Święto pułkowe 40 p.p.

/ 19 zdjęć


W ostatnią sobotę Stowarzyszenie Historyczne 'Pionierzy 40 pułku piechoty Dzieci Lwowskich' miało po raz kolejny przyjemnośc i zaszczyt zorganizowania obchodów święta pułkowego 40 pułku piechoty, które przypada na 30 czerwca każdego roku w rocznicę obrony Zasławia w 1920 r. W czasie postoju w Zasławiu 40 pułk piechoty w nocy 29 czerwca został zaskoczony przez nieprzyjaciela. Pułk jednak zdołał się skupić i po krótkim, lecz gwałtownym boju odrzucić wroga. Następnego dnia Rosjanie ponawiają ataki, lecz otoczony pułk dzielnie trwa na swych stanowiskach (bez łączności z innymi oddziałami, bez koni, prowiantu i taborów) nie dopuszczając do zajęcia Zasławia. Walki te trwały do dnia 6 lipca, po czym pułk na rozkaz wycofał się w kierunku Krzemieńca, gdzie znowu wywiązały się krwawe boje trwające od 11 do 21 lipca 1920 roku.





W tym roku pozwoliliśmy sobie na przesunięcie obchodów o kilka dni, albowiem dokładna rocznica przypada na środek tygodnia. Na swoje usprawiedliwienie napisze tylko, że przesuwanie obchodów świąt pułkowych ma swoje uzasadnienie w historii. Dokumentacja Gabinetu Ministra Spraw Wojskowych z lat 1918-1939 zgromadzona w CAW, wskazuje na bardzo wiele przypadków przesuwania obchodów, nawet i o kilka miesięcy.



Co roku staramy się aby obchody miały coraz bardziej uroczysty charakter i były obchodzone w coraz większym gronie i w sposób jak najbardziej zgodny z przedwojenną praktyką. Z ubolewaniem jednak musze wspomniec, że jak dotąd nie udało nam się nawiązac kontaktu z żadnym z weteranów 40 p.p., a nieliczne kontakty z rodzinami żolnierzy tego pułku, niestety mają bardzo słaby wyraz.



Na miejsce obchodów z oczywistych względów nie mogliśmy wybrac Lwowa. Naturalnym miejscem tzw. częsci oficjalnej wydal nam się teren przy kościele pw. św. Wawrzyńca na Woli i położone po sąsiedzku mogiły zbiorowe żołnierzy 40 pułku piechoty poległych w obronie Warszawy w 1939 r.





Uroczystości zaczeliśmy od wciągnięcia chorągwi państwowej wedle ceremoniału, jaki ostatnio opisywałem na tutejszym forum. Z uwagi jednak, że żaden z nas nie gra na trąbce, posiłkowaliśmy się koleżanką z orkiestry strażackiej we Mszczonowie. Podniosłośc tej chwili umocnilo odtworzenie na współczesnej aparaturze najwczesniejszego nagrania Mazurka Dąbrowskiego z 1926 r. w wykonaniu sławnego ongiś tenora Ignacego Dygasa, w którym kochała się połowa panienek przedwojennej Warszawy.







W tym dniu nie mogło się obyc również bez mszy świętej odprawionej we wspomnianym Kościele św. Wawrzyńca w intencji poległych i zmarłych żołnierzy 40 p.p. Po mszy i krótkim przemówieniu okolicznosciowym (opartym w znacznej mierze na oryginalej mowie z 1938 r.) oddaliśmy hołd wszystkim znanym ( odczytane zostało 196 nazwisk oficerów i żołnierzy) i nieznanym żołnierzom 40 pułku piechoty poległym w obronie Warszawy. Niestety jest znana jest z imienia i nazwiska tylko czesc poległych czterdziestaków. Wspominaliśmy jednak również poległych w walkach o niepodległośc ojczyzny i w wojnie 1920 r. Warto w tym miejscu wspomniec, że w obronie Warszawy poległo niemal 400 żołnierzy, podoficerów i oficerów 40 pułku piechoty, a więc prawie tyle samo ilu we wszystkich walkach z lat 1918-1920.

Apel poległych zwięczyło trzykrotne oddanie salwy honorowej z broni historycznej.



Tradycją już w naszej grupie jest honorowanie nowych, najbardziej aktywnych (w działaniach rekonstrukcyjnych) członków naszej grupy wręczeniem kopii odznaki pamiątkowej 40 pułku piechoty, co było również stałym elementem przedwojennych obchodów świąt pułkowych. W tym roku zaszczyt ten spotkał kolegę Darka Michalskiego, któremu jeszcze raz serdecznie gratuluję. Opuszczenie flagi państwowej zwięńczyło oficjalną częśc obchodów 'naszego' święta.



Wkrótce po częsci oficjalnej przenieśliśmy się na teren fortu Włochy, gdzie mogliśmy oddac się częsci konsumpcyjnej uroczystosci, co naturalnie miało swój pierwowzór także w latach miedzywojennych. Wprawdzie nie udało nam się zorganizowac równie tradycyjnych zawodów sportowych, ale wszystko jeszcze przed nami. Dodam jeszcze, że nie tylko zabytkowe otoczenie fortu Włochy podtrzymywało miezywojenny klimat. Konsumpcję umilały nam bowiem dziesiątki szlagierów w wykonaniu Mieczysława Fogga, Adama Astona, Tadeusza Faliszewskiego i wielu innych fantastycznych wykonawców. Nie mogło tez zabraknąc i tradycyjnych lwowskich piosenek, zwłaszcza tych w wykonaniu Szczepka i Tońka.



Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękowac wszystkim zaproszonym i przybyłym gościom, zwłaszcza kolegom z GRH Marienburg. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się spotkac w jeszcze liczniejszym gronie. Z góry serdecznie zapraszam.



Bo ni ma gadania i co chcesz, to mów-

Ni ma-jak Lwów!































 


 

4.6
Oceń (10 głosów)

 

 

Święto pułkowe 40 p.p. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł