Obrona Twierdzy Osowiec we wrześniu 1914 r.

/ 1 komentarzy / 2 zdjęć


W 1914 r. w rosyjskiem czasopiśmie „Летопись войны 1914-1915 гг.” został nadrukowany artykul o obronie Osowca. Przytaczam jego tlumaczenie.
Od pierwszego dnia mobilizacji załoga twierdzy w całości szykowała się do obrony, robiąc cieżkie prace w sprawie wzmocnienia linii obronnej. Bez odpoczynku załoga twierdzy szykowała się do walki. 6 wrzesnia został wydany rozkaz: walczyć do końca. Od tego dnia nad twierdzą pojawili się aeroplany niemieckie, które zrzócali ladynki wybuchowe, ażeby pokazać artylerii miejsca dla bombardowania.
Walka z tymi aparatami lotniczymi była ciężka, bo znajdowali się oni bardzo wysoko i byli upancerzone. 8 września pojawili się pierwsze niemeckie oddziały. Od tego dnia zaczeła się obrona twierdzy.
W noc z 10 na 11 wrzesnia został przeprowadzony wywiad bojowy w trakcie którego został ranny sztabs-kapitan Martynow, za co dostał później order Św. Jerzego. Wieczorem 12 września Niemcam dzięki przewadze liczebnej udało się mocno zaatakowac prawe skrzydło obrony twierdzy (od prawego brzegu rzeki Bobra).
Bateria dział niemeckich znajdowała się w lasu, który był przed twierdzą, co utrudniało znaleźienie tych dział przez naszą (rosyjską) artylerię. O 9.30 13 września Niemcy otworzyli ogień ze wszystkich dział. Strzelali oni do naszych powietrznych stacii obserwacyjnych, a później ostrzeliwali całą twierdzę. Osowiec ostrzeliwali pociskami dużego kalibru. Bombardowanie trwało prawie bez przerwy cały dzień i noc.
Wedlug naszych obliczeń Niemcy w ciągu czterech dni wysrzelili po nam 60.000 pocisków. Na terenie twierdzy nie było żądnego gmachu, które nie zostało uszkodzone. Ostrzeliwane byli też drogi, wiodące do twierdzy. Artyleria forteczna próbowała walczyć z przeciwnikiem. Na drzewach nasze oficerowie zorganizowali punkty obserwacyjne. Żadna z naszych baterii nie została zniszczona do końca.
Sztabs-kapitan Okorokow i podporucznik Pudkiewicz wyrórznili się w trakcie walki z pożarami w magazynach amunicyjnych. Telegrafiśći znajdując pod ogniem przeciwnika, naprawiali linije telefoniczne, natomiast piechota próbowała atakować pozycje niemeckich artylerzystów. 15 września wróg próbował zorganizować natarcie swojej piechoty, jednak artyleria forteczna zniszczyła nacierających.
17 i 18 września nasza piechota zaczęła natarcie na skrzydłach obrony. Niemcy, ratując swoje działa wycofali się. 17 września do twierdzy w skladzie pociągu sanitarnego przyjechała wielka księżna Wiktoria Aleksandrowna. Odwiedziła ona rannych w szpitalu. 19 września odbyła się imsza żałobna. Dowódca załogi twierdzy generał-porucznik Szulman podziękował wszystkich żołnierzy.
W trakcie jednego z ostrałów niemeckich pocisk trafił do cierkwi, znajdującej się w twierdzy, ale nie wybuchnął i nie zrujnował świątynie. Drugi pocisk trafił do szpitału (Niemcy ostrzeliwali gmachy z Czerwonym Krzyżem) i wybychnął tam, gdzie było sporo rannych, ale jednak nikt z tego powodu nie zginął. Żaden pocisk nie trafił do schronów, gdzie znajdowała się prawie cała załoga forteczna.
25 wrzesnia twierdzę odwiedził car Mikołaj II. Cesarz zobaczył wyniki bombardowań. Z jego rąk obrońcy Osowca dostałi 25 krzyży Św. Jerzego i 25 medali georgijewskich. Generał-porucznik Szulman został nagrodzony Orderem Św. Jerzego 4 st. Po nagrodzeniu Mikołaj II wyjechał samochodem do Białegostoku. Tą wizytę obrońscy będą zawsze pamiętac.


Ihar Melnikau
doktor historii

 


 

5
Oceń (8 głosów)

 

 

Obrona Twierdzy Osowiec we wrześniu 1914 r. - opinie i komentarze

kuba18kuba18
0
Panie Igorze,
dziękuję za ciekawą wzmiankę. Może jeszcze nam Pan wytłumaczy, jaka jest różnica między medalem, krzyżem a orderem św. Jerzego (sw. Georgija)?
Pozdrawiam!
(2013-01-29 00:00)

skomentuj ten artykuł