Marsz szlakiem żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców

/ 1 komentarzy

W dniach 6 - 8 maja br. Stowarzyszenie Grupa Rekonstrukcji Historycznej Lądowej Obrony Wybrzeża, po raz drugi zorganizowało „Marsz szlakiem żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców”. Zaproszenie przyjęli koledzy ze Stowarzyszenia Historycznego „Strzelcy Kaniowscy”, Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej 'Marienburg', Grupy Rekonstrukcji Historycznej 79 pułku piechoty Strzelców Słonimskich, Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Pionierzy 40 pułku piechoty Dzieci Lwowskich” oraz 3 rekonstruktorów w umundurowaniu z lat 20-tych z Mrągowa.

PIERWSZY DZIEŃ MARSZU - noc z piątku na sobotę

Miejscem spotkania była Centralna Składnica Marynarki Wojennej w Gdyni. Tu po „przebraniu” się w umundurowanie, punktualnie o godzinie 18.00 w sile 20 rekonstruktorów udaliśmy się wojskowym Starem w kierunku Wejherowa. Na dziedzińcu historycznych koszar 1 MPSu, została przedstawiona krótka informacja na temat historii tego najbardziej bitnego oddziału Lądowej Obrony Wybrzeża oraz odpalone znicze przed pomnikiem poświęconym żołnierzom tego pułku. Następnie rekonstruktorzy wyruszyli na trasę marszu.
W roku ubiegłym trasa wiodła północną granicą odpowiedzialności pułku. W tym roku dla odmiany została wytyczona południową granicą.
Dowódca Lądowej Obrony Wybrzeża płk Stanisław Dąbek określił ją wzdłuż linii:
Wyszecino – Przetoczyno – Nowy Dwór Wejherowski – Zbychowo – Leśniczówka Zbychowo - Rumia Zagórze.
Przez Kalwarię Wejherowską udaliśmy się na szosę Wejherowo – Gowinko w miejsce, gdzie przez pierwsze 6 dni września swoje stanowisko miał I pluton 2 kompanii, dowodzony przez jednego z najmężniejszych oficerów pułku ppor. Andrzeja Chudego. Dowódca naszego rekonstrukcyjnego oddziału odczytał nam rozkaz informujący o zadaniu nam postawionym. Z rozkazu dowiedzieliśmy się, że marszem nocnym mamy przemaszerować do miejscowości Biała, gdzie przygotowany jest dla nas nocleg. Para szperaczy wysunęła się na czoło a pozostały stan oddziału rzędem pomaszerował za nimi. Po wejściu do lasu zastała nas szarówka. Powoli wąską ścieżką maszerowaliśmy przed siebie. Po około 15 minutach marszu napotkaliśmy samotnie stojący grób, zastrzelonego we wrześniu 1939 roku mieszkańca Wejherowa. Po około półgodzinie dalszego marszu dotarliśmy do skrzyżowania z leśną asfaltową drogą. Wystawiając ubezpieczenie, skokami przedostaliśmy się na drugą stronę i zajęliśmy miejsce w zaroślach po drugiej stronie drogi. Po 10-cio minutowym postoju ruszyliśmy dalej. Wąską, krętą drogą szliśmy pod górę. W lesie panował już mrok. W pewnym momencie usłyszeliśmy przed nami komendę „Stój kto idzie ?”. Okazało się, że to trzej rekonstruktorzy, którzy nie zdążyli z nami na „start” marszu. Całością oddziału ze szperaczami na czele pomaszerowaliśmy dalej. Po krótkim szerokim odcinku drogi skręciliśmy w wąską ścieżkę. Teraz nie było już żartów. Ciemny las, wąska ścieżka. Trzymaliśmy się blisko siebie aby nie zboczyć w bok. Na domiar złego na naszej drodze wyrosło bagno, które niestety trzeba było ominąć. Po okrążeniu bagna i przejściu kilku górek dotarliśmy do skrzyżowania z asfaltową drogą Wejherowo – Przetoczyno. Przeskoczyliśmy bezpiecznie przez drogę i pomaszerowaliśmy dalej. Z daleka było widać ognisko. Okazało się, że to nasz obóz. Była godzina 22.30, kiedy kwatermistrz przydzielał nam miejsca noclegowe. Plutonowy wyznaczył starszego strzelca odpowiedzialnego za wystawienie i dopilnowanie całonocnej warty. Reszta oddziału zasiadła przy ognisku, gdzie otrzymaliśmy upragnioną kolację i ciepłą kawę. Po około 3 godzinach wszyscy już spali a w śród namiotów kręciła się jedynie warta.

DRUGI DZIEŃ MARSZU - sobota

W sobotę rano, zastał nas przymrozek i nie czekając na pobudkę od szóstej rano dreptaliśmy wszyscy w okolicach ogniska. Kwatermistrzostwo zaserwowało nam jajecznicę z chlebem i kawę. Po śniadaniu udaliśmy się na pobliski cmentarz, gdzie zapaliliśmy znicze na 15 mogiłach żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców. Po powrocie do obozowiska, założyliśmy na siebie pełne wyposażenie i stanęliśmy na zbiórce. Plutonowy przedstawił nam rozkaz, jaki otrzymał od dowódcy pułku. Zadanie na dzień dzisiejszy brzmiało:
Marszem ubezpieczonym udać się w kierunku Nowego Dworu Wejherowskiego a następnie przez miejscowość Wyspowo, Zbychowo udać się na nocleg do leśniczówki Zbychowo.
Podobnie jak w dniu wczorajszym na czele pomaszerowała para szperaczy. Początkowo droga biegła pod górę aż do wzniesienia. Po wejściu na nie, wąską drużką dotarliśmy do drogi biegnącej z Wejherowa do Nowego Dworu Wejherowskiego, przeskoczyliśmy ją i pomaszerowaliśmy dalej. Niestety w tym miejscu nie było żadnej drogi więc za pomocą kompasu i mapy obraliśmy kierunek na Nowy Dwór Wejherowski. W pewnym momencie padła komenda „w tyralierę”. Drużyna szybko wykonała rozkaz a następnie krótkimi skokami dotarliśmy do drogi biegnącej wzdłuż małej rzeczki. Obeszliśmy ją, usuwając po drodze zawałę leśną. Mapa doprowadziła nas do drogi ale aby dostać się na nią musieliśmy przeprawić się przez wąski odcinek mokradeł i rzeczkę. Na drodze poprawiliśmy oporządzenie i pomaszerowaliśmy dalej. W pewnym momencie usłyszeliśmy strzały. Drużyna zaległa w zaroślach. Nikt nie wiedział z którego kierunku padły strzały. Droga niestety rozchodziła się w trzech kierunkach a przed nami rozciągały się dwa wysokie wzniesienia. Drużynowy wysłał dwuosobowe patrole na wzniesienia oraz na każdą z dróg w celu sprawdzenia, gdzie przed nami znajduje się nieprzyjaciel. Okazało się, że aby ominąć stacjonującą na naszej drodze kolumnę nieprzyjaciela musimy wspiąć się na wzniesienie i pomaszerować jego szczytem. Po przejściu około 500 metrów szperacze zameldowali, że droga jest wolna. Powoli zeszliśmy na drogę i pomaszerowaliśmy w kierunku Nowego Dworu Wejherowskiego. Około godziny 11.40 dotarliśmy w okolice wsi, do której zgodnie z rozkazem nie wchodziliśmy. Po wystawieniu ubezpieczenia postanowiliśmy posilić się. Każdy z żołnierzy otrzymał od kwatermistrza bułę, która szybko zniknęła w naszych brzuchach. Niestety nastąpiły pierwsze otarcia nóg w związku, z czym dwaj strzelcy dalszy odcinek pokonać musieli boso. Droga zawiodła nas do jeziora w miejscowości Wyspowo. Początkowo wąską ścieżką wzdłuż jeziora, przeprawiwszy się przez rzeczkę dotarliśmy do wsi. Poprawiliśmy oporządzenie, założyliśmy hełmy i prężnym krokiem przemaszerowaliśmy przez wieś. Po minięciu Wyspowa dotarliśmy do Zbychowa, gdzie nasze kwatermistrzostwo czekało na nas z obiadem. Dowódca zarządził dwie godziny przerwy. Po zjedzeniu obiadu, sprawiwszy miejscowej ludności nie lada atrakcję pomaszerowaliśmy dalej. Do celu mieliśmy raptem 2,5 km. Niestety, z powodu zajętej przez nieprzyjaciela drogi musieliśmy wspiąć się na piekielnie wysokie i strome wzgórze. Podpierając się karabinami, łapaliśmy się gałęzi i mozolnie wspinaliśmy ku górze. Na wzgórzu na naszych twarzach widać było straszne zmęczenie. Niebyło jednak czasu na odpoczynek. Trzeba było stromym zboczem zejść do drogi, gdzie ponownie musieliśmy wspiąć się na kolejne wzniesienie a w zasadzie szczyt. Niestety kolejni dwaj strzelcy obtarli nogi. Drużyna, rzędem pięła się ku górze. Po około 20 minutach ostatni żołnierz znalazł się na szczycie. Na szczęście po krótkim marszu okazało się, że przed nami jest leśniczówka Zbychowo, obok której rośnie 250 letni modrzew europejski. Najstarszy w Polsce okaz modrzewia europejskiego, który ma w obwodzie aż pięć metrów. Od kilku lat drzewo to nosi także tytuł najgrubszego modrzewia w Polsce - wygrał w konkursie na 'Najgrubsze drzewo Lasów Państwowych u progu XXI w. Nasze kwatermistrzostwo kończyło właśnie rozstawiać namioty. Po dojściu do obozowiska wszyscy padliśmy jak martwi. Jednak po 5 minutach wrócił dobry nastrój i śmialiśmy się z wybrzeżowych „Bieszczad” oraz z naszych grymaśnych min podczas wspinaczki. Siedliśmy przy ognisku, piekąc kiełbaski. Po chwili dołączył do nas leśniczy, który długo opowiadał nam ciekawostki związane z okolicą. Około północy w obozie było słychać jedynie chrapanie i cicho stąpającą wokół namiotów wartę.

TRZECI DZIEŃ MARSZU - niedziela

Noc z soboty na niedzielę oszczędziła nas. W przeciwieństwie do poprzedniej była ciepła i przyjemna. W okolicach godziny 8.00 ostatni rekonstruktorzy pobierali parówki, które przygotował na śniadanie kwatermistrz. Ci co wstali wcześniej dostali dodatkowo bigos, który został z kolacji oraz żurek z sobotniego obiadu. Część z nas kończyła pić kawę kiedy plutonowy zarządził zbiórkę na drodze. Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia na tle leśniczówki pomaszerowaliśmy w kierunku Rumi. Po niespełna godzinie dotarliśmy do Góry Markowiec, na szczycie której mieściła się niemiecka bateria obrony przeciwlotniczej. Wchodziła ona w skład 259. Marine Flak Abteilung, który został sformowany w grudniu 1942 roku. Składała się ona z czterech dział 105mm. Zostały one zamontowane na okrągłych platformach z betonu. Na wschodnim krańcu wzniesienia zostało zamontowane poczwórnie sprzężone działko kal 20mm. W północno-zachodniej części wzniesienia postawiono dalmierz. Flakbateria posiadała również radar typu Würzburg FuMG 62. Przez ostatnie dwa lata wojny załoga wstrzeliwała się do tarcz o wymiarach trzy na cztery metry, usypanych z białego piasku lub zrobionych z płótna i umieszczonych pod wzniesieniami Kępy Oksywskiej. Po zwiedzeniu jej ulicami Rumi przemieściliśmy się do czekającego na nas wojskowego Stara, który przewiózł nas na cmentarz Obrońców Wybrzeża w Gdyni Redłowie. Po zwiedzeniu cmentarza kilka minut przed godziną 12.00 ustawiliśmy się we wskazanym przez organizatorów miejscu i uczestniczyliśmy w obchodach 66-tej rocznicy zakończenia II wojny światowej. W obchodach tych uczestniczył min. Dowódca garnizonu Gdynia, Szef Szkolenia Morskiego - Zastępca Szefa Szkolenia Marynarki Wojennej kontradmirał Stanisław Kania. Po zakończeniu oficjalnych uroczystości, nasz rekonstrukcyjny pododdział przemieścił się w okolice grobów dowódców Lądowej Obrony Wybrzeża. Po wystawieniu posterunku honorowego złożyliśmy wiązanki oraz odpaliliśmy znicze na grobach płk. Stanisława Dąbka, ppłk. Kazimierza Pruszkowskiego oraz ppłk. Ignacego Szpunara. Po uczczeniu minutą ciszy wszystkich poległych w obronie polskiego Wybrzeża udaliśmy się na ognisko, które zakończyło nasz „II Marsz szlakiem żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców”.


Pełna fotorelacja na Naszej stronie:
http://www.lowyb.fora.pl/informacje-o-naszej-grupie-i-imprezach-ktore-organizujemy,62/ii-marsz-szlakiem-zolnierzy-1-mpsu,1274.html

 


 

4.4
Oceń (8 głosów)

 

 

Marsz szlakiem żołnierzy 1 Morskiego Pułku Strzelców - opinie i komentarze

Rudyorm26Rudyorm26
0
Byłem już na wielu rekonstrukcjach, ale ten marsz zapadnie mi na długo w pamięci, świetny klimat, fajni ludzie, doskonała organizacja. Do tego piękny krajobraz.
Dzięki za tę 3 dniowa przygodę.
Pozdrawiam
(2011-05-12 00:00)

skomentuj ten artykuł