Kolej na majówkę!

/ 3 komentarzy / 9 zdjęć


26 maja GRH „Gorlice 1915”, podobnie jak we wcześniejszych latach, miała okazję uczestniczyć w przejeździe pociagiem retro na trasie Nowy Sącz – Chabówka. Wydarzenie zorganizowane przez Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei zgromadziło blisko 450 pasjonatów kolejnictwa oraz osób chcących odbyć podróż zabytkowym składem. Czas trwania jazdy na tej trasie wynosi 2,5 godziny, a jest to odległości 77,02 km. Oczywiście nasza podróż trwała znacznie dłużej ze względu na przygotowane podczas postojów atrakcje dla pasażerów. Skład, który ruszył z Nowego Sącza zatrzymał się na stacjach w Męcinie, Limanowej, Dobrej, Kasinie Wielkiej, Mszanie Dolnej, Rabce Zdroju oraz w Chabówce.
Imponujący parowóz pochodził z 1946 roku. Był on identyczny z niemieckim parowozem typu TY2 produkowanym podczas okupacji. Po zakończeniu II wojny światowej zostało wiele części min. kotły i podwozia. W powojennej Polsce wykorzystano je tworząc parowóz oznaczony symbolem TY42. Spalanie węgla na trasie Chabówka - Nowy Sącz - Chabówka wyniosło pomiędzy 7 a 8 ton. Na tendrze - “zbiorniku” znajdował się zapas w wielkości 12 ton węgla.
Parowóz po rozpaleniu jeździł przez miesiąc. Tak ustalany miał grafik.Po tym czasie wygaszano i myto kocioł. W wypadku usterki gaszono go wcześniej. Znane są jednak przykłady, kiedy po rozpaleniu pracował on nieprzerwanie nawet milion godzin. Częste wygaszanie i rozpalanie paleniska pod kotłem nie było wskazane ze względu na powstające różnice temperatur powodujące rozprężenia stali. W konsekwencji doprowadzało to do awaryjności parowozów. 6 wagonów, którymi podróżowaliśmy kontrolując min. bilety i sprawdzając stan zdrowotności pasażerów, pochodziło z lat 1920-1960.
W pewnym momencie jazda została spowolniona i nastąpił chwilowy, nieplanowany postój. Jak się okazało, trawa którą deszcz „położył” na torach stała się przeszkodą utrudniającą wyjazd na wzniesienie. Koła zaczęły się ślizgać. Dawniej w takich sytuacjach wykorzystywane były tzw. piaskownice. Co istotne, na tej trasie występuje znaczna różnica wysokości przy stosunkowo krótkim odcinku do przebycia. To prawie 360 metrów. Linia ma tzw. charakter górski. Stacja Skrzydlna położona jest na 608 metrach nad poziomem morza - to drugi co do wysokości punkt kolejowy w Polsce. Także łuki utrudniają rozpędzenie się na podjeździe od strony Nowego Sącza - 33 ‰ na łukach (1 promil = wzniesienie 1 metra na długości 1 km), to daje 33 metry na długości 1 km.

Trzykrotnie podczas podróży strażacy uzupełniali stan wody w parowozie. Zatem na naszej trasie min. widowiskowe, piękne kłęby pary wydobywające się z lokomotywy zużyły ok. 78m³ wody. Oryginalny żuraw do jej dopompowania można jeszcze zobaczyć w skansenie kolejnictwa w Chabówce. Wśród zbiorów skansenu, który był końcową stacją dla podróżnych, znajdują się również zabytkowe platformy, parowozy, lokomotywy oraz wagony. Najstarszy wagon będący jeszcze „na chodzie” powstał w 1898 roku, natomiast najstarszy parowóz kończy już 100 lat.
Odcinek Nowy Sącz- Chabówka to fragment oddanej do użytku w 1884 roku trasy Galicyjskiej Kolei Transwersalnej. Przebiegała ona z zachodu na wschód Galicji i łączyła Cieszyn z miejscowością Husiatynia przy granicy rosyjskiej. Była swoistym oknem na świat i przyczyniła się do rozwoju gospodarczego terenów, przez które przebiegała.
Mamy nadzieję na ponowne, przyszłoroczne spotkanie. Liczymy także na to, iż pomimo zamknięcia dla ruchu linii Nowy Sącz - Chabówka od grudnia br. przejazd ten nie był ostatnim na tej trasie.

Foto: Anna Czyżycka, Grzegorz Skorupa
Tekst:Katarzyna Liana

 


 

5
Oceń (9 głosów)

 

 

Kolej na majówkę! - opinie i komentarze

PhantomPhantom
0
"Był on identyczny z niemieckim parowozem typu TY2". Błąd pewnie chodziło Ci o BR52. "Ty" druga litera musi być mała, to polskie oznaczanie parowozów !
(2013-05-29 00:00)
PhantomPhantom
0
"W powojennej Polsce wykorzystano je tworząc parowóz oznaczony symbolem TY42".  Powinno być Ty 42. Pierwsza litera duża T- towarowy, druga litera mała układ osi "y"  to 1-5-0.
Następnie cyfry od 21 do 99 parowóz pochodzenia polskiego.
(2013-05-29 00:00)
shi-goshi-go
0
Miałem onegdaj (ok. 30 lat temu) szansę pracować przy parowozach, w lokomotywowni Nowy Sącz. Przez ponad rok czasu zgłębiałem tajemnicę kotłów, tych stalowych „czajników”, jak o nich mówiono. I aż się łza w oku kręci, że mimo tego, że posiadamy (jeszcze) takie „diamenty” historyczne (na skalę Europy), ktoś chce to ‘wyrzucić” na śmietnik. Komu to przeszkadza...?...chyba tylko niereformowalnym betonom, sięgającym wzrokiem li tylko własnej kieszeni. Miła i ciekawa relacja, Mimo błędów, technicznych, które (z racji tego że opisywał ją rekonstruktor) nie powinny mieć miejsca. O oznaczeniach parowozów pisał już –Phantom-. Chcę dodać, że po wygaszeniu parowozu, do przeglądu, nigdy nie myto kotłów. Myto natomiast paleniska i dymnice, aby usunąć sadzę i pozostałości po spalaniu węgla. Kotły przechodziły przegląd płomienic, płomieniówek i zespórek kotła, pod względem szczelności. Co do miliona przepracowanych godzin „pod parą” (daje nam to ok. 114 lat), to raczej opowieści „starych maszynistów” (którzy całe życie związali z parowozami) chcących podkreślić fakt bezawaryjności tych maszyn. I nie ma się im co dziwić. Ale my…spadkobiercy minionej (już) epoki pary…nie uprawiajmy mitologii, bo to całkiem wykrzywi obraz, który chcemy przekazać naszym wnukom. (2013-05-30 00:00)

skomentuj ten artykuł