Desperacka szarża - czyżby wróciły demony przeszłości

/ 9 komentarzy / 7 zdjęć


Czyżby wróciły demony przeszłości? Tegoroczna inscenizacja w Mławie stała się tematem dyskusji. A to m.in. za sprawą epizodu, w którym polscy kawalerzyści natarli konno na niemiecki zagon pancerny.

Niby są jakieś próby tłumaczenia, że w scenariuszu miała w danym miejscu być piechota Wehrmachtu, a był... pluton pancerny w składzie 1 czołg Panzer I i dwa czołgi Panzer II.


Jeden z polskich grzechów głównych, mit najpierw utrwalany przez hitlerowską propagandę a następnie w latach PRL-u  poprzez film "Lotna" w reżyserii A. Wajdy.

Co się stało, że powyższa sytuacja zaistniała? Czyżby Organizatorom czy dowódcom na polu bitwy zabrakło wyobraźni???


Jaki jest tego efekt?

Na stronie mławskiego magistratu można przeczytać relację pani rzecznik prasowej o bitwie. Jest tam zdanie:

"W tym roku widowisko uświetniło 20 kawalerzystów z 4 Pułku Strzelców Konnych. Niezwykle widowiskowa była ich desperacka szarża."

http://www.mlawa.pl/aktualnosci/ziemia-drzala-od-wybuchow.html#tresc-strony


Następnie ów tekst kopiuje płocka Gazeta Wyborcza, artykuł opatrując tytułem:

"Desperacka szarża na niemieckie czołgi pod Mławą."

http://m.plock.wyborcza.pl/plock/1,106516,20610752,desperacka-szarza-na-niemieckie-czolgi-pod-mlawa-foto.html


Cały dotychczasowy wysiłek odkłamujący historię czynu zbrojnego Żołnierza Polskiego legł w gruzach.

I to w Mławie!!! 

Chciało by się napisać: Mławo, serdecznie dziękujemy!!! 


Mam nadzieję, że czas, historia i ludzie, ocenią Organizatorów tegorocznej inscenizacji.

Nie winię tu Kolegów kawalerzystów ze Słupna. Oni są karni, zdyscyplinowani i godni najwyższego szacunku. Widocznie dostali taki rozkaz, albo tak wyszło...

Jednakże odbiór na zewnątrz jest jaki jest...


 


 

5
Oceń (8 głosów)

 

 

Desperacka szarża - czyżby wróciły demony przeszłości - opinie i komentarze

formoza58formoza58
+2
Twój wpis można potraktować jako ostrzeżenie, ale myślę, że długoletni wysiłek odkłamiający osiągnął swój cel " na wieki, wieków". Jeśli znalazło się na rekonstrukcji lub przeczytało jej relację w lokalnej prasie ziemi mławskiej kilka/ kilku nie znających do tej pory historii to jeszcze nie " tsunami". Ale jest to sygnałek, że długoletnie zabiegi odkłamiające przypieczętowane piórem peerelowskiego pułkownika- historyka i kultywowane od 1989 roku przy podatnym gruncie mogą pójść na marne, przy aktualnym stanie wiedzy historycznej współczesnego społeczeństwa.Więc, scenarzyści imprez, przeczytajcie swoje dzieło jeszcze raz przed realizacją swej pracy... Ten kadr, Andrzeju, który umiesciłeś jako awatar wpisu, z podchorążym lejącym szablą po lufie czołgu, to na ironię nie wymysł propagandy niemieckiej, komunistycznej, lub autora " Lotnej" , lecz wspomnienia uczestnika autentycznej szarży u wrót Warszawy. Prop-kom wykorzystała wspomnienie oficera, który złamał głownię na czołgowej lufie, chcąc ciąć chroniącego się przy pancerzu Niemca. I poszłoooo... (2016-08-29 11:29)
zylkoszylkos
+3
W nawiązaniu do powyższego tekstu Andrzeja z materiałów źródłowych na przykładzie szarży polskiej kawalerii pod Mokrą:19 pułk ułanów,rotmistrz Antoni Skiba relacja:,,...polskie szwadrony ustawiły się pomiędzy zabudowaniami wsi Zawady...opis odprawy oficerów...W tym czasie ja na czele I-go szwadronu wzmocnionego dwoma ckmami na jukach przeprowadzę szarżę na rejon leśniczówki przy wzgórzu 222.-wśród obecnych oficerów dało się słyszeć lekki szmer.Rotmistrz wyczytał zdziwienie w oczach oficerów...Nie sądźcie panowie-kontynuował,że zamierzam szablami posiekać niemieckie czołgi lub wyrzucić nimi niemieckich piechurów z lasu.Nie.Argumentacja rotmistrza co do zasadności szarży:-Pojawienie się kawalerii może wywołać zamieszanie,a nawet panikę w oddziałach nieprzyjaciela,co nam też pomoże w przebijaniu się pułku na Miedzno,,.Jednakże szarża ta nie natrafiła na niemieckie czołgi,a na piechotę niemiecką z 12 pułku strzelców zmotoryzowanych piechoty z 4 Dywizji Pancernej.Przewidywania rotmistrza co do skutków szarży całkowicie się sprawdziło. Reasumując widziałem już na rekonstrukcjach zdarzenia,które w rzeczywistości nie miały w ogóle miejsca.Przypuszczać należy,że jest to inwencja własna piszących/układających scenariusz rekonstrukcji.Idąc dalej praktyka taka może zostać źle odebrana przez oglądających,w których mniemaniu powstać może obraz fałszywego zdarzenia.Według mnie ktoś powinien umieścić sprostowanie co do zaistniałych faktów.Na powyższym przykładzie,później ktoś celowo,bądź nie upowszechnia fałszywy obraz szarży polskiej kawalerii na niemieckie czołgi. Szarże polskiej kawalerii we Wrześniu 1939 roku: http://historyk.republika.pl/arty/cavalry.htm (2016-08-29 18:19)
Stary KojotStary Kojot
+2
Zwłaszcza, że w tym samym tekście, na stronie magistratu, pada zdanie: "- Odtworzyliśmy te działania wojenne, które rzeczywiście miały tu miejsce: odwrót kompanii z Białut, zniszczenie tej kompanii, obronę pozycji." (2016-08-29 18:28)
mauser98kmauser98k
0
Niestety ten obraz szaleńczo bohaterskich "polskich ułanów' szarżujących na czołgi jest dominujący w świadomości przeciętnego rodaka. Nie jest lepiej za granicą. Rozmawiałem kilkakrotnie z Anglikami , oczywiście z takimi co wiedzieli że, Polska walczyła z Niemcami. Każdy z nich komplementował bohaterstwo naszych żołnierzy mówiąc podobnie: "żaden inny żołnierz nie byłby w stanie atakować szablą czołgów". (2016-08-29 20:05)
formoza58formoza58
0
Ja z kolei jestem Polakiem,co wie, że Angole walczyli z Rosjanami np. na Krymie. I tam zrobili taki podobny " myk", odpowiednik wciskanych nam w różnych formach i różnych okresach bzdur o szarżach polskich kawalerzystów na czołgi. Z tą maleńką różnicą, że szarża Lekkiej Brygady na zionące ogniem baterie rosyjskie ( taki ówczesny odpowiednik czołgów) wbrew taktyce odbył się de facto.I cóż mogę teraz odpowiedzieć znajomym Anglikom znającym swoją historię?Czy podziwiać żołnierzy wykonujących bezmyślny rozkaz, czy naigrywać się z głupoty brytyjskich strategów? Chyba to pierwsze, tak myślę... (2016-08-29 22:02)
BolszewikBolszewik
+1
Dodam tylko, że Pani rzecznik UMM nie widzi w tym wszystkim nic złego. W rozmowie telefonicznej poddaje pod wątpliwość kwestię nie podejmowania ataku w szyku konnym na czołgi. Jak mówi - a skąd wiadomo, że tak nie było? Treść artykułu została już zmieniona, Zdanie "Niezwykle widowiskowa była ich desperacka szarża na niemieckie czołgi." zostało przeedytowane. (2016-08-30 14:02)
HKHK
+2
Witam! Ci z was, którzy nas znają i z nami pracowali wiedzą że nie jesteśmy pojebami, którzy nawaleni szarżują gdzie popadnie tratując wszystko po drodze... Wszystko było zaplanowane, staliśmy na samym dole wzniesienia, z naszej pozycji widzieliśmy tylko bunkier, którego wybuch miał być dla nas sygnałem do ataku. Mielismy sprawdzoną i przetrenowaną przed rozpoczęciem inscenizacji trasę, omijajacą pola pirotechniczne i doły pozostałe z poprzednich imprez. Na wcześniej ustalony sygnał ruszyliśmy czwórkami wzdłuż okopów, skręcając w prawo w stronę trybun przeszlismy w "szyk rozwiniety", wszystko w ogniu karabinów i w trakcie wybuchów, konie oczywiście nic sobie z tego nie robiły. Jedziemy dalej, nic nie widać bo pył z wybuchu przy bunkrze zasłania pozycję wroga. Dzielimy szyk na pół żeby minąć chałupę, czterech z lewej, czterech z prawej, tak wszystko jak wcześniej ustaliliśmy... A za chałupą czołgi i czterech do pięciu Niemców.... I co my kurwa mać niby mielismy zrobić w takiej sytuacji??? Zawrócić? Minąć ich i jechać dalej? Na koniu w bitwie wszystko dzieje się szybciej niż się wam wydaje, kawalerzyści wiedzą o czym mówię... Żałuję że tak wyszło, ale w żadnym, najmniejszym nawet stopniu to nie jest nasza wina... Jeśli ktoś uważa inaczej... Nic już chyba na to nie poradzę... Może sąd Boży? Szable, pistolety? Hehe (2016-08-31 09:27)
Stary KojotStary Kojot
+1
Hubert, dlatego tez napisałem, że to nie Wasza wina. "Nie winię tu Kolegów kawalerzystów ze Słupna. Oni są karni, zdyscyplinowani i godni najwyższego szacunku." Współpraca z Wami, to prawdziwy zaszczyt i czysta przyjemność. Działamy razem od wielu lat i NIGDY nie było problemów, NIGDY nie spotkałem się z jakąś sytuacją niebezpieczną. Wszystkie działania konne zawsze były pod pełną kontrolą. Prywatnie mając do czynienia z końmi od dobrych kilkunastu lat, umiem to ocenić i docenić. Dlatego też będę bronił Waszego dobrego imienia. (2016-08-31 09:50)
Rudyorm26Rudyorm26
+2
Nikt nie ma pretensji to ułanów, odpowiedzialnosć za widowisko bierze osoba która przygotowała scenariusz. Jestem na Mławie dziewiąty raz, chyba śmiało mogę powiedzieć że jestem już weteranem tej imprey ( a jest ich coraz mniej) byłem zaskoczony brakiem środków łączności oraz brakiem jakiejkolwiek komunikacji że scenarzystą. Od początku widowisko żyło swoim życiem. Po raz pierwszy w historii Mławy podczas defilady nikt nie wymienił grup biorących udział w bitwie. (2016-08-31 19:25)

skomentuj ten artykuł