Ofensywa Zimowa 1945 - Pokaz artyleryjski

/ 35 zdjęć


Gdy dostałem zaproszenie na inscenizację „Ofensywa zimowa 1945” w Kargowej pomyślałem, że warto jechać. Organizatorzy Piotr „Kruszyna” Kaźmierczak i Dariusz Machelski na pewno się postarają o dobry poziom imprezy. Do tego broń od „STG” Maciej Wyszkowski a pirotechnikę zapewniała firma „AS” Pirotechnik Artur Sobieraj. Decyzja została podjęta. Pojechałem.
Pisząc ten tekst chcę się skoncentrować jednak nie na przebiegu udanej inscenizacji a na pokazie pirotechnicznym, jaki w podziękowaniu dla organizatorów przygotował Artur Sobieraj. Był to pokaz strzelania artyleryjskiego z armaty ZiS-3 (eksponat z Muzeum Uzbrojenia z Poznania), a której obsługę stanowili członkowie PGRH „Warta” pod dowództwem Krzysztofa Jankowiaka.
Wszyscy wiemy, że Artur przed inscenizacjami biega między współpracownikami a ładunkami w swoim zielonym uniformie, obwieszony różnymi dziwnymi rzeczami. Nadzoruje przygotowania, żeby zapewnić 100% bezpieczeństwa dla rekonstruktorów. Ale Artur w mundurze Armii Radzieckiej? To była nowość. Jak wyjaśnił sam zainteresowany, żeby wszystko było w porządku został ładowniczym i amunicyjnym a mundur był niezbędny do historycznego tła pokazu. Początkowo wydawało mi się, że będzie to pokaz działoczynów Armii Radzieckiej wzbogacony o wystrzał armatni i wybuch. Okazało się, że jest w tym pokazie tzw. drugie dno. Artylerzyści celowali w białą tarczę. Strzały były trzy. Pierwszy był niecelny i wybuch zobaczyliśmy z boku celu. Drugi bliżej celu, ale dalej niecelny. Dopiero po odpowiednim potraktowaniu celowniczego przez dowódcę (trzy okrążenia biegiem wokół armaty ze szpadlem w wysoko uniesionych rękach) nastąpił trzeci, celny wystrzał. Tajemnica tkwiła w tym, że co może nie każdy zauważył, drugi wystrzelony pocisk ściął połowę drzewa i dopiero wybuchł kilka metrów dalej a trzeci trafił centralnie w cel, zrobił dziurę w tarczy i również wybuchł kilka metrów dalej. Po prostu Artur, chcąc uatrakcyjnić pokaz, założył dodatkowe ładunki. Ten założony w drzewie spowodował efekt jego złamania a drugi w tarczy i stąd otwór w jej środku. Niby niewiele a wyszło zupełnie inaczej niż zazwyczaj podczas tego typu pokazów. Na inscenizacjach nie spotkałem się jeszcze z takimi efektami pirotechnicznymi. Dodam jeszcze, że kolejny wynalazek firmy „AS” mogliśmy zobaczyć podczas głównej inscenizacji. Do pojazdów (repliki BA-64 i SdKfz 222), które miały być „zniszczone” w trakcie akcji ładunki pirotechniczne przymocowane zostały za pomocą silnych magnesów. Nie było problemu z montażem, nie niszczono powierzchni pojazdu (dziewicze zniszczenie BA-64 użyczonego przez GO Maxxim) a osiągnięto zamierzony efekt.
Na zakończenie dodam tylko, że skoro pirotechnicy mają nowe pomysły, na inscenizacjach pojawiają się nowe pojazdy a rekonstruktorzy realizują nowe wyzwania mundurowo – oporządzeniowe, to znaczy, że rekonstrukcja się ma się dobrze. I tak trzymać!

 


 

5
Oceń (3 głosów)

 

 

Ofensywa Zimowa 1945 - Pokaz artyleryjski - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł