Pożegnanie Zbigniewa Siry

/ 16 zdjęć


Słyszycie? Z cicha, z cicha, z cicha,

Warkotem bez ustania…

Na miły Bóg!! - Czy ziemia wzdycha?”

- To major w śmierć się dziś przepycha...



Z ogromnym smutkiem i żalem przyjęliśmy wieść o odejściu naszego Drogiego Przyjaciela, Zbigniewa Siry, człowieka życzliwego i serdecznego, wiernego przyjaźni i honorowego, dobrą osobę - ponad wszelką wątpliwość kogoś, kogo będzie nam wszystkim brakowało.

Ludzkie życie nie trwa wiecznie, jednak są wśród nas tacy, po których pozostaje okropna pustka - kimś takim był Pan Zbigniew Sira. Zapisał się na stałe w naszej wdzięcznej pamięci.

Będziemy pamiętać, Panie Zbyszku... i będzie nam Pana brakowało.  

Spoczywaj w pokoju żołnierzu…



Jakim był człowiekiem? Takim, który był przede wszystkim wierny, dumny z tego kim jest i skąd pochodzi, świadomym tego dokąd zmierza w życiu - do prostego pozornie celu, a tak nieraz dalekiego - bycia przyzwoitym człowiekiem.

Najbardziej chyba lubił poświęcać się innym, "żeby coś się tu w końcu działo", "żeby wszyscy wiedzieli jaka była i  jest prawda"

Zawsze życzliwy względem GRH "Gorlice 1915", samych Gorlic i okolic, martwił się, obchodziło Go czy się nam wszystkim dobrze wiedzie. Miał o nas najlepsze zdanie, chwalił za zaangażowanie...


Bardzo dumny ze swojego dziedzictwa, opowiadał historię rodziny, której słuchało się zawsze, przez szacunek i z ciekawości, jak opowieści dziadka o tym "jak to drzewiej bywało". Ciężko się dziwić tej dumie... temu wnukowi Oficera Cesarko-Królewskiej artylerii, uczestniczącego w obronie Przemyśla, wziętego do niewoli rosyjskiej na honorowych warunkach, z szablą pozostawioną przy boku, z nietkniętą godnością oficera, który jako Morawianin z pochodzenia stał się synem odrodzonej Polski przez miłość do Niej i do kobiety.
I ciężko mu się dziwić jako synowi. Synowi oficera artylerii Wojska Polskiego walczącego o byt Ojczyzny. Rozumiał ich, sam był przecież oficerem artylerii i miał w nich obu najlepsze przykłady.

Kiedy jechaliśmy do Kutna rok temu mówił, że musi zacząć się zastanawiać, ile jeszcze będzie mógł zajmować się rekonstrukcją, nie spodziewał się sam, że na następną Odyseję już nie pojedzie.
Ostatni raz był z nami w swoim Krakowie, nikt z nas nie wiedział, że to jest pożegnanie,

Prawdziwy, nieodżałowany przyjaciel, człowiek odwagi i życzliwości.

Zbigniew Sira.

Żegnaj Majorze.



Uroczystości pogrzebowe miały miejsce 21 sierpnia na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. W ostatniej drodze towarzyszyła Mu rodzina, znajomi i przyjaciele - rekonstruktorzy. Spoczął w rodzinnym grobowcu, obok ojca i dziadka.


tekst: Krzysztof Bielecki

 


 

5
Oceń (9 głosów)

 

 

Pożegnanie Zbigniewa Siry - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł