Podlaskie Muzeum Techniki Wojskowej i Użytkowej

/ 133 zdjęć


O Podlaskim Muzeum Techniki Wojskowej i Użytkowej pisałem nie tak dawno, bo 20.04.2018 r. kiedy to przejazdem zajrzałem tam wiedziony prezentacją w programie „Było nie minęło....”.

Tym razem wyjazd był zaplanowany, korzystając z czasu wolnego na urlopie (doroczna urlopowa wycieczka).

Podlaskie Muzeum Techniki Wojskowej i Użytkowej utworzone zostało przez Mariusza Murawskiego. Mieści się w miejscowości Bielany-Wąsy w województwie mazowieckim w powiecie sokołowskim (adres:08-311 Bielany-Wąsy 14).

Muzeum składa się z dwóch części oraz oddzielnego warsztatu restaurującego sprzęt ciężki znajdującego w innym rejonie. Drugą częścią jest poligon, gdzie również stoją pojazdy wojskowe, znajduje się strzelnica a cały teren to pole do paintballa.

Ekspozycję łączności już opisywałem jak też pojazdy tu znajdujące się. Jednak w parku pojazdów muszę „nanieść” zmiany.

Na terenie poligonu (którego w pierwszej wizycie z bliska nie oglądałem) znajdują się oprócz wyremontowanych pojazdów np. most towarzyszący BLG-67, wóz zabezpieczenia technicznego WZT-2, koparka frezarkowa do transzei MDK-2M również takie, które na remont czekają. Są nimi: KrAZ 255, wóz zabezpieczenia technicznego WZT-2, ciągnik CW34, BAT-M, samochód ciężarowy CKE Tatra 815.

W części pierwszej, czyli na terenie ekspozycji w muzeum remont przechodzi T-55AM Mrida a inne pojazdy, którym potrzebne już jest odnowienie, czekają na swoją kolej.

Zabrakło armat: przeciwpancernej ZiS-2 i dywizyjnej ZiS-3, które to depozyt z MWP zostały zwrócone. W rozmowie z p. Mariuszem Murawskim człowiekiem bardzo sympatycznym i o wielkiej wiedzy usłyszałem o nieudanej próbie współpracy z MWP w renowacji zabytkowych pojazdów. Niestety tracą na tym zabytki, nie mając szans na powrót do dawnej świetności i my, bo je tracimy. Czas biegnie nieubłaganie.

Muzeum podlaskie to jedne z nielicznych (może jedyne), w którym można oglądać nie tylko z zewnątrz eksponaty takie jak czołgi czy inne pojazdy, ale również wejść do ich środka i poczuć ducha czołgisty. Właśnie ta możliwość była dla mnie bardzo „łakomym kąskiem” i przyciągnęła mnie ponownie w to miejsce. Nie ma tu problemu, by zasiąść na miejscu kierowcy czy znaleźć w wieży czołgowej jako dowódca lub działonowy. Nawet przy Leopardzie była drabinka ułatwiająca dostanie się na pancerz. Miałem to szczęście, że tym razem „obecny” był Leopard, lecz pecha, gdyż nie było T 55, a który tego dnia uświetniał obchody straż OSP w jednej z pobliskich miejscowości.

Nie mogłem niestety poświęcić całego dnia na pobyt w tym fajnym miejscu i udało mi się „zanurkować” tylko do wnętrza Leoparda, wyrzutni kierowanych rakiet ziemia–powietrze 2K12 Kub, działa przeciwlotniczego ZSU-23-4 "Szyłka", T 34/85 (który jeszcze znajduje się w PMTWiU), wieży T 34/85 (którego remontowany kadłub widziałem w pierwszej wizycie), w przedziale desantowym SKOT-a i transporterze opancerzonym Sd.Kfz.251. Resztę pojazdów zwiedziła moja ręka z aparatem pstrykając zdjęcia na chybił trafił.

Wrażenia z „pobytu” w pojazdach niesamowite. Polecam wszystkim a tym którzy nie byli jeszcze w środku czołgu szczególnie. Po szerokich wnętrzach transporterów, wyrzutni Kub i niemalże pustego środka T 34 miejsce dla kierowcy w Leopardzie to niezmierna ciasnota.

Tutaj można nabawić się klaustrofobii. Trudno tu wejść a jeszcze trudniej obrócić (no może jestem za wysoki jak na kierowcę tego pojazdu). Szokująca dla mnie była wielkość urządzenia do kierowania tą masą stali. Jest nim niewielki wolant i wręcz nie do uwierzenia, iż czołg słucha się tego maleństwa posłusznie skręcając. Także widok przez wizjery to oglądanie świata w zniekształconej formie czego żółtodziób czołgista (taki jak ja) sobie nie wyobraża. Przedział bojowy w wieży jest o wiele obszerniejszy i tu już można sprawniej poruszać się.

Inne odczucia miałem w transporterze Sd.Kfz.251. Mimo iż to replika to jednak skojarzenie ze zdobytym przez Powstańców Warszawskich i użytym w ataku na Uniwersytet Warszawski jest wielkie (chociaż to inna wersja transportera). W ataku tym brał też udział zbudowany przez powstańców samochód pancerny „Kubuś”, w którym to oryginale miałem zaszczyt być (przed i po remoncie – opis w jednym z wcześniejszych wpisów). Mogę teraz mieć satysfakcję, iż byłem w obu pojazdach uczestniczących w historycznej akcji Powstańców Warszawskich (74 rocznica wybuchu powstania ,już za kilka dni).

I jeszcze na koniec „wizyta” w bardzo smutnym T 34 gdzie wnętrze bojowe znajduje się w bardzo opłakanym stanie. Widać silnik lecz zapewne podziela on stan całego czołgu. Na pocieszenie to widok przez celownik strzelca-radiotelegrafisty. Zachowała się muszka celownika. Pole obserwacji jak przez dziurkę od klucza i co ten Janek Kos z serialu „Czterej pancerni i pies” widział. No cóż, inni pancerniacy z tego stanowiska w innych czołgach nie mieli lepiej.

Zapraszam na fotorelację, w której starałem się umieścić zdjęcie pojazdu a następnie jego wnętrze. Wszystkie zdjęcia wnętrz niedługo w galerii w cyklu „Wnętrze pojazdów w mojej fotografii”.

 


 

5
Oceń (1 głosów)

 

Lokalizacja

 

Podlaskie Muzeum Techniki Wojskowej i Użytkowej - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł

Noclegi w pobliżu