KOPu wiosenne manewry w Twierdzy Osowiec.

/ 7 zdjęć


Życie płata figle i pierwotne plany na dzień 18 maja 2014r. spaliły na panewce. Praktycznie z dnia na dzień szybka decyzja: skoro i tak prawie wszyscy mamy wywalczone wolne w pracy i w domu to jedziemy do Osowca. I tak ok 10 rano rozkładamy się biwakiem przed budynkiem Muzeum Twierdzy Osowiec ku uciesze uczestników kilku wycieczek które tego dnia naszą Twierdzę odwiedziły. Jedną z nich oprowadza kolega z Grupy wiec i tak musimy na niego zaczekać. Jest czas na potrenowanie rolowania kocy i troczenia oporządzenia, sprawdzenie wyposażenia i broni.
Kiedy ostatecznie Andrzej dołącza do pododdziału jest południe, pogoda piękna, okoliczności przyrody również. Atmosfera zdążyła już zrobić się rozleniwiona, ale służba nie drużba. Pada rozkaz wymarszu. Czapki zostają w Muzeum, hełm na głowę, bagnet na broń i ruszamy drogą manewrową. Tu łatwiej o cień. Przebywamy spory odcinek marszem ubezpieczanym, obserwując otoczenie, choć jedynym nieprzyjacielem jaki atakuje cały czas i bez litości są komary.
Chwila odpoczynku w chłodzie schronu pogotowia, łyk wody z manierki i zajmujemy pozycje na ławie strzeleckiej. W czasach carskich widać stąd było przedpole Fortu na odległość nie mniejszą niż 6 wiorst. Teraz drzewa i krzaki powodują, że nie widać nawet fosy w dole. Nie stwierdziwszy obecności wroga obsadzamy położoną poniżej kaponierę drogi manewrowej. Czujne oko strzelca RKM przez wąski otwór strzelnicy obserwuje drogę. Przed wejściem do przelotni leży żołnierz. Patrol stwierdza, że żyje. Dwóch ludzi zabiera rannego w bezpieczne miejsce, dwóch kolejnych i RKM w kaponierze ubezpieczają ewakuację. Po chwili ranny wraca do pełni sił i możemy iść dalej.
Zza zakrętu drogi wyłania się kolejna przelotnia. Nie mając pewności czy teren jest bezpieczny posuwamy się w jego kierunku ostrożnie. Ja i Michał idziemy środkiem, broń przy oku. Lewe skrzydło ubezpiecza Jarek, prawe Czesiek. Nieco z tyłu przy niewielkim nasypie zajął pozycję Robert z RKMem. Obiekt jest pusty, nie ma śladów obecności nieprzyjaciela. Można chwilę odetchnąć.
Wchodzimy w rejony w które turyści zaglądają rzadziej, stąd i nie były jeszcze w tym roku koszone. Pokrzywy i chwasty sięgają miejscami do pasa. Szyk luźny, broń na pas, śpiew od czoła. Docieramy do poterny prowadzącej na rawelin. Dzięki niej suchą nogą przekraczamy fosę i wychodzimy na wyspę. Dłuższy postój. Jesteśmy w marszu od ponad 2 godzin. Słońce grzeje, do potu zalewającego twarz i przesiąkającego mundur zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale tam gdzie słońce operuje swobodnie nie ma tylu komarów, więc nie szukamy cienia. Mielonka z puszki krojona bagnetem, chleb i woda z manierki smakują jak wykwintny obiad w drogiej restauracji. Zanim dopadnie nas jednak całkowite rozprężenie zwijamy obozowisko i ruszamy dalej, a właściwie spowrotem, bo na rawelin prowadzi tylko jedna droga, ta którą tu trafiliśmy.
Wracamy na drogę manewrową. Wiemy, że o 14 miała wejść na teren Fortu wycieczka, jest 15, w ciągu ok 1/2 godziny powinni pojawić się w okolicach tzw. Tunelu Śmierci (lejtnant armii carskiej zastrzelił się w nim z powodu zawodu miłosnego jeszcze przed I Wojną Światową). Postanawiamy uatrakcyjnić im zwiedzanie i ... zastawić na nich zasadzkę. Szybkim marszem udajemy się w tamtym kierunku. Miejsce nam sprzyja, zakręt drogi przy wejściu do schronu pogotowia powoduje, że zobaczą nas dopiero w ostatniej chwili. Zrzucamy tornistry, rozstawiamy RKM. Szybki podział zadań. Co jakiś czas patrol dochodzi do kolejnego zakrętu drogi aby zbliżającą się grupę wypatrzeć możliwie wcześnie. Czekamy. Wybija 16, powinni już kończyć wycieczkę. Najwyraźniej poszli inną trasą. Nici z zasadzki. No cóż, ich strata.
Zbieramy sprzęt i spokojnym już marszem wracamy do budynku Muzeum. Tam można się spokojnie spakować, trochę umyć, porozmawiać o najbliższych planach. Zmęczeni ale niesłychanie szczęśliwi opuszczamy teren Twierdzy Osowiec z mocnym postanowieniem, że jeszcze tego lata zrobimy powtórkę, tym razem na północnej części Fortu.

Więcej zdjęć w "Galerii" na www.kop.dobroni.pl

 


 

5
Oceń (4 głosów)

 

 

KOPu wiosenne manewry w Twierdzy Osowiec. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł