Puchacze - łowcy Czarownic.

/ 8 komentarzy / 4 zdjęć


Od końca czerwca 1944 roku piloci 316 Dywizjonu Myśliwskiego 'Warszawskiego' zostali skierowani do obrony przestrzeni powietrznej Wielkiej Brytanii przed tzw. 'Czarownicami' czyli latającymi bombami V-1 wystrzeliwanymi masowo przez Niemców.


Image Hosted by ImageShack.us

'Czarownica' w locie.


Pomimo niezbyt dużej celności ów 'cudownej broni' to efekt psychologiczny takich ataków był bardzo duży. Od początku 'ofensywy' 13 czerwca 1944 roku Niemcy wystrzelili w kierunku Anglii ponad 9200 latających bomb z czego około 2400 dotarło w okolice Londynu. Piloci 316 Dywizjonu Myśliwskiego startując z lotniska z West Malling na maszynach typu Mustang Mk. III przechwytywali bomby, które uszły spod ognia artylerii przeciwlotniczej oraz przebiły się przez zapory balonowe.


'W teorii atakowanie latających bomb było łatwym zdaniem. W praktyce sprawa mocno się komplikowała. Z zasady podejście do ataku na latającą bombę było identyczne jak normalnego samolotu, od tylu pod kątem. Otwarcie ognia bezpośrednio z tyłu było mało skuteczne, gdyż pociski mogły ześlizgnąć się po stalowych blachach osłony kadłuba. Należało celować w środek kadłuba tak by uszkodzić system żyroskopowy, silnik lub zbiornik paliwa co ze względu na znaczną prędkość 'bomby' musiało być wykonywane przy dużej prędkości uzyskanej w locie nurkowym. Strzelanie z odpowiedniej odległości było tu warunkiem kluczowym. Zasada otwierania ognia z minimalnej odległości nie miała zastosowania w przypadku 'Czarownic'. Gdy nieostrożny Myśliwiec nacisnął spust w odległości około 100 metrów i przypadkowo trafił zapalnik bomby - ta eksplodowała w powietrzu wysyłając w kierunku goniącego groźne odłamki często powodując poważne uszkodzenia.'


Image Hosted by ImageShack.us

Aleksander Pietrzak


Jedną z ofiar 'Czarownic' był samolot Sierżanta Aleksandra Pietrzaka. 12 lipca 1944 roku eksplodująca V-1 pozbawiła jego Mustanga śmigła a skrzydła wygięły się do eliptycznego kształtu - pilot musiał ratować się skokiem.


Image Hosted by ImageShack.us



Piloci 316 Dywizjonu Myśliwskiego 'Warszawskiego' upolowali łącznie 74 'Czarownice'. Najskuteczniejszym łowcą okazał się Tadeusz Szymański (na zdjęciu powyżej) zestrzeliwując ich aż 8 !

 


 

4.9
Oceń (13 głosów)

 

 

Puchacze - łowcy Czarownic. - opinie i komentarze

Stary KojotStary Kojot
0
Podobno te "pościgowe" Mustangi miały dodatkowo polerowane poszycie, co by zmniejszyć opory powietrza i zyskać na prędkości. (2013-07-01 00:00)
Otto KohlOtto Kohl
0
Nie spotkałem się z taką informacją, a przynajmniej autor książki na której się opierałem o tym nie wspominał. (2013-07-02 00:00)
kuba18kuba18
0
Ja gdzieś czytałem, że samoloty po pewnym okresie eksploatacji nie były już regulaminowo matowe, ponieważ zabiegi obsługowe obsługi naziemnej doprowadzały do wyświecenia i wypolerowania niektórych części płatowca. Wykorzystywali ten fakt niektórzy piloci, nie tylko polscy, którzy namawiali swych mechaników, żeby im samolot za papierosy lub flaszkę whisky wypolerowali. Przyrost prędkości z powodu zmniejszenia oporów aerodynamicznych był podobno zauważalny a dowództwo przymykało oko na zmniejszenie kamuflażu, bo i tak Alianci już wtedy panowali w powietrzu i nie było co ukrywać.
(2013-07-02 00:00)
Otto KohlOtto Kohl
0
Nie no zabieg polerowania kadłubów był dość powszechny :) . Jednak w książce 316 Dywizjon Myśliwski "Warszawski" autorstwa Bernadra Karola Buchwalda taka informacja się nie pojawia. Oczywiście nie można temu totalnie zaprzeczyć, ale z tego co widać na dokumentacji zdjęciowej to kadłuby Mustangów z 316 były raczej w kamuflażu :) i jakoś specjalnie się nie świecą . (2013-07-03 00:00)
dardadarda
0
Bohdan Arct, dowodzący 316 dywizjonem od 27 czerwca do 6 września 1944r. (czyli w opisywanym okresie) wspominał, że przed skierowaniem do zwalczania V1 samoloty dywizjonu zostały poddane specjalnym przeróbkom zwiększającym ich prędkość. Wiesz może, na czym polegały te przeróbki? (2013-07-04 00:00)
Otto KohlOtto Kohl
0
O proszę, gdzie znalazłeś tą informację, chętnie się zapoznam ! Czyli mówimy tu najprawdopodobniej o wypolerowaniu kadłuba, ewentualnie montażu owiewek na działkach Hispano. (2013-07-05 00:00)
dardadarda
0
Czy to nie było po prostu w "Niebie w ogniu"? Jednak nie chodziło chyba o polerowanie czy owiewki, ale jakieś modyfikacje przy silniku. W każdym razie Arct pisał że dumny był z tego, że dowodzony przezeń dywizjon miał najszybsze wówczas maszyny. (2013-07-05 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
A nie w "Powietrzu pełnym śmiechu"...?Modyfikowane było także paliwo (większa liczba oktanów?), co jednak powodowało szybsze zużywanie sie silnika.
Ale gdzie ja o tym czytałem...? (2013-07-06 00:00)

skomentuj ten artykuł