Szkolenia spadochronowe na wzór wojskowy

/ 24 komentarzy / 117 zdjęć


[b]Gdzie skakać, z kim i po co?[/b]

Muszę zacząć od tego, że w ramach swej pasji kursy podstawowe organizujemy za granicą. W Polsce jest to niemożliwe. Można odbyć kurs w prywatnych klubach lub działających jeszcze Aeroklubach. Będą to jednak skoki ze spadochronami szybującymi tzw. skrzydłami, kolorowymi i bardzo fajnymi sprzętami do sportu i rekreacji. Wysokość skoku na linę z takim spadochronem wyniesie 1000 m. Z podobnymi spadochronami skakaliśmy kiedyś na Helu. Każdy kto je widział wie, że nie są podobne ani trochę do wojskowych spadochronów desantowych z czasów II wojny. Technika skoku też jest inna. Nie da się poznać smaku dawnego skoku desantowego skacząc ze spadochronem skrzydło. Można tylko liznąć nieco doznań skoczka obecnych sił specjalnych.

Dlatego właśnie po wielu trudach udało nam się skompletować spadochrony klasyczne okrągłe do skoków podczas inscenizacji. Nasze okrągłe czasze grają z powodzeniem sprzęt z czasów II wojny. Nie możemy ich niestety pożyczyć do skoków szkolnych w Polsce. Mając wymagane kwalifikacje i dokumenty skaczemy z nimi gdzie chcemy ale skoczek uczeń tego zrobić nie może. Nie w Polsce. Skoczek uczeń skacząc w Polsce MUSI mieć przy spadochronie zapasowym zamontowany specjalny automat, który otworzy zapas gdyby skoczek np. zemdlał. W przypadku nowoczesnych kompletów spadochronów sportowych typu skrzydło jest to dobre i słuszne. Zapomniano jednak o spadochronach okrągłych otwieranych na linę z zapasowym dopinanym z przodu. Nie da się na nim zamontować automatu. W Polsce założono, że poza wojskiem nikt z takim sprzętem już nie skacze. Tak jest faktycznie, żaden klub ani Aeroklub nie ma takiego sprzętu zdatnego do skoku. Ma je tylko kilka osób prywatnych dzięki własnym staraniom i kontaktom w USA i Europie zachodniej. Nikt jednak nie brał pod uwagę grupki fascynatów, którzy wrócą do skoków na okrągłych spadochronach na linę. Dopiero pełnoprawny skoczek z tzw. świadectwem kwalifikacji może w Polsce skakać z takim sprzętem. Dlatego na skoki szkolne jeździmy do Czech i Holandii. Tam wolno skakać na linę z okrągłym spadochronem bez automatu przy zapasowym. W innych krajach Europy sytuacja wygląda różnie, trzeba się konkretnie dowiadywać. W Wielkiej Brytanii na przykład skoki z klasycznymi spadochronami są w ogóle niemożliwe. Dlatego Brytyjczycy przenieśli się z takimi skokami na kontynent.

Szkolenie czeskie trwa intensywnie 3 dni, obejmuje badania, część teoretyczną, ćwiczenia naziemne i w samolocie oraz 3 skoki. Uważa się to za podstawowe przeszkolenie spadochronowe. Mając 3 skoki można pochwalić się ukończeniem kursu podstawowego. Czesi oferują kurs z 3 skokami a Brytyjczycy w Holandii kurs pełny z 5 skokami i tytuł skoczka. W obu przypadkach to nasi Koledzy, byli i obecni żołnierze sił specjalnych i pułków spadochronowych. Dla porównania kurs brytyjsko-holenderski trwa tydzień. Cen podawać nie będę bo to nie nasz biznes a my mamy swoje ceny wynegocjowane dla swoich grup. Mamy po prostu taniej niż oficjalnie bo pożyczamy sobie sprzęt, wymieniamy dokumentację, tłumaczymy instrukcje.

Oba wspomniane kursy nie są kursami dla rekonstruktorów. Są to kursy oferowane jako kursy z programem i metodami wojskowymi. Przeróżni ludzie się przez nie przewijają i z różnymi rezultatami. Organizatorzy tych szkoleń traktują rekonstruktorów z przymrużeniem oka. Prym wiodą w tym Brytyjczycy. Mają jednak bardzo złe doświadczenia. Biznes rekonstrukcyjny w Holandii szybko zorientował się, że na skokach na historyczne zrzutowiska można dobrze zarobić. Żałosne rzeczy tam widzieliśmy. Walki różnych grup o wpływy na imprezach rocznicowych, o opanowanie zrzutowisk dla swoich i wycięcie innych. O polskie zrzutowisko pod Driel też walczono a nas próbowano rozgrywać jako kartę przetargową. Polacy mieli skakać pierwsi z Dakoty pod Driel. W końcu skoczyliśmy z Dakoty z bojowej wysokości z Brytyjczykami. W Holandii rocznicowe imprezy to biznes. Z tych i innych powodów rekonstruktorzy i inne stowarzyszenia walczące o wpływy są przez spadochroniarzy wojskowych traktowani bardzo ostrożnie. W Czechach nie mają tak złych doświadczeń z rekonstruktorami, bardziej obawiają się grup ASG. Nasze wyjazdy do Czech pokazały gospodarzom, że nasze GRH są zdyscyplinowane i nie powodują wypadków. Nigdy nie mieliśmy żadnego poważnego urazu. Oby tak dalej bo to fajna przygoda. Nasza metoda to staranne dobieranie ludzi w małą grupę i rozsądna dyscyplina. Nigdy nie zabieramy ludzi z przypadku. Zawsze musi to być ktoś znany nam lub komuś z naszych Kolegów.
To nie jest zadzieranie nosa ani zamykanie innym drogi do przyjemności, to jest zwykła ostrożność. Razem jedziemy setki kilometrów i razem przechodzimy kurs bardzo stresujący w kilku momentach. Razem musimy wykonać rozkaz o zakazie picia, palenia zioła lub zażycia innych modnych przyjemności. W stresie ludzie robią różne rzeczy więc dlatego warto wiedzieć z kim się jedzie. W Holandii też pokazaliśmy się z dobrej strony. Nie spowodowaliśmy też żadnego poważnego, niebezpiecznego zdarzenia. Kurs w Holandii trwa jednak długo i wymaga tygodnia urlopu. Trzeba też w pocie czoła składać swoje spadochrony. Czesi składają spadochrony kursantów więc odpada wiele nauki i pracy.

Tak to wszystko wygląda. Na pewno warto przeżyć skok wojskowy na wzór desantowego z czasów wojny. Warto siebie samego pokonać. Wrażenia są wspaniałe. Można długo dyskutować czy aby ubierać mundur spadochroniarza wypada oddać skoki. Nikogo do skakania nie można zmuszać a ubierania spadochroniarskich mundurów zabronić nie można. Jedno jest pewne. Żaden rekonstruktor, który nie skakał nie opowie prawdziwie i rzetelnie o desantowaniu. Może tylko powtarzać wyczytane fragmenty cudzych doznań, może cytować opisy. Powtarzam ponownie, spytajmy rekonstruktora ułanów o konie, o technikę jazdy, o to czy koń jest głupi i strachliwy czy mądry i odważny. Stojący przy swym rumaku jeżdżący konno rekonstruktor z pasją i wypiekami na twarzy odpowie widzom na wszystkie pytania. Odpowie, bo wie o czym mówi i sam doznaje tych wspaniałych wrażeń. Odpowie na wszystkie pytania bo to jego świat, bo wie i czuje wszystko to, o czym mówi. Tak samo jest z aktorem amatorem rekonstruktorem w spadochroniarskich ciuchach. Kto skakał z klasycznym spadochronem, ten z pasją i energią opisze spadochron, lot i strach, otwarcie drzwi, skok, otwarcie, opadanie i lądowanie. Odpowie na legendarne pytanie co będzie jak się spadochron nie otworzy ? Opisze walnięcie w ziemię przy lądowaniu itd. itp. Opisując historyczne akcje spadochroniarzy będzie miał w pamięci swoje skoki i będzie opowiadał na podstawie wiedzy historycznej oraz swych prawdziwych doświadczeń. Opowie anegdoty ze swego kursu – bo zawsze coś śmiesznego się zdarzy. Jeżeli rekonstruktor ma być żywą prezentacją historii, prawdziwie i możliwie dokładnie ją prezentować i opowiadać widzom to spadochroniarza bez skoków rzetelnie opisać i przedstawić się nie da. Dowód jest prosty do przeprowadzenia – spytajcie tych, którzy odbyli z nami szkolenia oraz tych, którzy skakali w Holandii i Normandii. Posłuchajcie co mówią i z jakim uczuciem ubierają teraz mundur spadochroniarza. WSZYSCY z którymi rozmawiałem stwierdzili, że dopiero po skokach rozumieją i czują jak to jest. Proszę mi wierzyć, tak to jest. Warto skoczyć i przeżyć przygodę i wyzwanie życia. Nie jest to takie straszne jak się niektórym wydaje. Najgłośniej krzyczą ci, którzy nie sprostali wyzwaniu i boją się skoczyć. Słyszałem już, że to pusty lans i pic przed publiką. Rozumiem, każdy ma swoje zdanie ale aby ocenić czy to lans czy coś lepszego, niech skoczy za mną z samolotu. Wtedy poproszę go o opinię ponownie.
Generał Sosabowski skakał po pięćdziesiątce, skoczył bojowo i nie narzekał. Nie lądował w szybowcu. Spadochroniarzem się jest albo nie. To jest bardzo proste.

Nie zarabiamy na rekonstrukcji i na skokach oraz kursach. Dostajemy jedynie lepsze ceny od zagranicznych organizatorów. Ja sam płacę za skoki gdy skaczę z kursantami, skaczę zawsze jak kursantom wiadomo. Za tłumaczenia ani ja ani żaden z Kolegów nie wzięliśmy grosza. Na spadochrony wydaliśmy ciężkie pieniądze i nikt nam nie pomógł. Jest to pasja i tak bardzo proszę rozumieć powody jej propagowania. Czysta głęboka pasja bez zarabiania na niej.
Daje słowo, że warta jest wyrzeczeń. Strachu przed skokiem nie wolno się wstydzić, to odczuje każdy normalny człowiek, za to wolno być dumnym i szczęśliwym z jego pokonania.
Zapraszam do obejrzenia zdjęć z naszych skoków na kursie w Czechach. W kwietniu tego roku znowu tam jedziemy.

[i]Zdjęcia : Dorota, Dorota, Paweł[/i]

Błękitnego nieba !
Green ON !
GO !

 


 

4.9
Oceń (17 głosów)

 

 

Szkolenia spadochronowe na wzór wojskowy - opinie i komentarze

Jurgen88Jurgen88
0
Byłem, skakałem i polecam każdemu takie doświadczenie! Teraz odznaka spadochronowa na mundurze nie jest zwykłą błyskotką przyczepioną dla szpanu... (2012-02-08 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
A w drodze na lotnisko pomagało oglądanie "Żółwi NINJA" na video, zdjęcie 12 i 13. Uwielbiam te zdjęcia, faktycznie po tym filmie Jurgen i Wilku skakali jak NINJA. Wisicie mojemu małemu Jaśkowi pół litra soku za zostawienie płyty w DVD :) A teraz poważnie : w desancie stare cwaniaki sprzedawaly młodym tabletki na odwagę, nie wiem co to było ale nikt sie nie otruł, dobre co ? Stare wojsko zarobilo a młode wojsko lepiej zniosło stres. Na naszych kursach tabletek nie dopuszczamy bo teraz tabletki są trefne i dealerzy trefni :) (2012-02-08 00:00)
DesantownikDesantownik
0
I ja tam byłem, miód i wino piłem..... szczerze polecam :o)
(2012-02-08 00:00)
tomkeytomkey
0
Przygoda jedyna w swoim rodzaju ! Paweł to co napisałeś w felietonie o noszeniu munduru skoczka po tej przygodzie to prawda . Człowiek od razu nabiera naprawdę szacunku do niego ale przede wszystkim do ludzi którzy te kilkadziesiąt lat wstecz w podobnym umundurowaniu skakali prosto w otchłań piekielną ( dosłownie ) . Na prawdę ile razy spoglądam na skrzydełka przypięte do furażerki czy munduru wyobrażam sobie te straszne chwile ale zaraz uśmiecham się bo wiem , że przeżyłem choć maleńką cząstkę tego co spadochroniarz w czasie skoku bojowego . Po za tym to jest naprawdę uczucie jedyne w swoim rodzaju . Polecam ! (2012-02-08 00:00)
DesantownikDesantownik
0
Ukończenie takiego kursu i wykonanie odpowiedniej ilości skoków (w tym kilku z wysokości bojowej) daje wyobrażenie co to jest i z czym to się je :o)) Niemniej, jak napisał Paweł, po takim kursie inaczej odbiera się choćby poczucie dumy z noszonego na piersi znaku spadochronowego 1SBS. Teraz wiem, że mogę go nosić z czystym sumieniem i noszę go z dumą (jak zresztą cały mundur polskiego skoczka). (2012-02-08 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Tak..... tak..... Twój wpis przypomniał mi nasze wspólne skoki pod Driel i w Normandii z prawdziwej starej Dakoty. Najlepiej pamiętam te teksty za moimi plecami (stałem pierwszy przed drzwiami) : Nisko k..... ! Spoko pójdziemy w nastepnym najściu będzie wyżej ! Zaraz jednak było Green ON i GO ! Z wyliczenia czasu wyszła wysokość bojowa. A nasz kumpel i gość z Bundeswehry lądował w kukurydzy, nie mogłem się nie śmiać. Polskie zrzutowisko, skaczemy pierwsi, z nami Niemiec, kumpel i super gość a Opatrzność pierdut go w kukurydzę. W Normandii po lądowaniu na brytyjskiej DZ jakże inaczej patrzylismy potem na DZ oraz Pegasus Bridge. Kończę bo zaczynam teksty sentymentalne wailć, to wiek, sorry :) (2012-02-08 00:00)
DesantownikDesantownik
0
Przed skokiem w Normandii cały dzień srałem w portki.... gdy rano patrzyłem na przewalające się nisko chmury i mżący deszcz zastanawiałem co nam przyniosa najbliższe godziny....w końcu wydanej na tę eskapadę kasy nikt nam nie zwróci. Gdy przed południem zza chmur zaczeło wyzierać błękitne niebo pomyślałem, ze jednak warto było jechać taki kawał drogi z Polski aby wykonać ten jeden skok z poczciwej C-47. Gdy wsiadałem do samolotu wiedziałem, że nie ma już odwrotu i nalezy odmawiać "zdrowaśki". Podczas krótkiego lotu do strefy zrzutu powtarzałem już sobie w głowie tylko procedury i starałem się opanować jakoś cierpnącą z niedokrwnienia noge (siedzielismy wszyscy jeden za drugim na podłodze plecami do kierunku lotu)... gdy wstaliśmy na nogi i podpięliśmy haki w zasadzie nie myślałem już o niczym innym jak tylko o jak najlepszym wyjściu z samolotu i procedurach postepowania na wypadek problemów....natomiast po skoku miałem uczucie euforii :o)) i chciałem pędzic ponownie na lotnisko aby wykonać skok ponownie ;o).... (2012-02-08 00:00)
olokoloolokolo
0
No cóż - racja - w Polsce tylko wojsko już tylko skacze na "okrąglakach". W 2000 r miałem pierwszy skok - spadochron SD-83, aeroklub Rybnicki - dokładna data 22.07.2000. Wysokość 800 m. Potem aeroklub Gliwicki i ST-7 (tu już można było latać). A co dały te spadochrony ?? Pewne wyuczone, wpojone zachowanie - może trywialne jak nogi złączone razem i ugięte w kolanach, stopy razem równolegle do podłoża, po lądowaniu przewrotka przez bark. Dzisiaj przy sytuacjach awaryjnych młodzi skoczkowie łamią się na potęgę i uszkadzają. Skrzydła dają im "wolność', która przeradza się w samowolkę. Okraglaki uczyły życia.
(2012-02-08 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Masz rację , poza tym witamy w klubie tych co skoczyli :) W spadochroniarstwie stało się to samo co w rekonstrukcji, rozwinęło się, stało się modne i sporo ludzi chce na tym zarobić ile się da. Komercha wkroczyła wielkimi krokami. Jedni szkolą dobrze a inni szybko i dużo. Pieniądz rządzi. W reko jest z reszta to samo, dla części stało się to już zawodem, pasja przestała sie liczyć. Teraz można żyć z munduru historycznego obwieszając się odznakami i stopniami wojskowymi byle zarobić. W sportach zwanych czasem ekstremalnymi jest to samo. Dlatego będzie dużo wypadków a z drugiej strony powstaną następne filmy typu "czas humoru". Trzeba robić swoje w swoim gronie. Ten nowy komercyjny trend niech zbiera żniwo bez naszego udziału :) (2012-02-08 00:00)
TomachoTomacho
0
Wszystko co chciałem napisać już zostało napisane. No nie!Nie wszystko!!Wszystkiego się nie da!! Nie da się opisać zwykłego ludzkiego strachu! Nie da się opisać słowami momentu "wyjścia z progu ".Nie da się opisać euforii po otwarciu czaszy! I tej dumy z siebie!! Że się odważyłem, że dałem radę. Co prawda bojowego skoku nie miałem i pewnie nie będę miał (i dobrze), ale teraz beret na głowie i spadochronowa odznaka ma taki niepowtarzalny smak!!! (2012-02-08 00:00)
formoza58formoza58
0
Kolejny,konkretny i interesujący wpis w temacie ... Pozdro serdeczne (2012-02-09 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
To może ja jako NIE-Spadochroniarz (choć swojego czasu, jako kandydat do WPD, przeszedłem pomyślnie badania psycho-techniczne; potem życie potoczyło sie inaczej...).Przewrotnie można zadać pytanie:-czy wykonanie skoku ze spadochronem czyni z nas spadochroniarza?W zasadzie TAK!Jednakże-czy wykonanie skoku ze spadochronem, w mundurze, czyni z nas spadochroniarza wojskowego?Tu bym polemizował, gdyż "bycie spadochroniarzem wojskowym", to o wiele więcej innych umiejętności, przebytych szkoleń niż tylko to, dotyczące samych skoków.
Tak jak nazwanie kogoś ułanem, tylko dlatego, że kupił sobie konia, mundur i szablę.Oczywiście, nie dotyczy to osób, które, przeszły szkolenie wojskowe, wiele lat służyły w mundurze, skakały ze spadochronem, gdyż tego wymagała specyfika służby.
(2012-02-09 00:00)
YuriYuri
0
Aż mi się łezka zakręciła :) Dla mnie było to spełnienie jednego z największych marzeń w temacie mojego profilu rekonstrukcji - próby odtworzenia desantu spadochronowego jednostek górskich pod Narvikiem. Coś o czym gdybym usłyszał jeszcze 5 lat temu to po prostu bym w to nie uwierzył. Wspaniałe doznania, ogromna dawka strachu, ale przede wszystkim wspaniała grupa ludzi. Mam wrażenie, że ze skokiem jest podobnie jak z wyprawą w góry - bardzo, bardzo ważne jest z kim to robisz. Wersja tych co nie skaczą i co nie chodzą po pagórkach - coś jak z seksem w sumie :) Wracając do Twojej Andrzeju wypowiedzi to tylko połowicznie się zgodzę. Na przykład - temat jest mi to najbliższy - GJ skaczący pod Narvikiem oddawali jedynie 2-3 skoki próbne przed desantem i odbywali jedynie bardzo, bardzo przyspieszony kurs podstawowy. Niemniej Ci którzy go ukończyli mieli prawo do noszenia odznaki spadochronowej ( co ciekawe w wersji dla LW), która przysługiwała normalnie po oddaniu 6 skoków. Później nie mieli już okazji do zastosowania "manewru pionowego" i ta jedna operacja była całym ich kontaktem "ze spadactwem" . Czy w takim aspekcie ich prawo do odznaki skoczka w temacie tego co napisałeś było nieuprawnione?:) (2012-02-09 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Panowie, to jest tak jak wczesniej tłumaczyłem. Kto faktycznie jeździ konno ten ma pojęcie o okręcie odtwarzając ułana. Kto wyskoczył kilka razy z wojskowym sprzętem ten ma pojęcie o okręcie odtwarzając spadochroniarza. Mają chłopaki rację, że inaczej leży taki mundur rekonstrukcyjny na skoczku a skoczek czuje spadochroniarskiego ducha. Żaden rekonstruktor, który nigdy w wojsku spadochronowym nie był oczywiście nie będzie oryginałem spadochroniarza ale może dzięki sile woli przebyć prawdziwe spadochroniarskie trudy. On gra rolę spadochroniarza z wojny ale też jest spadochroniarzem. Nasza "banda" skakała z ok. 180 m pod Driel z Dakoty wojennej, w Normandii skakaliśmy z 200 m z Dakoty, w Polsce skakalismy grając Cichociemnych, w Opolu zrucilismy desanty z bronią deko, sprzetem, konserwami. Większego poświęcenia pokazać nie można. Ja jestem najbardziej dumny z Kolegów, którzy "z cywila" przyjechali na kurs, przeszli go i rozumieją jak to jest być spadochroniarzem. Nasze Dziewczyny pokazały takie samo poświęcenie i gdyby nie brak ogonka mogłyby nosić ten sam mundur :) (2012-02-09 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
Ale ja nic nikomu nie chce odbierać:))) Też jestem zdania, że odtwarzając wojska P-D, powinno się dysponować choć minimalnym doświadczeniem spadochronowym. Odtwarzając kawalerię, także wypada dysponować pewną wiedza i umiejętnościami jeździeckimi. Nosząc mundur pancerny, mieć doświadczenie w prowadzeniu i obsłudze pojazdu pancernego.Wiem, że macie w tym sporo frajdy, podzielam Waszą radość i cieszę sie razem z Wami.
Jest jednak pewne niebezpieczeństwo (o którym pisał Paweł), że mogą byc i tacy, którzy wykupią sobie kurs, wykonają skok, kupią sobie mundur jakiejś formacji spadochronowej i... na tym ich wiedza sie skończy... (2012-02-09 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Święta racja Andrzeju, dlatego ostrożnie dobieramy ludzi na kurs. Oszołomów w mundurach z epoki widziałem w ostatnich latach aż za dużo. W każdej formacji rekonstrukcyjnej jakiegoś kwiatka znajdziemy. Znam nawet udającego spadochroniarza osobnika, który udowadniał mi jak to dobrzy Niemcy bronili Breslau przed nawałą ze wschodu. Potem stwierdził, że to on ma prawo ubierać ten mundur bo jego dziadek walczył w Breslau kilka ulic od miejsca gdzie walczyli spadochroniarze. Potem nastapiły wywody na temat tego co Polacy zabrali jego rodzinie i które ziemie na Śląsku powinni mu oddać. Zapomniał chłopaczyna z jakiego powodu obce wojska pokonały Rzeszę. Będę pisał o tym przypadku rekonstruktora z Wrocławia i odreagowywaniu rodzinnych żali przy pomocy hitlerowskiego munduru spadochroniarza. Oczywiście obaj wiemy, że Fallschirmjager powstali na bazie nazistowskiej formacji policyjnej HG i w pierwszych latach wojny stanowili awangardę nazistowskiej armii z zapałem atakującej inne niepodległe kraje. To Fallschirmjager z zapałem spadali na głowę niewinnym ludziom na ich kraj na rozkaz Adolfa Hitlera. Dlatego po wielu złych doświadczeniach jestem teraz tak ostrozny grając spadochroniarza hitlerowskiego, elitę nazistowskiej armii. Zająłem się więc przedstawianiem spadochroniarzy obu stron anie tylko FJ. Tak jak piszesz Andrzeju nalezy uważać na ludzi, jeden wykona skok i będzie lansował sie w mundurze a drugi przy pomnocy munduru ze swastyką będzie ordeagowywał demony przeszłości. Więc cieszmy się, róbmy swoje w dobranym gronie i bardzo rozsądnie. (2012-02-10 00:00)
Tomasz ZnajderTomasz Znajder
0
Widzę Panie Pawle że prowadzi Pan nadal swoje krucjaty przeciwko osobom które Panu w jakiś sposób sa niewygodne. Skoro Pan tak dokładnie opisuje rekonstruktora o którym Pan w tak mało pochlebnie się wypowiada to może Pan poda jego imię wtedy będziemy wszyscy mieli okazje poznać i druga stronę medalu. Świat rekonstruktorski jest na tyle nazwijmy to hermetyczny że szybko zlokalizujemy tego podstępnego, przebierającego się w "szwabskie" fatałaszki typka. Zapewne chodzi o osobę która na to forum zaprzestała zaglądać stąd z taka zapalczywością gnębi Pan ta osobę. Zastanawiam się dlaczego? czy dlatego że jako ten podstępny typek jest współzałożycielem grupy z Wrocławia? a może dlatego że jego ta "mizerna wiedza" na temat jak Pan to nazywa Hitlerowskich Skoczków pozwala mu na utrzymywanie i spisywanie historii ostatnich żyjących weteranów FJ? A może dlatego że on i grupa w której działa wraz z historykami z Dolnośląska są w posiadaniu ogromnych zbiorów listów prywatnych, korespondencji wymienianych między weteranami i ich wspomnienami z walk! Które nigdy jeszcze nie ujrzały światła dziennego? A może dlatego tak bardzo Pan go nienawidzi i oczernia gdyż wraz z reżyserem pewnego powstającego w bólach filmu zdobył zaufanie ostatnich żyjących weteranów FJ i ma z nimi kontakt? A może dlatego że ten wredny typek ma w planach wraz z innymi osobami współtworzyć jedną z największych kopalni wiedzy o FJ i ich ostatniej największej bitwie II WŚ? A może też dlatego że w dalszych planach jest książka o walkach w Breslau na podstawie wspomnień weteranów FJ oddziału specjalnego SKAU? A może dlatego tak Pan go nienawidzi i nakręca spirale zła że jako pierwszy potrafił Panu powiedzieć DOŚĆ skłócania różnych osób z różnych środowisk? A może ten werdny typek jest odpowiedzialny za to że nie jest Pan juz członkiem najstarszej grupy zajmująca się tematyką FJ w Polsce? A może dlatego tak Pan go nienawidzi że nigdy nie potrafił skłamać i zawsze otwarcie mówił o swoich przodkach?o skoplikowanych koligacjach rodzinnych, o problemach rodziny w powojennej Polsce a dziś tą pozyskaną wiedzę wykorzystuje to Pan przeciwko niemu na różnych forach? A może dlatego iż ten wstrętny typek z Wrocławia który ma prawo do swoich przemyśleń, wniosków i analiz i spełnia przy tym wszystkie aspekty moralne i prawne obowiązujące w naszym kraju? A może ten typek przebierający się w "szwabskie mundurki" zwany dalej rekonstruktorem nie miał odwagi skoczyć ze spadochronem a może jego zdrowie na to nie pozwala? A Pan "szmaci" go na każdym kroku nakrecając spirale jedynie słusznych oddanych skoków? A może dlatego że ten młody człowiek ojciec dwójki dzieci jest sukcesywnie od dwóch lat przez Pana zaszczuwany wśród innych osób ze swiatka rekonstukcyjnego? A może dlatego tak Pan go nienawidzi że w nadchodzącym sezonie grupa z Wrocławia będzie wykonywać skoki na spadochronach w POLSCE? (ogólnodostępne) A może przestanie Pan uważać się za jedynie słusznego spadochronairza RP któremu jako jedynemu wolno oceniać i karać? A może tak zacznie Pan żyć swoim życiem i zaprzestanie Pan ingerowania w życie osobiste,zawodowe ludzi co w końcu może przełoży się na uzdrowienie środowiska rekonstruktorów i dziecinnych podchodów dorosłych osób. Może będzie to kroplą w morzu potrzeb ale będzie... i będzie można powiedzieć że współdziała się w interesujących tematach które łacza pewne grupy osób a nie niszczenia tego co już zostało zbudowane! Życzę Panu sukcesów i zastanowienia się troszkę nad swoim postępowaniem. (2012-02-15 00:00)
KulomiotevKulomiotev
0
Paweł nie wchodz w dyskusje ze Znajderem bo szuka zwady, niech napisze własnego bloga może ktoś go przeczyta. ps.Czekam aż Będziesz pisał o tym przypadku rekonstruktora z Wrocławia. (2012-02-16 00:00)
Tomasz ZnajderTomasz Znajder
0
Witam Panie Marcinie, tu nie chodzi o to aby pisać bloga bo zapewne nie naciśnie Pan czy Pan Paweł przycisku "LUBIĘ TO". Chciałbym się dowiedzieć dlaczego jest tyle zła w wypowiedziach Pana Pawła. Przecież każdy ma prawo do swoich przemyśleń w końcu o to walczono te 60 lat temu. To jest istota demokracji. Ale demokracji w granicach prawa. Natomiast mnie zastanawia co tak naprawdę jest w tym że szkaluje się na każdym kroku człowieka z Wrocławia bo odnoszę wrażenie że nie chodzi o jego pochodzenie czy poglądy gdyż wszyscy w temacie znamy i wiemy o kogo chodzi i raczej te zarzuty wobec niego to mżonka a tym bardziej że za pomocą munduru odreagowuje demony przeszłości. to jest po prostu nonsens. i ociera sie pomału o zwykłe pomówienie. gdyż takimi opisami osoby w ruchu rekonstuktroskim skazuje się tego człowieka na odsunięcie. A wiem ja a zapewne Pan tego nie wie że nigdy w przeciągu ostatnich dwóch lat Pan Paweł majac numer telefonu, mając kontakt do człowieka znając go dobrze gdyż razem działali w grupie nie zdobył się na odwagę i po poprostu nie porozmawiał z nim o co tak naprawdę tu chodzi. Za to forum to jedyna forma ekspresji. A Pan Panie Marcinie czego oczekuje? że człowiek z Wrocławia zajmie wsie na śląsku, czy zajmie pogranicze? A może wyjedzie swoim tygrysem z garażu?czy patrząc na przelatujący samolot oczyma oderwie mu skrzydło? Szuka Pan jakiś sensacji? na co Pan oczekuje że na artykuł w Wprost czy na kolejne wyssane z palca historie. Gdyby Pan Panie Marcinie choć troszkę chciał poznać prawdę to zainteresował by się Pan druga stroną medalu popytał w gronie znajomych w końcu Pańscy koledzy zapewne znają ta osobę może warto zasiegnąc języka wśród innych osób a nie żyć forum i jednostronnymi opiniami. Ja nie szukam zwady ale te historie to grubymi nićmi szyte.I jestem pewien że nie o to tu chodzi. I tyle. (2012-02-16 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Marcin, na mailu prywatnym masz info o wyjeździe na skoki. Skoki niestety za granicą bo skoki w Polsce z wojskowymi spadochronami sa niemozliwe. Można skakać ogólnodostepnie ze sportowymi skrzydłami. Jest to super zabawa ale z desantem nie ma nic wspólnego. Tylko małe grupy sił specjalnych skaczą skoki HALO i HAHO ze 'skrzydłami'. Dlatego ruszamy znowu za granicę bo przepisy krajowe nie dają żadnej możliwości skakania z wojskowym sprzętem skoczkom uczniom. Marcin, odbierz maila na priv i zdecyduj co i jak. (2012-02-16 00:00)
piterppiterp
0
Dzień dobry, zaczne może od słów..taka impreza a mnie tu niema... dziękuje wszystkim osobom które kontaktowały się ze mna w sprawie tutejszej dyskusji. Nauczony już dwuletnim doświadczeniem w prowadzeniu taktyk obronnych przed atakami Pana Pawła w końcu i ostatecznie zabiorę głos w tej sprawie. Panie Pawle zawsze starałem sie wstrzymywać przed dywagacjami z Panem iż do Pana nic nie dociera i dotrzeć nie chce. Za nim postanowiłem zabrać głos w tej sprawie tutaj na forum postanowiłem do Pana zadzwonic i było to dziś. I nie jestem h…m który ma do Pana czelnośc dzwonić jak usłyszałem w słuchawce ale człowiekiem który chciał dowiedziec się dlaczego i po co Pan tak się zachowuje. Niestety inwektyw nie było dość pod moim adresem więc nawet nie zoreintowałem się kiedy Pan się rozlaczyl się a szkoda bo mówiłem sam do siebie...szkoda...bo chyba Pana mój stoicki spokój wyprowadziy z równowagi. Skoro wybrał Pan forum do załatwienia tej sprawy to prosze bardzo. Z kontekstu Pana wypowiedzi na róznych forach, kontaktach międzyludzkich wnioskuję iz zarzuca mi Pan iż gloryfikuje dokonania niemieckich spadochroniarzy Fallschirmjager. Wiele pozycji ksiażkowych opisujących działania tych formacji podczas II WŚ dowiadują iz był to przełom na teatrze działań wojennych. A autorzy tych ksiażek czy osoby interesujace się tym tematem rozumiem to gloryfikujący nazisci. Nie szanowny Panie nie gloryfikuje żadnej ze stron konfliktu natomiast mój kontakt i nie tylko mój z weteranami FJ to ostatnia szansa na zdobycie choć garści informacji ze źródeł gdyż zajmując się tą tematyką a dokładnie ostatnią najwiekszą bitwą jednostek Fallschirmjager II WŚ wiem i wie wielu iż powstało wiele ciekawych książek o tej tematyce natomiast zawierają one błedy jak widać po wspomnieniach weteranów i ich setek korespondencji których studiowanie zajmuje nam przeszło 2 lata. To ostatnia szansa na odtworzenie tej bitwy i pokazania a może i wyjaśnienia wielu zagadek tego starcia.Są to 86 letni staruszkowie dla Pana zapewne naziści a dla mnie swiadkowie tamtych zdarzeń których opisanie i odtworzenie to mój konik.Żadnemu z nich zgodnie z prawem międzynarodowym po wojnie nie postawiono żadnych zarzutów o ludobójstwo a nawet korzystano z ich doświadczenia w odbudowie sił specjalnych i tworzeniu wielu taktyk walki dla wszystkich armii świata. Wie Pan dlaczego tym się interesuje? Dlatego że rekonstruktor to osoba która dązy do jak najwierniejszego odzwierciedlenia postaci. A powiem Panu że jestem pierwszy dac w mordę temu co podniesie prawą ręke w celu faszystowskiego pozdrowienia. Napisze Panu dlaczego.... choc Pan o tym wie dobrze tylko to ma sie nijak co do Pana taktyki oczernienia mojej osoby. Z wyciągnietych informacji o mojej rodzinie które Pan pozyskał (kwestię moralną pozostawiam Panu z zamknietego forum grupy) nie napisał Pan iz to nazisci zamordowali członków mojej rodziny zaraz po przyjęciu anszlusu przez Austrię. Ci co przeżyli głównie kobiety ze szlacheckiej inteligencji rodu zostali wymordowane na przesłuchaniach i podczas grabierzy a póxniej w obozie koncentracyjnym RAVENSBRUCK. Skomplikowana zawiłosć mojej roziny to nie temat tego forum natomiast jeden z moich pradziadków faktycznie walczył w Luftwaffe był celowniczym działa Acht coma Acht w obronie przeciwlotniczej Berlina, lotniska Zossen.Będąc na urlopie i po zamknieciu pierscienia przez Rosjan Breslau (Wrocław był po 1945r)z opowiadań Babci walczył w obronie miasta w jednym ze spieszonych oddziałów FALSCHE-FALLSCHIRMJAGER. co to były za jednostki? Pan nie wie stąd wypisuje Pan bzdury którymi łatwo manipulować. Wracając do projektu Zaangażowane w ten projekt są wszystki grupy w Polsce zajmujące sie ta tematyką... tematyką która jeszcze sam Pan niedawno z powodzeniem się zajmował i zajmuje sie dalej (ale o tym ponizej). Szkoda że swoim zachowaniem zniszczył Pan ciekawy projekt jednej z rozgłosni radiowych o rekonstruktorach, ruchu rekonstruktorskim i zawiłosciach ludzi w tym i o mnie. No cóż stracili wszyscy zainteresowani ruchem rekonstruktorskim w Polsce... Przejrzałem sobie Pańskie artykuły dotyczace spadochronów Pana konik to widzę ale.. Skoro szkolenia w Czechach nie sa dla rekonstruktorów, są przeprowadzane na kanwie wojskowych szkoleń to co Pan tam robi w tym mundurze nazistowskich jednostek czy jak Pan to nazywa mundurze „Hitlerowskiego Skoczka”. ?a tak naprawdę poprawna nazwa to: Fallschirmjäger (niem. „strzelec spadochronowy”) Tak niepochlebnie wypowiada się Pan na mój temat, chce Pan pokazać w jak najczarniejszych kolorach moja osobę a sam na terytorium obcego Państwa na szkoleniu spadochronowym paraduje Pan w mundurze Fallschirmjager... przepraszam nazistowskiego skoczka. Jak na załaczonych przez Pana zdjęciach w tym licząc z lewa do prawej nr. 46 widać jak Pan z uśmiechem na twarzy i ubranym w mundur z paskiem oficerskim (rozumiem że dowodzi Pan) wsiada do samolotu w mundurze... Fallschirmjager’a Na zdjęciach nr.17 do 23 . prowadzi Pan szkolenie w mundurze Fallschirmjager na zdjęciu 24 składa Pan spadochron w mundurze Fallschirmjagera.. Celowo ubrał Pan mundur zbrodniczych (jak Pan to określa) formacji i paradował Pan tylko w jakim celu? skoro to nie rekonstrukcja, „manewry” a tylko szkolenie w obcym Państwie to czegoś tu nie rozumiem. Najciekawszym faktem i bodajze podważającym Pana jakiekolwiek słowa dotyczące Pańskiej poprawności w tym jak to Pan określa „deliktanym temacie” to to iż w mundurze Fallschirmjager przepraszam.. nazistowskiego skoczka wręcza Pan dyplomy ukończenia kursu spadochronowego na terenie obcego Państwa tj.Czech. vide zdjęcia. Chyba nie muszę więcej nic mówić fakty mówią za siebie i jasno pokazują ze ten zaszczuty chłopak z Wrocławia czyli ja to kozioł ofiarny pańskich gierek. O których w dalszej czesci napiszę. Ta Pańska batalia nie ma się nijak co do Pańskich wywodów o ostrożnosci,poprawności co do doboru osób na szkolenia aby chyba raczej takie „kwiatki” jakie Pan sam zamieścił nie ujrzały światła dziennego. Stąd podważam Pana rzekome powody jakimi kieruje sie Pan aby mnie zaszczuć. Bylismy i wciąż jestem ja członkiem jednej z najstarszych grup w Polsce w dodatku zajmujacej się temtyką FJ. Moja historia, czy historia zawiłych koligacji rodzin czasów Austro-Węgier żołnierzy tamtego okresu, I WŚ, II WŚ moich pradziadków ,obozów koncetracyjnych czy mojego dziadka który był pułkownikiem Wojska Polskiego a nawet najstarsze zapiski siegają Vandali nigdy Panu nie przeszkadzała i było to Panu obojetne. Cała Pańska nienawiśc i skupienie zła powstało w momencie kiedy zaprotestowałem stanowczo aby nigdy w życiu Pan nie szufladkował rekonstruktorów na lepszych i gorszych. Jeżeli ma Pan takie formy oceniania to niech zachowa je Pan dla siebie. Póxniej zaatakował Pan kolejnych członków grupy którzy staneli w mojej obronie i niestety nikt tego nie tolerował... musiał Pan odejść. I to Pan sam jest sobie winnien a nie ja. Choc do dziś za to płacę cenę osoby pomawianej w światku rekonstruktorów. Nie może Pan się pogodzic iż taki jak to napisano typek z Wrocławia smiał miec własne zdanie. Nie wiem czym sie Pan zajmuje w życiu zawodowym oprócz instruktażu spadochronowego bo jakoś nigdy o to nie pytałem natomiast mam tylko nadzieję że nie musi pan rozwiązywać konfliktów międzyludzkich gdyż ten „konflikt” pokazuje że mistrzem rozwiązywania takich sytuacji stresowych i trudnych Pan nie jest. Sprawę zakańczam i nie będe odpowiadał na Pańskie zaczepki a osoby które w moim imieniu tu staneły w obronie tez o to proszę... temat zakańczam RAZ na ZAWSZE. A jak robię cos nie zgodnie z Polskim prawem to proszę zgłosić to prokuraturze albo się po prostu zamknąć. Dziękuję Piotr (2012-02-19 00:00)
Pawel spadochroniarzPawel spadochroniarz
0
Panie Piotrze Pawlak lub von ....... jak sie Pan podaje. Jest Pan najgorszym zjawiskiem wśród rekonstruktorów armii niemieckiej bo Pańską intencją nie jest pokazywanie wojsk II wojny tylko tworzenie czegoś na kształt izby pamięci hitlerowskiej jednostki. Jest Pan zaangażowany ideologicznie i rozpowszechnia znane frazesy nazistów z końca wojny o obronie cywilizacji przed rosyjską nawałą. Obaj wiemy co oni mieli za uszami ale te wojnę ktoś wywołał, prawda ? Pana obsesją sa spadochroniarze FJ. Przypominam, że wywodzą się z policyjnej nazistowskiej jednostki. Ja nie widze nic złego w pokazywaniu techniki, uzbrojenia, sprzętu jednostek II wojny. Bez "Niemców" na polu inscenizacji byłoby trochę sztucznie. Dlatego wielu z nas ich gra. Gra a nie utożsamia się z nimi. Tak jak aktor grał Klossa. Wielu z nas normalnych nie ma jednak w głowie ideologii i rodzinnych pretensji wobec Polski oraz roszczeń terytorialnych wobec Śląska. Normalni ludzie robiąc rekonstrukcję wiedzą gdzie jest granica. Nie przekraczają granicy przedstawienia lub ćwiczeń dla potrzeb przyszłych pokazów i inscenizacji. Pan Piotrze Pawlak von... jest wulgarnym furiatem, którego chore ambicje wubuchły gdy strach nie pozwolił Panu skoczyć z nami ze spadochronem. Wtedy zaczął Pan od wyzwisk i przekleństw, mam wszystkie kopie Pana wypowiedzi, oto cytat Pańskiej kultury słowa, to Pan napisał : Co to k...wa ma byc..??? Pojebało Was juz doszczętnie...A dla mnie żaden ku...a z Was rekonstruktor skoro w rodzinie nie mieliście prawdziwego żołnierza który walczył z ramię w ramię z FJ... to jest pradziadek B..... który walczył w obronie Festung Breslau w batalionie 67 poczytaj historię to dowiesz się co to za batalion... dla tego kto ma takie myślenie informuje go że pod koniec wojny nie prowadzono juz szkoleń spadochronowych a FJ robili za zwykłą piechotę i mieli bardziej przejebane bo nie mieli sprzętu do transportu bo nadal ku...a uważano ich za Luftwaffe... Ale zamiast poczytać trochę historii najlepszy jest lans prawda??? Ktoś sobie strzelił w kolano bo dla mnie porządny rekonstruktor to ktoś taki kto ma szacunek dla innych, honor i jaja a tu widzę że czegoś brak... Tak dla Twojej informacji to gdybym miał sie obnosić z czymkolwiek to mogę ze swoim pochodzeniem. Pochodzę z domu Von ........... austriackiej szlachty która została wycięta w pień podczas II WŚ. Moi przodkowie to również rodzina B..... w której mój prapradziadek był weteranem I WŚ który za zasługi wojenne dostał najwyższe odznaczenia od Franciszka starego pierdoły, dwie wsie i hektary ziem. To że mam nazwisko Pawlak to tylko lata prześladowań w tym kraju i wiecznej ucieczki od jebanych donosicieli, wojskowych, milicjantów, esbeków, ubeków i innych k...ew nawet mi starego do pierdla w...ali kiedy niemiecka ambasada podstawiła w nocy samochód z kierowca abyśmy mogli uciec z Polski bo nie dało się żyć i którym moja szlachecka krew i pochodzenie bardzo przeszkadzały. Setki Przegranych rozpraw sądowych, odebranych majątków, ziem i innych rzeczy. (np. 450 000 tys. marek niemieckich które w latach 60 zostały nam skradzione) Obozy koncentracyjne Ravensbruck, tymczasowy obóz "przesiedleńczy" Łambinowice ,w którym harowali w kamieniołomach mając nadzieje że zostaną przesiedleni w głąb Niemiec. Czy miło mi jest jechać na Śląsk oglądać moje ziemie które obecnie należą do mnie wyłącznie w starych księgach??? To są Pana słowa. Pan sam nie wie kim jest i odreagowuje demony przeszłości w hitlerowskim mundurze. Ja jako Ślązak mówię won od Śląska takim jak Pan. Normalni rekonstruktorzy nie identyfikują się z niemieckimi jednostkami II wojny i ich "weteranami". Normalni pokazują tzw. żywą historię bez ideologii. Osobiście uważam temat FJ za bardzo interesujący i będący częścią rozwoju WPD na świecie. Niedługo będę kręcił film o technice skoku w armii hitlerowskiej. Oczywiście równiez takie same filmy o skokach w armii USA, w PSZ i armii brytyjskiej. Gdy gram FJ-a to robie to tak samo jak podczas grania Cichociemnego czy alianckiego skoczka. Za takie właśnie historyczne przedsięwzięcia otrzymałem medal Muzeum Wojska Polskiego oraz ryngraf z podziękowaniem od Dowódcy GROM. Jedno tylko dodam - od długiego czasu nie mam na historycznych mundurach insygniów nazizmu. Nie mam swastyk, nie mam wrony na "worku na kości" itd. Zbyt wielu kretynów w niemieckich mundurach widziałem. W tym roku miałem zaszczyt być gościem Bundeswehry na skokach i ćwiczeniach, po skokach otrzymałem złote skrzydła FJ Bundeswehry. Rozmawiałem z Kolegami z BW o rekonstrukcji w Polsce, o inscenizacjach itd. Kilka razy padło pytanie : czemu Polacy odtwarzają historię danych jednostek hitlerowskich skoro oni Niemcy sami tego nie robią ? Pokazywanie tego typu wojsk i uzbrojenia mogli zrozumieć ale budowania historii jednostek - nie. Powiedzieli mi - Pawel gdyby cos takiego zaczęli robić tutaj to szybko finał tej zabawy byłby za kratami. Ja pozwalam sobie na wypowiedzi o spadochronach i WPD ponieważ jestem częścią ich historii, jestem instruktorem WPD. Ja i Koledzy nie tylko skoki organizujemy, skoki to z reszta nie "lans" tylko chleb powszedni spadochroniarza. Ja, który nosze dumnie na mundurze polskiego orła instruktora spadochronowego oraz niemieckie złote skrzydła skoczka spadochronowego (Bundeswehry) pogardzam takimi osobnikami jak Pan, Panie Pawlak. Niech Pan wróci do swego austryjackiego nazwiska i spróbuje w Niemczech lub w Austrii robić swą izbę pamięci hitlerowskiego pułku. Trafi Pan za kratki. Dla Pańskiej informacji jestem oficerem ( też biegłym w sądzie ) i jutro będę rozmawiał o Pańskiej sprawie, niech ABW i prokuratura zdecydują czy się Panem zająć. Ja myślę, że powinno się Pana leczyć ale to juz nie moja decyzja. Żadnych ziem na Śląsku Pan też nie dostanie . Polacy nie zabrali tych ziem. To wielcy tego świata zdecydowali jak podzielić świat po wojnie. Zabrali tu a dali tam. W tym kraju tez jest wielu pokrzywdzonych i tez niczego nie dostaną. Tak jak Pan, na tym kończę, od jutra rozpocznie sie postepowanie przygotowawcze w Pana sprawie. Życze Panu zrozumienia ze strony oficerów prowadzących. Całe Pana szaleństwo wybuchło po tym, gdy spadochroniarze zaczeli skakać. Trzeba było trzymać gębę na kłódkę i nie głosic ideologii..... Żegnam. (2012-02-21 00:00)
KulomiotevKulomiotev
0
Paweł było zajebiscie! Dzieki za to ze dajesz takie możliwości. :) (2012-04-18 00:00)
kuba-budakuba-buda
0
Podobno w Polsce też można jeszcze poskakać na okrągłym http://www.zpswroclaw.yoyo.pl/osrodek.html I to nawet niedrogo (650 zł za kurs+3skoki) BTW jeśli to nie tajemnica: ile płacicie w Czechach i dlaczego są zrażeni do ASGejów? (2012-05-22 00:00)

skomentuj ten artykuł