Sztandar 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich AK-Epilog

/ 3 komentarzy / 2 zdjęć


Losy sztandaru były podobnie burzliwe,jak losy inicjatora jego powstania,starszego ułana Władysława Załogowicza ps."Felek- Piotr" i członków zorganizowanego przez Niego plutonu "Grunwald".
Po ostatniej zbiórce plutonu w dniu 3 maja 1946 roku na Łyczakowie,zapadła jednogłośnie decyzja,aby ten właśnie rok uwidocznić na sztandarze.Wkrótce sztandar w kawałkach został przewieziony do Polski.
"Felek" osiedlił się w Głuchołazach i wśród bliskich mu Lwowiaków od lipca 1946 roku zaczął działać w harcerstwie.Podczas licznych uroczystości występował zawsze ze sztandarem.Wkrótce jednak On i sztandar stał się "przedmiotem zainteresowania" urzędu bezpieczeństwa wewnętrznego,które w dacie "1946" umieszczonej na sztandarze,zaczęło się dopatrywać działalności byłych ułanów leśnego pułku w NSZ i WIN.
W obliczu niebezpieczeństwa,pełen obaw "Felek",przekazał sztandar swoim najmłodszym żołnierzom Szarych Szeregów",Emilowi Mojsie ps."Sarna" i Stanisławowi Kowalowi ps."Malec".W ostatniej chwili...
Jak było do przewidzenia wkrótce "Felek" został aresztowany,wytoczono mu proces,w którym skazano Go na śmierć,zamienioną po pewnym czasie na karę dożywotniego więzienia.
W czasie przesłuchań i pobytu w więzieniu wybito Mu zęby i połamano żebra.Od 1949 roku był więżniem we Wrocławiu,Opolu,Nysie i Prudniku.Między innymi w Opolu umieszczony byl w pomieszczeniu znajdującym się pod jezdnią w bocznej ścianie kanału Odry w wodzie i błocie,w zupełnych ciemnościach.
Po wyjściu na wolność przy wzroście 170 centymetrów ważył zaledwie 38 kilogramów.Przeżył chyba tylko dlatego,że w czasach młodości było Mu (jak wspomina) do szkoły "pod wiatr i pod górkę",a jako nie należący do klasy "inteligenckiej" swym zaangażowaniem dla Ojczyzny wiarą i patriotyzmem wywoływał zdziwienie nawet u ubeków,"prokuratorów i sędziów".
Po wyjściu na wolność "Felek" zmuszony był podjąć pracę pomocnika grabarza,potem zamiatacza ulic.Nie przeszkadzało Mu to spisywaniu i ilustrowaniu wielotomowych wspomnień min. książki "Na Łyczakowie",będącej wspaniałą batiarską autobiografią żołnierza Armii Krajowej.Obejmuje ona okres począwszy od lat szkolnych,poprzez lata wojny i okupacji sowieckiej i niemieckiej,wyjazd na zachód w 1946 roku,stalinowskie wiezienia,obchody Tysiąclecia Chrztu Polski,aż po 1974 rok.Wszystko przeplatane licznymi rysunkami autora...
O Władysławie Załogowiczu "Felku" nie da się napisać w krótkim wpisie,ale da się wyrazić Podziw i Szacunek Człowiekowi,który nie dał się nigdy złamać "maluczkim"...
"Wszystko zniosłem w cichym bólu- takie znieważenia!-
Czasem trzeba do zwycięstwa iść drogą cierpienia."

 


 

5
Oceń (6 głosów)

 

 

Sztandar 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich AK-Epilog - opinie i komentarze

raf65raf65
0
Szacunek - to za mało. (2013-06-11 00:00)
formoza58formoza58
0
Dziękuję ;-) Wszystko ku Chwale Pułku ! (2013-06-12 00:00)
Margo21Margo21
0
http://wroclaw.gosc.pl/gal/pokaz/3729676.Pogrzeb-sp-Wladyslawa-Zalogowicza/24#gt (2017-04-05 22:49)

skomentuj ten artykuł