O tym, jak to na wojence ładnie, czyli...

/ 15 komentarzy / 27 zdjęć


Wpis nawiązuje do rekoszmirowatości. I do tego, że jeśli się krytykuje (co samo w sobie nie jest niczym strasznie nagannym, pod warunkiem, że się nie jest przy tym lub po tym - zbyt nabzdyczonym), to samemu można oberwać.

Mając zatem na uwadze (przewrotnie) wyłącznie dobro krytykowanych zamieszczam ładne zdjęcia. W miarę odnajdywania różnych dobrych zdjęć dotyczących także pomysłowej scenerii - będę je tu umieszczał.

Nie jest to konkurencja dla żadnej inicjatywy konkursowej.

Krytyka w opisach zdjęć nie będzie uzasadniana poparciem w materiałach źródłowych, bo to zbędne i zasadniczo wszyscy mają to gdzieś. Tu - wystarczy dobry wzrok i trochę zwykłej orientacji na poziomie średniozaawansowanym kibica imprez historycznych.

Pierwsze trzy - Kraków. Twarzy nie zamazuję, bo ostatecznie zdjęcia były publikowane już wcześniej, a nie po to się je publikuje, żeby twarze ukrywać.

Zacznijmy od wyższego oficera, który odgrywa wsród "dogorywających" na polu boju rolę egzekutora czerpiącego byc może "wyrafinowaną przyjemność" z tej "niby-rozwałki". Bo z odtwórstwa historycznego podobno tak.

Mundury w zasadzie piękne, zwracają uwagę ino nieudane maciejówki z daszkami typu kaczego dzioba, takie bardziej "komandirskie" niz legionowe.

Kolejne, nieco później wyszperane zdjęcia krytykują również pewne śmieszne zachowania, ale w zasadzie głównie scenografię: mizerię tego, co ma być np. umocnieniami polowymi , bo mundury ( poza pewnymi detalami typu podeszwy czy kolor trzewików, "pokemoniaste" zbyt długie rękawy bluz, pokracznie wielkie płaszcze na paniach i np. jakieś okulary słoneczne) - są wspaniałe, ze palce lizać.

Ten niecny wpis, a w zasadzie zdjątka, bo to one mówią same za siebie, ma również ukazać, że i zagraniczne imprezy bywają mocno przereklamowane. Krakowskie imprezy polowe zresztą też, więc nie ma powodów do samozachwytu i zarozumialstwa, bo to scenograficzna kaszanka. I gdyby nie to, ze Kraków ma warunki historyczne oraz Rynek, po którym można defilować via Floriańska do "twardego wyrzygu" rok w rok, to niektórzy w ogóle nie mieliby się czym popisać.

Przedostatnie z dodanych przeze mnie zdjęć przedstawia w ogóle rzecz karygodną i nieodpowiedzialną w najwyższym stopniu, która doprowadziła do wypadku. A osoba uwidoczniona na zdjęciu była absolutnie nieprzygotowana do pełnienia roli w jakiej została " na chybcika" postawiona. Dlatego prywatnie przestrzegałbym przed pewnymi imprezami i innymi atrakcjami, ostatnio również dla dzieci w okolicach Krakowa.

Niestety nie uwieczniono fotograficznie innego incydentu z udziałem wielbiciela kolejnictwa i techniki - w Parówozjadzie czy Parowozjadzie na południu Polski, kiedy to niesforny jakiś rekonstruktor czy też inny odtwórca dynamiczny dynamicznie wlazł na słup wysokiego napięcia ( po jaką .... to już jego słodka tajemnica) i były problemy. A najbardziej szmirowato w tej sytuacji zachowała się grupa macierzysta członka, która go zostawiła, być może tylko zainteresowała się do którego szpitala jedzie i kontynuowała imprezę. Wyglądało to tak jak gdyby nagle zaczęto krępować się rannym kolegą "bo inni zobaczą"; stał się niewygodny, choć podobno najbardziej oddany, mówię o Mateuszu z Krakowa/N. Huty. No i nieelegancko wyglądał, nie pasował paniom do sukni a panom do munduru.

Ciekawe, że wśród obecnych była pewna ..."Sanitetka", fakt ze w "fię-de-sjeklowej"kreacji czyli "po cywylu", więc kto to widział babrać się jakąś pomoca przedmedyczną...

Kto był ten widział... Tak go nagrodzono za 100% frekwencję i nieomal przysłowiową psią wierność na imprezach od lat. Szmira nr I, tylko nieudokumentowana fotograficznie. Gratulacje dla ... oszczędzę im wstydu.

A szkoda, bo to też byłoby pouczające zdjątko. Tak, ze jak państwo widzą szmira szmirą, ale tu nam wyłazi też kwestia bezpieczeństwa, umywania rączek od odpowiedzialności, to wszystko kuleje na obie nogi na raz. Mam nadzieję, ze nie w całej Polsce.


/ Wpis, zdjęcia i autora bloga można bezlitośnie krytykować i zarzucać mu dowolne cechy, można grymasić i wyolbrzymiać, ciskać się, tupać, żalić się, obrażać, nadymać lub śmiać.

Zdjęcia zaczerpnąłem z sieci, ze stron www osób krytykowanych oraz z innych forów; zdjęcia są sygnowane znakami autorów, zamieszczone tutaj z intencją szlachetnej pomocy osobom na nich ukazanym, nie mam zamiaru ich przywłaszczenia, rozpowszechniania dla własnej korzyści i czego tam jeszcze. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał się wygłupiać straszeniem sądami i trybunałami i sprawami kryminalnymi. Natomiast rozważę ewentualnie pojedynek na straszaki i inne kapiszonowce odpustowo-frontowe. Możemy np. z wielką powagą nimi w siebie ciskać, bo tylko do tego się nadają. /

Miłego oglądania na zdrowie i pożytek. Bawiąc oczy - "óczymy" (się). ;;;)))

 


 

3.8
Oceń (25 głosów)

 

 

O tym, jak to na wojence ładnie, czyli... - opinie i komentarze

Pilsudski1920 Pilsudski1920
0

Wojtku to naprawde doby pomysł z tym artykułem popieram. Bo łatwiej jak krytykuje pJ asam niejest krytykowany.

 

(2012-01-26 00:00)
krakaukrakau
0
A nie lepiej skazać tego k......ę na niebyt? Traktować jak coś nieistniejącego? Przecież jemu właśnie o wrzawę chodzi.
(2012-01-26 00:00)
Pilsudski1920 Pilsudski1920
0

coś w tym jest

 

(2012-01-26 00:00)
outlastoutlast
0
Dlatego chciałem prosić wszystkich, których korci, żeby powstrzymali się i nie pisali absolutnie nic, tylko oglądali obrazki. 
Nawet gdyby pojawił się jakiś przemądrząłkowski komentarz pewnej firmy przedszkolankowej "od wszystkiego" i "od niczego". A ja dorzucę kilka zdjęć.  (2012-01-26 00:00)
Pilsudski1920 Pilsudski1920
0

sory za komntaże pod zdjęciami włśnie mnie pokusiło tagże sory

 

(2012-01-26 00:00)
RedakcjaRedakcja
0
Długo się zastanawialiśmy na powieszeniem tego artykułu na indeksie głównym, ale nie udało nam się odpowiedzieć na pytanie - jak, kiedy i czy w ogóle zakończy się "CK Civil War" jakże trafnie przetłumaczona na polski jako "Wojna Secesyjna".....   (2012-01-27 00:00)
prezioprezio
0
Z kilkoma opisami się zgodzę ale np z takim ,że np na fotce jest rekonstruktor z "Panem gwiazdorem".. co w tym złego. Tego typu inscenizacje są dla ludzi. Pamiętamy także o kilku rzeczach :świata na siłę się nie uzdrowi..jak ktoś ma "w poważaniu" jakość rekonstrukcji ..to nawet takie art. tego nie zmienią. Róbmy tak by w naszych grupach było jak najlepiej a inni nich sobie działają u siebie w stylu jakie podpowiada im sumienie i szacunek do własnych przodków. (2012-01-27 00:00)
blue savageblue savage
0

Szanowna Redakcjo, uprzejmie proszę o nienadużywanie terminów "civil war" i "wojna secesyjna" w tej sprawie, bo jeszcze przypadkiem będziemy "kojarzeni". Proszę o to zamienić na np. "wojna domowa" :)

Pozdrawiam.

(2012-01-27 00:00)
radioradio
0
Panowie z Krakowa.  Zaproście mnie to zademonstrję łączność z Wielkiej Wojny i będzie zmiana tematu.    Samodzielnna Jednostka Operacyjna Łączności. (2012-01-27 00:00)
blue savageblue savage
0
Ewentualnie "KuK Buergerkrieg" ;) (2012-01-27 00:00)
outlastoutlast
0
Ad prezio: "Z kilkoma opisami się zgodzę ale np z takim ,że np na fotce jest rekonstruktor z "Panem gwiazdorem".. co w tym złego."

Nic. Po prostu Bielenik to znany szmirus w typie discopolowym. Więc wyszło umpa-komicznie. (2012-01-27 00:00)
argoargo
0
Obejrzalem material ikonograficzny  i mi ( przynajmniej na razie ) po takiej porcji klimaty austrowegierskie zdecydowanie przeszły .... póki co nadal będę palił gwałcił i rabował jako par excellence wermacht ;->
(2012-01-27 00:00)
krakaukrakau
0
Masz rację - jak już palić, gwałcić i rabować, to przynajmniej z klasą (:
(2012-01-28 00:00)
outlastoutlast
0
... Wehrmacht w każdym razie z tego co wiem NIE czuje na szczęście misji do edukowania dzieci w tym kierunku :)))   i sprawa jest czysta. 
Ciekaw jestem czy żołdackie szturchanie rannych lufą/bagnetem wchodzi w program zajęć typu "Spotkania z żywą historią" dla dzieciaków. Ja jednak zaproponuję sąsiadowi żywą historię w podziemiach Rynku krakowskiego. Będzie bezpieczniej. (2012-01-29 00:00)
ArtArt
0
No tak, nic dodać nic ująć... A Rynek w Krakowie - śmiech mnie ogarnia na samą myśl, jak takie pokazy, np. musztry mogłyby wyglądać... Pomijam umundurowanie, nie znam się na tym, choć i mnie czasem rażą pewne nieścisłości (widziałem na fotce oficera c.k. Monarchii oddającego honory szablą polska, ale zdecydowanie z okresu po 1918...), ale ciekaw jestem, która z grup opanowala język komendy (wydawanie i zrozumienie) jak i podstawowe elementy musztry... (2012-02-08 00:00)

skomentuj ten artykuł