Groby Ułanów Jazłowieckich cz.6 - Rtm.Czesław Jakubowski.

/ 4 komentarzy / 10 zdjęć


[p]Kolejnym Ułanem Jazłowieckim, którego miejsce Wiecznego Spoczynku udało mi się odnależć na warszawskich Wojskowych Powązkach jest porucznik Czesław Jakubowski. Był weteranem jeszcze z czasów dywizjonu ułanów, formowanego przez "Starego Plisa" w 1918 roku. Dowodził w nim "kulomiotami", jak popularnie (z rosyjska) nazywano ciężkie karabiny maszynowe. Wraz z dywizjonem, a następnie z 14 Pułkiem Ułanów przeszedł jego szlak bojowy w latach 1918- 1920.
Był oficerem bardzo popularnym, lubianym przez ułanów i kolegów. Tak wspomina Jego sylwetkę, jego pułkowy kamrat,"Łastoczka", wówczas podporucznik Franciszek Skibiński:
"...Był bardzo przystojny, średniego wzrostu,szczupły, bardzo zgrabny i wygimnastykowany. Na konia z reguły siadał woltyżerskim skokiem, na stroczone siodło, w pełnym bojowym rynsztunku - przy szabli, pistolecie i z lornetką w futerale na plecach. Nie pił, był w stosunku do innych uprzejmy, nie "cukał" sugubych."
W walkach porucznik Jakubowski odznaczył się męstwem m.in.. w bitwie pod Jazłowcem, oraz bojach z bolszewikami, dowodząc szwadronem karabinów maszynowych, potem 4 szwadronem. Był ostatnim oficerem pułku, poległym w wojnie 1920 roku. Stało się to podczas zagonu na Korosteń w pażdzierniku 1920 roku, kiedy spieszone szwadrony Jazłowiaków atakowały pozycje bolszewickie wokół dworca w Korosteniu. Prowadząc swoich ułanów, porucznik został trafiony w czoło, ginąc na miejscu. Jego zwłoki zostały przeniesione przez dwóch ułanów do domku dróżnika, gdzie znajdowało się dowództwo pułku. Wspomina Franciszek Skibiński:
"...Dowódcę znalazłem w budce dróżnika. Na ławce leżał trup Jakubowskiego ,a za stołem siedzieli ponuro Zahorski i adiutant. Oprócz nich był w budce telefonista, trębacz i paru gońców.
-Niech pan obejmie dowództwo czwartego szwadronu. Kapralu, zaprowadzcie pana porucznika.
Właśnie ten kapral z jednym ułanem przynieśli zwłoki."
Po zdobyciu Korostenia, pułk wracał za Słucz, zabierając ze sobą zwłoki porucznika."...Właśnie podeszły koniowody, siedliśmy na koń i bez pośpiechu wracali za Słucz. Przed szwadronem jechała chłopska podwoda,a na niej - przykryte kocem - zwłoki porucznika Jakubowskiego. Jego zgrabne nogi- w butach od Hiszpańskiego i srebrnych ostrogach typu "marzenie korneta"- zwisały z wozu od kolan i kołysały się na wybojach. Za podwodą luzak prowadził osiodłanego jego pięknego Arbitra.
Do Słuczy szliśmy trzema czy czterema etapami i na ostatnim postoju pochowaliśmy Czesia z taką paradą, na jaką nas tylko było stać. Jak w piosence (...) przewieźliśmy go szóstką karych koni na lawecie z 6 DAK-u, za lawetą prowadzili Arbitra, był kapelan, trębacze, wieńce, korpus oficerski. Dowódca korpusu wyglosił przemówienie, a 4 szwadron wystrzelił nad grobem trzy salwy."
Porucznik Czesław Jakubowski został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari, oraz pośmiertnie awansowany do stopnia rotmistrza...
Parę dni temu, przypadkiem (obok danych innych poległych w 1920 roku oficerów 14 P.Uł.) wrzuciłem Jego imię i nazwisko na wyszukiwarkę grobów na Wojskowych Powązkach. Wykazała mi dwa namiary z imieniem i nazwiskiem, bez jakichkolwiek innych danych. Kiedy podchodziłem do pierwszego wskazanego przez wyszukiwarkę grobu, z drżenieniem serca i pełen wzruszenia odgarniałem tuje zasłaniające całą tablicę. Kiedy zobaczyłem "...rotmistrz 14 P.Uł, lat 22, poległ 9.X.1920 pod Korosteniem", to rozkleiłem się, powiem szczerze, jak mały dzieciak. Chyba dlatego, że min. mimochodem przypomniałem sobie refleksje Franciszka Skibińskiego,zawarte w Jego wspomnieniach:"...a 4 szwadron wystrzelił nad grobem trzy salwy i Czesio Jakubowski pozostał już tylko w pamięci, a niezadługo zniknie i z pamięci. Któż bowiem na świecie - oprócz mnie, staruszka - zachował w mózgu obraz tego chłopca,o czarnych włosach, granatowych oczach, wciętego w talii, z dziwerowaną srebrem kaukaską szablą u boku? ."
I tutaj muszę, z nieukrywaną przyjemnością, zameldować Panu,Panie Generale, że nie musi się przejmować tymi rozterkami w "Niebieskim Garnizonie"... Na razie jesteśmy my, potem, jak Bóg da, zastąpią nas inni.
Po wojnie, ojciec poległego porucznika, pułkownik Władysław Jakubowski, sprowadził szczątki syna z mogiły z dalekich kresów do przyszłego rodzinnego grobu na warszawskich Wojskowych Powązkach. Dołączył do Niego w roku 1933.[/p]

 


 

5
Oceń (5 głosów)

 

 

Groby Ułanów Jazłowieckich cz.6 - Rtm.Czesław Jakubowski. - opinie i komentarze

dabwoj1dabwoj1
0
Krzyśku dzięki za kolejną i wzruszającą opowieść. Chylę czoła przed Twoją dokładnością i dociekliwością. Czekam na przedstawienie kolejnych wizerunków tak wartościowych żołnierzy. (2015-01-28 00:00)
formoza58formoza58
0
Dzięki Wojtku ;-) Wszystko,Ku Chwale Kawalerii! (2015-01-29 00:00)
zylkoszylkos
0
Mama taką małą prośbę,aby odszukać i sfotografować mogiłę pewnej osoby...właśnie na Powązkach....także Krzychu aparat w gotowości miej i przy okazji zobacz jak możesz,jak to teraz wygląda.Chodzi mi o ten grób: http://mojecmentarze.blogspot.com/2012/06/edward-i-jerzy-passendorfer.html Stare Powązki kwatera N (rząd III) (2015-01-29 00:00)
formoza58formoza58
0
Oki,tyle,że Stare Powązki to kawał terenu.Ale jak mnie zamieć rzuci w te ostępy,to jak najbardziej,tym bardziej,że ostatnio nigdy nie rozstaję się z aparatem ;-) (2015-01-30 00:00)

skomentuj ten artykuł