LENINO WSPOMNIENIEM

/ 6 komentarzy

Wstawał świt i Trigubowo budziło się z jesiennej nocy. Tego dnia na pozycjach radzieckich panował jeszcze spokój. Mgła jeszcze otulała świat a dzień miał się wkrótce okazać przełomowy.. Nie słychać było spiewu ptaków ni życia w okopach. Tylko warta dawala jakiś objaw życia. Świat spał by wkrótce obudzić się do wielkiego starcia.Bitwa 'pod Lenino', właściwie nie była pod Lenino, a raczej pod Trigubowo, bo tak nazywała się wieś na Białorusi, na którą nacierała Dywizja Kościuszkowska. Polacy walczyli w tej bitwie bohatersko, co wcale nie dziwi. Bo, tak jak i my na Zachodzie, walczyli o wolną Polskę, tak przynajmniej im się zdawało, jak i nam.

Na ten dzień czekali wiele słotnych dni. By wkrótce dać swiadectwo... Oto ich krótka historia. I pamięć by przetrwała w umyslach pokoleń. By nie zgasła jak ogień ludzkiego życia. Dzień który nastanie zrozumiany będzie jako memento. Oto wspomnienie człowieka świadka tychże wydarzeń. 'Będąc w Azji w maju 1943 zostałem wezwany do wojskowej komisji poborowej i uznany za zdolnego do służby wojskowej. Wraz z całym transportem Polaków poborowych jadąc około miesiąc czasu dojechaliśmy nad rzekę Okę do miejscowości Sielce i tam zostałem 5 V 1943 r. przyjęty do I Armii Wojska Polskiego. Zastaliśmy tam już wojsko polskie, które odbywało ćwiczenia. W następnym dniu po przyjeździe zostałem przydzielony do 3 kompanii CKM i brałem udział w szkoleniu wojskowym. Dnia 15 lipca uznano, że jesteśmy dobrze przygotowani do działań wojennych i złożyliśmy uroczystą żołnierką przysięgę, a następnie skierowani bezpośrednio na front.
Jechaliśmy pociągiem, a następnie kilka kilometrów od Smoleńska opuściliśmy wagony i pieszo skierowaliśmy się do miasta, które było całe w gruzach. Szliśmy przeważnie nocami, a łuny palącego się miasta oświetlały nam drogę. I tak dotarliśmy pod Lenino wchodząc w skład 33 Armii Radzieckiej.
Zajęliśmy stanowiska bojowe w okopach, zapoznawaliśmy się z terenem przyszłych walk. Po silnym
przygotowaniu artyleryjskim na znak rakiety ruszyliśmy do natarcia. Pod silnym obstrzałem nieprzyjaciela posuwaliśmy się wolno do przodu. Obok mnie został zabity dowódca i kapral z mojej drużyny, ale mimo strat sforsowaliśmy potok i dotarliśmy do pierwszego szańca okopów wroga. Tu w pierwszej potyczce zlikwidowaliśmy placówkę biorąc 5 Niemców do niewoli. Posuwamy się dalej i zdobywały drugą linię niemieckich okopów w ciężkiej walce zabitych zostaje dużo żołnierzy wroga, wielu się podaje do niewoli. Obok drugiej linii okopów zajmujemy dogodne stanowiska do ostrzału nieprzyjaciela. W tym czasie zaatakowały nas niemieckie samoloty zrzucając bomby i ostrzelały nas z broni pokładowej. W tym czasie zostaje ranny zastępca kompanii podporucznik Badejko. Na górze po prawej stronie pojawiły się czołgi nieprzyjaciela. Strzelamy do czołgów pociskami przeciwpancernymi. Czołgi zostają zatrzymane, Niemcy wyskakują z płonących pojazdów dostając się pod silny ogień naszego CKM – u. Przed wieczorem Niemcy przystępują do natarcia, odpieramy go zabijać ok. 11 żołnierzy wroga. Z powietrza ponownie atakują nas samoloty, blisko naszego stanowiska CKM poda bomba. Mój kolega, z którym obsługiwałem CKM zostaje zabity, a ja zostałem ranny w nogę. Od zarośli nastąpił atak Niemców, którzy nas okrążyli i wzięli do niewoli było to 12 X 1943 r.' Ten pełen wylanej krwi dzień to przestroga dlam pokoleń... Oddajmy jeszcze raz głos wspomnieniom 'To się w ten sposób rozegrało, że jak dywizja poszła do ataku, nie było osłony samolotowej. Dowódca 33. Armii, generał pułkownik Gordow, zamiast przeprowadzić planowane przygotowanie artyleryjskie, skrócił je do czterdziestu minut, a powinno być dwugodzinne. Tak że nie zdążył zniszczyć umocnień niemieckich. Niemcy nie wiadomo skąd, ale wiedzieli, że na tym odcinku wystąpi 1. Dywizja, przecież wszędzie były zwiady, wywiady, to jest tak ciężko rozszyfrować. Wzmocnili swoje posiłki, żeby zniszczyć tę dywizję. Co się dalej okazało? Nie było osłony z samolotów. Żaden rosyjski samolot nie wystartował. A Niemcy? Co parę minut ! Po piętnaście, po dwadzieścia sztuk. Robiły nalot, po prostu latały nam nad głowami i rzucali pociski ręcznie. Może nie zawsze tak było, ale często. Myśmy się często z tym spotykali. Zresztą efekt rannych świadczy o tym, i zabitych. Żeby nie generał Bewziuk, pułkownik wtedy, ze swoja artylerią, który zaczął strzelać ogniem rozpryskowym, parasolowym tak zwanym, ponad naszymi głowami, to nie wiadomo, czy byśmy tak zdrowo, mocno wyszli z tego. Z drugiej strony jedna dywizja z jednej strony, druga dywizja z prawej zaległy sowieckie dywizje, zaległy. Nasza wysunęła się o jakieś dwa i pół do trzech kilometrów do przodu. Stanowiliśmy trójkąt, gdzie z trzech stron strzelano do nas ze wzgórz, ale mimo wszystko zdobyte miejscowości, jakie zdobyliśmy, utrzymaliśmy i przekazaliśmy Sowietom. Prawdopodobnie alarmowała Wanda Wasilewska, nie wiem, ile w tym jest prawdy. Wiem, że kiedyś mówiła o tym, że zadzwoniła do Mołotowa i pyta się: „Jakie straty są w 1. Dywizji?”, a on powiedział: Normalno, trzydzieści procentow! Ona mówi, że trzydzieści procent w stosunku do armii rosyjskiej to jest minimalnie, ale w stosunku do jednej dywizji Polaków to jest bardzo dużo. Tak że Dywizję 13 zluzowała jednostka radziecka. Ciekawe, po co to całe zagranie było? Przecież wiemy, że generał kilka razy zwracał się z prośbą do Gordowa, żeby zaniechać tego ataku, żeby zaniechać rozpoznania batalionem. Nigdy batalionem rozpoznania się nie prowadzi! Mimo to, on takie rozpoznanie polecił przeprowadzić…' Bitwa była okrutna i cały czas w napięciu. Dywizja piechoty odniosła wielkie straty. Bitwa gloryfikowana przez lata popadła w zapomnienie. Wspomninie raz jeszcze dowodzi oznak żołnierkiego patriotyzmu 'Idziemy tyralierą. Kule to jak lecą – słyszysz niby komary. Ale plon obfity te kule zbierają. To idący obok mnie kolega wygląda jak indor. Trafili go w ucho. Krew, krew, krew. Z boku w nos. Krew, krew, krew. Odwraca się do mnie i mówi on, doświadczony w kampanii wrześniowej żołnierz polski- nie patrz, idź… Niemcy mają silne gniazda ciężkich karabinów maszynowych. Jesteśmy ścinani seriami strzałów. Panie Boże…! I widzę niemieckiego żołnierza, który biegnie do mnie z ostrzem bagnetu nagim i ostrym i zaraz mnie zabija. To ja całą moją siłę skierowałem na uderzenie go kolbą w głowę i roztrzaskałem ją…Ale nie patrzałem, bo nie mogłem. Nie mogłem patrzeć. A zabić w obronie musiałem. Zapomnijcie tak jak i ja zapomnieć chcę. Widzę też niezwykły obraz: polski, ogromny, wysoki na ponad dwa metry sanitariusz opatruje pod ostrzałem rannych, ściąga ich z pola bitwy, idzie wyprostowany od jednego żołnierza do drugiego, wszyscy dookoła niego padają, a on nie, tylko chodzi, chodzi, chodzi i niesie pomoc, albo nad zabitymi znak krzyża czyni. Ja biegnę, idę, padam, szszt, szszt, szszt- pociski nadlatują. Nagle nad polem bitwy pod Lenino pojawiły się przedziwne niemieckie samoloty. Wyglądały jak ramy, taki kształt kwadratów miały. Bez skrzydeł były. Zatrzymywały się w powietrzu i tak wisząc wysyłały w naszym kierunku błyski. Żadnych kul ani bomb, tylko błyski. Tak jakby zdjęcia robiono. Patrzyliśmy i dalej do boju. Krew się lała strumieniami. Polska krew. Z boku, gdzieś daleko przyglądali się naszej strasznej i oddanej sprawie Polski bitwie sowieccy sojusznicy.
I wiele jeszcze się zdarzyło pod tym Lenino w 1943 roku. Tylu zesłańców za Polskę zginęło, że strach i cześć im i chwała. Ja, Tadeusz Pawlak przeżyłem. Przeżył także podobno sanitariusz wielki, który kulom się nie kłaniał, tylko niósł rodakom w boju pomoc do utraty tchu… Tak żyję jeszcze, patrzę na wszystko tak, jakby przed chwilą się zdarzyło'.Jednak ofiara krwi nie poszła na marne. Danina żołnierzy Polaków jaką przyszło im zapłacić to pamięć pokoleń. I niech tak w wieczności zostanie. W wyniku dwudniowych ciężkich walk pod Lenino dywizja sforsowała bagnistą dolinę Mierei, przełamała opór czołowych oddziałów nieprzyjaciela, opanowała pierwszą pozycję jego obrony, zdobyła węzłowe punkty oporu w Połzuchach i na wzg. 215,5 zniszczyła główne siły 688 pułku piechoty oraz zadała poważne straty innym oddziałom 337, 113 i 330 niemieckiej dywizji piechoty. Chlubne wykonanie pierwszego zadania bojowego dywizja okupiła stratą 502 zabitych 1776 rannych i 663 zaginionych bez wieści, tj. około 25% całego stanu osobowego. Za męstwo wykazane w bitwie dowódca 1 korpusu nadał żołnierzom 1 Dywizji Piechoty im. T. Kościuszki 247 odznaczeń bojowych. Rada Najwyższa ZSRR odznaczyła 239 żołnierzy i przyznała tytuł Bohatera Związku Radzieckiego kpt. Wł. Wysockiemu pośmiertnie, kpt. J. Hibnerowi i szer. Anieli Krzywoń pośmiertnie.'



Opracował Marcin Michańczyk.


 


 

4.9
Oceń (11 głosów)

 

 

LENINO WSPOMNIENIEM - opinie i komentarze

okejosokejos
0
i teraz ci zołnierze są wykletymi........ teraz gloryfikuje sie oddziały lesne, nie zależnie od tego czy były prawdziwa partyzantką, czy zwykłymi bandami... (2013-08-28 00:00)
dardadarda
0
Nie przesadzaj. Jakoś nie zauważyłem, by ktokolwiek - nawet największy oszołom - nazywał ich bandytami czy zdrajcami. A że rzadziej idealizuje się ich boje, pisząc za to prawdę np. o Lenino czy Budziszynie, to chyba dobrze? (2013-08-28 00:00)
Jacek-26Jacek-26
0
Oni już byli gloryfikowani przez prawie 50 lat (2013-08-28 00:00)
operatoroperator
0
To byli Polacy, patrioci, często stracili całe rodziny w KL czy łagrach. Kolego Darda, jak słyszę taki zwrot :"polskojęzyczne oddziały" to co mam myśleć o tym który to mówi? Że to poszukiwacz sprawiedliwości historycznej? Czy, że to zwykła gnida i kanalia? A wielu takich jest w naszym narodzie... Kolego Jacku, a sądzisz, że 50 lat to za dużo? Jest jakiś limit na pamięć o tych którzy oddali życie byśmy mogli sobie dziś, tu na forum po polsku pisać? (2013-09-01 00:00)
agdar7agdar7
0
Lenino między Sybirem a zdradą Bitwa pod Lenino była pierwszym bojem zorganizowanym wojsk polskich na terenie Związku Radzieckiego. Jej rocznica była aż do lat 90-tych minionego wieku obchodzona jako Dzień Wojska Polskiego. W tym czasie uznawana była oficjalnie za symbol polsko-radzieckiego braterstwa broni. Jednocześnie dla wielu Polaków była symbolem zdrady. Sama bitwa i wydarzenia z nią powiązane budzą kontrowersje, dotyczące między innymi liczby żołnierzy, którzy zdezerterowali przed walką i przeszli na stronę niemiecką. Czy byli to zdrajcy, czy też ludzie, którzy chcieli uciec przed stalinowskim reżimem? Czy ich decyzję można w ogóle rozpatrywać w tych kategoriach? http://vod.tvp.pl/audycje/historia/spor-o-historie/wideo/lenino-miedzy-sybirem-a-zdrada/8576038 (2013-10-14 00:00)
al-Muellal-Muell
0
Bardzo ciekawe zdanie: " Jednocześnie dla wielu Polaków była symbolem zdrady." - wiem, że to nie kolega jest jego autorem, ale dla kogo był to symbol zdrady? Bywały różne opinie n/t "Berlingowców" (określenie zapożyczone), ale nigdy i nigdzie nie spotkałem się z twierdzeniem, ż bitwa pod Lenino była dla kogoś symbolem zdrady. (2014-08-29 00:00)

skomentuj ten artykuł