Civil War Training Camp 2012 – Bronówek 3-5.08.2012

/ 3 komentarzy / 15 zdjęć


Dzięki życzliwości Koła Łowieckiego „Knieja” grupie 58th NYSV została użyczona strzelnica w Bronówku (gmina Dobromierz). Obiekt ten był wręcz idealny dla celów spotkania naszej grupy czyli treningu strzeleckiego i musztry. Strzelnica posiada cztery osie (25m, 50m i 100m), płaski plac do musztry oraz bardzo dobre zaplecze sanitarne. I to wszystko w leśnym otoczeniu.
Piątek to dzień przyjazdu. Dowództwo grupy przygotowuje obozowisko. Inni członkowie grupy muszą dziś pokonać kilkaset kilometrów. Przyjechało 9 Jankesów, a właściwie 10. Ten dziesiąty to „Junior” (syn rekruta). Wieczorna musztra (szkoła żołnierza).
Sobota była wypełniona zajęciami od świtu do zmierzchu.
Cała część strzelecka została przeprowadzona z pełnym zachowaniem zasad bezpieczeństwa i pod nadzorem instruktora oraz kierownika strzelania. Zadbano także o zestaw medyczny do pierwszej pomocy.
Użytą bronią były repliki karabinów kapiszonowych stosowanych „na co dzień” do rekonstrukcji czyli tych samych, które są używane do musztry, ćwiczeń z bagnetem i pozorowanych potyczek. Zero „tarczówek”.
Członkowie grupy mieli zasmakować, co czuł żołnierz okresu Wojny Secesyjnej w czasie potyczki ogniowej.
Część strzelecką podzielono na dwa etapy.
Pierwszy: strzelanie indywidualne na 50m (dość typowa odległość w starciach Wojny Secesyjnej), tarcza pistoletowa. Żołnierze otrzymali jednakową ilość amunicji Minie w kalibrze .58 (karabiny Springfield i Enfield) oraz .54 (Lorenz). Ładowanie odbywało się oczywiście z ładownicy i za pomocą karabinowego stempla. Już po kilkunastu strzałach czarny proch dawał się we znaki, utrudniając ładowanie stemplem. Dodatkowo słoneczna pogoda wzmagała wysiłek strzelców (w bitwach w upalne dni nawet do kilku procent żołnierzy umierało z odwodnienia). Strzelcy nie mieli możliwości sprawdzenia swoich wyników aż do wyczerpania amunicji lub niemożności naładowania karabinu.
Drugi etap: strzelanie na komendę dowódcy całym oddziałem ustawionym w szyku liniowym. Dystans 50m, tarcze sylwetkowe ustawione w szyku. Żołnierze otrzymali amunicję „paper cartridge Minie” w kalibrze .58 i .54 oraz „buckshot” w kalibrze .69 (12 kulek kalibru .31). Ta ostatnia znalazła zastosowanie do gładkolufowego Springfielda 1842. Wszyscy strzelcy musieli mieć swoje zęby, bo rozgryzanie papierowych patronów nie należy do łatwych zadań. Ponadto pociski Minie należy wyłuskać z resztek papieru. Przypominam, że czynności te w stresie prawdziwej bitwy nie należały do najłatwiejszych.
Ilość tarcz-sylwetek odpowiadała ilości strzelających i wybór tarczy-celu był indywidualny. Po oddaniu trzech serii nastąpiła pierwsza kontrola tarcz i okazało się, że tylko jedna była nietknięta, jednak kosztem większej ilości trafień w sąsiednie tarcze. Duże spustoszenie na tym dość krótkim dystansie powodowały „buckshot’y”. Przy każdym strzale minimum 3 kule trafiały w obszary „nie klasyfikujące do przetrwania”. Zważywszy, że w czasie Wojny Secesyjnej wymianę ogniową prowadzono w iście napoleońskim stylu (na stojąco) na dystansie 50-100m o stratach zadecydowałaby pierwsza salwa. Strzelający z GRH 58th NYSV na przykładzie tarcz mogli odczuć, dlaczego straty w bitwach tej wojny były aż tak wysokie. Taki „dotyk” realizmu pogłębia wiedzę i uczy także, że rekonstrukcja wymaga wyszkolenia i przestrzegania zasad bezpieczeństwa na każdym kroku.
Dla tych, którym było mało smaku prochu, przewidziano jeszcze 25m z rewolwerów kapiszonowych. Niektórym nowicjuszom szło to nad wyraz rewelacyjnie.
Po części strzeleckiej kwatermistrz 58th NYSV zaserwował obiad (czyt. jankeski gulasz gotowany na ognisku). Żołnierze, po jego przyswojeniu i krótkim odpoczynku, przystąpili do ćwiczenia musztry wg regulaminu Hardee’ego – 1 godzina chwytów bronią, 1 godzina manewrowania w szyku, 1 godzina układów strzeleckich w dwóch szeregach. Po kolacji znów manewrowanie w szyku.
Po zmroku odpoczynek przy ognisku. Oczywiście w nocy obowiązkowe warty do samego rana.
W niedzielę rano po śniadaniu porcja musztry. Dowództwo 58th NYSV nawet nie przypuszczało, że manewrowanie w szyku może sprawić tyle radości żołnierzom :)
W południe pierwsze odjazdy. Wszyscy żałują, że muszą wracać i potwierdzają, że impreza powinna trwać 1 lub 2 dni dłużej. Może w przyszłym roku o tym pomyślimy, bo warunki strzelnicy w Bronówku są wręcz idealne dla celów rekonstrukcyjnych. Jest nawet miejsce na „potyczkę”, a także leśna trasa na przemarsz w pełnym oporządzeniu. Pomyślimy i liczymy na udział naszych „przeciwników” z 14 Louisiana Volunteers.
W imieniu dowództwa grupy dziękuję wszystkim za zapał w ćwiczeniach i wspaniały nastrój imprezy. Jeszcze raz dziękujemy Kołu Łowieckiemu „Knieja” za użyczenie tak zacnego obiektu.

Sergeant Blue Savage
58th NYSV

 


 

4.4
Oceń (10 głosów)

 

 

Civil War Training Camp 2012 – Bronówek 3-5.08.2012 - opinie i komentarze

mauser98kmauser98k
0
Piękna relacja. Zawsze zastanawiałem się jaka była rzeczywista efektywność ognia gdy grupa żołnierzy z bliskiej odległosci waliła do takiej samej grupy przeciwnika. Wynika,że była to prawdziwa masakra. (2012-08-22 00:00)
old savageold savage
0
Stwierdzam było super.Miejsce idealne do treningu strzeleckiego i musztry.Ja stary wiarus dziękuję organizatorom ,GRH 58th NY ,oraz życzliwości Koła Łowieckiego,,Knieja" i uczestnikom tego spotkania. [2012-08-22] (2012-08-22 00:00)
Paul YankPaul Yank
0
Rewelacyjna i świetnie zorganizowana impreza. Nie zapomnę wrażeń związanych ze strzelaniem ,,buckshot'ami". Pozdrawiam wszystkich uczestników. (2012-08-24 00:00)

skomentuj ten artykuł