Bitwa pod Golczowicami 1863

/ 7 komentarzy / 13 zdjęć


Bitwa pod Golczowicami z 22 kwietnia 1863 stoczona pomiędzy oddziałem kpt. Anastazego Mossakowskiego a rosyjskim oddziałem jazdy i rotą piechoty zapisała się w historii jako powstańcze zwycięstwo. 22 czerwca, dokładnie 150 lat i 2 miesiące później, wzięliśmy udział w imprezie poświęconej tym wydarzeniom.
Po przyjeździe do Golczowic okazało się, że miejscowa ludność carskiej piechoty wcale się nie boi i od razu zostaliśmy uraczeni pysznym chlebkiem ze smalcem i ogóreczkami (zapewne wszystko domowej roboty). Co by odwieść sołdatów od rabunków itd. dodatkowo zaserwowano im grochówkę, po której udaliśmy się na patrol po wsi. W jej centrum stoi pomnik-krzyż poświęcony potyczce. Tam też oddaliśmy cześć powstańcom. Po powrocie odwiedziliśmy powstańczy obóz (położony za Białą Przemszą), gdzie w zaimprowizowanej, polowej kuźni przekuwano kosy.
O godz. 16-ej rozpoczęła się inscenizacja potyczki, którą wzbogacono o scenkę patrolu i udział artylerii po obu stronach. W czasie patrolu podczas rewizji uroczej panny okazało się, że jej koszyk skrywa pistolet. Dziarska konspiratorka dobyła broń, która jednak pomimo 2-3 prób nie wypaliła. Zmieszanie sołdatów było na tyle wielkie, że nawet nie próbowali ścigać uciekającej zamachowczyni.
Kiedy na polanie zjawił się cały oddział rosyjski (9 Rota + armata) z wysokich traw odezwali się powstańczy strzelcy. Carscy natychmiast odpowiedzieli ogniem rotowym. Na prawe skrzydło Rosjan, korzystając z osłony lasu, atak przypuścili kosynierzy. Ciągłość ognia carskich pomieszała im szyki. Przy ponownym frontalnym ataku, salwa ścięła jednocześnie pierwszą linię kosynierów (scena iście filmowa – brawa dla kosynierów. Czy ktoś to nagrał ?). Samotne rosyjskie działo odgryzało się dwóm powstańczym. Ich osłona pomagała strzelcom oskrzydlić Rosjan. Rota musiała podzielić ogień na dwie flanki. Przy tak upalnym dniu lufy karabinów mocno parzyły dłonie. Amunicja znikała w błyskawicznym tempie, a całe pole bitwy spowiły tumany prochowego dymu. Zamilkła carska armata. To sprawka strzelców, którzy teraz z jej pozycji wyskoczyli na nasze tyły. Ogień padał już bez komendy i dochodziło do walki wręcz. Na to czekali kosynierzy. Poddającym się piechurom nie okazywali litości. Więcej szczęścia mieli wzięci do niewoli przez strzelców. Jedynie okrutny los spotkał niejakiego Zajcewa, w którym powstańcy rozpoznali podpalacza i grabieżcę. Przy brawach widowni kolumna jeńców została odprowadzona w kierunku Golczowic.
Myślę, że inscenizacja się podobała – sceneria była wielce malownicza (trawa po kolana, pobliski las), wysoka intensywność ognia (sołdatom zeszło po 30 ładunków w pół godziny + armaty) i … nasi wygrali :)
W nagrodę zwycięzców i pokonanych czekał talerz krupniku i parę innych specjałów.
Kolejny raz potwierdziła się wspaniała atmosfera takich uroczystości w małych miejscowościach. Mimo iż odgrywaliśmy wrogów naszych powstańców, byliśmy ciepło przyjęci i serce nam radował patriotyczny nastrój imprezy w Golczowicach. Oby takich imprez było jak najwięcej.

Uczestnicy inscenizacji: GRH Artyleria , 2 pułk piechoty XW , Stowarzyszenie Stanica , Ekipa Kowali z IX w. oraz GRH 9 Rota 1863.

Autorzy zdjęć: Ryszard Malik i GRH 9 Rota 1863.

 


 

5
Oceń (9 głosów)

 

 

Bitwa pod Golczowicami 1863 - opinie i komentarze

zsirazsira
0
GRH Artyleria krakowska wystąpiła w mundurach rosyjskich wraz z armatą. Ja wystąpiłem w  mundurze galowym oficera armii austriackiej. Wystąpiłem jako obserwator walk "sojuszników" i powstańców ponieważ w walkach z powstańcami austriacy nie brali tam udziału. Obserwowałem przez lunetę poczynania obu stron. Piękna sceneria, dopisali widzowie i sympatyczna atmosfera.
Zbigniew Sira GRH Artyleria.

(2013-07-05 00:00)
FaZaFaZa
0
Dobra relacja. Brawo Rota! Jak zwykle profesjonalni. (2013-07-07 00:00)
blue savageblue savage
0
W imieniu Roty: Dzięki :) (2013-07-08 00:00)
PasteszPastesz
0
Biedny Zajcew :( Ale poległa także Emilianow przy nieudanej próbie ucieczki z powstańczej niewoli :( (2013-07-08 00:00)
pedropedro
0
Paweł zapomiałeś dodać o broni biologicznej użytej przez naturę :) komary . A tak poważnie dzięki za wspólną imprezę . Powiem tyle żałujcie że tak szybko wybyliście z powrotem bo sie działo :) (2013-07-09 00:00)
blue savageblue savage
0
Żałujemy, ale co robić, że my w większości to "inostrańcy" (średnio 300 km do domu) ;) (2013-07-09 00:00)
pedropedro
0
no cóż :) Ja i 2 powstańców( reszta siedziała w obozie bo dostaliśmy w podzięce za imprezę książki 50 % :) ) zostalismy zaproszeni na jubel do świetlicy który tam się odbywał żarełka masa oraz gościnny sołtys który polewał PKWN , utrzymałem honor armii carskiej :) ostatni opuściłem plac boju :) (2013-07-09 00:00)

skomentuj ten artykuł