KAPRAL BAONU KOP

/ 10 komentarzy / 13 zdjęć


KAPRAL BAONU KOP „DAWIDGRÓDEK”  w ubiorze  służbowym zwykłym i ubiorze patrolowym specjalnym.

Okolice strażnicy „Jezioro” , patrol bagienno - szuwarowy, późna wiosna 1932 roku.   

 Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami sformalizowano w roku 1921 traktatem ryskim granicę Polski z Ukraińską SRS i  Białoruską SRS. W  1922 roku formalnie powstał nowy twór państwowy jakim był ZSRS. Była to granica nie tylko w sensie linii wytyczającej przynależność państwową rozległych terenów na kresach wschodnich ale również granica pomiędzy państwami o całkowicie odmiennym porządku politycznym, ekonomicznym, społecznym i mentalnym. Dlatego granica ta od  samego początku jej istnienia wymagała ze strony polskiej najwyższego starania w chronieniu jej. Z początku zadanie to spełniał wojskowy Kordon Graniczny, z chwilą przechodzenia WP na stopę pokojową i wycofywania wojska ze wschodnich rubieży kraju zadanie przejęły podlegające Ministerstwu Skarbu i Ministerstwu Spraw Wewnętrznych  Bataliony Celne a od połowy roku 1922 na krótko Straż Graniczna, od 1923 Policja Państwowa.

 Katastrofalna sytuacja ekonomiczna w sowietach oraz mimo przegranej wojny z Polską nadal ekspansywne sowieckie plany eksportu rewolucji bolszewickiej na zachód, usiłowania traktowania przez sowiety ustalonej traktatem ryskim granicy jako tymczasowej sprzyjały istnieniu po wschodniej stronie granicy zbrojnych band rabunkowych z pierwszego powodu  jak i oddziałów dywersyjnych z drugiego powodu przy jednoczesnym usiłowaniu prowadzenia na kresach wywrotowej agitacji komunistycznej, nakładało się tu także istnienie we wczesnych latach 20-tych ” białych” oddziałów partyzanckich. Działalność wymienionych band i oddziałów dywersyjnych skutkowała naruszeniami granicy państwa, przestępstwami granicznymi, bardzo poważnie destabilizowała życie na wschodnich kresach Rzeczpospolitej. Dochodziło do zbrojnych napaści nie tylko na funkcjonariuszy strzegących granicy ale nawet na powiatowe miasta. Rekordowy pod względem liczby napadów bandyckich zza wschodniej granicy był rok 1924, wtedy to także banda zatrzymała pociąg wiozący  wojewodę poleskiego Stanisława Dowmnarowiczai towarzyszących mu  Senatora RP Bolesława Wysłoucha i biskupa Zygmunta Łozińskiego. Ówczesny system ochrony granicy oparty na siłach Policji Państwowej, gdzie ochronie w głąb terytorium Polski podlegał pas zaledwie 2km nie spełniał oczekiwań w kwestiach najbardziej zasadniczych, dlatego w celu zaprowadzenia porządku w pasie nadgranicznym i w celu właściwej ochrony granicy państwa rozkazem M.S.Wojsk z dnia 12 września 1924 roku powołany został do istnienia Korpus Ochrony Pogranicza ( dwa popularne skróty określające formację: KOP / K.O.P. ), stanowił on tym samym część Wojska Polskiego. Charakter ochrony wschodniej granicy państwa miał być tym samym ściśle wojskowy. KOP podlegać miał dwóm ministerstwom – z czego w pierwszym rzędzie Ministerstwu Spraw Wojskowych oraz Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Faktyczny proces obsadzania granicy wschodniej Rzeczpospolitej przez KOP odbywał się stopniowo i wiązał się z formowaniem dowództwa i oddziałów KOP. Okres ten przypadający na lata 1924-1926 stanowi etap tworzenia formacji. Jako pierwsze z początkiem 1925 roku zostały obsadzone przez KOP najbardziej doświadczone przestępstwami granicznymi i procederami bandyckimi odcinki granicy na terenach województw  nowogródzkiego i poleskiego . Ostatnie graniczne posterunki Policji Państwowej zostały zluzowane przez KOP w roku 1926. Od pierwszych chwil istnienia KOP okazał się formacją silną i skuteczną. Jednostki KOP były ugrupowane w trzech rzutach, z czego pierwszy stanowiły strażnice z zadaniem bezpośredniej ochrony granic, drugi rzut stanowiły odwody kompanijne, terenem działania była linia graniczna oraz określony odcinek strefy nadgranicznej, trzeci rzut stanowiły odwody batalionowe znajdujące się w m.p. dowództwa baonów KOP, utworzono także odwody brygad. Obok formacji piechoty KOP istniały szwadrony kawalerii KOP. Rozwijano służbę wywiadu wojskowego KOP. Pas przygraniczny był chroniony na głębokość 30 km. Okres 1927-1931 przyniósł etap rozwoju liczebnego formacji oraz wzrostu jej siły, gdzie rozbudowywano także szkolnictwo KOP przygotowujące kadrę fachową korpusu – po roku 1929 w składzie brygad KOP pojawiają się pułki piechoty KOP, bataliony graniczne mają 3-4 kompanie a od 1931 w każdym baonie jest kompania ckm w miejsce uprzednich plutonów ckm, w odwodzie służbę pełnią bataliony odwodowe KOP, w każdej brygadzie KOP służy od 1 do 2 szwadronów kawalerii , w każdej brygadzie jest pluton pionierów następnie powstaje kompania saperów KOP, wzrasta liczba komórek wywiadowczych, które obok rozpoznania przygranicznego państw sąsiednich prowadzić zaczynają działania kontrwywiadowcze… od 1929 roku reorganizacja KOP dotyczy także nazw jednostek. Do tej pory Brygady i Półbrygady Ochrony Pogranicza, baony graniczne  ( jak je zrazu określano)  były przede wszystkim numerowane. Po 1929 roku zasadą natomiast było przejmowanie przez wszystkie jednostki KOP nazw miejscowości, będących ich miejscem stacjonowania a w przypadku brygad , nazw geograficznych obszaru, na którym stacjonowały. I tak np. na obszarze Polesia 5 Brygada Ochrony Pogranicza  stała się znaną Brygadą KOP „Polesie” a w jej skład wchodziły : 2 Baon KOP „Bereźne”, 15 Baon KOP „Ludwikowo”, 16 Baon KOP „Sienkiewicze”, 17 Baon KOP „Dawidgródek”, 18 Baon KOP „Rokitno”, dalej z uwagi na specyfikę terenową Polesia brygada miała najwięcej bo aż 4 szwadrony kawalerii oraz ośrodek wyszkolenia pionierów. Dwie samodzielne placówki wywiadowcze KOP „ Łachwa” i „Rokitno”, pluton żandarmerii przy brygadzie. Po 1931 roku numerowanie baonów i szwadronów zniesiono.

Specyficzne warunki terenowe Polesia pełne rozległych odludnych i trudno dostępnych obszarów podmokłych i bagiennych na tamtejszym pograniczu wymagały stosowania rzadko obserwowanych na innych obszarach kraju technik patrolowych. Typowo poleską i unikalną formą patrolu był tzw „patrol bagienno- szuwarowy” gdzie żołnierze KOP poruszali się w grząskim i pokrytym sitowiem terenie używając (poza drogami i budowanymi z drewna kładkami) także specjalnych wysokich butów gumowych. Buty gumowe w okresie ustępujących roztopów były wprost nieodzowne nawet w najbliższym otoczeniu strażnic a w okresie wylęgu i aktywności niezwykle licznych i dokuczliwych komarów interesującym elementem wyposażenia żołnierzy KOP były siatki ochronne nakładane na czapkę i twarz przypominające maski pszczelarskie, chroniące przed dokuczliwymi insektami.

  Początek lat trzydziestych na wschodnim pograniczu był dzięki obecności KOP nieporównywalnie spokojniejszy niż miało to miejsce w pierwszej połowie lat 20-tych. Patrole i zasadzki KOP zwalczały próby naruszenia granicy wynikające ze szpiegostwa, planów i prób prowadzenia komunistycznej agitacji w obszarze przygranicznym, wreszcie procederów przestępczych w tym przemytu a także bimbrownictwa. Z uwagi na ogromną klęskę głodu w sowieckiej Ukrainie na początku lat 30-tych notowano szereg naruszeń granicy przez uciekinierów z „sowieckiego raju”, Wygłodniali i zdesperowani ludzie uciekali do Rumunii i do Polski. Osoby te nierzadko polskiego pochodzenia  znajdowały pomoc (  na ziemiach należacych przed rozbiorami do I RP , położnych na wschód od graniczy polsko sowieckiej żyło po 1921 roku niemal 1 milion Polaków ). Zatrzymywano także uciekinierów z Polski do sowietów – komunistów lub ofiary naiwnych wyobrażeń o dobrobycie i swobodzie panujących w sowietach. Do bezprecedensowej sytuacji opisywanej na łamach „Żołnierza Polskiego” doszło w 1934 roku na odcinku Brygady KOP „Polesie” kiedy to podoficer KOP, dowódca patrolu z narażeniem życia wykorzystując teren i zaskoczenie obezwładnił i uprowadził z pasa granicznego próbującego przedostać się do Polski osłanianego przez pograniczników sowieckich agenta OGPU  - sowieckiej służby specjalnej zajmującej się wówczas miedzy innymi wywiadem i kontrwywiadem wojskowym.

Korpus Ochrony Pogranicza niemal od swego zarania cieszył się ogromną estymą w społeczeństwie polskim będąc gwarantem ładu spokoju na wschodnich kresach Rzeczpospolitej, a służba w wojskowa w tej formacji przez żołnierzy KOP odbierana była jako zaszczyt, i często wspominana po zakończeniu służby jako znakomita przygoda młodości.

 

Widoczny w galerii  zdjęć kapral służący w kompanii granicznej Baonu KOP „Dawidgródek” ukazany jest w ubiorze służbowym zwykłym, typowym dla podoficerów młodszych KOP w pierwszej połowie lat 30 tych pełniących służbę w strażnicach KOP oraz w jest w specjalnym ubiorze patrolowym przeznaczonym do służby granicznej na terenach bagienno-szuwarowych, w które obfituje Polesie. Korpus Ochrony Pogranicza nosił typowe umundurowanie Wojska Polskiego, wyróżniał się na tle pozostałych formacji WP nakryciem głowy, barwami korpusu noszonymi na kołnierzach mundurów i płaszczy, piesze formacje KOP wyróżniały się ponadto typem noszonego obuwia. Charakter służby granicznej sprawiał iż w KOP istniała osobna kategoria ubioru wojskowego nazywanego „patrolowym”.

Nakryciem głowy podoficera ukazanego w galerii jest czapka dla szeregowych KOP popularnie określana ówcześnie „kopówką”. Czapka okrągła, denko i bryty z sukna ochronnej barwy khaki, otok sukienny granatowy. Pomiędzy brytami a denkiem i otokiem wypustka barwy szmaragdowo zielonej. Dość duży, charakterystyczny daszek barwy czarnej żołnierze KOP wszystkich stopni nosili okuty. Podpinka lakierowana czarna mocowana do otoku dwoma małymi guzikami czapkowymi. Na służbie w tym na patrolach podpinka noszona pod brodą. Na przedzie czapki wojskowy orzełek wz. 19 metalowy oksydowany na stare srebro. Poniżej orzełka oznaczenie stopnia kaprala haftowane bajorkiem srebrnym na podkładce z sukna karmazynowego. Czapki te zostały formalnie wprowadzone w roku 1924 z przeznaczeniem dla organizowanego wówczas KOP i stały się w kolejnych latach stałym elementem espirit de corps formacji z upodobaniem noszonym przez KOP-istów do każdego typu ubioru wojskowego o każdej porze roku. Szeregowcy na przełomie lat 20 i 30-tych często nosili czapki miękkie, pozbawione usztywnienia, kadra  zawodowa zaś, której przedstawicielem jest widoczny na fotografiach kapral służby stałej ( zawodowy) preferowała noszenie czapek o denku usztywnionym. W skład ubioru służbowego podoficera wchodzi sukienny mundur żołnierski wz. 19/27 barwy ochronnej, odcinany w pasie, zapiany na 5 cynkowych guzików mundurowych. Kieszenie wpuszczane zapinane klapkami po bokach na dole kurtki. Kołnierz stojąco wykładany, na nim widoczne sukienne łapki KOP barwy granatowej z wypustką szmaragdowo zieloną wprowadzone od początku istnienia formacji. Na uwagę zasługuje bardzo interesujący i efektowny haftowany srebrnym bajorkiem wężyk o rysunku krenelażowym noszony w WP przez szeregowych, w tym przez podoficerów zawodowych od końca lat 20 tych po początek lat 30 tych. Wzór tego wężyka nie jest opisany żadnym ze znanych rozkazów, jednak na fotografiach archiwalnych z podanego okresu jest łatwo w wojsku zauważalny. Na naramiennikach kurtki oznaczenie stopnia kaprala. Po zniesieniu numeracji baonów KOP po roku 1931 podoficer nie nosi na naramiennikach numerów formacji. Spodnie sukienne typu kawaleryjskiego stanowią typowy element umundurowania noszonego w KOP . Obuwiem kaprala typowym dla całego KOP są czernione kawaleryjskiego typu wysokie buty juchtowe bardzo cenione podczas służby na pograniczu. Ubioru służbowego dopełnia ekwipunek, na który składa się pas główny wz 31 z parą ładownic typu polskiego. Na żabce widoczna pochwa bagnetu. Uzbrojenie stanowi 7,92 mm karabinek wz 98 Mauser polskiej produkcji. Bagnet wz 27 podczas patroli noszono nałożony na broń.

Ubiór patrolowy w stosunku do ubioru służbowego często był wzbogacony o dodatkowe elementy ekwipunku lub wyposażenia specjalnego niezbędnego w czasie patroli i zasadzek. Podoficer przygotowany do patrolu bagienno szuwarowego jest wyposażony w sięgające wysoko powyżej kolan buty gumowe. Przez ramię zrolowany płaszcz sukienny zabierany na patrole i zasadzki niezmiernie przydatny w okresie chłodnych jeszcze nocy wiosennych oraz mglistych i wilgotnych poranków na poleskich bagnach.

Pozował: Jacek Stepnowski

Tekst i zdjęcia: Artur Szczepaniak

 


 

5
Oceń (4 głosów)

 

 

KAPRAL BAONU KOP - opinie i komentarze

Stary KojotStary Kojot
0
Duża piątka za te wodery, mówiąc z wędkarska... (2017-06-13 22:05)
ArturSzArturSz
0
Dziękujemy za piątkę :-) A służba KOP-u na granicy istotnie mała w emocjonalnej warstwie coś z "wędkarstwa" czy nawet "myślistwa, bywało - z polowaniem na grubego zwierza". (2017-06-14 11:52)
Dariusz PDariusz P
0
U Polski bram - Marsz żołnierski Korpusu Ochrony Pogranicza - K.O.P. U Polski bram straż trzymać mam, czuwać nad całą ojców mych ziemicą. Dziś patrol tu, zasadzka tam, upał czy mróz, czy wicher siecze lico. Czy dzień, czy mrok, wytężam wzrok, na pograniczne patrząc wkrąg zagony. Chwyta ma dłoń na wroga broń, gdy zamajaczy wróg gdzieś przyczajony. Przysiągłem bronić polskich granic, więc precz zamiary wraże złe. Ojczyzny mej nie zdradzę za nic, wszak jestem żołnierz Ka-O-Pe. I gdyby szpieg czekał choć wiek, to nie przekroczy z żadnych stron granicy. Znam każdy ślad, gdzie pełza gad, najpewniej trudzi się tu po prożnicy. Choć resztką sił będę się bił, nawet gdy zbój mi bagnet w piersi wtłoczy. A tłumiąc ból, śliną mych kul plunę mu w łeb lub w krwią nabiegłe oczy. Przysiągłem bronić polskich granic, więc precz zamiary wraże złe. Ojczyzny mej nie zdradzę za nic, wszak jestem żołnierz Ka-O-Pe. I zawsze wróg zwali się z nóg, gdy zechce w ducha mego wtargnąć moce. Nie da sie zgnieść, honor mój, cześć, i żadna siła czci tej nie zgruchoce. Dzisiaj wiem więc, że żywych serc nikt nam nie wydrze, nikt nam nie zabierze. Nie wtargnie wróg przez Polski próg, bo go żołnierskich piersi łańcuch strzeże. Przysiągłem bronić polskich granic, więc precz zamiary wraże złe. Ojczyzny mej nie zdradzę za nic, wszak jestem żołnierz Ka-O-Pe. A tutaj z melodią: https://youtu.be/GOwkCXpLMkQ (2017-06-14 15:59)
al-Muellal-Muell
0
Jak zawsze świetnie zrobiona sylwetka, zdjęcia i tekst. 5/5 oczywiście Ja tylko z jedną uwagą: ZSRS. Ja wiem, że tak piszą obecnie poważni historycy, ale nie istnieje żaden dobry powód dla którego zamiast polskiego słowa o długiej tradycji - "radziecki" - używać wyjątkowo paskudnie brzmiącego rusycyzmu. (2017-06-20 09:59)
ArturSzArturSz
0
Dziękuję za komentarz . Wyjaśniam, że ZSRS lub ZSSR to skróty historyczne używane oficjalnie w II RP. W tym w czasopismach wojskowych z międzywojnia - np "Żołnierz Polski", z którego czerpałem materiały do artykułu ( stała rubryka "Zycie i służba KOP". Tak się mówiło i tak się pisało. Użyłem wiec skrótu ZSRS świadomie. Należę także do zwolenników używania i współcześnie w języku polskim określenia "sowiecki". Ma ono w moim przekonaniu umocowanie starsze oraz kulturowo i emocjonalnie o głębszym znaczeniu w naszej rodzimej tradycji niż nowsze od niego słowo"radziecki". (2017-06-20 18:31)
al-Muellal-Muell
0
OK, takie uzasadnienie przyjmuję. Tylko że słowo "radziecki" (przymiotnik od słowa "rada") jest starsze i ma de facto kilkusetletnią tradycję. Nie jestem pewien do końca dlaczego w 2 RP słowo to nie było używane w odniesieniu RSFRR a później ZSRR - czy słowo było wówczas zapomniane poza uniwersytetami czy po prostu ulegliśmy modzie z zachodu, która wzięła się z ignorancji (w przypadku np. Niemców) czy braku odpowiedniego słowa (jak w przypadku Wielkiej Brytanii). "Sowiecki" to rusycyzm i to jeden z ciężej strawnych ze względu na brzmienie i powstało z niego kilka dalszych koszmarków jak słowo "Sowieta" na określenie obywatela ZSRR (Słowo "Sowiety"jako nazwa potoczna państwa ma chociaż jakieś uzasadnienie). (2017-06-20 21:52)
ArturSzArturSz
0
Uzasadnienie powszechnego u nas używania określeń"sowiecki" czy "bolszewicki" jest łatwo wyczuwalne intuicyjnie. W XIX wieku aż do I wojny światowej był z kolei "Moskal", "Moskale"... i nagle ta grupa określeń przestała funkcjonować jako zastrzeżona dla bytu państwowego, który przeminął. Nastąpiła zmiana, nowość, inne oblicze, z którym przodkowie nasi się zderzać musieli. "Radziecki" niesie ze sobą ładunek co najwyżej neutralny, obojętny. A często tak się nie dawało i nie daje - będąc zaangażowanym. Język jest żywy, jedno słowo musi trafnie wyrazić całą paletę znaczeń, uczuć, stosunku do rzeczy osobistego czy gromadnego. I chyba tu powodu trzeba szukać. (2017-06-20 22:57)
al-Muellal-Muell
0
Słowo "bolszewik" to inna historia. To również rusycyzm, ale taki, który trudno by było przetłumaczyć - można by utworzyć "większościowiec", ale to spłyca nieco znaczenie (zwłaszcza jeżeli wiemy na czym polegała różnica, z której wypłynęły nazwy "bolszewik" i "mieńszewik" oraz jak później przedstawiała to oficjalna propaganda). Poza tym to słowo odnosi się raczej do grupy politycznej, a tu całkiem naturalne jest wykorzystanie słów obcych. Również użycie określenia "Wojna polsko-bolszewicka" ma więcej sensu niż np. wojna polsko-rosyjska czy wojna polsko-radziecka, ponieważ zdecydowanie bardziej konkretnie definiuje strony tego konfliktu w ówczesnej sytuacji na wschodzie. Po trzecie wreszcie - "bolszewik", "bolszewicki", w przeciwieństwie do "sowiecki" nie brzmią jak jak zgrzytanie zębów i są po prostu strawniejsze dla polskiego ucha. Ale to akurat kwestia bardzo subiektywna. Co do kwestii "radziecki" czy "sowiecki" - dodam pod rozwagę tylko jeden jeszcze fakt. Otóż obecnie na Ukrainie oficjalna ideologia jest mocno antyradziecka i jeśli spojrzymy na Ukrainę w okresie stalinowskim (a przynajmniej do końca wojny) to nie ma się co dziwić, że wielu mieszkańców tego kraju ma nastawienie negatywne do ZSRR. A mimo to w języku ukraińskim używa się tego samego słowa, którego używano w czasach ZSRR - "radianskyj". Dlaczego? Bo po ukraińsku jest "rada" a nie "sowiet" i zaśmiecanie języka rusycyzmem "bo cały świat tak robi" podczas gdy mamy własne słowo jest złym pomysłem. Poza tym - trudno mówić o negatywnym wydźwięku słowa "sowiecki" w Polsce, skoro przed wojną nawet KPP go używała. (2017-06-21 06:43)
ArturSzArturSz
0
Oba określenia "sowiecki" i "radziecki" będą długo funkcjonować tak w rozmowach Polaków jak i w polskiej publicystyce. Będzie się tu krzyżować preferencją stosowania słowa rodzimego pochodzenia w warstwie językowej z jednej strony z preferencją precyzyjniejszego wyrażenia emocji i przedkładaniem mimo wszystko tradycyjnego przekazu emocjonalnego kryjącego się w słowach. Tu intersującymi mogą też być losy preferowanych określeń " sowiecki" i "radziecki" tak w latach II wojny światowej jaki w latach powojennych, co nie jest bez wpływu na dzisiejszą dwoistość określeń, o której rozmawiamy. Obiektywizmu nie należy przeceniać a subiektywizmu nie należy się wstydzić ani unikać go gdyż lepiej określa on człowieka lub grupę społeczną, czy wspólnotę, czy naród i przyczynia się do ubogacenia - choćby wiedzy, czego w naszej rozmowie zwyczajnie doświadczam :-) "Sowiecki" czy "radziecki" , "kampania wrześniowa" czy "wojna obronna Polski" :-) Oba określenia funkcjonują i maja tak swoich zwolenników jak i przeciwników. I tak będzie. (2017-06-21 12:01)
MozetsMozets
0
Moj ojciec służył w KOP Czortków tuż przed wybuchem IIWW. Dariusz P przytoczył hymn KOP. Teraz sobie przypominam jak ojcieć jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku pośpiewywał sobie tę melodię. A szczególnie dobrze pamiętam piosenkę jakiej uczył ich kapral i śpiewali ją często w marszu. Połowa żołnierzy plutonu śpiewała ją gwarą wiejską i stąd zapamiętałem tę wersję. Może dlatego, że nawet dzisiaj lubię sobie pochichotać. Wesołek ze mnie mimo, że Św. Piotr już kluczami dzwoni. Pioseneczka była prosta i mogłaby dzisiaj stanowic przyśpiewkę jaką na wzór amerykańskich zołnierzy spiewa się w biegu czy marszu. A więc podaję: Mądry żołnierz ło - ho - ho Zdolny ło-ho-ho Mo ksiunżecke PKO - PKO. (2017-08-13 17:39)

skomentuj ten artykuł