Ostatnie chwile ORP Wicher

/ 33 komentarzy / 3 zdjęć


W poprzednim wpisie, dotyczącym ostatniej walki 'Wichra', wspomniałem o marynarzach z ałogi,wyróżnionych za męstwo w walce i w akcji ratowania rannych po zatonięciu ich okrętu. O jednym z nich chciałbym przypomnieć... Mat Antoni Świrbutowicz był na 'Wichrze' starszym elektrykiem. Obsługiwał urządzenia elektryczne, głównie artyleryjskie. Wśród załogi znany był również z tego,że był doskonałym pływakiem i mistrzem Floty.
Kiedy 'Wicher' leżał już prawą burtą na dnie basenu portowego, pobieżny przegląd rannych uprzytomnił obecnym,że brakuje wśród nich II-go oficera artylerii podporucznika Władysława Mamaka. Ostatni raz przed zatonięciem okrętu widziano go na głównym pomoście bojowym. Ciężko ranny, z oberwaną nogą powyżej kolana, z przestrzelonym ramieniem,zranionym czołem i kilkoma odłamkami w ciele, leżąc w kałuży swojej krwi nie pozwolił marynarzom, pragnącym mu pomóc , wynieść siebie z pomostu.
Wiadomość o zaginięciu oficera dotarła do mata Świrbutowicza. Reakcja na tą wiadomość jest natychmiastowa. Błyskawicznie zrywa się z betonu nabrzeża, biegnie na skraj mola,zrzucając w biegu bosmankę i buty i w chwilę potem jest już w wodzie...
Mocno pracując rękami szybko posuwa się naprzód. Od miejsca,w którym przypuszczalnie zanurzył się pomost bojowy dzieli go 70 metrów. Szczęście sprzyja odważnym... Mamak jeszcze przytomny, pomimo straszliwych ran utrzymuje się na wodzie.
Pomoc przyszła dosłownie w ostatniej chwili,ponieważ ranny oficer słabł z każdą minutą.Mat łapie rannego za kołnierz i holuje go do pobliskiego mola.Niestety,molo jest za wysokie aby wydostać się nań z ciężko rannym. Świrbutowicz kieruje się więc do oddalonej o około 300 metrów plaży.J est zmęczony,płynie coraz wolniej, choć czas gra na niekorzyść rannego...
Szczęście sprzyja im ponownie,bowiem w chwilę potem mat odnajduje unoszące się na wodzie koło ratunkowe. Pomaga ono utrzymać rannego oficera na powierzchni. Do plaży jednak nie dotarli,ponieważ wkrótce wyłowiła ich załoga szalupy ratunkowej.
Po wojnie,podczas spotkań po latach,w trakcie rozmów i wspomnięń,mat Antoni Świrbutowicz zawsze twierdził,że nie zrobił czegoś nadzwyczajnego. Dla doskonałego pływaka i mistrza Floty było rzeczą normalną spieszyć z pomocą ciężko rannemu i powszechnie lubianemu podporucznikowi...
We wpisie wykorzystałem zdjęcia z numeru 9 'Morza' z 1969 roku.

 


 

5
Oceń (7 głosów)

 

 

Ostatnie chwile ORP Wicher - opinie i komentarze

imkanimkan
+1
Jestem córką bosmanmata Antoniego Świrbutowicza. Do opisanej przez Pana wojennej historii mojego Ojca, którą znam z rodzinnego domu, dodać mogę własne wspomnienie, które posłużyć może za jej epilog. Przypominam sobie dobrze, chociaż nie potrafię już podać dokładnej daty tego zdarzenia, ale mogło to być około roku 1965, odwiedził nas w naszym rodzinnym domu w Katowicach Ligocie porucznik Mamak z małżonką. Jak się wówczas dowiedziałam mieszkał w Krakowie. Wówczas to, cała opisana przez Pana historia ożyła, nie tylko we wspomnieniach dorosłych ale i naszej młodzieńczej wyobraźni. Dopiero jednak po wielu latach, doceniłam niewątpliwe bohaterstwo mojego Ojca, który w warunkach bojowych, z narażeniem własnego, co dopiero uratowanego po storpedowaniu WICHRA życia, bez chwili wahania, rzucił się w otmęt Bałtyku by ratować nieprzytomnego już wówczas swego dowódcę podporucznika Mamaka. Historia zna wielu, jemu podobnych, bezimiennych bohaterów. Jeżeli moja wiadomość dotrze do autora tego artykułu, to chciałabym poinformować, że posiadam jeszcze trochę zdjęć z tego okresu. Irena Muszyńska zd. Świrbutowicz (2016-09-05 20:34)
formoza58formoza58
+1
Szanowna Pani Ireno, Kiedy w latach sześćdziesiątych czytałem o bohaterskim czynie Pani Taty, to niech mi Pani wierzy, że wtedy i w póżniejszych latach sprawiły, że min. pod jego wpływem i opowieściom mojego Wujka Marynarza zaowocowało zainteresowaniem Marynarką Wojenną i służbą w ich szeregach. Tym bardziej miło mi pozdrowić serdecznie Córkę Wspaniałego człowieka i Marynarza, którego postać pozostawiła w moim życiu bardzo pozytywne piętno.Albowiem, Marynarzem jest się do końca swoich dni... (2016-09-05 22:20)
formoza58formoza58
0
Znalazłem folder ze zdjęciami wraku, jutro wrzucę. (2019-07-09 00:15)
formoza58formoza58
0
Wrak od strony basenu portowego. (2019-07-09 12:46)
formoza58formoza58
0
Wrak od strony rozszarpanego dziobu... (2019-07-09 12:48)
formoza58formoza58
0
Jw. (2019-07-09 12:48)
formoza58formoza58
0
Jw. (2019-07-09 12:49)
formoza58formoza58
0
Od strony dziobu. (2019-07-10 10:43)
formoza58formoza58
0
Od strony rufy... (2019-07-10 10:44)
formoza58formoza58
0
" Wicher" w pełnej krasie, w czasach swojej świetności... (2019-07-10 19:04)
formoza58formoza58
0
Jw. (2019-07-10 19:04)
formoza58formoza58
0
Jw. (2019-07-10 19:05)
formoza58formoza58
0
Jw. (2019-07-10 19:05)
formoza58formoza58
0
Wrak " Wichra" od strony rufy... (2019-07-10 19:06)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-10 22:43)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-10 22:44)
dabwoj1dabwoj1
0
Krzyśku dzięki za zdjęcia Wichra chociaż smutny był jego koniec a dzięki Twojemu artykułowi historia odsłoniła rąbek swoich wojennych tajemnic. (2019-07-11 07:56)
formoza58formoza58
0
Jeszcze kilka przepięknych zdjęć " Wichra"... (2019-07-11 20:17)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-11 20:17)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-11 20:19)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-11 20:19)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-11 20:20)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-11 20:20)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-12 01:07)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-12 01:07)
dabwoj1dabwoj1
0
W okresie podstawówki i części szkoły średniej budowałem modele z Małego Modelarza. Związanych z wodą zbudowałem: Dar Pomorza, ORP Burza, HMS Rodney (miał podświetlany mostek), Santa Maria. Teraz detale zapewne w palcach by mi się nie zmieściły :) (2019-07-12 07:01)
formoza58formoza58
0
Mnie niestety wysiadły by oczy ;-). Mam nie zaczęte monitory " Wilno" i " Warszawa", oraz pociąg pancerny " Śmialy" i nie mam kurcze weny :-( . A mojego " Rodney- a" spalilem na Mazurach... (2019-07-12 18:37)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-13 00:34)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-13 00:35)
formoza58formoza58
0
. (2019-07-13 09:08)
dabwoj1dabwoj1
0
Jak robiłem te modele byłem piękny i młody a teraz... no cóż czas biegnie. Mój Rodney poszedł na dno... wanny z małym wybuchem ładunku korka (tego od korkowca - zabawka teraz nieznana). Dobrze że rodzice wracali o 16-ej więc zadymienie opuściło mieszkanie ;) (2019-07-13 21:19)
formoza58formoza58
0
:-))))) Z tym Rodney-em to bywało rozmaicie... Mój kolega podczas prywatki w wannie, rowniez spalił jego model, a potem gasił w strudze moczu. Ugasił i .... zatopił. A wszystko przy dużym audytorium, łazienka " pękała w szwach" ;-) (2019-07-14 11:23)
formoza58formoza58
0
Rok 1943. Podniesiony wrak " Wichra" przy keji helskiego portu wojennego. (2019-07-15 10:24)

skomentuj ten artykuł