FLOTYLLA PIŃSKA cz.III- Marynarze generała Kleeberga.

/ 2 komentarzy / 7 zdjęć


Marynarze Flotylli Pińskiej ze służby 1936- 1938... Zanim wdrożyli się na powrót w rytm cywilnego życia,grożba napaści spowodowała,że Ojczyzna w niespełna rok wezwała Ich ponownie do szeregu.Szkoleni w specjalnościach morskich,na ironię umundurowani zostali w w zielone mundury wojsk lądowych,ponieważ magazyny mundurowe Flotylli większość swoich zapasów przekazały w ramach pomocy 'marynarskiej braci' z Floty na Wybrzeżu.
Sformowani w dwa morskie bataliony,pośpiesznie szkoleni w 'piechocińskim rzemiośle',po napaści Sowietów w dniu 17 września,ruszyli po swój los,na odwrotowy szlak na zachód.Ich droga prowadziła przez mordercze o tej porze roku drogi Polesia i wschodnią Lubelszczyznę do Włodawy.Tam resztki dwóch batalionów połączono w jeden,wcielając go do 182 Rezerwowego Pułku Piechoty 60 Rezerwowej Dywizji Piechoty 'Kobryń',wchodzącej w skład Samodzielnej Grupy Operacyjnej 'Polesie',dowodzonej przez generała Franciszka Kleeberga.
Dalszy szlak batalionu prowadził przez Parczew, Jabłoń, gdzie marynarze weszli w kontakt bojowy z nieprzyjacielem.Nocą 2 pażdziernika dotarli w rejon lasów głuchowskich,gdzie już od dwóch dni toczyły się zacięte walki oddziałów SGO.'Polesie' z oddziałami niemieckiej dywizji zmotoryzowanej.
Dzień 5 pażdziernika był Dniem Chwały spieszonych Marynarzy Flotylli Pińskiej.W krwawym,ale zwycięskim ataku na pozycje wroga,okupionym śmiercią i ranami wielu 'zejmanów',pokazali co to jest marynarski animusz i odwaga...
O zaciętości walk i marynarskiej brawurze niech świadczy fragment wspomnień uczestnika ataku,marynarza Wacława Panasa,zamieszczonego w pracy nieżyjącego już niestety Pana Jerzego Pertka :
'Gdy zbliżaliśmy się na otwarte pole (...) padła komenda:BAGNET NA BROŃ! HURRA! Z nieopisaną wrzawą ruszyliśmy początkowo biegiem,a następnie skokami,gdyż Niemcy nieustannie siekli z broni maszynowej.Las bagnetów błyskał w powietrzu nad głowami nacierających.Szli jak szaleńcy,jeszcze 100m,jeszcze 50m,i pierwsza linia dotarła do zabudowań.(...)Niemcy mieli również bagnety na karabinach,lecz wyrażnie unikali walki wręcz.Nawet na krótkich odległościach woleli się ostrzeliwać.Ja w ostatniej chwili,chcąc dotrzeć do pierwszego domu,czołgałem się jak dżdżownica(...).
Gdy znalazłem się pod ścianą domu od strony północnej zorientowałem się,że za wcześnie wysunąłem się do przodu,dopadając do tego domu,zza którego,ukryty od strony południowej,ział nieustannie CKM niemiecki.Ale nawała marynarzy parła do przodu,ciągle z niesamowitą wrzawą huraaa!
Ja błyskawicznie rzuciłem jeden i drugi granat do przodu,obok domu,zza którego bił niemiecki CKM,który jak zaklęty momentalnie ustał,gdyż został zlikwidowany.Nie wiedziałem,że obok mnie był dół po kartoflach,z którego wyskoczyło dwóch Niemców,uciekając do tyłu i krzycząc curik! curik! z bagnetami na karabinach.Jeden dopadając do mnie dżgnął mnie bagnetem w plecy.Szczęściem,że dosięgnął mnie tylko końcem bagnetu prosto w kręgosłup i dlatego nie przeszył mnie całkowicie.Uczułem jednak straszliwy ból i zwaliłem się z nóg na ziemię.Ci dwaj Niemcy nie zdążyli uniknąć śmierci,zostali zlikwidowani (...)nawała marynarzy spadła Niemcom na karki(...)
Zacięte walki toczyły się do 6 pażdziernika podczas których niewiele brakowało,aby skończyła się porażką Niemców.Niestety,do walki weszła kolejna dywizja,natomiast Polakom skończyła się amunicja.
Do niewoli szli Marynarze Flotylli Pińskiej mimo goryczy porażki, w poczuciu dobrze spełnionego
obowiązku.Nie na pokładach swych monitorów,trałowców i kutrów uzbrojonych,lecz z bagnetem na karabinie niejednokrotnie dawali skuteczny opór najeżdżcom.I tym,co uderzyli świtem 1 września i tym,co 17 września 'wbili w plecy zdradziecki nóż'.

 


 

4.4
Oceń (8 głosów)

 

 

FLOTYLLA PIŃSKA cz.III- Marynarze generała Kleeberga. - opinie i komentarze

kuba18kuba18
0
Warto wspomnieć o miejscowości Jabłoń, gdzie marynarze weszli w kontakt bojowy z nieprzyjacielem. Tym nieprzyjacielem były radzieckie czołgi, które zostały odparte ogniem naszej artylerii. O przeciwnikach naszych żołnierzy pod Jabłoniem (nie pod Jabłonią!) Jerzy Pertek nie mógł pisać swych książek otwartym tekstem.
Inna grupa spieszonych marynarzy Flotylli Pińskiej, która szła do SGO Polesie gen. Kleeberga została pod Mokranami na Polesiu otoczona przez sowietów, wzięta do niewoli i wymordowana tamże.
(2012-05-30 00:00)
formoza58formoza58
0
Tak,ta inna grupa spieszonych marynarzy to batalion sformowany z załóg zatopionych jednostek Flotylli.Zostali zaskoczeni przez sowieckich sołdatów i nacjonalistów ukraińskich.Oficerów i podoficerów oddzielono od szeregowych i 30 zamordowano w Mokranach (tzw."Mały Katyń"). Jerzy Pertek zrobił Kawał Dobrej Roboty,a że nie wszystko mógł napisać wprost,nie można się dziwić.Poprostu gdyby tak nie zrobił,w 1986 roku nie czytalibyśmy Jego "Marynarzy generała Kleeberga" (2012-05-30 00:00)

skomentuj ten artykuł