Samochod pancerny Kubuś - ostatni z remontów.

/ 42 zdjęć


Wielkimi krokami zbliża się 11 listopada Dzień Niepodległości. W tym dniu zostanie wyemitowany odcinek programu RetroReanimacji, w którym zobaczymy jak przebiegał remont samochodu pancernego Kubuś zbudowanego przez powstańców zgrupowania Krybar.
W skrócie przypomnę losy Kubusia.

Decyzja o budowie samochodu pancernego podyktowana była potrzebą wzmocnienia sił atakujących Uniwersytet Warszawski, w którym rozlokowali się Niemcy i mogący z tej pozycji szachować ogniem Powiśle a w szczególności teren Elektrowni Warszawskiej.
W dniu 8 sierpnia 1944r. dowództwo zgrupowania przekazano rozkaz budowy inż. Walerianowi Bieleckiemu ps. „Jan” wraz z wytycznymi określającymi parametry, jakie ma spełniać potrzebny do szturmu pojazd.
Głównym konstruktorem był Walerian Bielecki ps. „Jan”, natomiast budowniczym i koordynatorem robót Józef Fernik ps. „Globus”.
Rozpoczęto gromadzenie potrzebnych materiałów tj. blachy pancerne, kątowniki, butle z gazami technicznym, karbid. Kierownik Elektrowni Warszawskiej przekazał powstańcom samochód ciężarowy Chevrolet 155. Wykorzystując jego podwozie w dniu 15 sierpnia rozpoczęto spawanie konstrukcji. Budowa trwała do 23 sierpnia, czyli do dnia, w którym był planowany atak na Uniwersytet Warszawski. Tak, więc budowa została wykonana w ciągu 14-u dni. Również tak jak określono w wytycznych samochód przewoził 8 do 10 żołnierzy desantu oraz kierowcę. Pancerz składał się z dwóch warstw blach pancernych o grubości 5,5 – 6 mm oddalonych od siebie o około 50 mm (w różnych miejscach nadwozia szerokość wahała się w przedziale 25 – 90 mm). Uzbrojenie stanowiło: karabin maszynowy Diegtiariowa wz. 28, Piat, miotacz ognia produkcji powstańczej oraz broń osobista żołnierzy desantu.
Zbudowany samochód pancerny otrzymał imię „Kubuś”. Był to pseudonim żony Józefa Fernika Małgorzaty, która zginęła w powstaniu w dniu 4 sierpnia 1944r.
Został wcielony do Kolumny Motorowej "Wydra".
„Kubuś” został użyty w dwóch atakach na Uniwersytet Warszawski 23 sierpnia i 2 września 1944r. jednak obydwa szturmy nie powiodły się.
Gdy 4 września Niemcy rozpoczęli generalny szturm na Powiśle „Kubuś” osłaniał odwrót powstańców w kierunku Śródmieścia.
6 września wobec krytycznej sytuacji i niemożliwości ewakuacji pojazdów bojowych postanowiono je zniszczyć, aby nie dostały się w ręce wroga. W „Kubuśu” wymontowano aparat zapłonowy a później spalono.

W 1945 r. został odnaleziony w miejscu unieruchomienia tj. wgłębi ulicy Okólnik niemalże naprzeciwko budynku Ordynacji Biblioteki Krasińskich.
Wrak „Kubusia” przedstawiał smutny widok. Stał na obręczach kół pozbawionych, zapewne w skutek spalenia, opon. Brakowało silnika, skrzyni biegów (w innej relacji skrzynia była), foteli i ławek dla załogi-deantu, lewej pokrywy silnika, prawych osłon kół. Nosił ślady spalenia.
Pod koniec 1945r. dzięki staraniom Józefa Fernika ps. „Globus” i poparciu władz Muzeum Wojska Polskiego „Kubuś” trafił na teren muzeum. Tu jako pojazd polityczne niepoprawny był przestawiony na dół gdzie stał u podnóża skarpy pozbawiony właściwie konserwacji. Nikt nie interesował się jego stanem. Bez zabezpieczenia - wilgoć robiła swoje, bezruchu – korozja unieruchamiała wszystko, co mogło działać. Po 1956r., gdy nastąpiła polityczna odwilż i „Kubusia” ustawiono na górze, lecz nadal nie zasługiwał na zainteresowanie konserwatorskie. Jedynie Józef Fernik „odwiedzał” swoje dzieło obmyślając możliwość jego ratunku. W 1966r. zbliżała się kulminacja obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego. Władze Muzeum
Wojska Polskiego wyraziły zgodę na przeprowadzenie remontu powstańczej pancerki. W uroczystej defiladzie przedstawiająca tysiąclecie Oręża Polskiego miał wziąć udział również i „Kubuś” (jednak pewni panowie to uniemożliwili). Józef Fernik zwrócił się o pomoc do wojska otrzymując kompletne (chociaż zapewne nie najnowsze podwozie samochodu ciężarowego Gaz 51 Lublin, dźwigu i reflektor (do prac prowadzonych po zmroku). Zdobycie silnika, kół i innych elementów do Chevroleta było niewykonalne a naprawa lub regeneracja oryginalnych zespołów szczególnie z braku czasu niemożliwe. Ramę Gaz-a 51 trzeba było jednak dopasować gdyż rozstaw osi był za mały a po wstawieniu elementów przedłużających była za długa, co wymagało odcięcia końców. Został wstawiony silnik z układem napędowym dostosowanym do wymaganych wielkości. Uzupełniono blachy opancerzenia, których brak powiększył się, gdy Kubuś znajdował się w MWP. Zamontowano lampę imitującą reflektor do jazdy nocą a następnie pomalowano pojazd dobierając kolory z nielicznych zachowanych fragmentów. Remont trwał dziesięć dni a „Kubuś” był pełnosprawny.
Taki stan powstańczego samochodu pancernego utrzymywał się do końca lat 70-tych.

Kolejne remonty są mniej znane i opisane gdyż karta muzealna „Kubusia” znikła w niejasnych okolicznościach i nikt nie wie, co i jak oraz kiedy było robione. Jedynie ogólnie można odtworzyć remonty i zabiegi konserwatorskie.

W 1980r. kadłub został wypiaskowany, lecz nie zachowano próbek koloru kamuflażu, przez co utracono pewność, co do oryginalności odcieni barw powodując nieporozumienia u przyszłych pokoleń.
Ponownie pomalowanie kadłuba „Kubusia” odbyło się w okresie 1985 – 1987 a kolory przyjęte były w przybliżeniu. Same działania konserwatorskie były prowadzone sporadycznie.
Dalsze remonty z uwagi na niezbyt sprecyzowane dane opiszę ogólnie.
W miarę dokładne remonty przeprowadzono w latach 1990 –1991 (nie wiem gdzie remontowano) i 2004r.( Kolekcja "Ares" braci Kęszyckich teraz Panzer Farm).
Obejmowały one: zawieszenie (zamontowano nad przednimi resorami gumowe odboje), hamulce, układu kierowniczy, zamontowano kompletny silnik od samochodu Gaz 69 z reduktorem (wtedy wycięto kątownik usztywniający osłabiając sztywność kadłuba a który w tegorocznym remoncie ponownie wstawiono), zabudowano blachą stalową tył wewnątrz kadłuba zasłaniając tłumik nowego układu wydechowego, układ wydechowy, malowanie kadłuba.

W 2010r. wycięto skorodowane elementy niektórych fragmentów pancerza gdyż naprawa ich nie była już możliwa i pomalowano kadłub.

W 2013r. na wskutek uzyskania od p. Marka Fernika (syna Józefa Fernika) wiarygodnych informacji o odcieniach kolorów malowania dyrekcja Muzeum zdecydowała się na odtworzenie pierwotnego kamuflażu „Kubusia”.

Obecny remont w 2015r. przeprowadzony przez Custom Factory rozpoczął się od zważenia pojazdu, aby uzyskać pewność, jaka jest prawidłowa masa, która wyniosła 4108 kg (Antoni Ekner wyliczył metodą zliczeniową 4500kg).
Prace remontowe obejmowały: układ hamulcowy (wymagał uzupełnienia brakujących przewodów), sprawdzenie stanu pompy hamulcowej, cylinderków, okładzin szczęk hamulcowych, bębnów, piaskowanie i malowanie obręczy kół, ogólny przegląd silnika gdzie zlikwidowano wycieki oleju, wymieniono cewkę zapłonową, świece zapłonowe, przewody wysokiego napięcia, aparat zapłonowy (sprowadzono te elementy specjalnie z Ukrainy), sprawdzenie stan pompy paliwowej, rozrusznika, alternatora, likwidację wycieków ze skrzyni biegów i w tylnym moście, wymianę olejów, sprawdzenie stan przekładni kierowniczej, wyregulowanie luzów, sprawdzenie przegubów drążków kierowniczych, zmianę układu wydechowego (bardziej zbliżony do oryginału), naprawę oświetlenia wewnętrznego ( zachowanej lampki), zewnętrznego (uruchomienie tzw. notka), naprawę zawiasów tylnych ruchomych płyt pancerza, przywrócenie pierwotnego wyglądu pasa przedniego, wspawanie w komorę silnikową kątownika usztywniającego kadłub, wymianę kompletu opon (z bieżnikiem podobnym do tego z lat czterdziestych zakupionych w Niemczech), zrekonstruowanie ławki dla załogi - desantu „Kubusia”, zamontowanie foteli kierowcy i strzelca (cudem zdobyte od Fiata 508), zabezpieczenie antykorozyjne ramy, oczyszczenie i zabezpieczenie smarem resorów, ręczne czyszczenie wnętrza pojazdu (szczotka druciana i papier ścierny) oraz jego wymalowanie.

Remont trwał miesiąc i pochłonął ponad 400 roboczogodzin. Sprawił, że stan „Kubusia” został bardzo poprawiony i jak powiedział Zdzisław Zajdler specjalista do spraw sprzętu ciężkiego Muzeum Wojska Polskiego: „...po renowacji, jest bardziej zbliżony do oryginału niż przed remontem....”.
W czasie remontu „Kubuś” odsłonił jedną ze swoich tajemnic. W osłonie silnika ugrzązł niemiecki pocisk, który teraz został odkryty.

Jednak, aby był znany oryginalny wygląd „Kubusia” z okresu Powstania Warszawskiego należało zebrać relacje od żyjących powstańców. Tej olbrzymiej pracy podjął się i przez lata żmudnie wykonał a następnie zamieścił w książce o „Kubusiu” Antoni Ekner, który stał się jakby jego opiekunem. Jedną z ostatnio rozwiązaną zagadką jest miejsce, w którym odbywały się testowe strzelania do blach pancerza. Wyniki umożliwiły opracowanie jego optymalnej konstrukcji. Aby nie zdradzić miejsca budowy „Kubusia” testy strzeleckie przeprowadzano na terenie Elektrowni Powiśle.

To właśnie Antoni Ekner zaproponował mi zwiedzenie wnętrza tego bezcennego zabytku, co było dla mnie wielkim przeżyciem i zaraził pasją poznawczą historii Kubusia. Wspólnie próbujemy dociec tego, co zniknęło wraz z kartą muzealną.
Ta pasja poznawcza spowodowała próbę odtworzenia jak Józef Fernik remontował swoje wojenne dzieło. Z relacji zamieszczonych w książkach Antoniego Eknera i Jana Tarczyńskiego wiem, iż rama była przedłużana i skracana. Pokusiłem się o zrobienie prezentacji jak to przebiegało. Przeglądałem zdjęcia, plany Chevroleta, Gaza 51 „Lublin” jak i byłem kilka razy w muzeum by sfotografować szczegóły do porównań, przemyśleń.
Może w jednym z następnych wpisów pokuszę się o zebranie tych wszystkich wiadomości.

Dziś zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć sprzed remontu i po jego ukończeniu. Może zachęcę do obejrzenia 11 listopada odcinka programu „RetroReanimacja” pt.: „Pojazdy Bojowe” gdzie będzie można zobaczyć jak przebiegał ostatni remont.

[/p]

 


 

5
Oceń (4 głosów)

 

 

Samochod pancerny Kubuś - ostatni z remontów. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł