Płatnerz to samotny zawód - Tomasz Samuła

/ 1 komentarzy / 4 zdjęć


Jak wygląda rynek płatnerski w Polsce, czy bycie płatnerzem to zawód, jakie są podstawowe trudności w branży? Na te i inne pytania, specjalnie dla portalu dobroni.pl, odpowiada płatnerz Tomasz Samuła, właściciel Pracowni Płatnerskiej „TOMALA” z Lublina. płatnerz

- Jak narodził się u Pana pomysł na pracę twórczą w tak niecodziennej dziedzinie?

- Geneza mojej działalności płatnerskiej wiąże się z przynależnością do Chorągwi Rycerstwa Ziemi Lubelskiej. Cała zabawa z funkcjonowaniem w grupie, przynajmniej na początku, była związana ze zdobyciem rekwizytów, które pozwalają na udział w różnego rodzaju rekonstrukcjach. Zdobycie stroju nie było ani łatwym, ani łatwym zadaniem, postanowiłem więc wykonać je dla siebie samodzielnie. Wtedy zdałem sobie sprawę, że wykonywanie tego rodzaju rekwizytów sprawia mi wielką przyjemność, tak się zaczęło. Dodam, że moje pierwsze dzieła to właśnie elementy zbroi. Najpierw wykonywałem takie elementy dla siebie, potem również dla kolegów, ich znajomych i tak interes się rozwinął.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że początki były trudne, zaczynałem praktycznie od zera - nie posiadałem własnej pracowni, wyposażeniem był jeden pilnik i młotek, a wszystkie elementy wykonywałem ręcznie ze zwykłej blachy. Pod względem wykonania niewiele przez te lata uległo zmianie, i w tej chwili przygotowanie zbroi trwa bardzo długo. Powiem dla przykładu, że w ciągu miesiąca jestem w stanie wykonać dwa hełmy, a cały garnitur zbroi - w zależności od wzoru – zajmuje średnio 4 miesiące. Wiąże się to z faktem, iż jeden człowiek pracuje tylko nad jedną rzeczą.

- Skąd czerpie Pan wiedzę na temat różnych modelów zbroi, hełmów, zestawów itd.?

- Od wielu lat związany jestem z ruchem rycerskim. Dzięki temu jestem obeznany ze stylami obecnymi w rynsztunku różnych epok. Przez ten czas poznałem techniki obróbki różnych materiałów: stali, metali kolorowych, skóry, co pozwala mi to na dużą elastyczność w realizacji indywidualnych zamówień. Nie skupiam się tylko na wykonywaniu dokładnych kopii, pozwalam sobie na dokonywanie pewnych modyfikacji w stosunku do oryginału. Przy odtwarzaniu istotny jest dla mnie nie tylko ogólny wygląd, lecz również rozwiązania techniczne, które także powinny być zgodne z historycznymi wzorcami. Zwracam przy tym uwagę, na jakie potrzeby był wykonywany dany przedmiot (wojna, turniej, parada, dekoracja). Jeśli chodzi o wzory, to na całe szczęście wiele przedmiotów zachowało się w postaci szkiców, rycin, obrazów. Taką wiedzę dają też wszelkiego rodzaju nagrobki, gdzie często wyrzeźbione były postacie w zbroi. Ja specjalizuję się w końcu XV wieku i motywami gotyckimi, a wtedy już były one szczegółowo przedstawiane, rozwinęło się muzealnictwo, kolekcjonerstwo. Władcy zbierali zbroje nie tylko do celów wojennych, ale też dla prestiżu. Dobrym źródłem informacji są wreszcie wykopaliska.

- Gdyby mógł Pan zaprezentować, jak krok po kroku, wykonuje się takie zamówienie np. na hełm. Jak wygląda wykonanie?

- Każde zamówienie jest inne. Ludzie składają u mnie zamówienia z różnych pobudek, w większości są to rekonstruktorzy, część to kolekcjonerzy, dlatego tak ważne jest poznanie celu, jaki ma klient. Na początku bierze się oczywiście miarę, a potem umawia na konkretny termin realizacji zamówienia. W pracowni odbywa się wstępna obróbka - zaczynam od płaskiego arkusza blachy, doboru jej grubość, wszystko jest wykonywane ręcznie. Jednym realizacja zamówienia zajmuje 3 dni, ja stawiam na jakość. Powiem tak – jeśli ktoś jest kolekcjonerem, dla którego prawie robi wielką różnicę – przychodzi do mnie.

- Który z elementów zbroi wymaga najwięcej zaangażowania, trudności, z czego to wynika?

- Bardzo różne elementy wymagają innego zaangażowania, są też łatwiejsze i trudniejsze wzory. Wiadomo, że inaczej wykonuje się hełm z XIII w., a inaczej z XV wieku. Dodam, że osobiście nie wyobrażam sobie, że mógłbym postawić na specjalizację w konkretnym elemencie i wykonywanie np. tylko hełmów. To różnorodność pozwala mi w tej pracy wytrzymać.

- Jak kalkulują się koszty takiego zamówienia, co warunkuje tak wysokie ceny tego rodzaju produktów?

- Wysokie koszty zamówienia wynikają przede wszystkim z tego, że wykonanie zamówienia zajmuje mi bardzo dużo czasu. Oceniam, że stanowi to nawet więcej, niż połowę kosztów. Nie można zapominać o nakładach na pracownię, jeśli nastawiam się na szeroką skalę wzorów, to musi ona zapewniać minimum komfortu, a materiały muszą być dobrej jakości. Wreszcie bardzo drogie jest wykańczanie rzeczy – chodzi o polerowanie i szlifowanie.

- Czy tego typu praca wiąże się z jakimiś trudnościami, jakimi?

- Te trudności ulegają zmianom. Na początku moją trudnością było przekonanie otoczenia o tym, że mam taki pomysł na zawód i traktuję to poważnie. Dodatkowo sprawę komplikował u mnie fakt, że jestem samoukiem, więc nauczenie się wszystkiego i przygotowanie pracowni zajęło mi bardzo dużo czasu. Dziś podstawowa trudność, to specyficzna samotność, wynikająca nie tylko z faktu, że miesiące spędzam samotnie w pracowni, ale również faktem, że bardzo trudno jest znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać na tematy zawodowe. Po prostu brakuje kontaktów z branżą.

- Jak wygląda rynek, który Pan tworzy. Czy tego typu usługi są powszechne, jak poznać
dobrą pracownię?


- Rynek płatnerski i rynek starych zawodów w Polsce dopiero się buduje, nadal jest to bardzo wąskie grono, ale zainteresowanie usługami staje się coraz powszechniejsze. Dzieje się tak dlatego, że nastąpiła zmiana w mentalności kolekcjonerów, a grupy rekonstrukcyjne rozpowszechniają swoją działalność. Kiedyś też chodziło głównie o kupienie podróbek, dziś celem nie jest wyłącznie kupienie starej, odzwierciedlającej oryginał rzeczy, ale precyzyjnie wykonanej. Po czym poznać dobrą pracownię? – myślę, że odpowiedź jest bardzo prozaiczna. Moim zdaniem takim podstawowym wyznacznikiem jest dotrzymywanie warunków zamówienia. W moim środowisku nie wywiązywanie się z terminu nadal jest plagą, a moim zdaniem czasowa realizacja zamówienia świadczy w głównej mierze o dobrej pracowni, która szanuje swoich klientów.

płatnerz
Więcej o bohaterze wywiadu na stronie:

tomala.wedkuje.pl

nowości w ofercie




rozmawiała Martyna Mikulska

Ciąg dalszy wywiadu wkrótce w portalu dobroni.pl

 


 

4.6
Oceń (14 głosów)

 

 

Płatnerz to samotny zawód - Tomasz Samuła - opinie i komentarze

JanLJJanLJ
0
Chociaż rzeczywistość wieku średniego nie była tak romantyczna, a już na pewno nie łatwa, jednak perspektywy czasu pozostawiła ogromną spuściznę wszelkiego rodzaju literatury; historycznej, oraz w postaci pięknych legend, baśni i bajek. Myślę że to tkwi w nas samych, dzięki różnym, przekazom pozostawionych w nas i zapomnianych z powodu codziennych spraw życiowych, bo przecież opowiadania i legendy
odeszły wraz z czasem i dzieciństwem, a szkolne lekcje historii, ogólnie nikomu na co dzień nie przydatne, bledną. Nie wszyscy sięgają po tę literaturę. Chodzi mi o to, że płatnerstwo – rzemiosło niezwykłe potrzebne by odbywały się rekonstrukcje historyczne to fenomenalne w dzisiejszych czasach i na pewno bardzo „wciąga” rekonstruktora.
Dotychczas wydawało się, że spektakularnie tylko teatr i film jest w stanie powracać do świata minionych epok. Dzięki kwitnącemu zainteresowaniu historią w postaci ożywionej, wielu ludzi obserwatorów inscenizowanych rekonstrukcji na nowo powraca do historii a nawet dowiaduje się o niej więcej i tak właśnie tworzy się nowy rodzaj przekazu historycznego, nieco odmienny od poprzedniego, bo nie biorą udziału, specjaliści, aktorzy, ale osoby gorąco interesujące się historią, osoby, które w większości pracują zawodowo w różnych dziedzinach. Wydaje mi się iż historia narodowa bardzo przyciąga ludzi. Fotografując inscenizacje – słyszę za sobą komentarze, wiele osób wczuwa się i wręcz kibicuje !, i to jest ważne.
(2009-05-31 00:00)

skomentuj ten artykuł