Defilada rekonstruktorów w Warszawie 11.11.12 - relacja.

/ 1 komentarzy

Jedenastego listopada w swoim życiu obchodziłem w różny sposób. Kilka lat temu obowiązkiem był dla mnie uroczysty apel harcerski, warty w berecie z szarą lilijką. Wiele razy zwyczajnie oglądałem w telewizji defiladę, która jak wielu miłośników wojska dostarczała mi emocji niczym film sensacyjny. W pewnym momencie okazuje się, że nie wystarcza jednak patrzenie się w telewizor i skromny udział w harcerskim mundurze. Są chwile, że chce się być na defiladzie!!! Marzenie w końcu się spełniło. Oto wraz z innymi zapaleńcami historii i munduru przedefilowałem przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Wrażenia wspaniałe! Dech w piersiach zapiera! Myślę, że wielu z Was też miało podobny nastrój. Może za lat 10, 15 dostąpię zaszczytu meldowania jednego z rekonstrukcyjnych pododdziałów na uroczystej zmianie warty? Eh.. Marzenia…
Przejście dalszymi ulicami także dostarczało emocji mimo obolałych nóg. Radosny tłum Rodaków, oklaski, uśmiechy. W takich chwilach człowiek jest dumny z tego co robi. Wielkim honorem jest defilować z czapką z orłem przez serce stolicy. Było mi niezwykle miło spotkać się z kolegami rekonstruktorami – niezawodnymi najlepszymi z najlepszych z całej naszej społeczności. Nie było wszystkich tych których widział bym na tej defiladzie. Trzeba ich jednak zrozumieć. Nie tylko stolica świętowała. A mniejsze ośrodki są tak samo ważne i też potrzebują rekonstrukcyjnej oprawy.
Spotkaliśmy bardzo dziwnego „rekonstruktora” – mianowicie pana pirata. Pan pirat vel Stauffenberg jak go nazwali koledzy powitał naszą kolumnę donośnym „Arrr”. I to by było na tyle na temat jego roli w naszej defiladzie.
Nie boję się powiedzieć głośno – drogie Koleżanki i drodzy Koledzy z Marszu Niepodległości! Szkoda, że Was z nami nie było. W szeregu wszyscy są równi! Może w następnym roku spotkamy się razem. Może będzie tak, że obchody oficjalne nie będą przynosiły tyle emocji. Miejmy nadzieję! Zresztą wydaję mi się że wobec tłumów na Marszu Niepodległości niknęliście trochę w całej masie. Może ktoś napisze relację z Waszej defilady?
Przy okazji obchodów w towarzystwie szacownego grona rekonstruktorów wpadł mi do głowy pewien pomysł. A co by było gdybyśmy jak jeden mąż, wszyscy rekonstruktorzy polskich formacji defilowali w Warszawie 15 sierpnia! Ale wszyscy! Wszyscy kogo można ściągnąć, każdego kto ma odpowiedni mundur i chęć! To by było coś. Do tego zabytkowy sprzęt jeżdżący, konie, taczanki!
Ruch rekonstrukcyjny z roku na rok jest bardziej mocny! Rekonstruktorzy działają i to bardzo dobrze! Co raz to nowe odtwarzane jednostki, doskonale zachowany szpej uratowany od zniszczenia. Kiedy na rekonstrukcji zobaczymy latającego Łosia?
11 listopada w Warszawie pokazaliśmy na co nas stać. Pokazaliśmy ludziom kawałek historii. Dzięki temu mozolnie i niełatwo zbieramy kapitał dzięki któremu będziemy mogli działać prężniej i lepiej. Może kiedyś broń na ślepaki będzie dostępna tak, że pasjonaci będą mieli realną szansę na jej nabycie? Możliwe też, że zabytkowy sprzęt nie będzie rdzewiał po krzakach niedoinwestowanych muzeów a „wykopki” prowadzone będą pod dyskretną aprobatą władz? Może.. Musimy zbierać kapitał. Defilada 11.11 to dobry punkt dla naszego wizerunku. Społeczna aprobata dla naszych działań tworzy się przy okazji takich wydarzeń. Najważniejsze jednak jest to że każdy przyszedł ze szczerej potrzeby serca i wybijał miłość do Ojczyzny rytmicznym marszem w warszawski bruk.

 


 

5
Oceń (13 głosów)

 

 

Defilada rekonstruktorów w Warszawie 11.11.12 - relacja. - opinie i komentarze

rob69rob69
0
Jędruś ale ty ładnie to wszystko opisałeś oglądałem to wszystko w telewizji . Ale za rok pojadę zobaczyć to z bliska może nie w mundurze ale jako obserwator . Zawsze oglądam defiladę i uroczystą zmianę wart. Dzięki Jędruś za takie piękne patriotyczne słowa. Pozdrowienia dla wszystkich rekonstruktorów. RR.
(2012-11-14 00:00)

skomentuj ten artykuł