Bitwa pod Piotrkowem Trybunalskim 1939 rok.

/ 3 zdjęć


Bitwa pod Piotrkowem Trybunalskim 5-6 IX 1939

            We wrześniu 1939 roku Polsce, ponownie w historii zagroziła utrata niepodległości.  Przeciwstawienie się Niemcom, brak pomocy ze strony sojuszników, ostateczny cios ze strony Armii Czerwonej - to czynniki, które gwarantowały niestety porażkę. Pomimo znacznej przewagi przeciwników Żołnierze Polscy wywiązali się ze swoich zadań lepiej niż wymagało tego od nich dowództwo. Bohaterska obrona ojczyzny pokazała światu jak bardzo Polska ceni sobie suwerenność.

            Niemieckie natarcie nie ominęło Piotrkowa. Zaciekłe boje toczyły tutaj Armie: Prusy i Łódź, które stawiały opór 10. Armii III Rzeszy. Pozostałościami po dramatycznych walkach odbytych w Piotrkowie i okolicach są między innymi liczne mogiły na cmentarzu wojskowym, a także puste place po bombardowaniach lotniczych. Przykładem może być miejsce dawnych koszar 25. Pułku Piechoty, który stacjonował w pofranciszkańskich zabudowaniach klasztornych oraz przestrzenie po kamienicach przy ulicy J. Słowackiego, gdzie obecnie mieści się skwer im. Jana Pawła II[1].

            Już w maju 1938 roku było wiadomo jakie będą główne kierunki natarcia niemieckich sił. Na podstawie wniosków, wysnutych z przeprowadzonej wówczas gry wojennej określono w miarę precyzyjnie, że można spodziewać się dwóch zasadniczych uderzeń przeciwnika wiodących w kierunku Warszawy. Był to kierunek północny wzdłuż Noteci i Wisły oraz kierunek południowy prowadzący z centrum podstawy Breslau, przez Piotrków i dalej na północ od dolnej Pilicy ku Warszawie. Jednym z najważniejszych zadań było zatem utrzymanie obszaru Łódzkiego oraz węzła Piotrków[2]. O ile kierunek Łódzki mógł zostać precyzyjnie zabezpieczony, o tyle kierunek na Piotrków stanowił nie lada wyzwanie dla oficerów sztabu. Studia terenowe wykazały iż podejście do niego prowadzi drogami od południa, od sąsiedniego odcinka Częstochowa. Zabezpieczenie Piotrkowa wymagało zatem skutecznego obsadzenia odcinka obronnego Rozprza. Wymagało to użycia całej dywizji. Taka sytuacja spowodowała konieczność zorganizowania ciągłej linii obronnej, którą utworzono później w oparciu o doliny rzek Warty i Widawki[3].

            Równolegle do obrony Piotrkowa trwały walki niemalże wzdłuż całej granicy. Z tego powodu brakowało sił do zabezpieczenia miasta i okolicznych wsi. Na przedpolu Piotrkowa improwizowano obronę, jeszcze trzeciego września nie była ona gotowa, podobnie zresztą jak obsada stanowisk na pobliskiej Górze Borowej. W nocy z 4 na 5 września polskie kompania czołgów cofnęły się w rejon Gomulina pod Piotrkowem. Pod miasto dotarli też rozbitkowie spod Rozprzy. Na pole walki wchodziła odwodowa Armia Prusy. Generał Thomee prosił o utrzymanie pozycji do godziny 11 dnia następnego, miało to stworzyć wspomnianej Armii warunki do uderzenia pod Piotrkowem. Uderzenie ze strony 77 pułku przy wsparciu artylerii oraz Wileńskiej Brygady Kawalerii miało nastąpić w bok i na tyły atakującej Piotrków jednostki pancernej wroga. Problem stanowił brak współdziałania dwóch armii oraz brak wspólnego dowództwa co doprowadziło do rozmycia się głównego kierunku natarcia. W rezultacie 5 września Niemcy prowadzili jedną wspólną bitwę, natomiast Polacy rozdzielili się na dwie odrębne potyczki do dziś traktowane odrębnie w literaturze fachowej jako bitwa pod Borową Górą i pod Piotrkowem Trybunalskim[4]. Oczywistym było, że kto pragnie zdobyć Piotrków musi najpierw pokonać obronę Góry Borowej.

             Nastąpiło chwilowe wycofanie oddziałów niemieckich. Po przegrupowaniu okazało się jednak, że siły przeciwnika są o wiele większe niż pierwotnie przypuszczano. Pod Piotrkowem około godziny 14 artyleria niemiecka znowu otworzyła silny ogień. Ziemia dudniła od nieustających wybuchów. Kilkadziesiąt czołgów nacierało w kierunku na Wolę Rokszycką i Kargał Las. Niemcy uderzyli czołowo a także z okrążenia. Strzelcy Polscy musieli się wycofać na pozycje tyłowe. Reszta pozycji pod Piotrkowem, pomimo dużych strat trzymała się na stanowiskach. Niemcy poszerzyli lukę między armiami Prusy i Łódź ruszając do przodu w celu przebicia się i obejścia miasta od północy. Zaciekłe walki trwały zwłaszcza na południowo-zachodnim skraju miasta. Polacy nie byli w stanie już nic zrobić, cała okolica zapchana była uciekającą ludnością cywilną, ze wszystkich stron nadjeżdżały wciąż nowe tabory. Zanim nastąpił jednak ostateczny odwrót za Wisłę rozegrała się jedna z największych tragedii września 1939 roku. 76. pp odnosząc co prawda początkowo niewielkie sukcesy został dosłownie zgnieciony przez czołgi niemieckie. Zostały zmiażdżone broniące się do ostatka grupy żołnierzy Wojska Polskiego. Ich groby do dziś znajdują się na cmentarzu w Milejowie. W ramach odwetu za uciążliwy opór i udane akcje wypadowe zwłaszcza polskiej kawalerii, Niemcy w brutalny sposób zamordowali w Kamieńsku 30 osób. W Milejowie i Milejowcu rozstrzelano lub spalono żywcem w zabudowaniach około 160 ludzi, w tym także pojmanych żołnierzy WP[5].

            Kampania wrześniowa zakończyła się klęską, jednak Polacy nie skapitulowali. Dzięki wierze w ponowne odzyskanie niepodległości powstały liczne ośrodki oporu i najbardziej na świecie rozwinięta taktyka walki partyzanckiej. Powstała największa armia podziemna, początkowo określona jako Związek Walki Zbrojnej, w 1942 roku przemianowany na Armię Krajową. W Piotrkowie, w czasie okupacji znajdowały się bardzo ważne, tajne siedziby Komend: Obwodu, Inspektoratu i Podokręgu ZWZ-AK[6].

 

[1] K. Chojak, Piotrków 1939, Objaśnienia do gry strategicznej, s.1.

[2] A. Wesołowski, J.S. Tym, Mokra Działoszyn 1939. Działania Wielkich jednostek Grupy Operacyjnej Piotrków w pierwszych dniach kampanii 1939 roku, Warszawa 2014, s. 24-27.

[3] Tamże, s. 51.

[4] A. Zawilski, Bitwy polskiego września, Kraków 2009, s. 248-258.

[5] Tamże, s. 264-277.

[6] K. Chojak, Piotrków 1939, Objaśnienia do gry strategicznej, s.1.

 


 

5
Oceń (3 głosów)

 

 

Bitwa pod Piotrkowem Trybunalskim 1939 rok. - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł