Formoza Challenge - Nigdy Nie Zostawiamy Swoich

/ 4 komentarzy / 13 zdjęć


W ubiegłą niedzielę, tor motocrossowy w Obornikach Wielkopolskich był miejscem nietuzinkowego wydarzenia. Odbyła sie tam druga edycja Formoza Challenge. Przełajowego biegu z przeszkodami. Jako że w nazwie jest "Formoza", można sie było spodziewać nie lada atrakcji.
I tak też było!!!
Współorganizatorami byli żołnierze JW Formoza. Czego oni nie wymyślili... Było błoto, czasami do kolan a niekiedy do pasa, było dużo czołgania. Zarówno pod drutami kolczastymi, pod samochodami jak i w błocie. były ściany i ścianki, ciężary do ciągania, noszenia i podnoszenia, była woda. Trzeba było przepłynąć wpław jedna z odnóg Warty i to nie raz... Było strzelanie kulkami z farbą. Jednym słowem, mnóstwo atrakcji.
Dla chętnych było kilka dystansów do wyboru. 5 km, 10 km i 10 km Ultra. Ultrasi dostawali plecak z 10 kg piachu i gumowego 3 kg Kałasznikowa. Oraz Formoza Kids 1 km.

Wojskowy sznyt było czuć i widać na każdym kroku, choć, z oczywistych względów, nie była to Selekcja czy rekrutacja do Formozy. Szerokie spektrum uczestników w różnym wieku o różnym stopniu sprawności fizycznej wymuszało taki układ.
Tu każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Organizator na każdym kroku podkreślał, żeby do każdej przeszkody podchodzić z głową i świadomością swoich możliwości. Nie sztuka rzucać się na przeszkody czy ciężary i... nałapać kontuzji. Sztuką było takie rozłożenie sił aby bieg ukończyć.

Organizator dał furtkę, jeśli ktoś nie czuł się na siłach aby pokonać jakąś przeszkodę, można było zrobić 30 karnych pompek (panie 15).
Puryści oczywiście kręcili nosami, że powinno się zaliczyć WSZYSTKIE przeszkody, ale zdarzało się, że na niektórych przeszkodach szwankowała przepustowość. Choćby na tyrolce do rzeki czy równoważni. Przeszkody łatwe, ale trzeba było czekać w kolejce. Niektórym szkoda było tracić czasu na stanie w ogonku i wybierali pompki.

To była bardzo udana niedziela. Bieg był tak pomyślany, że każdy uczestnik mógł z niego wziąć tyle, ile zdołał udźwignąć.  Były nawet oświadczyny na mecie... :)

W sumie wzięło udział ponad 1400 uczestników.
Ze swojej strony, tego typu atrakcje polecam wszystkim rekonstruktorom, zajmującym się tematyką jednostek specjalnych; komandosów, spadochroniarzy, piechoty morskiej itd. Tu nie było miękkiej gry, a motto Formozy: "Nigdy nie zostawiamy swoich", na tym biegu nabierało szczególnego znaczenia.

Ja startowałem w barwach Fundacji Wojskowości Polskiej, na dystansie 5 km. Mój czas: 1 h 50 min 15 sek (limit czasu wynosił 2 h), co pozwoliło mi zająć 74 miejsce na 300 uczestników (w kategorii mężczyzn 56 na 181 startujących). Jak na 50 latka, to chyba całkiem nieźle... Za rok również staruję.
Czuwaj!

P.S.
Organizator uchylił rąbka tajemnicy, czego można sie spodziewać w przyszłym roku. Impreza będzie dwudniowa, dodatkową atrakcją będzie nocny bieg na dystansie 4022 m (to numer JW Formoza).


Tak było...


 


 

5
Oceń (3 głosów)

 

 

Formoza Challenge - Nigdy Nie Zostawiamy Swoich - opinie i komentarze

canti80canti80
0
Serdecznie gratuluję podjęcia wyzwania i ukończenia biegu z pięknym rezultatem:) (2017-05-17 20:11)
al-Muellal-Muell
0
Gratuluję dobrego wyniku! Duży plus za popularyzację tego typu imprez w środowisku rekonstruktorów. Choć to nie reko, to wszak marsze/biegi i pokonywanie przeszkód były codziennym życiem żołnierzy większości odtwarzanych obecnie formacji. (2017-05-19 11:36)
Stary KojotStary Kojot
0
Dziękuje za miłe słowa. Robię co w mojej mocy... :) (2017-05-19 15:58)
Stary KojotStary Kojot
0
Dodałem zapowiedź większej relacji filmowej. (2017-05-23 22:06)

skomentuj ten artykuł