Sprawozdanie z V-tej edycji marszu 'Odwrót na Linię Pilicy'

/ 1 komentarzy / 15 zdjęć


Od 18 do 20 stycznia 2013 już po raz piąty odbyły się manewry z cyklu „Odwrót na Linię Pilicy” zorganizowane przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Batalion Tomaszów. Poniżej opisano przebieg imprezy z przymrużeniem oka.

Na początku stycznia Rosjanie rozpoczynają swoją zimową ofensywę. Jeszcze przed wschodem słońca 18 stycznia Pierwszy Front Białoruski dowodzony przez Marszałka Koniewa atakuje nasze pozycje na Linii Pilicy. Nadszedł długo oczekiwany czas zgrupowania oddziałów wycofujących się przed Armią Czerwoną. Pierwsze oddziały zaczynają przybywać do kompleksu Anlage Mitte w piątek przed zmrokiem. Wieczór w nowym miejscu spędzamy na rozpamiętywaniu starych dobrych czasów i adaptacji schronu do warunków zimowych frontu wschodniego. Długa linia frontu spowodowała duże rozdrobnienie wojsk. 19 stycznia przed południem przybywają ostatni zaproszeni goście z wielu grup rekonstrukcyjnych i stowarzyszeń, zebrany oddział liczy 45 żołnierzy. Rosjanie są coraz bliżej, dowódca daje rozkaz do wymarszu. Podczas opuszczania miejsca postoju, ostatni pojazd którym dysponujemy najeżdża na minę, która urywa mu koło. Do następnego miejsca postoju 11 km pieszo. W lasach zalegająca pokrywa śnieżna o grubości do pół metra, skutecznie spowalnia nasze ruchy. Na pierwszych kilometrach trasy słabnie kilku żołnierzy, jednego musimy pożegnać, po przebadaniu przez naszego medyka zapada decyzja. Zostaje, nie da rady iść dalej, zatruł się szkodliwymi oparami, będzie ubezpieczał naszą drogę odwrotu. Resztę żołnierzy ratuje nasz zaopatrzeniowiec, wydaje każdemu kromkę chleba, dwa plastry słoniny i ćwiartkę cebuli, 15 minut i wszyscy czujemy się lepiej. Szybka odprawa i idziemy dalej, droga po kilometrze urywa się w środku lasu, wchodzimy na tory kolejowe. Zaczęła się tragedia, głęboki, kopny śnieg a pod nim nierówne torowisko. Gorzej być nie może, to cud że nikt nie skręcił lub nie złamał nogi. Wreszcie ulga, znajdujemy bitą drogę w środku lasu, pomimo że idzie się nią o niebo lepiej, nasz oddział nie przyspiesza. Wszyscy mamy już dość, jesteśmy obolali i poobcierani. Nagle wszystkich ogarnia radość, przed nami wioska i niewielki skład żywności. Uzupełniamy zapasy i po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Już blisko, miejsce postoju wydaje majaczyć się w ciemnościach nocy. Wybawienie, w końcu kwatera, gorąca zupa z resztek racji wydaje się być najwykwintniejszą potrawą. Przed nami noc w bunkrze, warunki znośne, po napaleniu w piecyku jest już cieplej, temperatura wzrosta do -2 stopni celsjusza. W końcu można zdjąć parki, które są sztywne od śniegu i lodu. Noc mija spokojnie, rano zjadamy resztki wczorajszej zupy i wyruszamy w dalszą drogę.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspaniale chwile, mamy nadzieję spotkać się ponownie w tak zgranym towarzystwie.

Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Batalion Tomaszów

 


 

5
Oceń (13 głosów)

 

 

Sprawozdanie z V-tej edycji marszu 'Odwrót na Linię Pilicy' - opinie i komentarze

ottmarottmar
0
Dziękuje w imieniu GRH NAREW i własnym .W końcu pogoda była iście  wymarzona ,pozdrawiam,do zobaczenia w kolejnej edycji marszu zimowego!!!!!!!!!!!!!
(2013-01-26 00:00)

skomentuj ten artykuł