PAMIĘCI MARYNARZY 1920 ROKU

/ 6 zdjęć


W Stulecie Niepodległości hołd i pamięć marynarzom z 1 Morskiego Pułku Strzelców poległym na ziemi zambrowskiej podczas walk odwrotowych na przełomie lipca i sierpnia 1920 roku. II batalion tego pułku pod dowództwem kpt. Adama Mohuczego wycofując się z pod Grodna w kierunku Warszawy, toczył krwawe walki z nawałą bolszewicką. Na terenie gminy Kołaki Kościelne w powiecie zambrowskim, w odległości kilkunastu kilometrów na wschód od Zambrowa znajdują się zbiorowe miejsca spoczynku marynarzy. Na cmentarzu parafialnym w Kołakach Kościelnych spoczywa 3 marynarzy, a w polu, na skraju miejscowości Wróble Arciszewo znajduje miejsce wiecznego spoczynku 9 marynarzy. Niestety tylko jeden jest rozpoznany. Jest to niespełna 18-sto letni marynarz, ochotnik, harcerz urodzony w Łomży - Kazimierz Burzyński. O 2 Batalionie Morskim w komunikacie prasowym z dnia 30 lipca 1920 Naczelne Dowództwo pisało wyróżnienie:„ Przy odpieraniu ataków w dniu wczorajszym odznaczyli się szczególnie 34pp i batalion morski.”. Stojąc nad grobami poległych marynarzy niejedna osoba zastanawiała się: ”Ale skąd tutaj się wzięli marynarze? Przecież to kilkaset kilometrów od morza!!!”. Należy się wyjaśnienie. Pierwszym zorganizowanym batalionem 1 pułku morskiego był właśnie II batalion. 19 lipca 1920 r. transportem kolejowym z Torunia przybył pod Grodno ten batalion w składzie: 5 oficerów, 7 podchorążych, 50 podoficerów i 337 marynarzy. Wyposażeni i uzbrojeni byli w: 8 wozów, 24 konie, 2 kuchnie polowe i 2 karabiny maszynowe. Chrzest bojowy jako pierwsza przeszła 1 kompania II batalionu pod dowództwem por. Michała Borowskiego w dniu 24 lipca, którą kpt. Mohuczy (d-ca. II bat. morskiego) wysłał na pomoc III bat. 34-go p.p. walczącego w Czechowszczyźnie pod Grodnem. W dniu 26.07.1920 II bat. morski w składzie XVIII brygady piechoty wycofał się do Tykocina nad Narwią. Tam został wyłączony ze składu XVIII brygady i przydzielony do grupy operacyjnej gen. Witkowskiego, którego zadaniem była obrona na linii Strękowa Góra-Tykocin-Lipno-Siekierki-Złotoria-Babino-Pajewo. Teren do obrony miał kształt półwyspu i wcinał się w sieć ramion i dopływów Narwi. Ten rejon był łatwy z pozoru do obrony, lecz suche lato osuszyło bagna i strumienie, co dało dużą możliwość manewrową nieprzyjacielowi – (na ironię losu to samo powtórzyło się 19 lat później podczas wojny obronnej w wrześniu 1939, gdzie przyszło walczyć kpt. Raginisowi z korpusem pancernym Guderiana). II bat. morski wzmocniony baterią z 10 pułku artylerii polowej zajął obronę odcinka od Siekierek przez Złotorię do południowego koryta rzeki Supraśli wpadającej do Narwi przy mostach na szosie Białystok-Zambrów. Tam starli się z sowiecką 18 dywizją strzelców. Marynarzom brakowało amunicji i mieli tylko jeden sprawny karabin maszynowy. Po kilku godz. walki zabrakło amunicji karabinowej oraz pocisków do dział, pozostały tylko taśmy do jednego km. Wtedy kpt. Mohuczy poderwał marynarzy do ataku na bagnety. Bolszewicy widząc zaciętość marynarzy rzucili się do ucieczki. W tej walce zabito ok. 120 czerwonych żołnierzy i zdobyto japońskie karabiny maszynowe. Niestety poległ w tej walce kpt. Nikodem Mikołajczyk i jeden marynarz o nieustalonym nazwisku, który będąc rannym utopił się w grzęzawisku. Rannych zostało 17 marynarzy, była też pewna liczba zaginionych. D-ca. grupy operacyjnej gen. Żeligowski ogłosił rozkaz pochwalny - "Za utrzymanie przyczółku mostowego Złotoria - Żółtki i brawurowe pięciokrotne ataki nieprzyjaciela wyrażam swe uznanie kpt. Mohuczemu, oficerom, podoficerom i marynarzom i liczę na to, że II baon morski nie zawiedzie mnie nigdy i nadal będzie bohatersko odpierał nawałę bolszewicką.". 29 lipca baon morski został zluzowany przez 2 batalion 41 p.p. i w składzie XVIII brygady po przezbrojeniu z rosyjskich karabinów na francuskie, z Wysokiego Mazowiecka został przewieziony samochodami na odcinek Czachy-Kołaki Kościelne. 2 sierpnia atakiem z trzech stron odbito miejscowość Undy, gdzie zajmował stanowiska 150 pułk strzelców sowieckich. Źródła podają, że w tej bitwie zostało rannych 2 marynarzy. Wobec niesprzyjającej na froncie sytuacji grupa gen. Witkowskiego została zmuszona do wycofania się, który to krył w ciągłej styczności z bolszewikami II bat. morski. Z rejonu Wiśniewa na szosie Zambrów-Mężenin marynarze otrzymali rozkaz uderzenia na Jabłonkę Kościelną. W rejonie wsi Łętowo-Głodowo-Czarnowo zajętych przez 35 i 36 pułk sowiecki batalion został ostrzelany silnym ogniem z karabinów maszynowych strzelających w poprzek drogi. Marynarze rozwinięci w tyraliery uderzyli na w/w wsie. Po początkowym sukcesie bolszewicki d-ca brygady zorientował się, że jest atakowany tylko przez 1 batalion i rzucił do walki jeszcze dwa pułki. Szczególnie ciężka walka odbyła się w lasku pomiędzy Czarnowem, a Wróblami Arciszewo, gdzie marynarze obrzucili granatami ręcznymi stanowiska sowieckich karabinów maszynowych. Marynarze otrzymali wsparcie od artylerii mającej stanowiska w Ćwikłach. Po początkowym powodzeniu w wyniku nierozpoznania przez artylerzystów polskich pozycji, ostrzelali oni marynarzy, zadając im poważne straty. Podczas walk marynarzy został otoczony przez przeważające siły 4, 53 i 18 dywizji sowieckiej nasz 34 p.p. i prawie doszczętnie zniesiony w okolicach miejscowości Sanie. Po prawie 2,5 godzinnej walce kpt. Mohuczy otrzymał rozkaz wycofać z bitwy batalion bohaterskich marynarzy. Batalion wycofał się w porządku, unosząc z pola walki wszystkich rannych w liczbie 26 i część poległych. Podczas walk batalionu morskiego pod miejscowością Osaki (prawdopodobnie chodzi o Czosaki-Dąb - skojarzenie autora tekstu) poległ sierżant Feliks Lewandowski i kapral Józef Skrzepiński, natomiast w ataku na stanowiska sowieckich karabinów maszynowych pod Wróblami Arciszewem poległo 13 marynarzy. Największe straty poniosła 2 kompania tracąc 10 zabitych, oprócz sierż. Lewandowskiego i kpr. Skrzepińskiego polegli: st. marynarz Wacław Wrzesiński, marynarze: Jan Biel, Kazimierz Burzyński, Kazimierz Cecerko, Michał Czapla, Bolesław Rutkowski, Leonard Tustanowski, Konstanty Włodarczyk. Z 1 kompani polegli marynarze: Michał Grzelczak, Czesław Jabłoński, Marceli Kozioł i Zbigniew Żukowski. Po wycofaniu się batalionu na szosę Mężenin-Zambrów, został on postawiony na czele kolumny i staczając walki z bolszewicką kawalerią przedarł się przez Zambrów, Ostrów Mazowiecką do rejonu Wyszkowa. Podczas tych walk, ich żywiołowości i intensywności, nie sposób było ustalić strat, ilość zabitych ani ich nazwisk. 9 sierpnia 1920 r. II batalion morski otrzymał rozkaz powrotu do Torunia w celu przeorganizowania i uzupełnienia, gdzie przybył 13 sierpnia mając na stanie 4 oficerów i 181 marynarzy.
Wielka szkoda, że dla Nas potomnych, nie udało się podczas pochówków poległych marynarzy ustalić ich nazwisk. Przetrwało, utwierdzone w kamieniu tylko jedno nazwisko - marynarz, harcerz Kazimierz Burzyński urodzony w 1902 roku w nieodległej Łomży. Reszta poległych na ziemi zambrowskiej, chociaż są znani z nazwiska, spoczywają jako bezimienni żołnierze II Rzeczpospolitej.

Bibliografia:

"Zarys Historii Wojennej Pułków Polskich 1918 - 1920 II-ga Seria Pułk Morski" w opracowaniu Kapitana Marynarki Dypl. Romualda Dziewiałtowski-Gintowt i Kapitan Marynarki w St. Sp. Karol Taube, Warszawa 1933

Zdjęcia miejsc pochówków mojego autorstwa wykonane w dniu 8 kwietnia 2018 roku.

Autor tekstu: Roman Domaszewicz

 

 


 

5
Oceń (3 głosów)

 

 

PAMIĘCI MARYNARZY 1920 ROKU - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł