Marszałek Józef Piłsudski - fragmenty pism i mów [7]

/ 4 zdjęć


„Na straży odrodzenia i honoru Polskiej Duszy”.

Gdym, wracając z więzienia niemieckiego w pospiesznym pociągu z Berlina do Warszawy, w takt turkotu wagonu powtarzał sobie: „Do Polski ! do Polski !” – wiem, że również prawie wszyscy tu zebrani mieliście i przeżyliście taką chwilę, gdy marzyliście i śniliście, jak ja, że jedziecie do raju. Było to świadectwem jednego zjawiska, zjawiska, o którem przemyśliwałem pamiętnej mi zawsze nocy w wagonie. Tyleśmy wszyscy przeboleli i tak przemęczyli swe dusze, zgniecione cieniem mrocznej bezsilności w dobie po ostatniem powstaniu narodu, że, gdy chwila odrodzenia przyszła – a przyszła jednak nagle i niespodziewanie – zdawało mi się, że na straży tego odrodzenia stoją wielkie dusze z epoki dawnej mocy Rzeczypospolitej i z mniej dawnych porywów do odrodzenia, które umiały ślady naszego bytowania w świecie ongiś znaczyć nietylko dziełem miecza, lecz i wielką kulturą, szanowaną ongiś na świecie całym. Zdawało mi się także, że, gdy idzie Odrodzenie bytu państwowego, o którym zaledwie zdołaliśmy marzyć w ciszy, - musi z tem formalnem odrodzeniem iść odrodzenie duszy Polaka, duszy odrodzonej dla dania siły i mocy przy konieczności i przetrwania i przewalczenia początków naszego życia.
Chciałem więc wierzyć mocy własnej naszej Polskiej Duszy, chciałem ufać, że zdołam zapomnieć o zawodach przeszłości i skrzepić siebie samego, i że Dusza Polska rozbłyśnie dawnem pięknem. Lecz i pan, generale, w swem przemówieniu dotknął prawdy, że tak Wy, jak i ja, w raju Odrodzenia spotkaliście nowe zawody, gdym, jak pan mówi – został „niepisanym dyktatorem Polski”. Było to jakby odpowiedzią na podszepty zwątpień, które dusiłem w sobie, gdy przemyśliwałem swą rolę i życie, jadąc z Magdeburga do Polski. Rozum bowiem i rozwaga nakazywały mi myśleć nietylko sentymentalnie, a mówiły mi, że życie tak łatwem nie jest, jak myśl ludzka i jak bicie gorączkowe serca. I nie wiem, czy Wy, gdyście swe wierne głowy żołnierza przy błysku wiernych szabel nieśli pod kosę śmierci, dając świadectwo odrodzonej Duszy Polskiej, - myśleliście wtedy razem ze mną. Musiałem bowiem, jak każdy naczelny wódz, rachować i kalkulować nietylko szable i bagnety, nietylko wierne Wasze ręce i głowy – lecz i siłę tych, co w rękach szabel nie mieli i żyli nie Waszemi, w polu, głowami i pracowali nie Waszemi , zbrojnemi w stal, rękami. I nie wiem, czyście kiedy dłużej – zajęci swą pracą – rachowali i kalkulowali siły i moc całego państwa…
Pozostałem wierny swej sentymentalnej ufności w moc odrodzenia Duszy Polskiej przez czas cały, gdy musiałem się trzymać jednej i tej samej linii wytycznej, jako reprezentant całego państwa, który reprezentować musi nietylko piękno, lecz i brudy, nietylko siłę, lecz i tchórzliwą bezsilność, nietylko cnotę, lecz i zbrodnię. I wy – wierne druhy miecza w walce – nie myśleliście wtedy, że swoboda bezsilnego i zdziczałego często w niewoli narodu daje jako skutek – nadużycie tej swobody nietylko w tem, co jest uniesieniem i przesadą uczuć wyższych, lecz i przesadą i nadmiarem tego, co jest grzechem przeciw Odrodzeniu i pospolitem a poziomem przestępstwem. I gdy nieraz w bólach zawodu i mękach upokorzenia sentymentalnie miecz sprawiedliwości na haku zawieszałem, chcąc, by siła moralna cnoty i kultury duszy bez gwałtu leczyła rany niewoli – byłem wciąż wierny błyskowi odrodzenia, co mi duszę w pierwszych dniach Polski rozświecił. I teraz – gdy razem z wami obchodzę siódmą rocznicę zaślubin naszych z szablą już polską, z wami, coście umieli; w przeżyciach bojów być wiernymi tym błyskom – nieraz w zwątpieniach, już tyczących się historji – sądzę, iż bezsilność państwu daje ten, co karzącą dłoń sprawiedliwości zatrzymuje, a uczciwą i honorową pracę dla państwa przez to conajmniej osłabia, jeśli nie demoralizuje.
Pozwólcie panowie, że zakończę tym razem słowami jednego z was, którego tu widzę : „honor, to Bóg wojska – niemasz go, kruszeje potęga wojska”. Starałem się w obecnym kryzysie, poprzez jaki przechodzi państwo stanąć, w inny może sposób, w obronie tej zasady, przed Prezydentem Rzeczypospolitej, dając wyraz konieczności ochrony honoru naszych dziejów, honoru naszej sławy i honoru naszej pracy.
1923 r. Józef Piłsudski.

Ostatni list Wodza *)

Kochani Przyjaciele !
Na Wasz zjazd w Warszawie – nie mogąc przyjechać – piszę list.
Kiedy teraz na brzegu pięknego podwileńskiego jeziora siedzę i słucham cichego szmeru łagodnie pluszczącej fali – wspominam dzieje swojej burzliwej, pełnej przygód przeszłości. Powtarzam wtedy cudne słowa poety:
„Bo kiedy grzebię w Ojczyzny popiołach
I potem ręce znów na serce kładę,
Wstają mi z grobów mary takie ładne,
Takie przejrzyste, świeże, żywe, młode,
Że po nich płakać nie umiałbym szczerze”…
A najczęściej po głowie snują mi się te chwile grozy i uporu duszy, których my tak dużo, tak wiele, mamy za sobą. Chwile gdy serca aż łamały się z bólu i zmęczenia, gdy czoła zroszone były nie tylko potem, ale często i krwią – a ja, nawoływać musiałem do trwania i wytrzymałości. Niechybnie, należy do okresu „Ojczyzny w popiołach” ; a więc są „ładne” ta nasza praca i nasza wytrwałość.
I – dziwnym zbiegiem okoliczności – jednocześnie, gdy chwile grozy przypominam – w modrych falach jeziora widzę oczy – oczy tak mi miłe i tak szczerze kochane – oczy dziecka, pełne zachwytu i pełne ciekawości. A zawsze myślę, że tak żyć, jak żyłem – warto było – warto było ten ból i zmęczenie przezwyciężać – jak przezwyciężyłem.
Pikiliszki, 4. VIII. 1933. (-) Józef Piłsudski.

*) Jest to ostatni list Komendanta do Legionistów, nadesłany na ich XII Zjazd w 1933 r.

Źródła.
„Bohaterom narodowym w hołdzie” praca zbiorowa Lwów 1936.

 


 

5
Oceń (1 głosów)

 

 

Marszałek Józef Piłsudski - fragmenty pism i mów [7] - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł