadki użycia nowych rodzajów broni po raz pierwszy (np. gazów bojowych, lotnictwa dalekiego zasięgu, organizowanie grup uderzeniowych będących pierwowzorem późniejszych oddziałów szturmowych), o wielkich operacjach manewrowych nie wspominając.

Całość książki J. Połosza czyta się gładko i sprawnie, przez co czytelnik  stopniowo, nie nudząc się wchodzi w klimat tych tragicznych wydarzeń i nieszczęśników różnych armii i narodów rzuconych w wir wojny. Co prawda autorowi nie udało się ustrzec pewnych nieścisłości faktograficznych (ofensywa Ludendorffa nie była klęską, lecz przegraną wobec przewagi Rosjan i zakończona jakby nie było mistrzowskim odwrotem strategicznym), Lwów odbito 22 czerwca, a nie jak wynika to z kalendarium 10 maja 1915 r. 

W kalendarium pominięto informacje o istotnej rosyjskiej próbie odzyskania inicjatywy strategicznej i ciężkich walkach na północnym Mazowszu w lutym i marcu 1915 r., zmarginalizowano też wydarzenia, które miały bardzo istotny wpływ na całość sukcesów państw centralnych latem   1915 r., tj. tzw. ofensywę Gallwitza z lata 1915 roku, bez której zwycięskie wojska spod Gorlic i znad Sanu ugrzęzłyby na żyznych ziemiach Lubelszczyzny. I jedna drobna uwaga co do fotografii ze str. 103. Otóż zdjęcie to wbrew zamieszczonemu opisowi było publikowane jeszcze w czasie wojny i przedstawia bynajmniej nie anonimowe pobojowisko, lecz poległych żołnierzy rosyjskich na skraju nieistniejącego już lasu w rejonie miejscowości Jeziorzec (na południe od Rawy Mazowieckiej), będącego celem ataku wojsk niemieckich w dniu 5 marca 1915 r., w trakcie tzw. ofensywy gen. Frommela.

Niemniej te drobne potknięcia nie rzutują ujemnie na całość publikacji, która jest niezwykle cennym i – powiedzieć to należy – pionierskim przedsięwzięciem. Warto aby  została rozwinięta  w kolejnym, rozszerzonym opracowaniu. 

Paweł Rozdżestwieński

 


 

5
Oceń (1 głosów)

 

 

Ten wspaniały strajk ludności - nowa książka Jerzego Pałosza - opinie i komentarze

RedakcjaRedakcja
0
Okładka (2018-05-26 11:48)
zylkoszylkos
0
... (2018-05-28 09:33)
zylkoszylkos
0
O to będzie też wydarzenie niewąskie... http://oblokismierci.pl (2018-05-28 09:40)
zylkoszylkos
0
https://dobroni.pl/n/wesprzyj-powstanie/19288 (2018-05-28 09:49)

skomentuj ten artykuł