Nasza siódma Mława. Garść spóźnionych wspomnień

/ 4 zdjęć


W dniach 27-28 sierpnia już po raz siódmy odwiedziliśmy Mławę i Uniszki Zawadzkie. Po drodze byliśmy też na cmentarzu w Rybnie i przed gajówką Januszew, w miejscu śmierci dowódcy 14 Dywizji Piechoty generała Włada.

"Na Mławę" przyjechaliśmy po raz siódmy. W tym roku w składzie mocno odmłodzonym, żeby młodym pokazać miejsce wyjątkowe. Chociaż na miejscu byliśmy już o 9.30, to tym razem ominęła nas odprawa. Szkoda, bo wcześniej zawsze w niej uczestniczyliśmy. Jakieś zadanie jednak otrzymaliśmy... Zgodnie z rozkazem zajęliśmy pozycję przed schronem i zgodnie z rozkazem wszyscy po kolejnej serii eksplozji solidarnie zginęliśmy.

Zanim jednak zginęliśmy udało nam się zobaczyć efektowne działania "niemieckiego" lotnictwa (choć nosy wychylaliśmy bardzo ostrożnie, bo ładunki zainstalowane 1,5-2 metry przed oczami budziły respekt), garstkę zbliżających się "niemców" i eksplozję wiejskiej chałupy. Później jeszcze trzech "niemców" przechodzących po nas i piękne, błękitne niebo... Do domów wracaliśmy zmęczeni. Na "młodych zuchach" inscenizacja zrobiła wrażenie i to chyba najważniejsze. A "stara wiara"? Hmm, daliśmy radę...

Foto: S. Kowalczyk

 


 

5
Oceń (2 głosów)

 

 

Nasza siódma Mława. Garść spóźnionych wspomnień - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł