O Kolekcjonowaniu odznaczeń inaczej – część 6

/ 7 komentarzy / 13 zdjęć


W tej części pragnąłbym wrócić do tematu, którym rozpocząłem cykl – odznaczeń radzieckich – i przyjrzeć się możliwościom odkrycia historii odznaczenia jakie oferują (niestety nie bezpłatnie) badania w Archiwach radzieckich. Jak wiadomo, większość radzieckich odznaczeń bojowych przez cały okres istnienia ZSRR była numerowana. Zaś nadanie każdego numerowanego medalu lub orderu było rejestrowane. W związku z czym, numerowane odznaczenie, nawet pozbawione dokumentu, nie musi pozostać anonimowe. Przy odrobinie wysiłku (i wkładu pieniężnego) można uzyskać informacje na temat osoby odznaczonej. Najprostszym sposobem wydaje się wysłanie pisma do archiwum, najlepiej z dobrym uzasadnieniem i listem polecającym z instytucji naukowej. Niestety – zazwyczaj liczba informacji nie będzie zbyt oszałamiająca (nazwisko odznaczonego, może numer rozkazu i data), dodatkowo wiąże się z tym pewne ryzyko – handel odznaczeniami radzieckimi jest de facto zakazany prawem Federacji Rosyjskiej, i jakkolwiek Rosjanie rozumieją, że odznaczenia mogły być nabyte w innych dawnych republikach lub nawet od spadkobierców odznaczonych obywateli polskich, to zawsze istnieje możliwość, że dany order lub medal figuruje jako „skradziny” (tzn. albo został skradziony faktycznie, albo, co bardziej prawdopodobne, rodzina odznaczonego sprzedała go, następnie zgłaszając kradzież by w razie czego się zabezpieczyć), a to może oznaczać kłopoty dla obecnego właściciela.
Na szczęście naród rosyjski jest przedsiębiorczy i pojawiło się kilku specjalistów, którzy za odrobinę wyższą opłatą przeprowadzą kwerendę szybciej i dodatkowo prześlą skany lub kserokopie znalezionych dokumentów. Co więcej, jeżeli nic nie znajdą (możliwe przyczyny omówione są w dalszej części artykułu), to pobrane wcześniej pieniądze zostaną zwrócone.
Co konkretnie można znaleźć w rosyjskim Centralnym Archiwum Ministerstwa Obrony? W chwili obecnej niedostępne są akta osobowe, ale w dalszym ciągu można znaleźć wiele dokumentów. Przede wszystkim będzie to Karta Ewidencyjna Odznaczonego („ucziotnaja kartoczka”) – w dokumencie tym, oprócz podstawowych danych n/t odznaczonego (Imię, nazwisko, rok miejsce urodzenia, miejsce służby w chwili odznaczenia i obecnie itp.) znajduje się również pełna lista odznaczeń (zwykle tylko tych numerowanych, ale czasem również mniej ważnych, jak medale kampanijne, za nienaganną służbę, czy nawet jubileuszowe, w rzadkich przypadkach także odznaczenia cywilne i zagraniczne) wraz z numerami i podstawą prawną. Czasami również znaleźć można skrótową informację o przyczynach odznaczenia – ma to znaczenie w przypadku np. medalu „Za zasługi bojowe”, Orderu Czerwonej Gwiazdy czy Orderu Czerwonego Sztandaru – nie każdy chce płacić za wniosek odznaczeniowy, jeżeli już wiadomo, że odznaczenie nadano za wysługę lat (choć i one bywają kopalnią informacji). Karty ewidencyjne zazwyczaj sporządzano na nowo po każdym nowym odznaczeniu, i przy okazji jego wręczenia proszono odznaczonego (lub jego spadkobierców) o podpis potwierdzający dane z Karty. Karta ewidencyjna jest więc dokumentem łączącym konkretne numerowane odznaczenie z osobą odznaczoną.
Kolejnym ważnym dokumentem będzie wniosek odznaczeniowy („Nagrodnyj List”)– w przypadku odznaczeń nadanych w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej większość jest dostępna na stronie www.podvignaroda.ru, można więc trochę zaoszczędzić. Czasem jednak trzeba zapłacić, bo odznaczenie zostało nadane po wojnie (konkretnie po 1947r., bo niektóre wnioski z lat 1946-47 na odznaczenia za zranienia w czasie wojny również dostępne są na w/w stronie), lub w ogóle dotyczy działań po zakończeniu wojny (np. interwencji na Węgrzech, w Czechosłowacji czy Afganistanie). Co można znaleźć w takim wniosku przeczytać można np. w moim pierwszym artykule z tego cyklu.
Wreszcie trzecim, typem dokumentu, który można znaleźć jest skrócony przebieg służby. Dokument ten dostępny jest wyłącznie dla oficerów (być może również dla podoficerów służby nadterminowej, ale to tylko domniemanie) i zawierać powinien całe mnóstwo informacji – oprócz podstawowych danych osobowych, również listę odznaczeń, zranień, awansów oraz zajmowanych stanowisk wraz z wymienieniem jednostek. Dodatkowo, dokument ten powinien zawierać zdjęcie, najczęściej jednak go brakuje.
Niestety, nie zawsze udaje się uzyskać potrzebne informacje. Zwłaszcza skrócony przebieg służby jest często pozbawiony zdjęć, zdarzają się też egzemplarze wypełnione byle jak czy nawet wypełnione na dwu osobnych kartkach – z których żadna nie daje informacji innych niż imię, nazwisko, data urodzenia oraz stopień. Również karty ewidencyjne bywają czasem wypełnione niedokładnie, bywa też, że się dublują. Najlepiej sprawa wygląda z wnioskami odznaczeniowymi – tu największym problemem może być najwyżej bardzo nieczytelne pismo.
Czasem niestety nie udaje się nic znaleźć. Zwykle jednak łatwo zidentyfikować powód. Np. w Archiwum Wojskowym nie znajdziemy wniosków odznaczeniowych sprzed 22 czerwca 1941r. (dostępne wyłącznie listy odznaczonych), jakichkolwiek dokumentów, jeżeli odznaczony służył w wojskach lub organach NKWD/MWD, NKGB/MGB/KGB czy w SMIERSZU (z nielicznymi wyjątkami dotyczącymi zwłaszcza tej ostatniej formacji). Niedostępne są także wnioski odznaczeniowe za wysługę lat (późniejsze niż 1945r.). Problem mogą stanowić także wnioski odznaczeniowe sporządzone po 1945 na odznaczenia dla osób nie będących (w danym momencie, albo nigdy) obywatelami ZSRR (przekonałem się o tym osobiście próbując dowiedzieć się czegoś on pewnym oficerze WP – w archiwum znalazła się niewiele mówiąca karta ewidencyjna, ale sam wniosek odznaczeniowy już nie). Czasami jednak dokumentów po prostu brakuje. Nie ma ich i tyle. Są to rzadkie przypadki, ale pamiętajmy, ze w każdym archiwum może się zdarzyć tak, że coś się zawieruszy, albo ktoś po prostu ukradnie jedną kartkę z teczki.
Poniżej prezentuję jeden z tych przypadków, gdzie celem zdobycia dodatkowych informacji zwróciłem się do specjalistów przeczesujących radzieckie archiwa wojskowe.

Kapitan, któremu zabrakło szczęścia

To musiały być wspaniałe czasy. Wszystko było tańsze. Brzmi jak gadka dziadka typu „Za moich czasów…”? Pewnie tak, ale czasy naprawdę musiały być wspaniałe. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kupiłem Order Czerwonej Gwiazdy z pięciocyfrowym numerem za 60zł bez targowani?. A jeszcze narzekałem, że drogo, bo emalia obtłuczona. Było to jakieś 15 lat temu, a ów order był drugim Orderem Czerwonej Gwiazdy jaki w życiu kupiłem (za pierwszy, jak łatwo się domyślić, zapłaciłem mniej). Dodam, że w tych czasach miesięcznie na rozwijanie kolekcji wydawałem 100-200zł, za co można było kupić całą torbę radzieckich mundurów wz.69. Od tego czasu wiele się zmieniło i pamiętając o tej cenie nosiłem się kilkukrotnie z zamiarem sprzedaży orderu, ale zawsze mówiłem sobie, że przykręcę go w końcu do jakiegoś munduru. A potem pojawiła się możliwość zbadania historii odznaczenia po numerze. Ten order aż prosił się o to, jednak odrzucała mnie trochę myśl, że za poszukiwania w archiwach będę musiał zapłacić więcej niż za samo odznaczenie. W końcu jednak tak się złożyło, że miałem trochę wolnych funduszy. Spodziewałem się jednej z tysięcy podobnych historii typu „Pierwszy wbiegł do wrogiego okopu, zabił osobiście 50 żołnierzy przeciwnika a kolejnych 100 wziął do niewoli”, nie przyszło mi więc do głowy, że historia mogła być nie tylko nieszablonowa, ale w dodatku smutna.
Wyniki poszukiwania nadeszły zaskakująco szybko – nie minął nawet tydzień, a zwykle trzeba czekać 2-3. Co więcej, z zaskoczeniem stwierdziłem, że przyszły dwie karty ewidencyjne zamiast jednej. Zabrałem się więc do lektury chronologicznie – najpierw wziąłem wcześniejszą kartę ewidencyjną, zawierającą informację o odznaczeniu Orderem Czerwonej gwiazdy, który był w moim posiadaniu – było to jedyne odznaczenie na tej karcie. Dokument potwierdził wstępne datowanie odznaczenia po numerze – w istocie nadano je w 1943r., konkretniej – 19 stycznia tego roku. Oprócz informacji o odznaczeniu i stempla potwierdzającego jego wręczenie, niewiele było informacji – nasz bohater nazywał się Nikifor Timofiejewicz Durkin, był Rosjaninem, urodził się w 1922, chwili odznaczenia miał stopień kapitana i był pomocnikiem szefa sztabu 1238 Dywizji Piechoty. Jedyna dodatkowa informacja dotyczyła przynależności partyjnej – był kandydatem na członka WKP(b). Jak łatwo można się było domyślić, wniosek odznaczeniowy bez problemu udało się znaleźć na stronie www.podvignaroda.ru.

W czasie walk o osadę robotniczą nr 811 14.01.1943r. Tow. Durkin pokazał męstwo, odwagę i wysoki poziom umiejętności w organizowaniu zwiadu pułku.
W nocy z 11 na 12 stycznia osobiście organizował zwiad wykrywając punkty ogniowe przeciwnika co pozwoliło artylerii zniszczyć je ogniem bezpośrednim dobre wytłumaczenie terminu „priamoj nawodkoj” znaleźć można np. w książce „na drodze stał Kołobrzeg” co zabezpieczyło natarcie piechoty.
Zawsze umiejętnie organizował zwiad i na czas składał dokładne raporty na temat przeciwnika. Zasługuje na odznaczenie Orderem Czerwonej Gwiazdy


A zatem historia nietypowa – pomocnik szefa sztabu, jak można się domyślić z wniosku – pomocnik do spraw zwiadu. Oprócz tego, z wniosku udało się także pozyskać informacje nt. dotychczasowego udziału w wojnie (od 14.12.1941r., ranny w kwietniu 1942r.) oraz o pochodzeniu (zmobilizowany przez Ust’-Celenski RWK a Autonomicznej SRR Komi). Co ciekawe, jego działania musiały być wysoko oceniane – dowódca pułku wniosek złożył 16 stycznia, Dowódca 372 Dywizji piechoty, generał Jakimow poparł go jeszcze tego samego dnia, a raptem 3 dni później zatwierdził go dowódca 2 Armii Uderzeniowej generał Romanowskij.

Lektura drugiej Karty Ewidencyjnej przyniosła dodatkowe informacje: o miejscu urodzenia (wieś Korovczij Rucziej (Krowi Potok) w tej że Autonomicznej Republice Komi), o wykształceniu (niższe), o dacie wstąpienia do Armii Czerwonej (1 września 1939r.) oraz o zmianie przydziału – w chwili przedstawienia do kolejnego odznaczenia – Orderu Wojny Ojczyźnianej I klasy – był dowódcą batalionu strzelców w 1078 pułku piechoty 314 dywizji piechoty. W rubryce „Miejsce służby i stanowisko obecnie” znalazłe się jednak niespodziewana informacja: „Poległ na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 8.02.1944r.” Oznacza to, że nie dożył wręczenia mu drugiego orderu, nadanego mu 16 lutego tego roku. Adnotacja na karcie poświadczała ponadto przekazanie odznaczenia ojcu poległego kapitana, Timofiejowi Durkinowi w listopadzie 1954r. – ponad 10 lat po jego śmierci i zatwierdzeniu odznaczenia. Po dodatkowe informacje skierowałem się ponownie do źródeł ogólnodostępnych. Wniosek odznaczeniowy nie wspominał nic o śmierci kapitana Durkina – jedyne co się zmieniło, to przydział oraz fakt, że we wniosku odnotowano tym razem 4 zranienia, a wśród wymienionych odznaczeń podawał oprócz Orderu Czerwonej Gwiazdy również medal „Za obronę Leningradu”. Również treść nie wskazywała na tragedię:

Za wzorowe wypełnienie zadania podczas przekraczania rzeki Narwa w rejonie osady Rantowo i osiągnięty przy tym sukces – przyczółek na lewym brzegu Narwy został zajęty wraz z dobrze rozwiniętym systemem długotrwałych umocnień, wzięto do niewoli do 100 żołnierzy przeciwnika i uwolniono kilkuset jeńców. Tow. Durkin zasługuje na państwowe odznaczenie – Order Wojny Ojczyźnianej I klasy.

Dowódca pułku nie podał daty złożenia wniosku, ale 8 lutego zatwierdził go dowódca dywizji, generał Alijew. Możemy domniemywać, że działania o których mowa we wniosku miały miejsce jeśli nie tegoż 8 lutego, to najdalej 5 dni wcześniej. Nic nie wskazuje na to, ażeby dowódcy wiedzieli o śmierci kapitana Durkina w chwili składania podpisów, inaczej adnotacja na ten temat znalazłaby się we wniosku.
Dodatkowych materiałów postanowiłem poszukać na stronie www.obd-memorial.ru, gdzie znaleźć można informacje o żołnierzach „utraconych” przez Armię Czerwoną (najczęściej poległych) w czasie wojny. Odnalazłem tam dwie listy strat. Wedle nich, kapitan Nikifor Timofiejewicz Durkin poległ od ran 8.02.1944r. Oznacza to, że prawdopodobnie po ostatnim zranieniu żył jeszczei trafił (bądź był w drodze) do szpitala. Zatem dowódca pułku i dowódca dywizji w chwili skałdania podpisów na wniosku rzeczywiście mogli nie wiedzieć o śmierci oficera. Tłumaczyłoby to zarówno brak adnotacji we wniosku jak i późne wręczenie odznaczenia ojcu poległego oficera.

Jeśli spojrzymy na całość uzyskanych informacji możemy dojść do wniosku, że kapitanowi Durkinowi długi czas dopisywało szczęście – w armii od 1939r. (choć ani w kampanii przeciwko Polsce ani w wojnie z Finlandią najwyraźniej udziału nie brał, przypuszczalnie trafił do szkoły oficerskiej), od 1941r. na frontach wojny, ranny w 1942, uczestnik walk o Leningrad, które pochłonęły niewyobrażalną ilość ofiar, potem jeszcze trzykrotnie ranny. A jednak w przedostatnim roku wojny owemu dwudziestodwuletniemu oficerowi tego szczęścia zabrakło. Przykład ten dobrze pokazuje, że za kawałkiem metalu jakim jest odznaczenie wojenne kryje się historia, często, jak w przypadku kapitana Durkina – zakończona tragicznie.

 


 

4.5
Oceń (11 głosów)

 

 

O Kolekcjonowaniu odznaczeń inaczej – część 6 - opinie i komentarze

agdar7agdar7
0
Mam pytanie do Kolegi al-Muell ,może kolega wie jakie odznaczenia dostawali,,bohaterowie związku radzieckiego,, za strzał w tył głowy . Może jakieś zdjęcie takiego odznaczenia (2013-10-26 00:00)
al-Muellal-Muell
0
Kolega widzę po raz kolejny zaczyna dyskusję (co gorsza tym razem absolutnie nie związaną z tematem anitego artykułu ani tym bardziej cyklu, którego jest częścią), której nie zamierza kontynuować. Ale ja już kiedyś pisałem, że lubię walenie głową o mur, więc potraktuję niezbyt mądre, acz prowokacyjne pytanie poważnie. No to zacznijmy. Kolega chyba nie rozumie terminu "Bohater Związku Radzieckiego", nie będę tłumaczył, powiem tylko, że każdy,komu tytuł przysługiwał dostawał medal "Złota Gwiazda" (jako insygnium tytułu) i Order Lenina. Nie jest mi znany żaden przypadek przyznania tego tytułu za wykonywanie egzekucji. Nawet prawdziwy "stachanowiec" w tej kwestii, Wasilij M. Błochin nigdy się tytułu bohatera nie doczekał - za swoje "bohaterskie" czyny dostał natomiast Order Lenina i Order Czerwonego sztandaru, no i oczywiście cały zestaw przysługujący oficerowi organów NKWD (następnie MGB) za wysługę lat. Zdjęcia odznaczeń Błochina można sobie obejrzeć na oficjalnych zdjęciach, choć nie z bliska. Natomiast żaden szeregowy żołnierz biorący udział w egzekucjach nie miał co liczyć na odznaczenia bojowe - żadne, a tym bardziej na wymieniony przez kolegę tytuł. Musiał sie zadowolić zachowaniem życia i dodatkiem do żołdu - proponowałbym zresztą koledze ostatnią książkę Montefiore jeżeli kolega jest na prawdę tak bardzo zainteresowany tematem (choć podejrzewam, że jednak nie). Końcżac już temat, który kolegę "zainteresował", naprawdę radziłbym koledze zastanowić się trochę zanim kolega zbliży palce do klawiatury, bo odnoszę wrażenie że kolega jako człowiek niewątpliwie inteligentny (na co wskazuje dotychczasowa twórczość) całkowicie wyłącza myślenie gdy widzi kilka słów-kluczy. (2013-10-27 00:00)
agdar7agdar7
0
Po prostu pomyślałem że jeśli Kolega jest w posiadaniu takich materiałów albo ma możliwość przeglądania takich materiałów ,to jest jakaś szansa aby ustalić imienną listę katów bezbronnych Polaków i przedstawić Rosjanom ,którzy mówią albo piszą tak: "nie ma nawet pewności, czy Polaków rzeczywiście rozstrzelano" Rząd płk Putina nie przewiduje także rehabilitacji zamordowanych, gdyż - jak tłumaczy - "nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono". Przed dwoma laty, gazeta "Wremja Nowostiej" informowała o szkoleniach jakie dla rosyjskich nauczycieli historii zorganizowała Akademia Podwyższania Kwalifikacji i Zawodowego Przekwalifikowania Pracowników Oświaty. Nauczyciele dowiedzieli się tam jak i czego powinni uczyć w szkołach. Zgodnie z oficjalną "linią edukacyjną" - Stalin nie był żadnym masowym mordercą, tylko "efektywnym przywódcą", przygotowującym ZSRR do zwycięskiej wojny. Rządził twardą ręką i modernizował kraj kosztem wielu ofiar, ale jego postępowanie należy w sumie oceniać jako bardzo słuszne. Nauczyciele otrzymali także nowe wytyczne w sprawie Katynia. Mają przyznawać, że Polaków zamordowali funkcjonariusze NKWD i nie zwalać, jak to często do tej pory robili, winy na Niemców. Mają jednak usprawiedliwiać decyzję przywódców radzieckich o wymordowaniu jeńców wskazując dzieciom, że była ona "politycznie celowa". Będą też tłumaczyć, że zbrodnia "była odpowiedzią na zagładę wielu tysięcy czerwonoarmistów w niewoli polskiej po wojnie 1920 roku, inicjatorem której był nie ZSRR, lecz Polska". " W ten sposób wprowadza się u nas pojęcie ''sprawiedliwej historycznej zemsty,, (2013-10-27 00:00)
enfieldenfield
0
Nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka, co ma wspólnego obecna polityka Rosji i Katyń z powyższym artykułem? Czy jak ktoś napisze o bluzach mundurowych SS, to należy w komentarzach poruszyć temat "polskich obozów", a tekst o lnianej tkaninie na letnie mundury przedwojenne będzie dotyczył niewolnictwa w USA, bo letni mundur można też potencjalnie uszyć z bawełny, a niewolników wykorzystywano do zbierania bawełny? (2013-10-27 00:00)
agdar7agdar7
0
tak po prostu pomyślałem (2013-10-27 00:00)
al-Muellal-Muell
0
Nie wiem na jakiej podstawie tak kolega pomyślał, skoro w artykule wyjaśniłem jaka instytucja przechowuje te dokumenty oraz czego tam NIE MA a do czego NIE BĘDZIE dostępu. Skoro napisałem, że nie ma dostępu do akt osobowych (przypomninam, że mówimy o Centralnym Archiwum Ministerstwa Obrony, a zatem archiwum resortu, który jest spadkobiercą istniejącego w czasie wojny NKO, jeśli kolega tak dużo wie o NKWD to na pewno nie będzie miał problemu ze wskazaniem jaki resort jest spadkobiercą tegoż) ani do wniosków dla żołnierzy wojsk podlegających innym resortom, o organach nie wspominając. Raczej więc nie było tu "pomyślunku" tylko odruchowa reakcja na słowa-klucze. Mylę się? (2013-10-27 00:00)
fokilfokil
0
Mogę wyjaśnić dlaczego ojciec odznaczonego dostał order dopiero w latach pięćdziesiątych. Otóż w tamtym czasie obowiązywały przepisy, że odznaczenia były własnością państwa i po śmierci odznaczonego powinny zostać zwrócone. Dlatego nie wydano odznaczenia pośmiertnie. Dopiero ustawa z 5 lutego 1951 r to zmieniała, pozwalając aby po śmierci nagrodzonego odznaczenia pozostawały w jego rodzinie "dla zachowania pamięci o nim". Wtedy też zaczęto wydawać rodzinom odznaczenia nadane wcześniej. (2014-01-23 00:00)

skomentuj ten artykuł