Kobiety-żołnierze w I wojnie światowej

/ 3 komentarzy / 2 zdjęć


Nawet podczas wojny zagadnienie udziału żołnierzy płci żeńskiej wzbudzało znaczne zainteresowanie. Z dostępnych danych dotyczących tego tematu wynika, że praktycznie w każdej armii kobiety funkcjonowały jako faktyczni żołnierze, częściowo za wiedzą i zgodą władz wojskowych a częściowo bez wiedzy tych ostatnich. W tym drugim przypadku w męskim przebraniu torowały sobie drogę do armii. W takich wypadkach wydaje się najbardziej prawdopodobnym, że mamy do czynienia z patologicznym seksualnym zaspokajaniem popędu.

Zaraz po wybuchu wojny dr Burchard zwrócił uwagę, ze wiele transwestytek bardzo chętnie wstępowało do wojska i brało udział we wszystkich krwawych aspektach wojny. Niewątpliwie nie będziemy w błędzie stwierdzając, że w znacznej ilości takich przypadków mamy do czynienia z transwestytycznymi i homoseksualnymi popędami. Kobiety które czują nieodpartą potrzebę założenia męskiego ubrania i ćwiczenia męskiego głosu oraz wszystkie przedstawicielki płci słabszej, które mają męską naturę oczywiście będą miały szczególną predylekcję do żołnierskiego życia, które zawsze było uważane za zajęcie męskie par excellence. Jest zrozumiałym, ze takie kobiety, gdy tylko nadarza się okazja, pochwycą ją ochotnie i poświęcą się aktywnym działaniom wojennym. Nie wolno nam pominąć podejrzenia, ze w pewnych przypadkach motywem nadrzędnym był sadyzm.

Jako że statystyki odnośnie liczby kobiet-żołnierzy w różnych armiach wielkiej wojny nie były publikowane musimy polegać na domniemaniach. Najliczniejsze takie przypadki (kobiet w wojsku, przyp. tłum.) występowały jakoby w wojsku carskim. Nawet na początku Wielkiej Wojny pułki kozackie miały pewną liczbę kozaczek w swych szeregach. Ma to zjawisko tłumaczyć fakt, iż w Rosji, a przynajmniej na obszarach wiejskich, kobiety zawsze odgrywały role męską w sposób reszcie Europy nieznany; było to faktem przez wieki, szczególnie w społecznościach zwanych „mirami”

W połowie 1915 roku „London Graphic” zamieścił następującą notatkę dotyczący kozactwa i pewnych żeńskich dowodzących:

“W Rosji 400 kobiet jest pod bronią. Większość z nich to część pułku syberyjskiego. Do tej pory 50 zginęło lub zostało rannych. Liczba tych walczących kobiet jest warta odnotowania, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę liczne trudności związane z tym rzemiosłem, dla którego te kobiety zostały wcielone do służby. Szósty pułk kozaków uralskich miał kobietę-kapitana o nazwisku Kokowcewa. Kobieta ta dwukrotnie ranna otrzymała krzyż sw. Jerzego oraz gwarancję dożywotniej emerytury
Okazało się, że przez wiele lat jej mąż służył w pewnym kozackim pułku a kiedy wybuchła wojna, załatwiła sprawy tak, że trafiła do tego samego regimentu. Kozacy dońscy również mieli kobietę-oficera w osobie Aleksandry Jefimowny Łagariewoj < Łagariewa>. Inna kobieta – Olga Jehlweiser może się poszczycić bardzo interesującym życiorysem wojennym. Służyła podczas wojny w Mandżurii pod rozkazami gen. Rennenkampfa i brała udział w wielu ważnych bitwach. Ostatnio była bardzo aktywna w bojach wokół Grodna. Inna Rosjanka, która brała udział w 3 bitwach była znana jako Żółta Marta ze względu na kolor blond loków.”

Dodatkowo istnieją dane dotyczące bohaterskich czynów dokonanych przez Rosjanki, które pozostawały ukryte w męskich przebraniach jako mężczyźni I dane dotyczące odznaczeń wojskowych, które to odznaczenia owe bohaterki w konsekwencji otrzymały. „Toronto Globe” z 4 lutego 1915 odnotował, ze wśród rannych, którzy wrócili z frontu do Moskwy była 19 letnia Olga Krasilnikow. Po wzięciu udziału w 19-tu bitwach w Polsce otrzymała ranę w nogę. Dziewczyna figurowała pod męskim nazwiskiem i podstęp uszedł uwagi aż do czasu zranienia. Otrzymała krzyż św. Jerzego czwartej klasy. Ta sama gazeta z 10 lutego 1915 r. odnotowała, że Natalia Tychmini, wychowanka szkoły koedukacyjnej z Kijowa, otrzymała medal św. Jerzego za wybitną służbę. W bitwie z Austriakami pod Opatowem przyniosła amunicję do okopów pod ciężkim ogniem i została z rannymi. Ona również przybyła na front pod przykryciem męskiej odzieży. Po tym, gdy została ranna, została na polu bitwy, odnalazł ją Austriacki Czerwony Krzyż, który zaopiekował się nią. Gdy Rosjanie odbili Opatów, odnaleziono ją w szpitalu i odesłano do Kijowa.

W lutym 1916 r. dowództwo rosyjskie zameldowało, ze w pobliżu Bojan pewien kapral o nazwisku Głuszczenko dokonał czynu niewątpliwego bohaterstwa. Osoba ta była w rzeczywistości kobietą o nazwisku Trzemiawska, która wyprosiła ten konkrety przydział i wyjątkowo trudne zadanie, które polegało na podczołganiu się do zasieków nieprzyjaciela. Pomimo faktu, że otrzymała ranę w nogę ze złamaniem kości, wykonała zadanie i wróciła do swoich okopów.

Tego, że udział Rosjanek w tej wojnie nie ograniczał się jedynie do niższych warstw społecznych, dowiadujemy się z następujących dwóch notatek; pierwsza, pochodząca z angielskich gazet, przytoczona jest tak jak ukazała się w „Secolo”:

„ Mamy do czynienia z przygodami wojennymi młodych dziewczyn, które brały udział w rosyjskiej defensywie w Galicji i Karpatach. Bez powiadamiania kogokolwiek o swoich planach. Dwanaścioro z tych dziewcząt porzuciło szkołę w Moskwie, dostało się do Lwowa gdzie przebrały się za żołnierzy i udało im się wstąpić do armii bez zdemaskowania swojej płci. Jedna z nich, Zoja Smirnow, opisała los tych pieszych amazonek. Po raz pierwszy kiedy pociski rozerwały się nad ich oddziałem dwie najmłodsze, Szura i Lidia, każda w wieku 14 lat, zaczęły płakać; wkrótce wszystkie pozostałe zaczęły szlochać. Pierwsza ofiara spośród nich padła w bitwie w Karpatach, rozerwana na strzępy . Przyjaciółki pochowały ją i postawiły na grobie krzyż z drobnym napisem. W następnej kolejności Nadia i Żana zostały ranne. Na końcu narratorka została również ranna a kiedy w konsekwencji drugiej rany została odesłana do szpitala, jej płeć została ostatecznie ujawniona.”

Kolejny przypadek został przesłany z Petersburga do gazety „Temps”:

„Do szpitala wojskowego w Charkowie przywieziono kobietę-żołnierza, która okazała się być znaną księżniczką Wołońską, która brała udział w ofensywie na Wołyniu jako zwykły żołnierz. Miała 22 lata, była wysoka i dobrze zbudowana. Jej mąż zginął na początku wojny, nieco później także ojciec oraz brat. Żeby pomścić śmierć bliskich, księżniczka wstąpiła do służby w regimencie piechoty na froncie południowo-zachodnim . Kiedy odkryto jej płeć, została odstawiona do Kijowa, ale zdołała uciec i wstąpiła do innego pułku, z którym, nierozpoznana, uczestniczyła we wszystkich jego bitwach na froncie wołyńskim. Księżna wyraziła pragnienie i zamiar powrotu ze szpitala na front.”

Utworzenie kilku batalionów kobiecych po rewolucji lutowej wywołało wielki entuzjazm. Inicjatywę w tym przedsięwzięciu wykazał sam Kiereński. W lipcu 1917 r. nowości na temat pierwszych takich batalionów dotarły na front północny. Pierwszy żeński batalion pod dowództwem Marii Bakczarow, która dosłużyła się stopnia lejtnanta przybył w końcu na północ. Składał się z 250 kobiet, z których część zdążyła brać udział w działaniach wojennych oraz służyć w pododdziałach sanitarnych jako pielęgniarki. Były pośród nich także 18-letnie uczennice. Możemy tu nadmienić, iż znana Angielka, panna Pankhurst, która podróżowała po Rosji w tym czasie, uznała tę wiadomość za największe wydarzenie w historii światowej. Według szwajcarskich doniesień pierwszy rosyjski kobiecy batalion przeszedł chrzest bojowy w ogniu w okolicach Smorgoń < Smorgonie, obecnie Białoruś – przyp. tłum.>

Kobiety walczyły tak dzielnie, że dodawały otuchy wszystkim sąsiednim oddziałom.
“ London Exchange” odnotował następującą interesującą informację na temat ich sposobu walki:

„Wiejska dziewczyna zrelacjonowała, że znalazła się tuż obok Niemca, przebiła go bagnetem i wstrzeliła do niego w tym samym czasie a następnie wzięła jego hełm - na pamiątkę... Inna dziewczyna zrelacjonowała, ze zanim pokonały wzniesienie były wszystkie podekscytowane i wystraszone. Lecz kiedy nadszedł rozkaz ataku zapomniała o strachu i rzuciła się naprzód z tłumem krzyczących dziewczyn . Całe podekscytowanie pozornie zniknęło kiedy rozległy się strzały. I to pomimo faktu, że < i tak do tej pory> pociski wybuchały dookoła cały czas. Pierwszy martwy człowiek zatrzymał ją na chwilę, ale po prostu minęła ciało - rzecz do której szybko przywykła. Inna dziewczyna opisała jak jej batalion otoczył kompanię Niemców, którzy rzucali broń, podnośili ręce i wykrzykiwali zdumieni:
“Dobry Boże! Kobity!”. Pewien austriacki oficer, którego pułk walczył z Rosjankami poinformował nas:

„ Szczególnie podczas ataku wykazywały się odwagą i nierzadko żądnymi krwi żołnierzami . Naturalnie byliśmy dość dalecy od odczuwania jakichkolwiek rycerskich sentymentów w stosunku do tych Pentezylejek < = Penthesilea – królowa amazonek – przyp. tłum.>. Niemniej takie walki mężczyzn przeciw kobietom były dla nas całkowicie odpychające, ponieważ stały w sprzeczności z naszym poczuciem smaku czy estetyki, które, na co Bóg mi świadkiem, stało się i tak twarde dzięki wojnie, więc kiedykolwiek było to możliwe - unikaliśmy walki z nimi i staraliśmy się je po prostu schwytać. Ciekawostką jest, że ci żeńscy wojownicy nie nosili spodni, lecz niebieskie spódnice. Były to pierwsze spódnice odkrywające kolana, które widzieliśmy. Ciekawi fakt, że te dzielne w ataku walkirie były zupełnie inne pod ogniem artylerii ( zauważyliśmy to samo pośród Bośniaków, których w ataku cechował rodzaj zwierzęcej dzikości, pod ostrzałem artylerii zaś niektórych obejmował taki strach, że właściwie popełniali samobójstwa). Na ile zdołaliśmy się przekonać, rosyjskie kobiety-żołnierze były prawie zawsze miejskimi pracownicami, które nie mogły znaleźć pracy ( wiele z nich o korzeniach niemieckich) w swoim środowisku, lub kobietami pracującymi, których mężowie zginęli lub pozostawali w służbie wojskowej od dłuższego czasu”.'

Serbki również brały intensywny udział w wojnach przeciwko Austriakom, którzy najechali ich kraj. (...)

< Opuszczam dalszy opis dzielnych Serbek, tak samo jak Amerykanek i odważnych Francuzek, które były nawet kierowcami cięzarkówek dowożących żołnierzy do linii frontu, trafiały się tez i wśród Żuawów; pełnych zapału wojennego Angielek, które znosiły trening wojskowy bez taryfy ulgowej; wspomniany jest przykład pilotki – Belgijki; ale przejdźmy skrótem do armii niemieckiej:>


Do armii niemieckiej, tak jak i francuskiej kobiety miały zakaz wstępu, lecz znów istnieją historyczne przykłady, że zakaz ów był łamany przez panie, które przebierały się w męski strój. Przypadki tego rodzaju, które stały się znane podczas wojny światowej, budzą w nas mocne podejrzenie, że mamy do czynienia z czymś co w nowoczesnej seksuologii (w czasach dr-a magnusa hirschfelda – przyp. tłum.) nazywane jest kobietomężczyzną (mannweiber) (można też spotkać się z określeniem viragos – przyp. tłum.) lub transwestytką.

W prasie sprzymierzonych często pojawiały się notatki, że w armii niemieckiej kobiety występowały jako ochotniczki. Tak więc warszawski korespondent „ Dnia Petersburskiego” odnotował, że widział takie amazonki w pierwszych miesiącach wojny. Trafiały one jako jeńcy do szpitala w Ujazdowie. Wszystkie nosiły regularne uniformy, a z ran można było wnioskować, że uczestniczyły nie tylko w okopowych działaniach wojennych o charakterze obronnym, ale również w walkach wręcz na bagnety. Jedna z nich właściwie zmarła od takich ran zadanych bagnetem.

Prasa częstokroć odnotowywała nieudane próby przeszmuglowania się kobiet w przebraniu do wojska. Tak zatem mamy przypadek dziewczyny, lat 19, Klary B., która porzuciła dom w rezultacie kampanii w Prusach Wschodnich, a nie mogąc znaleźć zatrudnienia postanowiła wstąpić do armii. Obcięła włosy, przywdziała męski strój i dołączyła do towarzystwa mężczyzn. W jakiś sposób uniknęła badań wstępnych. Przeszłą wszystkie ćwiczenia i musztrę. Ostatecznie, gdy dalsze unikanie badań lekarskich stało sie niemożliwe - wszystko wyznała dowódcy. Bez względu na wszystkie jej prośby odmówiono jej pozwolenia na pozostanie w armii. Została odesłana do domu do Gdańska, gdzie przeszła szkolenie pielęgniarskie.

Dochodzimy do interesującego zagadnienia (tzw.) błędnej determinacji (błędnego określenia - przyp. tłum.) płci, której przykład został odnotowany w „Berliner Volkzeitung”. Na podstawie tej notatki jesteśmy skłonni myśleć, że wojenna żądza u wielu kobiet była prawdopodobnie wynikiem takiego błędnego określenia płciowego.

Na przedmieściach Berlina mieszkała dziewczyna, Erna B. (…), która kilkakrotnie składała podanie do władz z entuzjastyczną prośbą o przyjęcie do wojska. Jej pierwsza prośba wpłynęła zaraz po wybuchu wojny, kiedy miała 18 lat. Oczywiście prośbę odrzucono I poinformowano ją, ze armia niemiecka nie akceptuje kobiet w służbie. Po przekroczeniu wieku pełnoletniości zaaplikowała ponownie. Stwierdziła, że od dzieciństwa zawsze czuła się I postępowała jak chłopiec , oraz że zawsze była zainteresowana zajęciami i zawodami. Z powodu tych stwierdzeń lekarz punktu asenterunkowego , do którego składała podanie zaczął sądzić, ze jest ona przykładem błędnej determinacji płci, jednym z tych interesujących przypadków, które ostatnimi < = ówczesnymi - przyp.tłum.> czasy zaprzątały uwagę naukowców. Dlatego też Erma została skierowana do specjalisty, dr-a Magnusa Hirschfelda z zapytaniem o zdiagnozowanie i zadecydowanie czy Erma B. jest takim opisywanym wyżej przypadkiem, który nakazywałby prawną zmianę statusu płciowego. Faktem było, że badania wykazały, iż poczucie męskości młodej dziewczyny wynikało z jej życia duchowego i fizycznego, z cechami męskimi na tyle dominującymi, że można ją było traktować jako mężczyznę. Na podstawie tych wyników panna wniosła do sądu w Poczdamie o zgodę na zmianę imienia z Erma na Ernest oraz na noszenie męskiej odzieży. Wniosła także by jej podanie o przyjęcie do służby wojskowej - żeby zostało rozpatrzone w najbliższym terminie, skoro formalne przeszkody zostały usunięte. Ten przykład prowadzi nas do zapytania, czy aby znacząca liczba przypadków dawnych czasów, gdy kobiety chciały wstępować do służby wojskowej, nie okazałaby się w trakcie badań przykładami błędnej determinacji płci, której koncepcja była wcześniej nieznana.

(…) W armii austriackiej wstęp kobiet do wojska nie był utrudniony i istniało wiele przykładów, które pokazywały, że kobiety korzystały z tego przywileju. Doskonale znany przypadek stanowiła panna Marie von Fery-Bognar, która walczyła jako ochotniczka, awansowała do stopnia kaprala w 1916 r., a jej czyny cesarz Franciszek Józef nagrodził broszą ze swym imieniem. Pierwszą i jedyną kobietą, która otrzymała order Franciszka Józefa była żona dowódcy dystryktu lubelskiego porucznika von Turnau (postać mi nieznana, nie weryfikowałem stopnia ani życiorysu – przyp. tłum.) . Nie była żołnierzem ale dzięki odwadze i bohaterskiemu zachowaniu w Karpatach zatrzymała odwrót jednostki oraz dodała mu otuchy i odwagi do dalszej walki. Znaczna liczba kobiet w armii austriackiej służyła jako ochotniczki na Ukrainie. Czytamy zatem o pannie Jaremie Kuz w ochotniczym szwadronie ułańskim, której blada mała twarz przypominała wczesne portrety Napoleona.

(…)

Kobiety występowały także w Legionach Polskich, które walczyły u boku Austrii. Taką legionistką była Stanisława Ordyńska, która wyszła za mąż bardzo młodo; oświadczyła, że nie bierze pod uwagę rozłąki z mężem i poszła z nim na front. „Berliner Lokalanzeiger”szacował, że było ponad 200 kobiet w służbie Legionów Polskich armii Austro-Węgierskiej.

(…)

Istnieje wiele przykładów kobiet które dostały się do armii w taki czy inny sposób i dokonały czynów doniosłych o niemal niewiarygodnej wartości. Mniej więcej w środkowej fazie wojny aktywność kobiet-żołnierzy stała się ulubionym tematem dziennikarzy. (…) Aczkolwiek stopniowo acz konsekwentnie ludzie stawali się zmęczeni wojną , coraz mniej słyszano o kobietach, które zapłaciły za odwagę czy ryzykanctwo życiem. (…)



Zamieszczony artykuł jest tłumaczeniem tekstu w języku angielskim dostępnego się pod tym linkiem:

http://www.greatwardifferent.com/Great_War/Women_Warriors/Hirschfeld_01.htm

W polskim tekście pominąłem akapity dotyczące armii amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej a także serbskiej. Wprowadziłem własne rozbicie na akapity dla poprawienia przejrzystości tekstu. Nie jestem pewien czy dr Hirschfeld jest autorem tekstu oryginalnego, jest bowiem wspominany w tekście. Ale być może sam umieścił w nim swoje nazwisko w 3-ej osobie.

Wojciech Pasek

 


 

4.9
Oceń (18 głosów)

 

 

Kobiety-żołnierze w I wojnie światowej - opinie i komentarze

outlastoutlast
0
P.S. W 6-tym akapicie pojawił się błąd - chodzi o Olgę Krasilnikow, nie Oglę. 
Również wszystkie moje uwagi tłumacza powinny znaleźć się w nawiasach kwadratowych, ale to juz zostało jakoś samo zamienione przez system z nieznanych mi powodów.  (2012-01-23 00:00)
Jarek z BochniJarek z Bochni
0
Moja rodaczka. http://pl.wikipedia.org/wiki/Leopoldyna_Stawecka (2012-01-24 00:00)
outlastoutlast
0
P.S. Tego von Turnaua z dystryktu lubelskiego wspomnianego w tekście nie mogłem nigdzie zweryfikować, nie wiem zatem co za jeden. (2012-02-01 00:00)

skomentuj ten artykuł