Tablica partyzancka w Sosnowcu

/ 7 komentarzy / 7 zdjęć


TABLICA PRZY UL. PRZECHODNIEJ W SOSNOWCUNa budynku przy ulicy Przechodniej 5 w Sosnowcu (dzielnica Pogoń) znajduje się tablica upamiętniająca ostatnią walkę czterech żołnierzy I kompanii Oddziału Rozpoznawczego 23 DP AK (Okręgu Śląskiego ).Na tablicy możemy przeczytać : W DNIU 14 MARCA ZGINĘLI W TYM MIEJSCU W WALCE ZBROJNEJ Z OKUPANTEM HITLEROWSKIM ŻOŁNIERZE ZAGŁĘBIOWSKIEJ BRYGADY GL-PPS AK PARTYZANCI:
TADEUSZ BOLEK PS. TADO
STEFAN WAHANKA PS.RUCZAJ
JERZY GORZULA PS. JASKÓŁKA
BOGUSŁAW ZYCHLA PS. BOGDAN
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !

Niestety tablica ta ma wiele nieścisłości, częściowo z powodu zwykłej niestaranności w ustaleniu nazwisk poległych żołnierzy, a częściowo z powodu dorabiania faktów historycznych do wygodnej dla pewnych środowisk legendy.

Stolica Zagłębia Dąbrowskiego została zajęta przez oddziały niemieckie w dn. 4 września 1939 r. Od razu rozpoczęły się masowe egzekucje, prześladowania ludności a już w pazdzierniku w fabryce Schoena przy obecnej ul. 1-go Maja powstał mały obóz koncentracyjny dla elementów nieporządanych dla III Rzeszy. Miasto zostało włączone do Rzeszy,do rejencji katowickiej. Nastał terror. Zagłębie od GG oddzieliła ściśle pilnowana granica przebiegająca w okolicach Olkusza.
Mimo tak ekstremalnie trudnych warunków w mieście , jak i w całym Zagłębiu ,rozwinął się szeroki ruch oporu , którego działalność jest prawie zupełnie nie znana.
W swym opracowaniu chciałem przybliżyć tylko jeden z epizodów ruchu oporu , który upamiętnia powyższa tablica.

W dniach 28.09-8.10.1943 r. I kompania z Oddziału Rozpoznawczego 23 Śląskiej DP AK pod dowództwem por. Stanisława Wencla ps. Twardy ,przeszła specjalistyczne szkolenie wojskowe na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Szkolenie przeprowadzili oficerowie z Komendy Śląskiego Okręgu AK. Kompania po zakończonym szkoleniu przeprowadziła ćwiczebny rajd dochodząc aż do okolicy Herbów Śląskich.

Żołnierze wchodzący w skład tej kompanii w większości , bo ok. w 70 % rekrutowali się z Gwardii Ludowej PPS-WRN.

W obszarze Śląska i Zagłębia działały dwa duże oddziały partyzanckie PPS:
oddział kpt Stanisława Wencla Twardego, (działał w lasach olkuskich i myszkowskich od 1943 r.). Wszedł jako 1 kompania do oddziału rozpoznawczego 23 Dywizji AK.
oddział 'Srebro', 'Surowiec' - ppor. Gerarda Woźnicy Hardego (od sierpnia 1943 w rejonie Wolborza, od stycznia 1944 batalion 'Surowiec''). Wszedł jako 2 kompania do oddziału rozpoznawczego 23 Dywizji AK.
Organizacji tej nie należy w żaden sposób mylić z tzw. Komunistyczną PPS która w 1948 razem z PPR utworzyła PZPR. Również jej oddziały wojskowe GL nie mają nic wspólnego z Gwardią Ludową zorganizowaną przez PPR.
Do dziś toczy się spór czy polegli na ul. Przechodniej byli żołnierzami GL PPS-WRN czy też AK. Ja myślę ,ze przede wszystkim byli żołnierzami POLSKI PODZIEMNEJ. Pozostawmy ich w spokoju.

Pod koniec pazdziernika 1943 r. w związku ze zbliżająca się zimą dowództwo Śląskiego Okręgu AK podjęło decyzję o zakwaterowaniu na terenie miast Śląska i Zagłębia podległych mu oddziałów partyzanckich operujących w polu . W terenie pozostały tylko niewielkie oddziały mogące przetrwać nadciągającą zimę ( a wszystkie okupacyjne zimy były bardzo długie i surowe).

Do Sosnowca skierowano OP „ Surowiec' ” z terenu Jury ( d-ca St. Wencel ps. Twardy ) oraz 2 drużyny OP „Garbnik” z terenu Beskidów ( d-ca Antoni Andrzejewski ps. Andrzej ). Pięciu żołnierzy z Oddziału Twardego zamelinowano w domu przy ul. Przechodniej 5 w Sosnowcu. Grupą tą dowodził kpr Ryszard Żak ps. Ryś. Właścicielami domu była rodzina volksdeutchów (pewnie z przymusu) o nieustalonym nazwisku , składająca się z chorego ojca , i córki i ...? ( nie wiem czy ktoś był jeszcze w tej rodzinie ). Ludzie ci świadomie przyjęli na melinę partyzantów.

Po późniejszych , tragicznych wydarzeniach , 14 marca , po brutalnym śledztwie , zostali zamordowani.
Zamelinowane w Sosnowcu oddziały nie siedziały bezczynnie, przeprowadzono kilka akcji , głównie na terenach za Brynicą. W dn.5.11.1943 kpr Ryś z grupą żołnierzy ( nie znam składu , ale należy przypuszczać że skoro razem kwaterowali to byli to pózniejsi polegli ) opanował urząd ewidencji w Katowicach-Bogucicach , zdobywając kilka tysięcy blankietów dowodów osobistych. W dn. 29 11.1943 ta sama grupa opanowała skład monopolu tytoniowego przy obecnej ul. Piłsudskiego w S-cu. Skład wyczyszczono całkowicie zdobywając tak cenne w czasie okupacji papierosy i tytoń. Żołnierze z I kompanii , ale w innym składzie , pod d-twem Reniera dokonali napadu na jeden z Katowickich lokali zdobywając kilka sztuk broni krótkiej. Wcześniej patrol pod d-twem kpr Zenona Pazory zastrzelił na ulicy oficera SS. W dn. 1.12.1943 aż 6 patroli po 3 lub 4 partyzantów , równocześnie dokonało na terenie Katowic akcji rozbrojeniowych , zdobywając broń.

W dn. 14 marca 1944 grupa żołnierzy Twardego, zamelinowana na ul. Przechodniej 5 , o godz. 7 rano zaatakowała posterunek policji mieszczący się w Będzinie przy ul. Małobądzkiej. Celem akcji było zdobycie broni. Posterunek został opanowany ,rozbrojono oberwachmeistra Siegala oraz 4 policjantów. Zdobyto pm ,pięć pistoletów oraz kilka granatów i trochę amunicji. Zgodnie z ustaleniami grupa po akcji miała się udać do Kazimierza Górniczego ( obecnie dzielnica S-ca ) ,nie wracając już na melinę. W trakcie odwrotu z akcji od grupy odłączył się jej d-ca kpr Ryś , nakazując pozostałym udanie się zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami do Kazimierza G.

Niestety, jak pisze komendant Śl. Okr. AK – gen Zygmunt Walter Janke ,podnieceni udaną akcją chłopcy postanowili jeszcze wrócić na melinę aby zabrać pozostawione tam rzeczy , napić się wina !!! i coś zjeść przed drogą.Wracając na Pogoń , nie zauważyli ,że w pewnej oddali towarzyszy im nieproszony gość – Niemiec o nazwisku Karleschka. Był on świadkiem napadu na posterunek , a teraz niezauważony przez lekkomyślnych partyzantów podążał za nimi. Po dotarciu grupy na miejsce ich dawnej kwatery , po upewnieniu się ,że nie opuścili jeszcze domu , z pobliskiej budki telefonicznej zadzwonił na gestapo.
Jak pisze gen. Janke : Zaskoczenie nie udało się. Chłopcy byli czujni. Gestapowiec i dwaj ss-mani zginęli od pierwszych strzałów. Zaczęło się oblężenie. Niemcy otworzyli silny ogień ciągły do okien domu i spróbowali sforsować wejście. Bez rezultatu. Stracili znowu dwóch ludzi. Partyzanci strzelali tylko w miarę konieczności. Oszczędzali amunicję. Niemcy na chwilę wstrzymali ogień. Naradzali się. Partyzanci usiłują wykorzystać ten moment. Otwarli drzwi , rzucili dwa granaty i spróbowali się przebić. Niestety nie udało się. Granaty były słabe , włoskie , zaczepne, nie przydusiły Niemców do ziemi. Od serii ss-mana padł jeden z partyzantów. Po chwili przybył patrol policyjny i przywiózł granaty łzawiące. Gryzący dym wypełnił budynek. Na domiar złego kończy się amunicja. Ostatnie naboje przeznaczają dla siebie. Kolejno odbierają sobie życie....W walce zginęli ( prawdziwe dane ) :
1.Tadeusz Bolek ps. Taddo – harcerz z Katowickich Piotrowic. Urodzony w 1925 r , był w jednej drużynie harcerskiej ze słynnym J. Pukowcem ( ma ulicę na Załężu ).
2.Stefan Wochenko ps. Ruczaj – harcerz z Zawiercia , miał 22 lata.
3.Jerzy Gorzela ps. Jaskółka – pochodził z Sosnowca.
4.Bogdan Zychta ps. Bocian – mieszkał w Sosnowcu , róg Grochowej i Limanowskiego.
Wspaniali chłopcy , niestety popełnili wiele błędów które kosztowały ich ,i ich gospodarzy, życie.
Zastanawiające jest zachowanie Rysia- głupota, lekkomyślność czy ....?
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

 


 

5
Oceń (13 głosów)

 

 

Tablica partyzancka w Sosnowcu - opinie i komentarze

ProboszczProboszcz
0
Ciekawy artykuł. W jaki sposób zweryfikowałeś dane osobowe? Właściwie, o ruchu oporu na terenach opisanych powyżej nie wiem nic. Jest jakieś szersze opracowanie? I przede wszystkim poproszę o większe zdjęcia - tych jakby nie było bi nie widać na nich nic.
(2010-03-12 00:00)
RPRP
0

Najważniejsze by dotrzeć do prawdy. Niestety historia ma sporo pomyłek a to dlatego że pojawiają się osoby, którze tworzą własne wygodne im wizje.  Dlatego też często trudno jest ustalić  faktyczny przebieg wydarzenia i dane osób biorących w nim udział.

(2010-03-12 00:00)
marekjgmarekjg
0
Zgadzam się z przedmówcami i pozdrawiam autora. Super artykuł prosimy o więcej:) (2010-03-12 00:00)
ilbelferoilbelfero
0
Tylko poprawcie na Boga ten Sosonowiec na Sosnowiec. (2010-03-12 00:00)
RedakcjaRedakcja
0
Poprawione, przepraszamy to wina Redakcji (2010-03-12 00:00)
wiluwilu
0
Jeżeli kogoś interesują wydarzenia w Sosnowcu i Zagłębiu w okresie okupacji to polecam lekturę artykułów zamieszczonych na stronie http://poznaj.sosnowiec.pl/
Szczególnie polecam komentarze pana Janusza Maszczyka np taki:
http://poznaj.sosnowiec.pl/content/view/196/13/
Literatura dotycząca działań AK i  podlegającym jej organizacją zbrojnym  to min.
Z.Walter-Janke Śląsk jako tren partyzancki AK
Z.Walter-Janke W AK na Śląsku
Juliusz Niekrasz z dziejów AK na Śląsku wyd. II





(2010-03-14 00:00)
RedakcjaRedakcja
0
"Szanowny Panie Antoni, Andrzeju Zawiliński !
Tylko przez przypadek dotarłem do pańskiego artykułu, gdyż od rana jest zablokowany dostęp do portalu „Poznaj Sosnowiec” i buszuję po internecie, by dociec do sedna sprawy jego zablokowania……..
Czytam Szanownego Pana artykuł o wydarzeniach sosnowieckich z 1944 roku – ul. Przechodnia nr 5 i jestem pełen podziwu, że tak młody człowiek, nie będący świadkiem tych wydarzeń, dysponując tylko źródłem pisemnym Komendanta Śląskiego Okręgu AK, dysponuje aż tyloma wydawać by się mogło nigdzie nie publikowanymi drobiazgami. Brawo, brawo !
Byłem niejako świadkiem tych krwawych wydarzeń. Na portalu „Poznaj Sosnowiec” już wcześniej niż pański artykuł, opisałem te wydarzenia z zastosowaniem poważnych skrótów myślowych. Właściwie to z pewnych względów wiele faktów pominąłem. Pisze Szanowny Pan: „ Właścicielami domu była rodzina volksdeutchów (pewnie z przymusu) o nieustalonym nazwisku , składająca się z chorego ojca , i córki ? ( nie wiem czy ktoś był jeszcze w tej rodzinie ). Ludzie ci świadomie przyjęli na melinę partyzantów”. Koniec pańskiego cytatu.
To ja po raz pierwszy publicznie podałem tę informację, absolutnie jednak nigdy nie twierdziłem, że w tym tragicznym mieszkaniu rodzina Volksdeutchów podpisała niemiecką listę narodowościową pod przymusem. Z tego co wiem to z premedytacją, by wspierać polski ruch oporu.
Natomiast oczywiście, że jak pan pisze, to na „melinę” przyjęli świadomie tę, a nie inną grupę partyzantów ! Czy się pan jednak zastanawiał dlaczego ? Szkoda, że Szanowny Pan już publicznie nie napisał jakie były dalsze losy też innych sąsiadów z tego samego piętra. I skąd pochodziła rodzina, która udzieliła schronienia polskim żołnierzom z AK.
To ja też po raz pierwszy publicznie podałem informację ( podobnie jak wiele innych faktów), że Boguś Zychta mieszkał na Pogoni w budynku rogowym: Grochowa i Limanowskiego. Świadomie jednak nie podałem jego numeru budynku i informacji, czy do dzisiaj tam jeszcze stoi. Podobnie jak wielu szczegółów związanych z jego najbliższą rodziną i jaki ich spotkał los po tych krwawych pogońskich wydarzeniach.
Komendant Śląskiego Okręgu AK opisał to tragiczne wydarzenie tylko (dosłownie !?) na podstawie pozyskanego po 1945 roku niemieckiego protokołu, który z wielu względów posiadał celowe luki informacyjne……. Czy zadał Pan sobie pytanie jak i od kogo pozyskał ten protokół w latach 80. XX wieku autora książkowej publikacji …. Oczywiście mam na myśli publikację na, którą się powołuje Szanowny Pan. Proszę tylko uwzględnić sytuację lat 1944 - akcja „Burza”, powojenne szykany Komendanta, ukrywanie się , a później aresztowanie, 4 - 5 lat w celi śmierci, i.t.d., i.t.d.
Czy zadał Pan sobie pytanie co powiedział swemu dowódcy kpr. Ryszard Żak po powrocie z Pogoni ?
Dlaczego brak wspomnień o dalszych losach kpr. Ryszarda Żaka ?............. Przecież ten Pan wiedział więcej o samej akcji w Będzinie, aż do powrotu w okolice ul. Orlej na Pogoni, niż wynika to z zakłamanego protokołu niemieckiego. A może jednak też było coś do ukrycia po stronie kaprala ?
Szkoda, że publicznie nie podał Szanowny Pan wszystkich źródeł skąd pozyskał informacje, gdyż dzisiaj mógłbym wiele, wiele jeszcze dopowiedzieć ! Proszę mi wierzyć, że uczciwość publikacyjna w informowaniu skąd pozyskuje się źródła zawsze, ale to zawsze bardzo się opłaca… Zawsze….
Serdecznie pozdrawia Janusz Maszczyk
P.S.
Oczywiście, że w powyższym tekście pozwoliłem sobie na ustosunkowanie się tylko do pewnych wątków tych pogońskich wydarzeń. Całość opublikuję już jednak na moim portalu internetowym.

(2011-08-21 00:00)

skomentuj ten artykuł