70 rocznica wyzwolenia Gostynia spod niemieckiej okupacji - gra terenowa

/ 7 komentarzy / 34 zdjęć


W ramach obchodów 70 rocznicy zdobycia Gostynia przez Armię Czerwoną Stowarzyszenie Historia Militaris wraz ze Studiem Historycznym Huzar przygotowało inscenizację, która została poprzedzona grą terenową. W niej to rekonstruktorzy, którzy przybyli z różnych stron Polski mogli się sprawdzić, czy umiejętności, jakie posiadają pozwolą im wykonać zadanie, jakie ich czeka.

Wszystko zaczęło się w sobotę już o 7.30 Rano, gdy pirotechnik rozpoczął wydawanie broni. Rekonstruktorzy strony niemieckiej, jako pierwsi wsiedli do autobusu i pojechali w nieznanym dla Nich i dla strony radzieckiej kierunku. Po jakimś czasie w drogę ruszyli pozostali. Okazało się, że znaleźliśmy się kilka kilometrów za Gostyniem, w terenie leśnym. Koordynatorem strony radzieckiej, (z którą szedłem) był Adam Bech. Zadanie, jakie mieliśmy wykonać odczytane było w języku rosyjskim, ale na szczęście było też tłumaczenie na polski. Celem były zbiorniki z niemieckim paliwem, które należało zdobyć, unikając różnych „niespodzianek”, jakie na „dzielnych” żołnierzy radzieckich czekały na trasie. Po drodze mogli się czaić niemieccy snajperzy, nieprzychylni Rosjanom polscy partyzanci, pola minowe itp. Należało się trzymać drogi, jednocześnie pilnując frontu, tyłów oraz obu flanek. Łatwe to nie było, a całość była tak zorganizowana, że niczego nie można było wcześniej przewidzieć. Dodatkowo nasz koordynator w czasie potyczki i ostrzału wskazywał, kto jest ranny a kto właśnie został zabity. Mimo różnych problemów, oddziałowi udało się dotrzeć do zbiorników bronionych przez Niemców. Rozpoczęła się regularna walka w czasie, której na pomoc przybył niemiecki transporter opancerzony pod osłoną, którego Niemcy się wycofali. Udało im się oddalić się i parę kilometrów dalej zajęli pozycję obronną przy nasypie i wiadukcie kolejowym. Tam też wykorzystując resztki amunicji Rosjanie przystąpili do ataku. Gra terenowa ostatecznie zakończyła się zwycięstwem… Czy to ważne? Tak w zasadzie to wszyscy byli zwycięzcami. Chodziło i ciekawe spędzenie kilku godzin i to się udało. W drodze powrotnej autobusu nie było, więc ze śpiewem na ustach (zwiadowcy radzieccy ) wróciliśmy na miejsce zakwaterowania. Był czas na posiłek i odpoczynek przed popołudniową inscenizacją. Pomysł gry terenowej był moim zdaniem świetny. Mogę tylko żałować, że nie dałem rady być w dwóch miejscach jednocześnie, więc poznałem tylko zadania strony radzieckiej. Wielki szacunek i podziękowania należą się organizatorom i wolontariuszom, bez których by się to nie udało.


W grze terenowej udział wzięli:
strona niemiecka

GRH 545. Sperr Division, GRH 549. Volksgrenadier Division, GRH Die 5. Jäger Division, GRH Hell on Wheels (sekcja niemiecka), GRH Infanterie Regiment 26, GRH Panzer Lehr, Projekt Köslin, SGRH 3. Bastion Grolman, GRH Kampfgruppe Adler, GRH Fallschirmjäger Regiment 1, SRH Die Freiwilligen (26. Dywizja Grenadierów SS węgierska),

strona radziecka
GRH Festung Breslau sekcja radziecka, GRH Przedmoście Piła, SPGRH Warta, TGRH, WTTM, Drużyna Tradycji 70 pp, GRH 2. Pułku ułanów 1. WBK.

Pirotechnika
STG Maciej Wyszkowski

 


 

5
Oceń (9 głosów)

 

 

70 rocznica wyzwolenia Gostynia spod niemieckiej okupacji - gra terenowa - opinie i komentarze

wicmannwicmann
0
Cieszę się, że się podobało :) Cały pomysł na grę został oparty o dwie rzeczy- historyczną -wędrujący kocioł niemieckich wojsk pancernych generała Waltera Nehringa d-cy 1 Armii Pancernej, oraz teren -wzgórza morenowe, poprzecinane parowami i jarami . Gęsto zalesione tereny, gdzie podczas okupacji, znajdowały się magazyny paliwa i amunicji, czyli gra jak najbardziej realna. Do tego dodaliśmy kilka niespodzianek w postaci grupy partyzanckiej oraz pola minowego. nad całością pieczę trzymali nasi drwale - rozjemcy. W połowie trasy znajdował się punkt opatrunkowy, gdzie wszyscy "ranni" i "zabici" odzyskiwali 100% sił potrzebnych do realizacji drugiej części zadania, jakim było zdobycie i utrzymanie linii kolejowej z wiaduktem. Każda z grup otrzymała dwie mapy- jedna trudna z określonymi tylko punktami, drugą pomocniczą z zaznaczona optymalna trasa. Do tego rozkazy w językach odtwarzanych jednostek- Sowieci otrzymali pisana cyrylicą, a Niemcy-gotykiem- w razie problemów dostarczono tez rozkazy pisane w języku polskim :) a reszta, reszta należała do wyszkolenia dowódców jednostek oraz każdego pojedynczego żołnierza. Nikt nie znał szczegółów gry, dlatego wszystko było wielka niespodzianka, tak jak w realnej wojnie. Pozdrawiam i zapraszam ponownie :) ... pisze to ten , który ostrzeliwał Was ze wzgórza nękając ogniem :) (2015-02-03 00:00)
FudexFilmFudexFilm
0
Potwierdzam. Gra terenowa była super. Szedłem ze stroną niemiecką i tak naprawdę nie było wiadomo co czeka nas z przodu a zarazem z tyłu dochodziły odgłosy depczących nam po piętach żołnierzy sowieckich. Prosimy o więcej tego typu atrakcji. (2015-02-03 00:00)
wicmannwicmann
0
Dodam, że w ostatnim etapie jako partzanci uczestniczyli tez członkowie WSGO Warta z Gostynia, oraz całość ogarniali członkowie Stowarzyszenia Historia Militaris, którzy jednocześnie są członkami TBPiŻ15PUP. (2015-02-03 00:00)
okejosokejos
0
Bardzo sie cieszymy że gry terenowe, których prekusorem było SRH AA7 znajdują coraz wiecej nasladowców.. daje to trochę poczucie rzeczywistosci, niepewności i nieprzewidywalnoście w naszej tak bardzo przewidywalnej zabawie :D pozdrawiam (2015-02-04 00:00)
wicmannwicmann
0
??? nie wiem jak to ma sie do AA7, ale pierwszy raz w grze terenowej uczestniczyłem na samym początku mojej kariery w rekonstrukcji, zaraz po wstąpieniu do GRH Festung Breslau w 2009 roku ;) (2015-02-04 00:00)
wicmannwicmann
0
FUDEXFILM przedstawia : https://www.youtube.com/watch?v=Adk3RS4ISc4 (2015-02-04 00:00)
Stary KojotStary Kojot
0
No troche tego by się uzbierało, choćby Bzura 2005 roku i słynna nocna gra terenowa, niefortunnie przerwana przez niezbyt trzeźwych żandarmów (Szrek powinien pamiętać)... Rok później, także nad Bzurą nocna próba przekroczenia patrolowanego terenu, oświetlanego flarami. Oczywiście, AA7 nie uzurpuje sobie jakiejś "wyłączności", w tej materii każda grupa ma swoje doświadczenia. W tegorocznej edycji Łabiszyna także szykujemy "spécialité de la maison" (2015-02-05 00:00)

skomentuj ten artykuł