„Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach”


„Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach” – praca zbiorowa.
Wybór i opracowanie: Mieczysław Ciepielewicz , Eugeniusz Kozłowski.
Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1989 r.

Wojna obronna Polski w 1939 r., tradycyjnie nazywana również kampanią wrześniową, pomimo wielu opracowań, monografii, wspomnień i pamiętników nadal pozostaje niezmiernie ciekawym i w wielu kwestiach niewyjaśnionym należycie okresem naszej historii. Zaskakujące, najnowsze ustalenia historyków dotyczące choćby tego, że pierwsze strzały w dniu 1 września 1939 r. nie padły nad Westerplatte a nad niemającym militarnego znaczenia Wieluniem, czy pojawiające się nowe dokumenty, stawiające w innym świetle fakty powszechnie uznane za wyjaśnione, przyczyniają się do tego, że nie można uznać tematu wojny obronnej 1939 r. za wyjaśniony w pełni.
W świetle powyższego opublikowany przed ćwierćwieczem zbiór wspomnień, relacji i sprawozdań dotyczących nie tylko działań wojennych, ale również analizujących wpływ uwarunkowań politycznych i sytuacji społeczno-ekonomicznej na genezę i przebieg tego konfliktu zbrojnego jest szczególnie interesujący. Przytoczona publikacja budzi zainteresowanie również z tego powodu, że było to wydanie chyba po raz pierwszy zajmujące się kompleksowo tematyką polskiego września, tj. odnosiło się nie tylko do działań obronnych przeciwko niemieckiej machinie wojennej, ale również do problematyki wkroczenia 17 września na wschodnie tereny Polski - Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.
„Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach” jest publikacją o tyle niezwykłą, że składającą się z materiałów przygotowanych przez czołowych statystów strony polskiej. Począwszy od marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego (nawiasem mówiąc jest to najmniej interesujący materiał, będący próbą wybielenia swojej osoby), poprzez Wacława Stachiewicza – Szefa Sztabu Naczelnego Wodza, Józefa Jaklicza – Zastępcy Szefa Sztabu Naczelnego Wodza do spraw operacyjnych, Tadeusza Malinowskiego – Zastępcy Szefa Sztabu Naczelnego Wodza do spraw współpracy z instytucjami cywilnymi, Józefa Wiatra – Naczelnego Kwatermistrza, Stanisława Kopańskiego - szefa Oddziału III Operacyjnego Sztabu Naczelnego Wodza, Józefa Unruga – Dowódcy Obrony Wybrzeża, Władysława Bortnowskiego – dowódcy Armii „Pomorze”, aż po Kazimierza Ryzińskiego – Szefa Sztabu Obrony Lwowa, czy Tadeusza Grzeszkiewicza – Szefa Oddziału Operacyjnego Sztabu Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”.
Łącznie zawarte są w opisywanym wydaniu wspomnienia i relacje spisane przez 29 autorów. Każdy materiał dodatkowo opatrzony jest szczegółowym biogramem oraz fotografią autora. Całość uzupełnia wstęp, indeks nazwisk oraz indeks nazw geograficznych. Należy przyznać, że materiał jest starannie przygotowany, w wielu wypadkach uzupełniony tekstami autentycznych rozkazów bojowych. Należy zaznaczyć, że wojskowe służby historyczne po raz kolejny wykonały kawał „porządnej roboty”. Do pełni szczęścia brakuje tylko map i szkiców ilustrujących działania wojenne i marszruty oddziałów oraz ich rozplanowanie w obronie. W związku z tym, dla osób słabiej rozeznanych w historii pomocny może być dobry atlas historyczny. Niemniej jednak nawet czytelnik nie mający do tej pory bliższego kontaktu z literaturą odnoszącą się do wojny obronnej 1939 roku, może sobie wyrobić stanowisko na temat tych wydarzeń.
Niestety nie można powiedzieć, że jest to lektura krzepiąca, z jej kart często przebijają się słowa: bałagan, chaos, zła organizacja, ale znaleźć można też fragmenty powodujące szybsze bicie serca i sprawiające, że czuje się dumę z waleczności naszych przodków, którzy pomimo beznadziei i miesięcznej tułaczki potrafili w decydujących momentach zachować zimną krew. To oni później podczas ciemności okupacyjnej nocy prowadzili nierówną walkę, to oni potrafili iść w nierówny bój bez zmrużenia oka czy grymasu niechęci.
Fragment wspomnień pułkownika Tadeusza Grzeszkiewicza doskonale oddaje stan ducha polskich żołnierzy „ 1 października (…) sygnał obserwatora – czołgi od Kocka! (…) Są 1500-1800 m od nas. Jadą trzy samochody pancerne, a nie czołgi; jeden za drugim w odległości około 100 m. Widać już krzyże, to Niemcy! Działonowy – młodziutki kapral, doskakuje do lunetki celowniczej działka. Ruchami dłoni poprawia celowanie. Samochody jadą bez przerwy. Są już 800-600 m. Podporucznik denerwuje się. Kapralu! Strzelajcie! Kapral nic – tylko przywarł do lunetki i poprawia pokrętłem. Są już coraz bliżej. Kapralu! Dlaczego nie strzelacie? Od działka ostry szept – bo mi ten trzeci ucieknie! I wreszcie, gdy pierwszy samochód jest od nas najwyżej 200 m – błysk strzału; dostał w sam środek. Amunicyjny jak automat załadował – ruch pokrętłem – strzał; potem znów strzał i trzeci samochód też dostał. Środkowy wóz szybko skręca w lewo, w pole i ucieka na przełaj. Kapral znów strzela – raz, drugi – i ten też dostał! Nie uszedł i 100 m w bok od drogi i zaczyna się palić. Słyszę serie karabinu maszynowego. To ułani strzelają do wyskakujących załóg. Po chwili cisza – tylko palą się wozy pancerne. (…) Tak pracują i walczą nasi żołnierze po trzydziestu dniach walki z Niemcami: „Bo mi ten trzeci ucieknie!” Tak mówi fachowiec, który niejednego Niemca już zjadł. Czuje się – nie jak zaszczuty zwierz – a jak dobry myśliwy, polujący na szkodnika we własnych włościach. (…) Na marginesie tego zniszczenia trzech samochodów pancernych, już w niewoli, w roku 1941 lub 1942, czytałem nekrolog w „Voelkischer Beobachter”, że mjr Freiherr von und zu poległ śmiercią bohaterską (..) i pogrzeb sprowadzonych spod Kocka zwłok odbędzie się w zamku rodzinnym nad Innem. Ciężkie to były dni, ale z przyjemnością czytałem o pogrzebie Raubrittera, padłego z ręki polskiego kaprala.”
Moim skromnym zdaniem powyższy fragment relacji naocznego świadka tamtych dni, powinien być symbolem walki polskich żołnierzy, a nie durnie eksponowany i powtarzany do bólu opis szarży kawalerii z bronią białą na czołgi.
Szczerze polecam, zarówno dla miłośników historii jak i dla osób dopiero zaczynających swą przygodę z Klio.

 


 

5
Oceń (2 głosów)

 

 

„Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach” - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł