Nieznana historia walk pułków tyrolskich na Ziemi Gorlickiej w 1915 roku.

/ 4 komentarzy / 19 zdjęć


Fragmenty artykułu Jerzego D. Tomasika, Tyrolczycy w Górach Hańczowskich, w. Magury 2001, Warszawa 2001

Przemierzając Góry Hańczowskie , a zwłaszcza ich wschodnią część położoną w widłach rzeki Ropy i jej dopływu Zdyni co pewien czas napotykamy na ślady walk z czasów I wojny światowej . Śladami tymi są widoczne zarysy okopów, stanowisk dowodzenia, schronów , lejów po wybuchach pocisków artyleryjskich, a przede wszystkim cmentarze wojenne w okolicach: Blechnarki (na stokach Wysoty 784 m i Jasiłników 734) , Regietowa Wyżnego (na stokach Jaworzynki 869 m i szczycie Rotundy 771 m ) , w rejonie Przełęczy Dujawa nad Konieczną , w Smerekowcu i Uściu Gorlickim . Wszystkie te pamiątki świadczą o wydarzeniach sprzed kilkudziesięciu lat . Mówią o miejscach bitew , potyczek , przebiegu austriacko - rosyjskiego frontu , a co najważniejsze o stratach walczących stron . Mówią lub raczej chcą mówić ,gdyż wydarzenia z lat 1914 – 1915 na tym terenie stanowią nie do końca zapisaną kartę historii . Bo mało kto wie , że w marcu i kwietniu 1915 roku żołnierze Cesarskich Pułków Strzelców Tyrolskich (Tiroler Kaiser Jäger Regimenter) walczyli o Rotundę , Kozie Żebro i Przełęcz Wysowską , broniąc dostępu Rosjan do doliny Ropy .
        Wspomniane pułki zaliczały się do elitarnych jednostek armii austro – węgierskiej z kilku powodów . Po pierwsze walczyli w nich żołnierze rekrutujący się z Tyrolu , czyli górale przywykli do życia w trudnych górskich warunkach i odpowiednio wyszkoleni do prowadzenia walki w górach i to bardzo wysokich (Alpy , Dolomity ). Po drugie Austriacy darzyli ich dużym sentymentem . Tyrol dla Austriaków był i jest tym czym dla Polaków Podhale i Tatry . Darzył ich zresztą nie mniejszym szacunkiem sam szef sztabu generalnego armii austro – węgierskiej generał Conrad von Hőtzendorf, który przez długi czas tymi pułkami dowodził . Były one przysłowiowym jego oczkiem w głowie . Po trzecie jednostki te wyróżniały się charakterystycznym nakryciem głowy , które stanowiła co prawda typowa dla armii austro – węgierskiej czapka strzelecka ale przyozdobiona biało – zieloną ozdobą z piór oraz koroną tyrolską zamiast bączka . Na dystynkcjach zwracała uwagę wyhaftowana szarotka . Po czwarte w ich szeregach walczyli Włosi z południowego Tyrolu (wchodził on wtedy w skład Monarchii Austro – Węgierskiej) , których lojalność była dla austriackiego cesarza Franciszka Józefa I w pierwszych miesiącach wojny bardzo ważna . Związane to było z chęcią utrzymania przynajmniej poprawnych stosunków z państwem włoskim i niedopuszczenia do tego by to sprzymierzyło się z wrogami Austrii i Niemiec . Stąd też wynikało dobre ich traktowanie w szeregach wielonarodowej armii .
        Pułki Cesarskich Strzelców Tyrolskich organizacyjnie należały do okręgu XIV Korpusu w Innsbrucku , a bezpośrednio wchodziły w skład jego 8 dywizji piechoty z komendami w Bolzano , Trydencie i Rovereto . Ciekawostką jest to , że w tym samym korpusie a dokładnie w jego 3 dywizji walczył „ słynny” z powodu swej nielojalności w stosunku do Monarchii 28 pułk piechoty (patronem jego był Król Włoch Wiktor Emanuel) znany nam jako pułk „ dzieci praskich”.
        Zanim zawierucha wojenna objęła swym zasięgiem góry Beskidu Niskiego i rzuciła tu Tyrolczyków mało kto spodziewał się , że na tym terenie będą prowadzone jakiekolwiek działania wojenne .
        Dowództwo wojsk austro - węgierskich na czele z gen. Conradem v. Hőtzendorfem (o którym już wspominałem) przewidywało głównie ofensywne a nie obronne działania przeciwko Rosji . Armia austriacka miała uderzyć w kierunku na Lublin , Zamość i Chełm . Ewentualne uderzenie Rosjan w kierunku Galicji i północnych Węgier (Słowacji) miało zostać powstrzymane na linii Kraków – Tarnów – Jarosław – Przemyśl – Lwów –Stanisławów . Kluczową rolę miały tu odgrywać twierdze Kraków, Przemyśl oraz rejon umocniony Lwów. Nikt z dowódców austriackich nie przewidywał , że już w drugim miesiącu wojny przyjdzie bronić im nie tylko podanej wcześniej linii ale granicy galicyjsko – węgierskiej (dzisiejsza granica polsko – słowacka) a szczególnie przełęczy karpackich. Beskid Niski ze swymi nisko położonymi przełęczami ( 500 – 650 m.n.p.m.) stanowił dogodne miejsce do przerzucania wojsk i materiału wojennego z Węgier w kierunku Galicji i odwrotnie. Tu należy przypomnieć, że te walory Beskidu Niskiego docenił już w 1849 roku car rosyjski Mikołaj I prowadząc właśnie tędy swoje wojska w celu stłumienia powstania węgierskiego .
        W drugiej połowie XIX wieku wraz z popsuciem się stosunków z Rosją , Wiedeń postanowił ze względów strategicznych ściślej połączyć te tereny z Monarchią. Wynikiem tych działań była m.in. budowa linii kolejowej łączącej Węgry z Przemyślem przez Przełęcz Łupkowską oraz drogi wojskowej łączącej słowacki Bardejov (Bartfeld) z Gorlicami, a biegnącej przez Becherov , obecne przejście graniczne w Koniecznej , Zdynię, Gładyszów , Przełęcz Małastowską , Małastów i Sękową . Droga ta w dużej mierze wykorzystywała stary trakt handlowy. Znaczenie jej bardzo wzrosło po doprowadzeniu linii kolejowej z Koszyc i Preszowa do Bardejowa i z odcinka Stróże – Jasło do Gorlic , co umożliwiało szybkie przerzucanie wojsk . Ponieważ brakowało odcinka łączącego Gorlice z Bardejowem , niektórzy wojskowi , urzędnicy administracji austriackiej i władze lokalne tych miast planowali je połączyć.(...) Oprócz przełęczy nad Konieczną (Dujawa), duże znaczenie miała też Przełęcz Beskid nad Grabiem łącząca dolinę rzeki Odnawy na Słowacji z doliną Wisłoki . Mniejszą rolę odgrywały Przełęcz Regietowska i Wysowska oraz droga łącząca słowacką Cigelkę z Wysową . Jak się później okazało dorzecze górnej Ropy i Wisłoki było miejscem częstych walk . Front na tym odcinku był bardzo dynamiczny i w okresie od stycznia do maja 1915 r. bardzo często zmieniał swój przebieg . Podczas gdy np. front od Magury Małastowskiej do Gorlic ustabilizował się , a działania tu prowadzone przybrały charakter wojny pozycyjnej .
        Między wrześniem a grudniem 1914 r. walczące strony kilkakrotnie jak ruchem wahadła przechodziły przez wspomniany teren . Było to wynikiem fiaska ofensywnego planu Austrii . Wojskom rosyjskim udało się zepchnąć Austriaków w głąb Galicji , w rejon przełęczy karpackich oraz Gór Hańczowskich . Właśnie tu na przełomie listopada i grudnia 1914 r . doszło do krwawych walk o Przełęcz Dujawa i Wysowską . Były one wynikiem kontrofensywy austriackiej prowadzonej z kierunku Zborowa i Stebnika , a mającej na celu zepchnięcie Rosjan na północny – wschód za Nowy Żmigród i Duklę . Ostatecznie pod koniec grudnia front austriacko – rosyjski w zachodniej części Beskidu Niskiego (płd. część Ziemi Gorlickiej) przebiegał następująco : front austriacki: zachodnie przedmieścia Gorlic – Siary – Obocz (627 m ) - Brusy (594m.) - Magura Małastowska (813m) - Wierch Wirchne – Krzywa – Kamienny Wierch (710m) - Czarna (703m) - Dębi Wierch (664m) - Przełęcz Beskid nad Grabiem ; front rosyjski: Gorlice – wzgórze Magierka – Zamczysko (Łysula 551m , Zagórze 507m) - Wierszek (532m) - Kornuta (678m) - Dziamera (756m) - Banica – Obszar (685m) - G.Sucha (687m) - Dąb (678m) - Grab – Ożenna .
        W styczniu 1915 r. na całej długości karpackiego frontu rozpoczęły się bardzo krwawe walki o przełęcze , nazwane bitwą zimową . Przyniosła ona Austriakom jak i Rosjanom olbrzymie straty . Żołnierze walczyli nie tylko z nieprzyjacielem , ale również z mrozem , śnieżycami i głębokim śniegiem , który w górach często uniemożliwiał poruszanie się . Zamarznięta ziemia utrudniała budowę okopów i umocnień . Straty wynikały więc nie tylko z prowadzenia bezpośrednich działań wojennych . Szturmowanie w tych warunkach pozycji wroga było wręcz szaleństwem . Tak wspomina tamte dni uczestnik tych walk : „ Walki toczyły się dalej ; obrona w oparciu o siły natury była w nich stale silniejsza od ataku. ' Ale naczelne dowództwa armii austriackiej oraz rosyjskiej nie brały tego pod uwagę . Liczyło się tylko ostateczne pokonanie wroga bez względu na straty własne. Zaciekłość walk była tym większa , że obie strony chciały szybko osiągnąć swój cel . Dla Austriaków było nim przyjście z odsieczą oblężonemu Przemyślowi , dla Rosjan zaś wdarcie się przez przełęcze karpackie na Nizinę Węgierską .
        23 I 1915 r. rozpoczęła się ofensywa austriacka . Wojska jej III – go Korpusu uderzyły na Rosjan od strony Krzywej , Kamiennego Wierchu i Radocyny . Ofensywa rozwijała się nader niemrawo . Trudny górski teren, obfite opady śniegu i 20 – stopniowy mróz powodowały , że sukcesem było posunięcie się na dobę choćby na kilkadziesiąt metrów do przodu . W ciągu kilku dni Austriacy doszli do Nieznajowej i Rostajnego . Czyli wdarli jedynie na 3 - 4 kilometry w głąb rosyjskiej obrony ! Ten dość skromny sukces okupiony jednak został olbrzymimi stratami, zwłaszcza w liczbie zaginionych i wziętych do niewoli . Dopiero po upływie kilku czy kilkunastu lat pokazujące się w lasach bielejące kości zaczęły mówić o żołnierskich tragediach tamtych styczniowych dni . Riposta Rosjan była natychmiastowa . Na przełomie stycznia i lutego po ciężkich walkach cesarsko królewskie dywizje zepchnięte zostały na pozycje wyjściowe , a następnie w połowie lutego do zajęcia nowej rubieży obronnej . Biegła ona od Wierchu Wirchne ( na wsch. od Przeł. Małastowskiej ), dalej przecinała drogę do Gorlic , wzgórze 484m , wschodnią część Smerekowca , następnie wspinała płn.- wsch. stokiem Rotundy na jej szczyt , potem grzbietem Dzielca na Beskidek i dalej na wsch. od Becherowa (Smilniansky Vrch 757m). Sama Przełęcz Dujawa jak i droga z Gładyszowa do Koniecznej znajdowała się na „ziemi niczyjej” . Pozycje rosyjskie biegły równolegle do austriackich od Wirchnego (wsch. część Gładyszowa) ,poprzez Popowe Wierchy (684m) , Łysą Górę (704m) do szczytu Wilusia (689m) na samej granicy . Wykorzystując impet swojego kontruderzenia Rosjanie próbowali jeszcze w dniach 18 – 22 II zdobyć masyw Rotundy i Dzielca , ale zostali powstrzymani . Na kilka tygodni na tym odcinku frontu sytuacja ustabilizowała się .
        Aby zrozumieć przebieg walk w Górach Hańczowskich należy zwrócić uwagę na fakt , że na początku XX wieku ich topografia przedstawiała się inaczej niż dzisiaj . Przede wszystkim było zacznie mniejsze zalesienie .Wzgórze Banne (583m) nie było zalesione , natomiast partie szczytowe Rotundy , Wysoty , Jasiłników i Jaworzynki całkowicie odkryte (Łemkowie wykorzystywali je jako łąki i pastwiska) .Większe kompleksy leśne porastały jedynie grzbiet Koziego Żebra (847m) i Skałki (820m). Była tu również zacznie większa gęstość zaludnienia np. Regietów Wyżny zamieszkiwało ok.300 mieszkańców , podczas gdy teraz jest to miejsce bezludne .Również liczne leśne i polne drogi łączyły wsie po galicyjskiej i słowackiej stronie . Granica dla mieszkańców północnego jak i południowego grzbietu Karpat miała znaczenie czysto umowne , nie dzieliła, ale łączyła .
        Austriacy po zajęciu nowych pozycji zaczęli je umacniać . Dotyczyło to m.in. bardzo ważnej strategicznie Rotundy . Z jej odkrytego szczytu rozpościerał się doskonały widok na drogę z Przełęczy Małastowskiej do Koniecznej oraz z Uścia Gorlickiego na Przełęcz Regietowską . Miało to kapitalne znaczenie chociażby dla prowadzenia skutecznego ostrzału artyleryjskiego . Rosyjską przeciwwagą dla Rotundy był masyw Popowych Wierchów , który w tej części frontu stanowił ich kluczową pozycję . Austriacy ufni , że Rosjanom nie uda się przebić w kierunku rzeki Ropy zaniedbali budowę drugiej linii obronnej na głównym grzbiecie Gór Hańczowskich od Skałki przez Kozie Zebro , Jaworzynkę , Obić(788m) i Suchy Vrch(742m) po słowackiej stronie .Zaniedbanie to można jedynie tłumaczyć tym, że w rejonie Blechnarka - Regietów Niżny oraz Stebnicka Huta i Regetovka (na Słowacji) łączyły się dwie austriackie armie, 4 Armia arcyksięcia Józefa Ferdynanda z 3 Armią gen. Boreovicia . Odcinka Rotunda – Becherov broniła 28 dywizja piechoty z III Korpusu 3 Armii a rubież Smerekowiec – Magura Małastowska IX Korpus z 4 Armii . Rezerwy poszczególnych pułków przebywały w Smerekowcu , Kwiatoniu , Skwirtnym i Hańczowej . W Uściu Gorlickim znajdował się duży szpital polowy dla lżej rannych oficerów i żołnierzy , liczne oddziały etapowe , dowództwa dywizji , magazyny żywności i materiału wojennego oraz jedna wielka kuchnia polowa . Ulokowanie kuchni polowej kilka a nawet kilkanaście kilometrów od pierwszej linii frontu może wiele osób dziwić , ale wymagały tego warunki wojny . Żołnierze pierwszej linii nie mogli zawracać sobie głowy gotowaniem , tym bardziej że rozpalanie ognisk w pobliżu stanowisk nieprzyjaciela było zabronione . Ulatniający się dym stanowił idealną wskazówkę dla rosyjskich artylerzystów , którzy skwapliwie z takich prezentów korzystali . Na szczęście dla Austriaków zakaz ten był raczej przestrzegany . Tak też dopiero po zapadnięciu zmroku z Uścia wyruszały konne kuchnie polowe z gotową strawą dla wygłodniałych żołnierzy . Przybycie kuchni polowej (co nie zawsze miało miejsce) nie znaczyło tylko zaspokojenia głodu ale również przybycie wraz z nią poczty polowej i nowych wiadomości . Transport amunicji i żywności w 90% odbywał się drogą z Grybowa (były tu wtedy duże magazyny wojskowe) przez Brunary i Czarną . Oddziały walczące na południe od Becherowa zaopatrywano z Preszowa i Bardejowa.
        Początek marca 1915r rozpoczął się ostatnią rozpaczliwą próbą przyjścia z odsieczą oblężonemu Przemyślowi . Właśnie z tą ofensywą wiąże się przybycie Cesarskich Pułków Strzelców Tyrolskich w Beskid Niski . Zanim tu przybyły w 1914r. walczyły w okolicach Lwowa, następnie Krakowa . Wyróżniły się męstwem w czasie operacji limanowsko – łapanowskiej (grudzień1914r.) spychając Rosjan z okolic Dobrej w Beskidzie Wyspowym w kierunku Bochni . Styczeń – luty 1915r. spędziły na pozycjach między Wojniczem a Zakliczynem . Straty , które poniosły w ciągu pierwszych miesięcy wojny były tak duże, że komendy uzupełnień w Tyrolu z powodu jego małej gęstości zaludnienia, musiały szukać uzupełnień w gęściej zamieszkanych częściach Monarchii . W tym wypadku na Węgrzech (Odenburski Komitat ) . Tak więc w pułkach tych zaczęli walczyć również przedstawiciele nacji węgierskiej . Nie miało to na szczęście większego wpływu na ich wartość bojową .
        Uderzenie , które miało na celu oswobodzenie Przemyśla prowadzone było głównie z kierunku Bieszczadów . Działaniem je wspomagającym było uderzenie z rejonu Gorlice – Sękowa – Ropica Górna . W tym celu sprowadzono tu większe siły w postaci 1 , 3 i 4 pułku strzelców tyrolskich oraz 28 pułku „dzieci praskich” . Tyrolczycy mieli na celu uderzeniem z kierunku Siar i Sękowej zdobyć wzgórze Zamczysko (Łysulę) . Kilkakrotne ich ataki przeprowadzane w dniach 8 – 20 marca nie przyniosły spodziewanych rezultatów . I to nie z powodu ich małej skuteczności , ale ze względu na postawę niektórych żołnierzy czeskich, którzy nie dawali im odpowiedniego wsparcia . Było to wynikiem pewnej kalkulacji politycznej . Czechom po prostu nie na rękę byłoby zwycięstwo w wojnie Austrii . Jej porażka dawała im większą szansę zbudowania niepodległego państwa . Jak się miesiąc później okazało to ich małe zaangażowanie w „sprawę” mogło drogo Austriaków kosztować . Później Rosjanie przypisywali sobie, że to dzięki ich panslawistycznej propagandzie udało im się przeciągać Czechów na swoją stronę .
        Męstwo Tyrolczyków na nic się zdało. 22 marca 1915r. Przemyśl padł . Na froncie karpackim wytworzyła się nowa sytuacja . Austriacy przeszli do obrony , natomiast Rosjanie do zdecydowanego ataku . Zwolnione spod Przemyśla rosyjskie dywizje wzmocniły front w Karpatach i umożliwiły przeprowadzenie nowej ofensywy . Ofensywa ta prowadzona między Przełęczą Dujawa a Użocką miała na celu wdarcie się wojsk rosyjskich na Nizinę Węgierską . Jednym z ważnych celów strategicznych było zdobycie Bardejowa i linii kolejowej łączącej to miasto z Preszowem i Koszycami . Aby to osiągnąć musieli zaatakować na odcinku między Gładyszowem , Konieczną i Zborowem i wyprzeć wojska austriackie na linię rzeki Ropy między Uściem a Przełęczą Wysowską . Dokonać tego miał XIV Korpus w składzie 49 i 48 dywizji (dowódcą 48 dywizji był gen. Ławr Korniłow) . Już 20 marca Rosjanie rozpoczęli uderzenie na płd. od Przeł. Dukielskiej. Zaniepokoiło to bardzo dowództwo austriackie , które pospiesznie próbowało wzmocnić zagrożone rubieże obronne. 23 marca odcinek na wschód od Smerekowca zajął 59 pułk piechoty „ Księcia Rainera” z Salzburga wzmacniając prawe skrzydło IX Korpusu austro – węgierskiego . Tymczasem Rosjanie zaczęli z coraz większą siłą atakować pozycje III Korpusu , a zwłaszcza te położne na płd. od Rotundy. Uderzenie Rosjan było tak gwałtowne i silne , że Austriacy w pośpiechu wycofali się z Przełęczy Dujawa do Zborowa . Niestety również 87 pułk , który bronił Rotundy i Dzielca , poddając się ogólnej panice w godzinach południowych 24 marca opuścił swój odcinek udając się do Stebnickiej Huty . Była to kuriozalna sytuacja , gdyż Rotundę można było łatwo bronić . Dowództwo rosyjskie , nawet nie przypuszczało , że Austriacy są zdolni do tak nierozsądnego posunięcia i w ciągu pierwszych 2 dni nie próbowali jej zająć!, w przekonaniu , że jest broniona .
        Stacjonujące w Smerekowcu oddziały austriackie , nie zostały o opuszczeniu Rotundy poinformowane , a mogły na nią szybko wejść i jej bronić. Tak opisuje to wydarzenie gen. Jan Romer dowodzący wtedy 30 pułkiem artylerii :„...Natychmiast zatelefonowałem do swego adiutanta aby przekazał rozkaz ratowania baterii . W ogóle , zachowanie Moskali tak było mało energiczne , że pomimo cofnięcia się naszego prawego sąsiada /87 pułk/, można było utrzymać ważne punkty , a w szczególności wybitną górę „ Rotunda ‘’ , panującą nad wszystkimi naszymi pozycjami . Ale i po austriackiej stronie było „ bezhołowie” tym bardziej , że wyższe dowództwo było nieczynne ... Należało Rotundę natychmiast obsadzić , a tego nie uczyniono . Później kiedy już Moskale placówkę tę zajęli , stała się ona bardzo ważnym ich stanowiskiem ” . Sytuacja okazała się znacznie groźniejsza. Rosjanom udało się po zajęciu słowackiego Becherowa , Chmelowej i Regetovki praktycznie bez walki zająć 25 marca Przełęcz Regietowską , Obić (788m) , Jaworzynkę a nawet Kozie Żebro . Front austriacki w Górach Hańczowskich mógł zostać praktycznie przełamany . Między Smerekowcem , a Blechnarką powstała olbrzymia luka i tylko zaskoczeniu Rosjan tak pomyślnym obrotem sprawy Austriacy zawdzięczają, że już 25 marca nie utracili Blechnarki , Wysowej i Hańczowej . Dopiero kilkanaście godzin po rozpoczęciu rosyjskiej ofensywy Austriacy zaczęli organizować obronę na linii : Smerekowiec – Banne – Skałka – Gródek (712m) - Pobiłskie (706m) - Czarny Dział – Wysota – Jasiłniki – Stebnicka Huta . W celu wypełnienia powstałej luki na zagrożony odcinek przybyły ściągnięte spod Sękowej pułki tyrolskie . Przesunięte zostały nie dlatego , że były tam niepotrzebne , ale z powodu swej przydatności do walki w trudnym górskim terenie . Co prawda dolina górnej Ropy to nie była górna Adyga , ale jak się niedługo potem okazało dała się Tyrolczykom dobrze we znaki .
        Pogoda była typowo marcowa w dzień roztopy , w nocy mróz , zdarzały się też śnieżyce i deszcz . Drogi były rozmoknięte . Żołnierze skarżyli się na przemokniętą odzież i buty .
        26 marca prosto z marszu Tyrolczycy skierowani zostali na front . A sytuacja w tym dniu przedstawiała się następująco . Austriacy po nieudanej pierwszej próbie odbicia z rąk rosyjskich Rotundy, obawiając się ich dalszej ofensywy w kierunku Skwirtnego , Skałki i Hańczowej , wycofali z Uścia część magazynów do Grybowa . Krytyczna sytuacja pojawiła się na płd.- wsch. od Wysowej, a dokładnie między Wysotą, a Przeł. Wysowską , gdyż pojedyncze patrole rosyjskie zaczęły przenikać w rejon Blechnarki. Natychmiast zaczęto ten odcinek wzmacniać . Na Płazinach (825m) zaczęto nawet budować drugą linię obrony , aby uniemożliwić ewentualny atak od strony słowackiego Huciska .
        1 Pułk Strzelców Tyrolskich pod dowództwem płk Karla Soosa von Badooga zajął pozycje na stokach Skałki , 3 pułk w Hańczowej i na stokach Gródka(712m) , zaś 4 pułk pozostał w rezerwie . Po zajęciu nowych pozycji Tyrolczycy zaczęli je prowizorycznie umacniać . Późnym wieczorem dowiedzieli się , że już następnego dnia będą uczestniczyć w austriackim kontruderzeniu . 1 pułk miał zdobyć Rotundę , 3 pułk Kozie Żebro i Jaworzynkę . Wczesnym rankiem 27 marca ukazało im się późniejsze pole walki ; ośnieżone strome górskie stoki . Chociaż piękna pogoda i roztopy trwały już ładne parę dni , w partiach szczytowych gór było jeszcze od 1 do 1.5 metra śniegu . Niżej w dolinach śniegu było mało , ale drogi przez nie prowadzące zamienione były w rozmiękłą błotną kipiel . Żołnierze po przeglądnięciu i uzupełnieniu swojego rynsztunku ( stanowił je biały płaszcz śniegowy , tornister , 200 sztuk naboi do karabinu , 2 handgranaty i to co dla nich było w tych warunkach najważniejsze ;druga para butów i bielizna na zmianę), wyruszyli na pozycje szturmowe . Tyrolczycy , którzy mieli wedrzeć się na Rotundę od Regietowa Niżnego , zaś ci , którzy mieli zająć Kozie Żebro na płd. – zach. jego stoki . Szturm poprzedziło przygotowanie artyleryjskie . O godzinie 10 rozpoczął się atak . Żołnierze spod znaku szarotki w nienagannym porządku tyralierą zaczęli wspinać się po stromym północno – zachodnim stoku Rotundy . Pierwszy odcinek od podnóża do linii źródeł strumieni przebyli bez większych problemów . Osłaniał ich rzadki las , a ogień rosyjski nie był tak mocny . Prawdziwe piekło rozpoczęło się , gdy pierwsze pododdziały wyszły z lasu , który kończył się tu na wysokości ok.600m.n.p.m.. Otwarta przestrzeń i bardzo głęboki śnieg spowodowały , że Rosjanie położyli morderczy ogień zaporowy . Jego skuteczność była bardzo duża . Krwawe żniwo niosły zwłaszcza gniazda karabinów maszynowych ustawione na szczycie Rotundy . Śnieg przybierał odcień czerwieni . Tyrolczycy zmuszeni zostali przerwać szturm . Aby myśleć o kontynuowaniu uderzenia należało „ uciszyć” czarny brzusiec (schwarze Kuppe) jak nazwali odsłonięty niższy szczyt Rotundy , skąd Rosjanie prowadzili szczególnie skuteczny ogień . Nie mniejsze spustoszenie czyniły karabiny maszynowe ustawione na głównym szczycie , w pobliżu znajdującej się tu kapliczki . Również atakujący od strony Smerekowca Salzburczycy (59 pułk) , po początkowym sukcesie (wyparli Rosjan ze wzgórza 532 nad Ługiem) , zostali powstrzymani przez krzyżowy ogień z Rotundy i Popowych Wierchów . Trwający dwie godziny austriacki ostrzał artyleryjski szczytu Rotundy (15.30 – 17.30) rzeczywiście osłabił opór Rosjan . Tyrolczycy postanowili ponowić atak .Pomimo głębokiego śniegu i nie dającego żadnej osłony terenu o godzinie 21 zbliżyli się na około 150 metrów od nieprzyjacielskich pozycji, ale nigdzie nie udało się ich jednak przełamać . Przedpole rozświetlały race i wybuchające pociski ukazując ciała dziesiątków zabitych . Rotundy nie zdobyto . Znacznie lepiej powiodło się tym oddziałom , które atakowały z rejonu Hańczowej , już popołudniu wyparły Rosjan z Koziego Żebra i połączyły z jednostkami III Korpusu austro – węgierskiego .Tymczasem po niepomyślnym szturmie na Rotundę Tyrolczycy wycofali się na linię lasu i tam próbowali okopać się , ale bezskutecznie ziemia w spodzie była zbyt zamarznięta .Noc przyszło im więc spędzić w bardzo niesprzyjających warunkach . Na domiar złego zaczął padać śnieg z deszczem . Żołnierze chronili się w schronach zrobionych ze zgarniętej ziemi , gałęzi , śniegu i narzuconych na nie płacht namiotowych . O śnie nie mogło być mowy , gdyż Rosjanie rozpoczęli przeciwnatarcie . Doszło do walki wręcz na bagnety , kolby karabinów i saperki . Nieprzyjaciel został odparty . Zaczęło brakować amunicji , ręce z powodu mrozu , który nastąpił po deszczu przymarzały do trzymanej w rękach broni , a głód nie dawał zapomnieć o sobie . Późną nocą dotarło do żołnierzy zaopatrzenie i jedzenie . Na kilka godzin zapanował względny spokój . Z przedpola dochodziły jęki rannych i umierających . Sanitariusze mieli pełne ręce roboty . Ranni Tyrolczycy na płachtach i noszach ściągani byli do Regietowa Niżnego , a stamtąd konnymi wozami transportowani do Uścia . Jeszcze ranem 28 marca dochodziło do zaciętych potyczek pod szczytem Rotundy . Dowództwo austriackie widząc trudną sytuację (pogarszające się warunki pogodowe oraz nowe posiłki ściągane przez Rosjan z rejonu wsi Zdynia) , nie chcąc doprowadzić do jeszcze większych strat o godzinie 17 wydało rozkaz powrotu oddziałów spod Rotundy na stare pozycje wyjściowe . Rosjanie byli górą . W ciągu dwudniowych walk obie walczące strony straciły łącznie kilkuset zabitych i rannych . Po tej porażce Austriacy już nigdy nie próbowali jej zdobywać . Wydarzenie to upamiętnił przepiękny cmentarz projektu Dušana Jurkowicia na szczycie Rotundy (obecnie odbudowywany). Na odcinku Smerekowiec – Banne – Skałka Austriacy przeszli do obrony . 3 pułk po sukcesie jakim było zdobycie 27 marca Koziego Żebra , niestety dzień później został po ciężkiej walce odrzucony od Jaworzynki . Część Tyrolczyków z 3 pułku w dniach 27 – 28 marca walczyło o utrzymanie austriackiego frontu na Wysocie i Jasiłnikach . W tym miejscu Rosjanie przypuszczali falowe ataki z rejonu Obicia i Suchego Vrchu nad Stebnicką Hutą . Sytuacja była na tyle poważna , że ściągnięto tu nawet spod Sękowej 28 pułk piechoty Obsadził on odcinek od Jasiłników przez Stebnicką Hutę do Stebnika . Zagrożenie musiało być na tyle poważne , ze dowództwo austriackie zdecydowało się na ściągnięcie na tak ważny odcinek pułk złożony głównie z Czechów . W marcu po pewnych niezbyt chlubnych zachowaniach , Czesi jako element niepewny nie miał być wysyłany na pierwszą linię frontu . Jak się później okazało Austriacy znowu popełnili błąd . Na kilka dni sytuacja uspokoiła się na tyle , że żołnierze mogli trochę odpocząć i przystąpić do budowy i rozbudowy umocnień na ich odcinku frontu . A biegł on wtedy w Górach Hańczowskich od Smerekowca , przez Banne , Skałkę , Kozie Żebro , Pobiłskie , Czarny Dział , Wysotę i Jasiłniki . To samo czynili Rosjanie na Rotundzie , Jaworzynce , Obiciu i w ograniczonym zakresie na Jaworzynie Konieczańskiej (881m) . Na zdobytych pozycjach czuli się tak bezpiecznie , że nawet przenieśli dowództwo walczącej tu 49 dywizji do Zdyni , czyli zaledwie 4 kilometry od linii frontu . Podczas gdy dowództwo 8 dywizji austro – węgierskiej miało swą siedzibę w odległym o kilkanaście kilometrów od frontu Uściu . Utrzymywanie w swych rękach Rotundy i Popowych Wierchów na to im pozwalało .
        Spokój , który zapanował był ciszą przed burzą . Rosjanie przygotowywali się do kolejnej ofensywy . Pogoda znacznie się poprawiła . Przestało padać , temperatura wzrosła , przeziębieni żołnierze wracali do zdrowia . Można było wreszcie wysuszyć przemoczone ubrania , a co najważniejsze jedzenie w kotłach przychodziło na czas . Pewne poczucie bezpieczeństwa dawały wspaniale umocnione pozycje .W miejscach gdzie to było możliwe rowy strzeleckie wkopane były głęboko w ziemię lub usypane z kamieni . Wysokopienny las na zboczach Koziego Żebra , Skałki i Czarnego Działu dostarczał dobrego materiału do budowy umocnień , schronów i punktów dowodzenia . Tyrolczycy wzmocnieni zostali dodatkowymi oddziałami karabinów maszynowych .
        W nocy z 2 na 3 kwietnia (Wielki Czwartek i Piątek) Rosjanie uderzyli. Główny impet ich ataku poszedł w kierunku na Kozie Żebro , Czarny Dział i Wysotę , a przede wszystkim na odcinek Jasiłniki – Stebnicka Huta , czyli ten zajmowany przez 28 pułk piechoty . I tu stała się rzecz dla Austriaków straszna . Wojacy z 28 pułku po prostu się poddali , tworząc w ten sposób kilkukilometrową lukę w austriackim froncie . Czyn „ dzieci praskich” stał już niemal legendarny . Nie wnikając w szczegóły tego , nazwijmy „ incydentu” należy dodać , że mógł się on skończyć katastrofą . Rosjanie nie tylko mogli zająć Przełęcz Wysowską , ale Blechnarkę i słowacką Cigelkę .Natychmiast na zagrożony odcinek rzucony został przebywający do tej pory w rezerwie 4 Pułk Strzelców Tyrolskich , obsadzono również stanowiska na Płazinach . Tyrolczycy z 4 pułku stanęli na wysokości zadania. Po zaciętej walce , często toczonej wręcz i odparciu kilku szturmów Rosjan utrzymali front na płd. od Jasiłników , jednak samej Stebnickiej Huty nie udało się im odzyskać . Na północ od nich działania wspomagające prowadził 3 pułk . Z kierunku Koziego Żebra i Wysoty zaatakował Jaworzynkę , niestety bez powodzenia . Natarcie na jej szczyt utrudniał głęboki śnieg i zacięta obrona nieprzyjaciela na doskonale umocnionych pozycjach (na przedpolu Jaworzynki były nawet zasieki z drutu kolczastego).
        4 kwietnia był Niedzielą Wielkanocną, zarówno dla katolików, prawosławnych jak i protestantów . W godzinach porannych zapanowało niepisane zawieszenie broni . Po obu stronach odbywały się nabożeństwa . Po ich zakończeniu duchowni chodząc wzdłuż okopów błogosławili stojących w nich żołnierzy . Niektórzy spośród żołnierzy rosyjskich , jako posłańcy przychodzili na austriackie pozycje z białym wielkanocnym chlebem , pisankami i życzeniami .Oto treść jednego z takich życzeń : „ Chwała Bogu na wysokościach . Życzenia wielkanocne przysyłamy Wam nasi wojenni towarzysze . Bóg da , że w pokoju jako prawdziwi Przyjaciele będziemy mogli się osobiście pozdrowić” . Niestety czasami posłańcami byli szpiedzy , którzy pobyt na pozycjach wroga wykorzystywali na zdobycie informacji i namiarów dla artylerii . Taki przypadek miał miejsce np. w Smerekowcu , kiedy to po kilku godzinach od wizyty posłańca Rosjanie bezbłędnie ostrzelali dowództwo austriackiego 59 pułku . Po godzinie 12 walka rozgorzała od nowa . Tyrolczycy ponownie uderzyli na Jaworzynkę tym razem z powodzeniem. Wśród wycofujących się Rosjan dostrzegli jeńców z 28 pułku . Wieczorem z Rotundy Rosjanie przypuścili atak na Skałkę i Banne , bez rezultatu . 5 kwietnia miało miejsce w górach kolejne załamanie pogody . Intensywne opady deszczu ze śniegiem doprowadziły do pogorszenia stanu i tak już rozmiękłych dróg , a to z kolei spowodowało , że stacjonujący na Jaworzynce Tyrolczycy nie otrzymali ani amunicji ani też jedzenia . Wykorzystali to Rosjanie organizując tu kontruderzenie . Żołnierze 3 Pułku Strzelców Tyrolskich nie mieli szans . Praktycznie bezbronni ginęli od kul rosyjskiej piechoty . Ich ciała jeszcze przez kilka dni leżały na zboczach . 3 pułk był tak wyczerpany , że część jego batalionów skierowano na odpoczynek do Hańczowej . Od 6 kwietnia intensywność nieprzyjacielskich ataków mocno spadła . Było to wynikiem fiaska ostatniej próby przedostania się Rosjan na Nizinę Węgierską, zwanej „bitwą wielkanocną . Sytuacja na dobre się ustabilizowała a działania w dorzeczu górnej Ropy (Smerekowiec – Banne – Skałka – Kozie Żebro – Wysota – Jasiłniki) przybrały podobnie jak w rejonie Gorlic charakter wojny pozycyjnej . Po chwilowym ochłodzeniu znowu przyszły słoneczne dni . Walczące strony skoncentrowały się głównie na rozbudowie swoich pozycji. Tyrolczycy na swoim przedpolu wykopali wilcze doły. Gdzieniegdzie postawili zasieki z gładkiego lub kolczastego drutu a gniazda karabinów maszynowych osłaniali workami z piasku . W pobliżu dowództw batalionów wybudowano budynki z brewion w stylu tyrolskim . Oczywiście prace te utrudniali Rosjanie ostrzeliwując z Rotundy grzbiet Koziego Żebra i Skałki . Kopulasty szczyt Rotundy umożliwiał stacjonowanie tam wyrzutni min i moździerzy . Mając poza tym doskonały punkt obserwacyjny , prowadzili stamtąd rzadki , ale skuteczny ogień . Pozycje rosyjskie też niczym nie ustępowały austriackim , a często przewyższały zwłaszcza w długości i szerokości zasieków . Rosjanie posiadali też dobrą łączność telefoniczną . Spokój od czasu do czasu przerywały potyczki patroli . Pas „ziemi niczyjej” w Regietowie Niżnym i Gładyszowie nawiedzały na przemian rosyjskie i austriackie oddziały aprowizacyjne rekwirując żywność mieszkającym tu Łemkom. Pas ten był też dobrym miejscem łapania tzw. języka . Leżące w Górach Hańczowskich wsie łemkowskie zostały w znacznej części zrujnowane , a ich mieszkańcy na przednówku cierpieli głód. Straty pułków tyrolskich w zabitych i rannych były tak duże , że z Innsbrucku przybyły nowe posiłki w liczbie 2000 żołnierzy . Ponieważ dowództwo szybko chciało uzupełnić straty , przybywający materiał ludzki był coraz gorzej wyszkolony . Dlatego zanim rozdzielono ich do poszczególnych pułków zorganizowano im dodatkowe przeszkolenie . Obywało się ono na stokach położonej nieopodal Uścia Polany(643m) , gdzie ćwiczyli taktykę walki w górach oraz sposoby budowy umocnień .
        13 kwietnia przyszły typowe dla tej części Beskidu Niskiego duże opady śniegu i deszczu . W ciągu nocy na Kozim Żebrze spadło ponad 50 cm śniegu . Okopy i schrony pełne były wody . Wezbrana rzeka Ropa i jej dopływy wylały z brzegów . Przez dwa dni żołnierze stacjonujący w wyższych partiach gór nie mieli co jeść , gdyż kuchnie polowe grzęzły w głębokim błocie . Przemoknięci żołnierze zaczęli znowu masowo chorować . Na szczęście 17 kwietnia w górach buchnęła wiosna . Zaczęły się słoneczne dni , temperatura wzrosła do 20 stopni . Na froncie zapanowała krótka sielanka .Tak wspomina te dni porucznik Poschauer : „ Stacjonowaliśmy na pięknie rozbudowanych pozycjach . Całe dni nie mieliśmy nic do roboty , gdyż pozycje były w dobrym stanie i nie wymagały naprawy . Rosjanie stacjonujący naprzeciwko nas byli bardzo spokojni , tylko rzadko tu i tam s słychać było pojedynczy strzał , który przypominał że jest wojna . Przy słonecznej pogodzie grali nasi i rosyjscy trębacze bardziej lub mniej udane melodie . Trąbkom wtórowały też inne instrumenty dęte . Nas najbardziej cieszyła melodia Landlera /bardzo popularna również w Bawarii/ , zaczęliśmy nawet ją śpiewać . Rosjanie nie pozostawali dłużni i sami zaczęli śpiewać swoje pieśni . Raz my , raz oni . Wydawało się , że w ten sposób nawiązywano wzajemną przyjaźń . Przyjaciele i nieprzyjaciele spacerowali na przedpolu przed liniami obronnymi , tam też jedni palili fajki , a drudzy szukali pierwszych wiosennych kwiatów , inni zaś czytali listy przytulając się do nich jak do najdroższych skarbów . Niektórzy próbowali pisać wiersze do swych najbliższych roniąc przy tym łzy ...”
        Repertuar pieśni rzeczywiście był szeroki . Zdumienie Rosjan budziło zwłaszcza charakterystyczne dla terenów alpejskich przeciągłe jodłowanie , co Tyrolczykom rzecz jasna wychodziło znakomicie . Jednak z prawdziwym wzruszeniem nucili ułożoną w czasie walk pod Sękową pieśń . Oto jej fragment :

        „ Sekowa auf der Höhe
        In einsam stiller Nacht ,
        Da halten Kaiserjäger
        Vorm Feinde treue Wacht .
        ...                                ...
        Es schieβen drein die Jager ,
        Der Boden färbt sich rot
        Denn wo ein Jager zielet ,
        Da gibt’s nur Blut und Tod
        ...                                ...
        Eine Kugel kam geflogen,
        Der Jager fühlt den Schmerz ,
        Er liegt in seinem Blute ,
        Getroffen in das Herz .
        ...                                ...
        Ein kleines Brieflein hält er ,
        In seiner starren Hand ,
        Darinnen steht geschrieben :
        „Grüβt Weib und Vaterland !“
        ...

        Pieśń ta była rzeczywiście wzruszająca i nie ma co się dziwić , że z czasem stała się bardzo popularna w całej armii austro – węgierskiej . Charakterystyczną cechą Tyrolczyków był też fakt , że skwapliwie dokumentowali oni swój szlak bojowy . Pisali pamiętniki , często też po zwycięskich bitwach wysyłali zdobyty na wrogu sprzęt wojenny do Berg - Isel Museum w Innsbrucku .Taka sytuacja miała też miejsce w Beskidzie Niskim . Po bitwach pod Sękową , do Innsbrucku wysłali dwa rosyjskie karabiny maszynowe , kozackie lance , czapki wojskowe oraz zdjęcia z pola bitwy .
        Zbliżał się koniec kwietnia , a z nim koniec pobytu Tyrolczyków nie tylko w Górach Hańczowskich , ale i w Beskidach . Austriacy wspólnie z Niemcami przygotowywali wielką ofensywę gorlicką . Oczywiście było w niej też miejsce dla Tyrolczyków . W dniach 25 – 28 kwietnia 1915r opuścili swoje „ beskidzkie Dolomity” i powrócili z powrotem w rejon Zakliczyna .
        Dane im zadanie wykonali wzorowo . Nie dopuścili Rosjan do doliny rzeki Ropy . Drogo ich to jednak kosztowało . Wielu z nich pozostało tu na zawsze . Niestety mało kto o tym wie , a cmentarze , na których są pochowani leżą wysoko w górach , w pobliżu miejsc najkrwawszych bitew na stokach Wysoty , Jaworzynki , Jasiłników i Rotundy . Część z tych nekropolii została uporządkowana , ale wcześniejsze zniszczenia nie oddają pierwotnego ich klimatu i charakteru .
        Po opuszczeniu dorzecza Ropy przez pułki tyrolskie , miejsce ich zajęły oddziały 24 dywizji piechoty z X Korpusu , który od południa miał osłaniać uderzającą w kierunku Gorlic 11 Armię . Zwycięska dla Niemców Austriaków bitwa gorlicka 2 maja 1915r. spowodowała , że stacjonujący na odcinku Popowe Wierchy – Rotunda – Jaworzynka – Obić Rosjanie bez walki ten odcinek opuścili.
        Tak zakończyły się działania wojenne I wojny światowej na południe od Magury Małastowskiej , a wraz z nimi beskidzki epizod Tiroler Kaiser Jäger Regimenter .

                                                                                                                                        Jerzy D. Tomasik

P.S.
Ilustracje pochodzę ze strony:http://barryobomber.com/21.html
Redakcja

 


 

4.9
Oceń (13 głosów)

 

 

Nieznana historia walk pułków tyrolskich na Ziemi Gorlickiej w 1915 roku. - opinie i komentarze

YuriYuri
0
Rewelacyjny tekst! Z mojej strony wielkie dzięki!
(2010-01-26 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
Prawda? Zwłaszcza, jak się w tych wszystkich miejscach było... Jakiś czas temu prowadziliśmy schronisko harcerskie w Ropkach (między Hańczową a Wysową). Co wzgórze, to okopy, ziemianki..., co dolina, to cmentarz.
(2010-01-26 00:00)
RPRP
0

Panowie jeżeli posiadacie jakieś zdjęcia cmentarzy zapraszam do przłączenia się do wątku na forum. My aktualnie czekamy na odwilż by umieścić następne ponieważ są zasypane i nie ma sensu robić zdjęć.  http://forum.dobroni.pl/f,cmentarze-wojenne-i-wojny-swiatowej,1126,50.html

Pozdrawiam

 

(2010-01-27 00:00)
CK-FRANZCK-FRANZ
0
Panie Jurku ! wspanieły tekst ,bardzo dobrze opisane tamte wydarzenia....wychowałem sie w Ropicy Gornej i znam tamte wzgórza Brusy i Kornuty,Basnica znam je dobrze....czytałem z prawdziwym zainteresowaniem...... (2010-01-28 00:00)

skomentuj ten artykuł