SRH AA7 w Ardenach

/ 13 komentarzy / 40 zdjęć


Nasza droga dojazdowa do Bastogne była pełna przygód. Jechaliśmy 3 autami osobowymi, wynajętym busem plus rzut lotniczy:) Do tego laweta z czołgiem.
Generalnie sama droga była mecząca głównie dlatego, że była długa. 1500 km w jedną stronę.
Ciekawie zaczęło się niedaleko granicy niemiecko-luksemburskiej. Po wpisaniu w nawigację nazwy miejscowości 'Cobru', nawigacja zwariowała i pokazała Cobru w... Rumunii...

Dzięki temu dojechaliśmy do jakiejś hali produkcyjnej na granicy niemieckiej.
Dopytawszy sie o drogę, przejechaliśmy przez grań, górską krętą drogą wprost do Clervaux.
Widoki zapierające dech w piersiach, jak tymi krętymi drogami przejechały... czołgi.

Byliśmy jedną z pierwszych ekip w Cobru. Po przebraniu sie w mundury, zaadoptowaliśmy poddasze do potrzeb mieszkalnych.
WOjsko dostało przydział jedzenia, składający sie z bochenka razowego chleba, dwóch konserw, tabliczki gorzkiej czekolady i kilku sucharków. Wszystko w epokowych opakowaniach z szarego papieru, opatrzone odpowiednimi nalepkami.
Jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu naszego pobytu w Cobru, była kiełbasa, podgrzana na 'kozie' w... miednicy...:)))
Załoga czołgu zajęła się jego rozładunkiem i przeprowadzeniem na wyznaczone miejsce postoju.
Pierwsza odprawa w kaplicy, zadania na sobotę, wieczorem pierwsze działania integracyjne.
W sobotę, po próbie bitwy i grze terenowej, część z nas pojechała do Bastogne, zwiedzić tamtejsze muzeum. Zgodnie z prośbą Organizatora, wszystkie wyjścia poza Cobru odbywały się po cywilnemu.

Bitwa, która odbyła sie w niedzielę, była dla nas ciekawym doznaniem
Z racji pewnego doświadczenia, działaliśmy w bezpośredniej bliskości czołgu. Proste, klasyczne natarcie dwóch drużyn piechoty, przy wsparciu czołgu. Dużym zaskoczeniem dla widzów, było sforsowanie przez nas w bród płynącego strumienia.
Dynamika naszego natarcia oraz 'wojskowy' sposób jego przeprowadzenia spotkał sie z uznaniem zawodowych żołnierzy oglądających widowisko.
Miło sie nam zrobiło, gdy emerytowany oficer armii USA (z 35 letnim stażem, doświadczeniem bojowym w Iraku i Afganistanie), chwalił nasze działania.

Po bitwie, wróciliśmy do garnizonu i w zasadzie z marszu rozpoczęliśmy pakowanie się w drogę powrotną.

Udział w bitwie w Ardenach, był dla nas bardzo ciekawym przeżyciem. Mnóstwo obserwacji, wniosków i spostrzeżeń. Jak to robią inni, jak to się ma do tego, co robimy u nas w Polsce.
Zawiązaliśmy nowe, ciekawe znajomości. Wystosowaliśmy kilka zaproszeń na nasze imprezy.
Ciekawe, czy jeszcze kiedys dane nam będzie walczyć w Ardenach...?
Impreza jest organizowana w cyklu dwuletnim, więc za rok nie ma się co spodziewać czegoś wystrzałowego, za to za dwa lata, w 2014 roku, przypada okrągła rocznica bitwy...

Wrażenia z samej bitwy oraz pewne relacje do imprez w Polsce, w kolejnym wejściu. Teraz oddaję głos do studia. Halo wóz, halo wóz...

Foto: Anna Herman

 


 

4.8
Oceń (18 głosów)

 

 

SRH AA7 w Ardenach - opinie i komentarze

termisantermisan
0
miód z wisienką! (2012-12-18 00:00)
MisiolaMisiola
0
szkoda że tak daleko bo bym z chęcią pojechała:) (2012-12-18 00:00)
okejosokejos
0
Andrzej zapomniał dodać, że w sobotę zafundowaliśmy kolegom z zach GRH, jadę panterą po polach Cobru - trasa ok 2-3 km. byli pod duzym wrażeniem.... nawet tył w kłebach dymu był oblegany :D (2012-12-18 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
Jest faktem, że "Kicia" trochę się poruszała. Do tego bojowe dystanse pola bitwy, zupełnie jak pod Mławą... 9 wystrzałów z działa... zapięty trzeci bieg... 100 litrów paliwa... na bogato...:))) (2012-12-18 00:00)
mauser98kmauser98k
0
Wszystko piękne, tylko jedzenie ,jak wynika z opisu, cieniutkie.Trzeba było starym żolnierskim zwyczajem przeprowadzić rekwizycje wśród miejscowej ludności i po sprawie. To oczywiście żart. Pozdrawiam. (2012-12-18 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
http://www.youtube.com/watch?v=aZDBxo_a9gc (2012-12-18 00:00)
Kangur AIFKangur AIF
0
Halo wóz, halo wóz... szzzzzzzz...... Halo Andrzeju, halo Andrzeju... Dziękujemy za relację z pierwszej linii. No jesteśmy wszyscy pod ogromnym wrażeniem, a klimat mmm... Co tu dużo się rozpisywać - widać, że było pierwsza klasa i po raz kolejny Polscy rekonstruktorzy pokazali, że stoją na bardzo wysokim poziomie i niejednokrotnie przewyższając swoich kolegów z zachodu, którzy są od nas tylko chyba lepsi w kwestii... sprzętowej ;-) A zdjęcia miodek dla oczu :-) (2012-12-18 00:00)
LiptonteaLiptontea
0
Partick Brion ,fotograf armii belgijskiej jest wami zachwycony Link do jego strony : http://www.flickr.com/photos/patrickbrion/page12/ (2012-12-18 00:00)
Otto KohlOtto Kohl
0
Ja osobiście jestem trochę rozczarowany tą imprezą. Spodziewałem się czegoś większego niż zwykłej inscenizacji jakich u nas pełno. Po stronie amerykańskiej głównie francuzi, którzy podczas sobotnich manewrów tylko udowodnili dlaczego rozjechali ich w 1940 roku. (2012-12-19 00:00)
AnkaAnka
0
Wyjazd udany i niesamowite wrażenia :) potwierdzam Patrick był zachwycony tym co AA7 pokazało na polu walki. (2012-12-19 00:00)
legion etrangerelegion etrangere
0
...jeeestem pod wrażeniem !!! ...fotki świetne ! ...można Wam tylko pozazdrościć ...fotki fotkami ale tego co zobaczyliście i przeżyliście tam na miejscu już nikt Wam nie odbierze ! (2012-12-19 00:00)
okejosokejos
0
bo tak naprawdę, po obejrzeniu filmików z lat poprzednich, nie jechalismy na super - hiper imprezę, ale!! w kultowe miejsca, poznac nowych ludzi (no to nam wyszło :D :D :D) i byc tam gdzie działa sie historia.... no i oczywiscie poszaleć czołzuniem. sam poziom imprezy wskazuje, że my w polsce nie mamy się czego wstydzić.. a piro i ilośc broni mamy o niebo lepszą. w każdym razie WARTO BYŁO!!!!! (2012-12-19 00:00)
HindusHindus
0
Otóż to! Moje doświadczenia z zeszłorocznej imprezy w Ardenach i relacje kolegów z naszej bandy, biorących udział w tegorocznej edycji, utwierdzają mnie w przekonaniu, że przynajmniej w zakresie „strony niemieckiej”, poziom krajowej rekonstrukcji stoi znacznie wyżej niż to co reprezentują nasi koledzy z grup zachodnich. Tak pod względem dbałości o szczegóły odtwarzanych sylwetek, jak i organizacji…. Pozdro Hindus (2012-12-20 00:00)

skomentuj ten artykuł