Italiani brava gente...? Mity o Wlochach w Afryce

/ 1 komentarzy / 4 zdjęć


Od kilku lat z kolegami zajmujemy się odtwarzaniem włoskiej armii z okresu drugiej wojny światowej. Za każdym razem spotykamy się z pytaniem: dlaczego, akurat Włosi? Nie koniec jednak na tym, bo zwykle towarzyszy temu zdziwienie, odnośnie tego, że no jak można odtwarzać armię włoską, skoro włoscy żołnierze to albo nie chcieli albo nie potrafili walczyć i najchętniej to się poddawali. I oczywiście w walce wyręczał ich Rommel na czele dzielnych żołnierzy niemieckich. Podejrzewa, że większość z tu obecnych ma tyle wiedzy o armii włoskiej ile jest zawarte w polskich komediach. To z pewnością i wina niedostatku polskiej literatury i pokłosie brytyjskiej i niemieckiej propagandy, tak z okresu II wojny, jak i okresu późniejszego. Na dziś jedynym dostępnym miejscem, gdzie można nadrobić swoje braki w omawianym zakresie jest portal Wojna Mussoliniego. Polecam, a na zachętę kilka fragmentów odnośnie postawy włoskiego żołnierza na froncie afrykańskim.
...
Dwa cytaty z „Wojen Mussoliniego” Josepha, oba o pierwszym starciu Operacji „Compass”, tzw. bitwie o Nibeiwę. W pierwszym Joseph przywołuje zapis historyka Rexa Trye z Nowej Zelandii. Włoscy żołnierze „byli przerażeni tym, że ich broń nie wyrządziła krzywdy wrogim pojazdom pancernym, ale mimo to walczyli na śmierć i życie”. W drugim wypowiada się sierżant Robert Donovan z 16. baterii 2/2 pułku polowego 6. Dywizji australijskiej: „Włoska artyleria niewątpliwie dobrze się spisywała. […] Przed poważnymi stratami uchroniła nas zadziwiająco niska jakość pocisków, z których wiele w ogóle nie eksplodowało, a te, które wybuchały, okazywały się nieskuteczne. Artylerzyści stali przy działach do samego końca, a wielu odnaleziono martwych na stanowiskach. Wszędzie leżeli zabici Włosi. Wokół walała się broń i łuski, w miejscach, gdzie żołnierze bronili się do ostatniego pocisku. Włosi walczyli w Nibeiwie jak lwy”.
...
19 listopada 1941, trzeciego dnia bitwy, wojska Osi na grzbiecie koło lotniska Sidi Rezegh odparły kolejny atak aliantów. Reszta sił włoskiego XXI KA zatrzymała próbę przebicia się garnizonu Tobruku ku nadchodzącej odsieczy. "Savona" na granicy z Egiptem nadal zatrzymywała ataki hinduskiej 4. DP. Czwartego dnia czołgi Rommla starły się z aliantami na wschodnich podejściach do lotniska. Starcie zostało nierozstrzygnięte.
Piątego dnia niemiecko-włoskie pozycje na grzbiecie były ponownie atakowane przez wrogą piechotę i 30 czołgów z 7. DPanc. Czołgów nie było czym zatrzymać, więc obrońcy przepuścili je i otworzyli ogień do postępującymi za nimi piechurów. Brytyjskie czołgi mogły zawrócić i zaatakować broniących się od tyłu, ale potoczyły się dalej, w stronę Tobruku, z nadzieją zaskoczenia tyłów XXI KA. Navarini był jednak uprzedzony i przygotował zasadzkę, składającą się z włoskiej artylerii i dział ppanc. oraz kilku niemieckich dział 88 mm. Plan zadziałał. Żaden z czołgów nie umknął z włoskiej zasadzki. W międzyczasie od wschodu na lotnisko ponownie natarł Rommel, doszło do dużej bitwy pancernej. Tego dnia Brytyjczycy i Australijczycy z Tobruku sprawdzili obronę na styku włoskiej dywizji "Bologna" i niemieckiej 90. Dywizji Lekkiej. W "dzikiej" walce wręcz Niemcy i Włosi cofnęli się, zostawiając swoich rannych i kilka izolowanych punktów obrony - ponad tysiąc żołnierzy. Żołnierze Osi zdołali złapać drugi oddech i kontratakowali, odbijając swoje pozycje, uwalniając część okrążonych kolegów i biorąc kilka setek jeńców.
Szóstego dnia czołgi Rommla nie zdołały zapobiec wzmocnienia wrogich sił w Sidi Rezegh przez 4. i 22. BPanc. Trwała okrutna bitwa pancerna, w alianckich i Osi namiotach szpitalnych leżeli razem Niemcy, Włosi i Brytyjczycy. Kilka mil na południe od lotniska do niewoli Południowoafrykańczyków dostał się cały batalion niemieckich grenadierów pancernych, wraz z wspierającymi go samochodami pancernymi. Na pustyni żołnierze nowozelandzkiej 2. DP zdobyli sztab polowy DAK. Rommla wówczas tam nie było. Włosi narzekali, że Niemcy nie odbili nadal lotniska, Niemcy zaś, że kończyło im się paliwo.
Generał Ludwig Cruewell, nowy dowódca Afrika Korps, konferował przez radio z Rommlem, ten później skontaktował się z Bastico. Uzgodniono, że Cruewell powinien nie tylko odbić lotnisko, ale powinien też zgnieść "bezczelną" piechotę południowoafrykańską na południu. Tymczasem w nocy alianci porzucili Sidi Rezegh i połączyli swoje siły na płaskowyżu. Siódmego dnia bitwy zmęczonym oczom włoskich żołnierzy, którzy bronili grzbietu w pobliżu lotniska, ukazały się wypalone wraki, porzucone wyposażenie, zwęglone zwłoki, nie było natomiast przeciwnika. Dziękowali Bogu, że dane im było zobaczyć kolejny poranek.
Cruewell nakazał DAK i "Ariete" koncentryczny atak na przeciwnika. Włoska dywizja miała najdalej i niebawem nadała komunikat, że nie zdąży na czas. Zniecierpliwieni Niemcy zaatakowali po południu. "Ariete" gnała na miejsce bitwy, ale zdążyła zastać widok płonących wraków i słupów pyłu podnoszonych przez eksplozje. Jedna z włoskich kolumn wjechała prosto na pozycje przeciwpancerne. Tuzin czołgów M13 został jeden po drugim wyłączony z walki. Niemcy stracili 17 swoich Panzer III. Po zachodzie słońca alianci wskoczyli do swoich pojazdów i rzucili się do ucieczki na wschód. Na pustyni porzucono 5. Brygadę Południowoafrykańską, która poruszała się pieszo. Nocą zajął się jej żołnierzami 8. pułk bersalierów z "Ariete", przez całą noc Włosi wzięli około trzech tysięcy jeńców.
....
Dwudziestego szóstego dnia operacji "Crusader" (12 grudnia 1941) jednostki włoskie nareszcie zdołały wycofać się na Linię Gazala, miejsce, o którym nie raz słyszano z faszystowskiej propagandy. Na miejscu odnaleziono odpoczywające pancerne i zmotoryzowane wojska Osi. Włochów czekało rozczarowanie, ich "linia" była połączeniem zwykłych stanowisk strzeleckich wykopanych w piachu i zapór z drutu kolczastego. Potężna linia obrony znajdowała się tylko w umysłach Hitlera i Mussoliniego. Wycieńczonym i rozczarowanym żołnierzom pozostało jedynie zapaść w sen, było jasnym, że to znowu włoska piechota niebawem będzie musiała bronić tej "twierdzy".
Tym ludziom należały się tygodnie, jeśli nie miesiące odpoczynku. Dostali ledwie 48 godzin, do 28. dnia bitwy, kiedy ponownie zaatakowali ich alianci. Nad wybrzeżem Dywizja "Brescia" mierzyła się z nacierającymi Nowozelandczykami. W głębi lądu DZmot. "Trento" i DP "Pavia" były atakowane przez Samodzielną Brygadę Strzelców Karpackich (w książce nazwano ją "polsko-czeską" brygadą). W nalocie lotniczym zginął generale di brigata Giuseppe Borsarelli di Rifredo, dowódca "Trento". Na znajdującej się na otwartej pustyni flance XX Korpusu Dywizje "Trieste" (generale di brigata Francesco le Ferla) i "Ariete" (generale di brigata Piazzone) były atakowane przez brytyjską 70. DP i hinduską 4. DP. Niemcy na całym froncie mieli tylko małe grupy bojowe.
To, że Włosi byli w stanie się utrzymać jest niezwykłe, ich jednostki były bowiem cieniami samych siebie: "Ariete" miała wówczas 10% swojej pierwotnej siły! Mimo to, zdołano się oprzeć przeciwnikowi mającemu przewagę 9:1. Tylko następnego dnia Polacy zdołali zmusić do odwrotu 8. pułk bersalierów, ale kontratak elementów Dywizji "Ariete" i "Trieste" pozwolił odtworzyć linię obrony.
Pod koniec trzydziestego dnia Rommel zgodził się na kolejny odwrót, mając nadzieję, że alianci jeszcze bardziej rozciągną swoje szlaki zaopatrzenia. Ludzi zaczynała ogarniać panika, "naziści", których transport w dużej mierze został zniszczony lub porzucony w czasie odwrotu, sterroryzowali Włochów bronią i ukradli ich pojazdy. Co więcej, większość niemieckich oficerów nie poinformowała swoich włoskich sąsiadów o kolejnym odwrocie. Dopiero o świcie większość z Włochów zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Mała ilość radiostacji dodatkowo utrudniała teraz Włochom koordynację działań.
Włosi już wcześniej pozbywali się wszelkiego wyposażenia opóźniającego marsz, teraz pozostawiono także sprzęt saperski, namioty, działa, tony cennego zaopatrzenia, a także uszkodzone lub niemające paliwa czołgi i ciężarówki. Pozostawiono także rannych i chorych. Opatulenie w płaszcze włoscy żołnierze ruszyli pustynią wśród wiejącego zimnego wiatru na zachód, cały czas nie spuszczało ich z oka alianckie lotnictwo.
19 grudnia sumienie ruszyło Rommla, kazał zatrzymać się niemieckim czołgom na 24 h, by Włosi zdołali nawiązać kontakt z cofającym się DAK. Straż tylna w postaci "Ariete" i "Trieste" zdołała zatrzymać przeciwnika. Przez trzy dni batalion spadochronowy karabinierów królewskich powstrzymywał przeciwnika na wybrzeżu, tracąc przy tym 300 ludzi.
21 grudnia poszarpana armia Bastico osiągnęła Beda Fomm, miejsce z którego dziewięć miesięcy wcześniej rozpoczynała się ofensywa Osi.
....
Mila po mili alianci zbierali z pustyni włoskich maruderów. Ci Włosi siedzieli w piasku, ich brzuchy były puste i nadęte, mieli szkliste oczy o nieobecnych spojrzeniu, ich ciała były udręczone chorobami, mieli suche gardła i języki obrzmiałe z pragnienia, umysły płatały im figla, zatracili poczucie miejsca i czasu, porzucili nadzieję i zapomnieli o marzeniach, czekali tylko na śmierć. Walczyli na tej jałowej ziemi, posiadając słabe wyposażenie i przestarzałą broń, budzącą zażenowanie, gdy porównamy ją do alianckich i niemieckich odpowiedników. Niektórzy włoscy oficerowie pokazali swoją wartość, jednak wielu nie dzieliło niedoli swoich ludzi, zawsze poruszając się pojazdami. Niektórzy włoscy generałowie wzięli z sobą na pustynie kochanki. Kiedy docierało skromne zaopatrzenie, najpierw trafiało do włoskich jednostek szybkich. Włoscy piechurzy często musieli błagać mijających ich Niemców o najbardziej pospolite rzeczy, włącznie z wodą i żywnością. Prawdziwi Niemcy, przyzwoici Niemcy, dzielili się ostatnim kęsem czarnego chleba i ostatnią kroplą wody, ale naziści śmiali się z Włochów. W rezultacie dyscyplina u Włochów była słaba.

Dlatego było to cudem, że walczący samodzielnie Włosi spisywali się tak dobrze. Rommel był słynny w armii niemieckiej z powodu swoich wysokich wymagań. Nie sypał odznaczeniami jak konfetti. Kto otrzymywał od niego odznaczenie, ten naprawdę musiał na nie zasłużyć. Odwagę traktował jako obowiązek każdego żołnierza. Wśród odznaczonych przez niego byli także Włosi. Rommel nie był znany ze specjalnej rozrzutności jeśli chodzi o pochwały, ale ten niemiecki ekspert od piechoty uważał, że bersalierzy są równie wartościowi jak niemieccy piechurzy. Anty-włoskie nastawienie Rommla znacznie zmalało.

Dla niektórych bitwa nie była skończona, niemieccy i włoscy obrońcy regionu pogranicza libijsko-egipskiego nie wycofali się. Mimo nieustępliwych ataków brytyjskiej, hinduskiej i południowoafrykańskich piechoty, wspartej samochodami pancernymi i czołgami, pod ciągłym ostrzałem artylerii i mimo nalotów, trzymali swoje pozycje. De Giorgis (dowódca DP "Savona") zwołał odprawę ze swoimi oficerami, tam postanowiono walczyć do wyczerpania amunicji i żywności. Niemiecki generał Schmidt kontrolował część obrony, dowodząc 4.500 ludźmi, w większości byli to Włosi z "Savony". W połowie grudnia zaatakowały jego pozycje trzy bataliony czołgów, sześć piechoty i pięć dywizjonów artylerii. Jeden żołnierz bronił 30 stóp terenu (1 m = 3,280840 stóp), ale Włosi walczyli z niezłomną odwagą. Straty uzupełniano rzucając na pierwszą linię włoskich saperów i żołnierzy ze służb pomocniczych. Kiedy i ich stracono, Schmidt rzucił do walki 1.500 ludzi z niemieckiego personelu tyłowego. Gdy sytuacja stała się krytyczna, dano broń także włoskim lotnikom i marynarzom, którzy także utknęli w kotle. 30 grudnia pozycje obrońców ostrzelała brytyjska flota. Żołnierze zdobyli się na nadzwyczajny wysiłek, jednak niebawem po nowym roku musieli w końcu skapitulować. Zgrupowanie Schmidta walczyło 47 dni.

Nadal trzymała się grupa De Giorgisa - reszta Dywizji "Savona" i trochę Niemców. Trzymali pozycje w dolnym Sollum i na przełęczy Halfaya, pośrodku pozbawionej wody górzystej pustyni. Ich także atakowała piechota i czołgi. 11 stycznia, po 56 dniach walki skapitulowali obrońcy Sollum. Następnego dnia poddał się De Giorgis. Ostatni obrońcy, w większości Niemcy, "rzucili ręcznik" 17., sześćdziesiątego drugiego dnia operacji "Compass”. "Savona" przeszła do historii, wiele książek nawet nie wspomina jej nazwy, nie mówiąc o opowiedzeniu jej czynów. De Giorgisa nie spotkała żadna nagroda, chyba, że za taką uznamy ocenę jego postawy, oraz jego 13.800 Włochów i 1.000 Niemców, przez Rommla jako "wspaniałą".

Jednak dlaczego walczyli? Jakie było znaczenie ich poświęcenia? Ceną było uniemożliwienia aliantom wykorzystania portu w Bardii przez dwa miesiące. Przez dziewięć tygodni zablokowana na przełęczy Halfaya była także jedyna utwardzona droga. Całe zaopatrzenie brytyjskiej 8. Armii musiało mozolnie omijać tą niezłomną pozycję. Przez dwa miesiące wiązano spore siły aliantów, które musiały nadzorować okrążonych.

Pomiędzy 16 listopada 1941-17 stycznia 1942 Oś straciła w poległych 1.100 Niemców i 2.300 Włochów, w rannych 3.400 Niemców i 2.700 Włochów, zaginionych było 6.100 Niemców i 6.000 Włochów. Do tego należy doliczyć stratę całej grupy walczącej przy granicy. Statystyki mogą być mylące, na czterech postrzelonych Niemców jeden ginął, trafiony Włoch był już wpółmartwy. Wszystkie niemieckie jednostki miały własne środki kołowe i szybko przewoziły swoich rannych do szpitali. Podczas odwrotu Włosi nieśli swoich rannych na noszach, a wielu z nich pozostawiano, ci nieszczęśnicy najczęściej zasilali kategorię "zaginiony". Wielu Włochów, w wyniku gorszej aprowizacji, było niedożywionych, to oni miesiącami obsadzali też pierwszą linię i byli wyczerpani, dlatego też gorzej znosili rany. Służby medyczne Włochów były też gorsze od niemieckich. Biorąc pod uwagę, że Niemcy zawsze ulatniali się z pola bitwy na ciężarówkach, a Włosi maszerowali pieszo, osłaniając im tyły, nie można mówić, by Włosi poddawali się chętniej. Na wszystkie niemieckie straty podczas "Crusadera" 57,6% przypada na wziętych do niewoli, w przypadku Włochów było to 54,5%.

źródło: J. Lee Ready, "Mussolini and the Wars of Italy 1919-1945".

 


 

4.8
Oceń (4 głosów)

 

 

Italiani brava gente...? Mity o Wlochach w Afryce - opinie i komentarze

jzzgjzzg
0
"Prawdziwi Niemcy, przyzwoici Niemcy, dzielili się ostatnim kęsem czarnego chleba i ostatnią kroplą wody, ale naziści śmiali się z Włochów." To znaczy, że walczyły trzy armie: Niemcy, Włosi i naziści? (2015-12-22 00:00)

skomentuj ten artykuł