Max Hastings - I rozpętało się piekło

/ 2 komentarzy

Kiedy dostałem maszynopis książki „I rozpętało się piekło” Maxa Hastingsa, nie znałem tego Autora, nie znałem żadnej z jego książek. Jest to bardzo zresztą symptomatyczne dla mojego pokolenia, które słabo zna anglojęzyczną literaturę dotyczącą II Wojny Światowej, ponieważ z góry zakłada, że żaden z Autorów spoza Polski nie jest w stanie pojąć skomplikowania polskiego losu podczas tej strasznej wojny. Jeśli już czytamy po angielsku, to szukamy specjalizowanych monografii wydarzeń lub opisów uzbrojenia, uzupełniając w ten sposób braki w polskich opracowaniach i archiwaliach.

Z takim, niezbyt pozytywnym nastawieniem, zabrałem się do lektury liczącej prawie 1000 stron książki Hastingsa. I oczywiście już na początku zderzyłem się z rozdziałem o Polsce, gdzie natychmiast odnalazłem kilkanaście błędów nazewniczych (np. denerwujące określanie kawaleryjskiego stopnia rotmistrza kapitanem) i drobnych niezgodności związanych z wydarzeniami i geografią Polski.

Po prostu trzeba przetrwać to anglosaskie postrzeganie Polski i początku wojny, aby odkryć, ze tak naprawdę mamy do czynienia z panoramą, lecz nie tylko militarnych działań, ale wielkiego splecenia się losów milionów ludzi, którzy bezpośrednio lub pośrednio zostali wciągnięci w wir wojny. A jest to książka pod tym względem imponująca i wymagająca czytelnika, który gotowy jest do podróży w wojnę nie będącą tak często oglądaną współcześnie popkulturową papką złożoną z kolorowych czołgów i ładnie latających samolotów.

Przez 26 rozdziałów, począwszy od „Zdradzonej Polski” aż do „Zwycięzców i zwyciężonych”, obserwujemy wydarzenia, jak gdyby ktoś opowiadał nam je w czasie rzeczywistym, często bez możliwości poznania tego, jakie ma znaczenie jego wypowiedź i na czyje losy wpłynie. To metoda świadków, którzy opowiadają co czują, co widzą, ale ich postrzeganie wydarzenia dotyczy tu i teraz, i metoda najlepszych korespondentów wojennych, którzy ślą swe relacje nie zza biurek, a z pierwszej linii frontu.

Zaskoczy was brutalność opinii i ocen walczących stron, mechanizmów polityki i wzajemnego traktowania się państwa, które aż czasami dziwne, w tej wojnie są sojusznikami. Będziecie zdziwieni, że to co dla Polaków było walką o wolność, dla innych - koniecznością służby w brytyjskiej armii kolonialnej.

Innym cennym wątkiem tej książki jest pochylenie się nad losem ludności cywilnej, która poniosła w ostatniej wojnie jedne z największych strat w historii. Trauma ciągłego zagrożenia, głodu, okupacji, rozstrzelań, holokaustu i ciągłej niepewności dnia codziennego raz po raz powraca i nie daje o sobie zapomnieć. To co dla nas jest amerykańskimi bombowcami kojarzącymi się z wolnością, dla niemieckiego dziecka było nieprzejednanym zagrożeniem budzącym strach i panikę. Czym kierowali się niemieccy ojcowie rodzin, którzy rozstrzeliwali dzieci w wieku własnych dzieci? Dlaczego reżim sowiecki był gorszy dla Rosjan niż reżim hitlerowski dla Niemców?

Wojna to też nieopisywalne przeżycie dla żołnierzy. To co pisałem o popkulturowym, radośnie uśmiechniętym postrzeganiu II Wojny Światowej, w tej książce zamienione zostaje w to, czym jest prawdziwa wojna - w stan niepewności, zagrożenia, strachu i niepanowania nad swoimi reakcjami. Autor wielokrotnie przywołuje opisy z tamtych lat: „Z najwyższym trudem znosiłem brud własnego ciała, na jaki skazywało mnie życie w bitwach żołnierza piechoty. (….) Śmierdziałem”. „Czy to kiedyś się skończy i czy ja to przeżyję?”. „Ale pociski nie tylko rozrywały i masakrowały ciało, lecz także dręczyły umysł, doprowadzając go na skraj szaleństwa”, „Duch walki ma magiczną skłonność do ulatniania się, gdy tylko padną pierwsze wystrzały”

Dziękuję redakcji portalu, że mogłem dostać książkę Maxa Hastingsa do recenzji – była to podróż, która okazała się wielką przygodą. Nam, Polakom, wydaje się, że jest też nauczką. Jeśli chcemy, aby ktokolwiek wiedział o naszym losie podczas II wojny światowej, winniśmy więcej pisać i publikować po angielsku. Jeśli przetłumaczymy nasze słowa na angielski, ci, co się posługują angielskim, będą mogli nas pełniej zrozumieć.

W kontekście naszych współczesnych rozważań o tym, z kim i dla kogo winniśmy ginąć w latach 1939 -1945, warto na koniec zacytować autora, który pisze: „niektórzy współcześni historycy (…) uważają, że ich rodacy byli podczas wojny ofiarami (…) Twierdzą, że szczególnie Wielka Brytania wciągnęła ich w walkę, w której nie mieli nic do wygrania, za sprawę, która nie była ich sprawą.” I choć cytat dotyczy brytyjskich wojsk kolonialnych, to stawia ciągłe pytanie o kondycję Europy i świata w kontekście pytania, kto w wyniku II Wojny był zwycięzcą, a kto – zwyciężonym…


Zapraszam do lektury

 


 

4.8
Oceń (5 głosów)

 

 

Max Hastings - I rozpętało się piekło - opinie i komentarze

RedakcjaRedakcja
0
Zapraszamy i innych czytelników do zgłaszania się do jakże ciężkiej pracy recenzenta - w nagrodę oczywiście otrzymacie recenzowane przez siebie książki! (2013-10-22 00:00)
koper8koper8
0
trzeba będzie przeczytać:) (2013-10-22 00:00)

skomentuj ten artykuł