Katana – kuźnia i płatnerz…kucie [2]

/ 9 komentarzy / 8 zdjęć


'...miecz jest duszą samuraja.'
( I'EYASU TOKUGAWA - shogun ok.1600 r )

Moją 'drogę miecza' KATANA rozpocznę u źródeł powstania tego wspaniałego oręża, czyli w kuźni, która na czas procesu wytwarzania, stawała się małym sanktuarium. Wejście do kuźni, podobnie jak w shintoistycznych chramach, obwieszano sznurami splecionymi z ryżowej słomy - SHIMENAWA, w które wplatano symbole czystości rytualnej - GOHEI, skrawki papieru, symbolizujące szczerość modlitwy wobec bogów, a także powstrzymujące złe duchy. Sam proces kucia miał charakter uroczysty, niemalże religijny. Przed przystąpieniem do pracy, mistrz poddawał się ceremonialnemu obmyciu. Woda miała oczyścić ie tylko ciało, ale i duszę. Następnie odziany w uroczyste szaty i ceremonialne nakrycie głowy, mistrz modlił się do KAMI o pomoc przy pracy. Praca płatnerza, cieszyła się w Japonii ogromnym poważaniem, jednocześnie kowale sami traktowali swój zawód, jako honorowe spełnienie tradycji rodzinnej, uważając, że ich przodkowie inspirowani byli przez bogów. Starali się być ludźmi bez skazy w życiu codziennym, a i w czasie pracy nie mogli (jak wierzono), żywić żadnych złych myśli, gdyż wpłynęło by to na jakość kutej głowni. Sława takich płatnerzy jak: MASAMUNE, ICHIMONI-NORIMUNE, GORO NYUDO (który założył w XIV w. szkołę SOSHU) a także sława kowala o imieniu MUNECHIKA z prowincji OKI (któremu przy pracy asystował rzekomo sam bóg INARI SANA), czy też sława trzech kowali z KIOTO: TAKACHIRA, BIZEN-KENECHIRA i SUKECHIRA, przetrwała całe wieki, aż do dnia dzisiejszego. Proces wytwarzania, czyli kucia głowni, związany był z kwestiami moralności, pozornie prozaiczne czynności miały swój rytuał. Zaproszenie przez mistrza do asysty przy kuciu, uważano za wielki zaszczyt i honor. Jednak w ostatniej fazie kucia miecza, czyli podczas hartowania klingi, do kuźni miał wstęp tylko sam mistrz i jeden jego pomocnik. Honorowane to było przez wszystkich, nawet przez cesarzy. Rody mistrzów płatnerskich, strzegły tajemnic związanych z technologią kucia, a próby wtargnięcia w centrum tego mistycznego miejsca i czasu, mogły skończyć się dla śmiałka nawet śmiercią. Do dzisiaj jest tajemnicą, w jaki sposób, bez precyzyjnych przyrządów pomiarowych, uzyskiwano tak specyficzną stal – WATETSU, o jedynej w swoim rodzaju strukturze molekularnej. Dotychczas w procesie przemysłowej produkcji, nie znaleziono metody uzyskania stali o takiej samej strukturze.
Dawna literatura Japonii podaje, że w procesie powstawania miecza, brało udział pięć elementów z których zbudowany jest świat: ziemia, metal, ogień woda i drewno. Wykuta głownia miecza, uosabia współistnienie dwóch przeciwstawnych pierwiastków, IN – żeńskiego i JO – męskiego, które według kosmologii Dalekiego Wschodu były podstawą wszelkiego bytu. IN – żeński pierwiastek, to istota żelaza, czyli czystość, łagodność i bierność. JO – męski, to istota ognia, uosabiająca żar i energię czynną, nadającą żelazu formę życia.

Kucie.

Klinga miecza KATANA łączy w sobie dwie przeciwstawne cechy. Żeby miecz mógł dobrze ciąć i był niezwykle ostry, stal musi być bardzo twarda. Żeby jednak klinga nie pękała od uderzeń, a ostrze nie szczerbiło się, stal musi być elastyczna. Obie te przeciwstawne cechy, Japońscy płatnerzy mogli pogodzić tylko solidnie opanowanym rzemiosłem, ulepszanym przez wieki. W toku licznych prób, pomyłek i sukcesów, opanowano metody różniące się w szczegółach, lecz dające te same idealne efekty. Każdy z rodów płatnerskich posiadał własny (charakterystyczny tylko dla niego) proces technologiczny. Dzisiaj, choć znany jest z grubsza, proces kucia klingi miecza, to szczegóły nadal kryje tajemnica, przekazywana tylko mistrzom, z pokolenia na pokolenie.
Proces toczenia klingi był żmudny i długotrwały. Ruda darniowa stosowana przez Japońskich kowali pochodziła ze specjalnej kopalni, znajdującej się na terenie Japonii. Istnieją też źródła mówiące o wykorzystywaniu żelaza importowanego z Rosji i Holandii, zwanego na wyspach NAMBAN-TETSU. Na wstępie rudę wytapiano w większej ilości, potem wyprażając ją powtórnie, jednakże już w niewielkich porcjach, wystarczających na odkucie jednej głowni. Dla otrzymania stali odpowiedniej twardości potrzebnej w procesie toczenia głowni stosowano różne metody przekuwania kawałka wyprażonej rudy. Czynność ta podzielona była na kilka etapów. Pierwszy etap to obróbka żelaznej bryły, by przybrała formę sześciennego bloku. Blok ten przymocowywano do żelaznego pręta forma rękojeści a odcinano go po zakończeniu procesu, gdy uzyskano potrzebną twardość stali. Drugim etapem było rozkuwanie tegoż bloku na blachę. Zabieg ten powtarzano wielokrotnie w zależności od potrzebnej twardości. Kostkę rozkuwano na blachę, następnie blachę składano ponownie w kostkę, zaklepywano i ponownie rozgrzewając kuto na blachę. Robiono tak - 5 do 6 razy dla miękkiego rdzenia, ok. 10 razy dla średnio twardego trzonu i 15 do 20 razy dla nadzwyczaj twardego ostrza. Przy 16-tu razach powtórzonych przekuć liczba warstw strukturalnych wynosiła ponad 65 tyś.
Wyodrębnione części składowe głowni miecza KATANA pod względem konstrukcyjnym, oraz rodzaju użytej stali, w technologiach w których używano więcej niż jednej twardości materiału. (Rys. 1-poz. 1)
Za każdym razem, sprasowany kawałek stali zanurzano w roztworze (o nieznanym dla nas składzie chemicznym) w celu usunięcia zanieczyszczeń. Do rozgrzania żelaza na palenisku używano węgla drzewnego z drewna sosnowego. po przygotowaniu odpowiedniej stali, kowal mógł przystąpić do toczenia klingi. Na tym etapie posługiwano się także różnymi metodami, na przykład - dwie sztabki stali o różnej zawartości węgla (czyli twardej i miękkiej) rozkuwano na paski blachy, składano je razem zaginając kilkakrotnie, ogrzewano i kuto do osiągnięcia początkowej długości. proces ten powtarzano wiele razy, aż stal otrzymała jednolitą strukturę, złożoną z wielu tysięcy warstw krystalicznych. Czasem składano trzy lub cztery kawałki stali o różnej zawartości węgla i w podobny sposób skuwano razem. Przy tym sposobie obróbki, liczba warstw strukturalnych dochodziła do kilku milionów. Stosując inną metodę, sztabkę stali o dużej zawartości węgla (twardą) przekuwano w pasek blachy i składano wzdłuż w formę rynny o przekroju przypominającym kształt litery -V-. W rynnę tę wkładano pasek blachy stali miękkiej i skuwano razem, otrzymując klingę z twardym ostrzem i elastycznie miękkim rdzeniem.
Wczesne konstrukcje oparte były na kuciu jednego rodzaju stali i wówczas nie można wyodrębnić rdzenia i płaszcza. Taka technologia zwana była MOKU. Miecz wykonany w takiej technologii nosi nazwę ICHIMAI. W tej technologii wykonywano najczęściej miecze TANTO. miecze WAKIZASHI i KATANA kute były zawsze z wielu warstw stali o różnej twardości. (Rys. 1-poz. 2)
Zależnie od sposobu i technologii toczenia głowni, uzyskiwano różną strukturę przekroju, stanowiącą o rodzaju głowni. (Rys. 1-poz. 3)
W toku wieloletnich prób, opracowano różne typy konstrukcji głowni mieczy. Płatnerze współpracując z ekspertami szermierki, dopracowywali głownie idealne pod względem materiału oraz kształtu. (Rys. 2)
Dopracowując całą głownię, kowal dobierał odpowiedni kształt jej elementów, takich jak - sztych KISSAKI, trzpień NAKAGO, tylec MUNE. Sztych - KISSAKI, posiada wiele kształtów, różne linie krzywizn i różne rodzaje hartowań w tym obszarze.
Przy wykonywaniu cięcia mieczem, najbardziej efektywną częścią głowni, jest jej trzecia część długości licząc od rękojeści. W związku z tym kształt sztychu w stosunku do długości, szerokości i grubości głowni, oraz jego długość mają ważne znaczenie. Ze względu na krzywiznę sztychu - FUKURA możemy przyjąć podział na dwa podstawowe typy – FUKURA-KAERU i FUKURA-TSUKU. (Rys. 3-poz. 1)
Z krzywizny FUKURA-TSUKU wyodrębnimy szereg typów sztychów KISSAKI najczęściej stosowanych przez płatnerzy – KO-KISSAKI, CHU-KISSAKI, O-KISSAKI, KAMASU-KISSAKI, IKUBI-KISSAKI. (Rys. 3-poz. 2)
Trzpień - NAKAGO, część miecza służąca do zamocowania rękojeści, posiadał też niebagatelne znaczenie. Jego kształt oraz kąt nachylenia w stosunku do osi głowni, dopracowywany był przez każdego mistrza indywidualnie. Trzpień NAKAGO, nigdy nie był szlifowany i polerowany. Jego kształt i płaszczyzna dopracowywana była podczas kucia. Na trzpieniu znajduje się otwór MEKUGI-ANA, służący do zamocowania rękojeści kołkiem MEKUGI. Niektóre trzpienie posiadają dwa lub więcej otworów MEKUGI-ANA, spowodowane jest to tym że, niektóre głownie były przerabiane i powodowało to przesunięcie mocowania rękojeści, więc kowal robił kolejny otwór. (Rys. 4-poz. 1)
Koniec trzpienia - NAKAGO-JIRI, technicznie nie miał większego znaczenia, chociaż rozróżniamy różne rodzaje, co pozwala na przybliżone określenie szkoły, a nawet miecznika, który odkuwał dany miecz. Oryginalne zakończenie trzpienia nosi nazwę - UBU-NAKAGO. Możemy spotkać także miecze przerabiane (często przerabiano miecze TACHI na miecze KATANA), wtedy to trzpień ulegał skróceniu, taki skrócony trzpień nosi nazwę SURIAGE-NAKAGO. (Rys. 4-poz. 2)
Biorąc pod uwagę terminologię stosowaną przy opisie szabli (miecz KATANA jak już wspominałem, w swojej formie jest szablą) przeciwstawna do ostrza krawędź, nosi nazwę tylec - MUNE. Jak w innych elementach głowni, tak i tutaj znajdziemy kilka form konstrukcyjnych. (Rys. 5-poz.1)
Niezależnie od sposobu kucia głowni, jakim posługiwał się kowal, utrzymywał swoje kowadło w idealnej czystości, dbając by żaden niepożądany odłamek stali nie wbił się w głownię i jej przez to nie osłabił. Po ukończeniu kucia, oczyszczano głownię specjalnym nożem i badano powierzchnię w celu wykrycia ewentualnych defektów. Po pozytywnej ocenie kowal wykańczał trzpień NAKAGO, nacinając na nim YASURI-ME. Jest to układ nacięć (żłobin) w różnych kierunkach i różnym układzie. Każdy miecznik robił to w swój charakterystyczny sposób. YASURI-ME funkcjonalna struktura trzpienia, zwiększająca chropowatość a tym samym tarcie okładzin rękojeści, było swoistym sposobem (rodzajem) oznakowania głowni miecza. (Rys. 5-poz. 2)
Po zakończenia całego procesu kucia, na trzpieniu głowni, po zewnętrznej stronie - OMOTE, prawidłowo noszonego miecza (strona wewnętrzna to – URA), kowal wybijał swój podpis - MEI. Zdarzały się również wybite informacje o pochodzeniu miecza i o tak zwanej próbie miecza (czyli testach głowni). Podpisy na szczególnie ważnych głowniach mieczy, były inkrustowane złotem. tego typu sygnatury są dzisiaj niezwykle rzadkie i unikatowe. (Rys. 6-poz. 1)
Istnieje teoria że płatnerz wykuwał jednocześnie trzy głownie i dopiero z tych trzech wybierał najlepszą, idealną pod każdym względem, a dwie pozostałe odrzucał. Teoria ta (moim zdaniem) jest raczej ryzykowna, ponieważ istnieją głownie bardzo dobre, jak i głownie słabszej jakości. Jest to zrozumiałe i charakterystyczne w procesach ręcznej obróbki, w której nie otrzymujemy identycznej jakości każdego produktu. Nasuwa się pytanie...co kowal robił z tymi rzekomo nie wybranymi głowniami ?, moim zdaniem na pewno nie zostały wyrzucone, bo takie słabsze głownie też były i były także dobrym i drogim produktem. Kowal pracując nad jedną głownią, dopracowywał ją w każdym detalu i gdy przy oczyszczaniu gotowej klingi, odkrył błąd, lub skazę materiałową, niemożliwą do usunięcia w procesie szlifowania, a mająca znaczenie dla jakości miecza, taka głownia nie zobaczyła światła dziennego, po prostu została zniszczona. Głownie mieczy KATANA, jak wskazują na to technologie procesu odkuwania, wykonane są z damastu skuwanego, przez co otrzymywały charakterystyczne linie połączenia stali twardej z miękką. Wzory damastu - HADA, uwidaczniały się na płazach głowni po jej wypolerowaniu. Znawcy Japońskiej broni białej 'smakując' piękno miecza, dużo czasu poświęcają tym liniom, kontemplując ich wzór. (Rys.6-poz. 2)

Całe piękno miecza KATANA zawarte jest przede wszystkim w jego głowni, w jej charakterystycznie lekko wygiętej linii, w strukturze stali, oraz w konstrukcji płazów i ostrza. (Rys. 7)

Bibliografia
1. Japonia – Nippon. Michał Derenicz Warszawa 1977
2. Mitologia Japonii. Jolanta Tubielewicz Warszawa 1986
3. Das Schwert des Samurai. Lydia Icke-Schwalbe Berlin 1990
4. Zen in der Kunst das Schwert zu führen. Reinhard Kammer München 1996
5. Etyka Rycerska Japonii. Józef Jakóbkiewicz Warszawa 1936
6. Geschichte der Waffe. Courtland Canby Switzerland 1963
7. Słownik uzbrojenia historycznego. M. Gradowski Z. Żygowski Jun. Warszawa 1998
8. 1000 słów o broni białej i uzbrojeniu ochronnym. Wł. Kwaśniewicz Warszawa 1981
9. Sztuka Japońska w zbiorach Polskich. Zofia Alberowa Warszawa 1988
10. Dawna Kultura Japonii. Natalia Jofan Warszawa 1977
11. Broń Wschodnia. Zdzisław Żygulski Jun. Warszawa 1986

 


 

4.8
Oceń (5 głosów)

 

 

Katana – kuźnia i płatnerz…kucie [2] - opinie i komentarze

pedropedro
0
Fajny artykuł tylko cały proces kucia był długotrwały , aby zrobić dobre ostrze bo japonia ma bardzo słabe złoza rudy żelaza ( z minimalna iloscią manganu , chromu ) takze kowal musiał sie tego napracować (kilkakrotnie naweglać i odpuszczać ) bodajże w XVII w jakis japoński szogun załozył sie z kapitanem portugalskiego okrętu o walke. Do stracia staneli samurajowie z cudownymi mieczami oraz zwykli marynarze uzbrojeni w rapiery i kordelasy efekt starcia był oszałamiajacy po 5 min kitajce mieli połamane miecze . :) (2013-04-23 00:00)
shi-goshi-go
0
@pedro...ciekawe i zaskakujące to o czym piszesz "...Do stracia staneli samurajowie z cudownymi mieczami oraz zwykli marynarze uzbrojeni w rapiery i kordelasy efekt starcia był oszałamiajacy po 5 min kitajce mieli połamane miecze ." W swojej literaturze jeszcze nie natrafiłem na taką wzmiankę. Czy mógłbyś mi podpowiedzieć, gdzie to mogę znaleźć.? To chyba trochę zrewolucjonizuje moje (i nie tylko) pojęcie o technologii, a co za tym idzie, o jakości mieczy japońskich. (2013-04-23 00:00)
pedropedro
0
Znajdę to info o tym pojedynku to ci podam . W Japonii nie było żadnej super technologii , po prostu mieli kiepską rudę żelaza z minimalną ilością pierwistków śladowych i bardzo zanieczyszczoną dlatego było potrzebne wielokrotne przekuwanie ale i tak miecze samurajskie były bardzo kruche (brak spręzystości ) (2013-04-23 00:00)
shi-goshi-go
0
Tak myślę, że to pojmowanie technologii japońskiego kucia jako "super" mogło wziąć początek od długotrwałego i mozolnego przekuwania słabej rudy. Skoro mieli tak słabą rudę, to musieli coś przedsięwziąć (przez lata) aby coś wykuć. Coś co może służyć w walce. Biorąc pod uwagę sposoby i zasady prowadzenia pojedynków i całą sztukę władania mieczem. Która (upraszczając) sprowadza się do minimalnej ilości bezpośrednich zwarć kling, to miało by to sens. Twarda klinga daje się idealnie wyostrzyć, ale jest wrażliwa na uderzenia. Zresztą ten sam problem miały szable damasceńskie. Będąc bardzo twardymi, praktycznie nie nadawały się do walki. (2013-04-23 00:00)
pedropedro
0
Japońska ruda miała dużą zawartość siarki i fosforu dlatego żeby to zbić trzeba było kilkakrotnie przekuwać i odpuszczać a że z tego zrobili rytuał -to taka ich natura :) oni nawet herbaty normalnie nie piją :) Dla mnie osobiście od wieków najlepszą szablą była szabla polska pod wzgledem materiału z jakiego została wykuta jak i możliwości walki (2013-04-23 00:00)
shi-goshi-go
0
...tak masz rację Japończycy z wszystkiego potrafią zrobić rytuał. Przy tym odkuwaniu (takiej) rudy, to długie lata musieli poświęcić i praktykować, żeby im coś wyszło. Nadmieniłeś szable polskie. Też uważam, że wyprzedzały inne produkty (powiedzmy) zachodniego kręgu kultury technologicznej. Poszedłbym nawet dalej. Polski miecz ze stali dziwerowej wyprzedzał słynące (w epoce) miecze angielskie....ale to inna historia. (2013-04-23 00:00)
MozetsMozets
0
Czytałem kiedyś opracowanie 2 polskich znawców szabli ( i mistrzów fechtunku - ojca i syna ) . Z powodu sklerozy nie mogę podać nazwisk. Mówili o szablach, ( w tym polskich - kutych chyba na wschodzie ówczesnej Polski) które dawały się wygiąć ( w celu sprawdzenia) od końca głowni do rękojeści. I szabla wracała z powrotem do kształtu przed zgięciem. Inne popularne powiedzenia ( chyba o "sanguszówce") mówiły o obcinaniu szablą ćwieków żelaznych - bez wyszczerbienia na klindze. ( Chyba były miękkie). Ile w tym prawdy ile dumy rzemieślniczej? (2013-05-04 00:00)
shi-goshi-go
0
Jeżeli się nie mylę, ojciec i syn, to Panowie Żygulscy. Nie znam innych fachowców od białej broni, z tak fantastyczną wiedzą. W dużej mierze to od Ich opracowań zacząłem „randkę” z białą bronią. Polecam również pozycje Panów Nadolskiego i Kwaśniewicza. Co do opisanego (przez Ciebie) „testu”, to muszę poszperać u Żygulskich. Mam ich (prawie) wszystkie opracowania. Moim zdaniem, to taki „test” bliższy jest chińskim szablom – TAO – niż naszym, „Batorówkom”, „Kościuszkówkom”, czy nawet wschodnim „Ordynkom”. Co do obcinania ćwieków żelaznych, to jak najbardziej. Szable mogły to robić bez uszczerbku dla głowni. Jeżeli się nie mylę, to jeden z testów dla szabli ułańskiej wz. 34, przewidywał przecinanie drutu o określonej grubości, na podkładzie ołowianym. (2013-05-09 00:00)
shi-goshi-go
0
@.pedro. Wiem że czas jest cenny (dla wszystkich), jednakowoż proszę o namiary na Twoją informację o tym pojedynku. Nie daje mi to spokoju, Twój wpis popchnął mnie do głębszego przewertowania historii Japonii. W żaden sposób nie udało mi się dotrzeć do takiej notatki. To co mogę stwierdzić (na dzień dzisiejszy), to historia z tym pojedynkiem, to raczej mit. Na czym to opieram – Po pierwsze - Portugalczycy „odkryli” Japonię w 1542 r. (wiek XVI). W czasie gdy Toyotomi Hideyoshi (siogun) jednoczył Japonię. Oczywiście wykorzystał (między innymi) broń palną którą przywieźli Portugalczycy. Z pomocą „południowych książąt” (którzy przyjęli chrześcijaństwo), uderzył na Koreę (której z pomocą przyszły Chiny). W trakcie trwania inwazji Toyotomi zmarł. Po władzę w roku 1600 (XVII wiek) sięgnął I’Eyasu TOKUGAWA, i z pomocą „północnych książąt” przejął władzę w Japonii w imieniu rodu TOKUGAWÓW na ok. 250 lat. Nie prowadził on żadnych kontaktów z Portugalczykami, którzy stanęli po stronie rewolucji, przeciwko niemu wciągając w to schrystianizowane południe. TOKUGAWOWIE tłumiąc rewolucję, wycięli w pień buntowników, wypędzili Portugalczyków i w roku 1623 wprowadzono edykt zabraniający kontaktów z cudzoziemcami i zabraniający budowy dużych okrętów umożliwiających dalekie podróże (pod karą śmierci). Izolacja ta trwała do roku 1853. Tak że w Twoim wpisie wiek XVII odpada. Po drugie- „…jakiś japoński siogun” – w czasie trwania BAKUFU, czyli realnych rządów siogunatu, siogun jako najwyższa głowa państwa, nie brał udziału w żadnych kontaktach z obcokrajowcami, uznając ich za barbarzyńców. W jego imieniu, występowali pomniejsi DAYMYO. W tym wpisie, ten fragment też odpada. Po trzecie – Rodzaj technik fechtunku, opracowany przez lata, dla tego typu broni jakim był miecz KATANA, przewidywał minimalną ilość „kontaktów” głowni walczących. Ponadto szkoły (sposoby) walki zachodu (Portugalczyków) i Japońska, różniły się tak ogromnie, że w żaden sposób nie można by było przeprowadzić honorowego pojedynku, bez trupów. Doktryna miecza BUSHI, nie przewidywała takich rozstrzygnięć. Po dobyciu miecza (w pojedynku) jeden przeciwnik ginął. Wystarczy wspomnieć Musashi Miyamoto (dla laików, taki „dyżurny przykład”). Japończycy nie „zabawiali” się mieczami. Do tego (dla treningów i szkolnych pojedynków) służyły im BOKENY. Jest jeszcze jedna kwestia, a mianowicie – jak zachowywały się głownie mieczy podczas (prawie 1000-letnich) wojen domowych w Japonii. Na pobojowisku miel byś my złomowisko głowni, a do tego brak artefaktów w muzeach (i prywatnych kolekcjach) z tego okresu, czyli bez mała całej historii Japonii. Ten fragment Twojego wpisu, w ogóle o jakimś pojedynku, też nijak się ma do faktów. Wybacz mi, ale ten wątek w twoim wpisie muszę uznać za bzdurę, prawdopodobnie powtarzaną „ku pokrzepieniu serc”, że i my nie gorsi. Być może zachowuję się jak „niewierny Tomasz” – nie zobaczę, nie uwierzę. Co do jakości rudy, to jak najbardziej. Ruda darniowa wymagała długiego i żmudnego procesu, aby z niej coś „wycisnąć”. I w zasadzie to udało się kowalom japońskim osiągnąć. Jeszcze w kwestii formalnej – „kitajce” to (raczej obraźliwie) Chińczycy. Sam osobiście nie lubię jak mnie nazywają „polaczkiem”. No ale to już kwestia dobrych obyczajów (o kulturze nie wspomnę). (2013-05-19 00:00)

skomentuj ten artykuł