155 mm armata dalekonośna wz.40

/ 8 zdjęć


155 mm armata dalekonośna wz.40 - Koncepcja armat dalekonośnych w Polsce

Armata wz.40 była spóźnioną konstrukcją, która niestety nie wzięła udziału w walkach obronnych roku 1939. Kwestia artylerii dalekonośnej w Wojsku Polskim była stosunkowo kontrowersyjna i dyskutowana w prasie specjalistycznej. Za dalekonośne uważano błędnie armaty 105 mm wz.13, produkowane na francuskiej licencji.
Po raz pierwszy sprawa artylerii dalekonośnej pojawiła się w artykule mjr Jerzego Łuńkiewicza w Bellonie, w którym autor podkreślał potrzebę utworzenia tego typu artylerii. W roku 1925 przeprowadzono manewry na Wołyniu. W ich wyniku sformułowano żądanie zapewnienia artylerii sprzętu dalekonośnego. Problem na stałe zagościł w dyskusji na temat przyszłości artylerii w Polsce. W roku 1931 w Przeglądzie Artylerii ukazał się artykuł mjr Wacława Popiela, który podkreślał, że artyleria dalekonośna odgrywa wielką rolę w zwalczaniu baterii nieprzyjaciela oraz w zwalczaniu grup nieprzyjaciela, za liniami frontu, gdzie były celami skupionymi (np. kolumny wojsk, sztaby, składnice). Poza tym podkreślał, że duży zasięg dział pozwala na pokrycie artyleryjskim ogniem szerokiego odcinka frontu. W związku w powyższym podkreślał, że artyleria dalekonośna powinna mieć zasięg połowy dziennego marszu od linii frontu i mieć duży kaliber.
Jeszcze w roku 1927, Komitet do Spraw Uzbrojenia i Sprzętu (KSUS) wywiązała się dyskusja w temacie artylerii dalekonośnej, której wynikiem była uchwała z 11 stycznia 1928 r. o konieczności wyposażenia WP w artylerię dalekonośną. Departament Uzbrojenia zorganizował, w związku z tym specjalną konferencję na ten temat. Przybyli na nią przedstawiciele Departamentu Artylerii i Uzbrojenia oraz I Oddziału Sztabu Generalnego. Podczas niej poruszano sprawę studiów w zakresie sprzętu. Podjęto też decyzję o wysłaniu komisji do firm zagranicznych.
13 lipca 1928 r. Szef SG sformułował wytyczne dla armaty dalekonośnej. Kaliber określono na 155 mm, a doniosłość na 20 km, przy masie 5 ton i obowiązkowej trakcji motorowej. W drugiej połowie 1928 roku, komisja pod przewodnictwem Knoll-Kownackiego udała się do czołowych firm zajmujących się produkcją armat, tj. Schneider, Beardmore, Vickers, Skody oraz firm amerykańskich. Komisja wytypowała działa dalekonośne Bofors, Vickers, Skoda i 2 armaty Schneider. Komisja wybrała trzy typy armaty, tj. 149,1 mm armatę Skoda oraz obie konstrukcje Schneider. Ich masa znacznie przekraczała wcześniejsze wytyczne. Warto wspomnieć, że dwie armaty Schneider nie były standardowe. Jedna z nich była armatą na platformie, przedstawioną jedynie w formie projektu, co zadecydowało o jej ostatecznym odrzuceniu (możliwość prób na prototypie dopiero w połowie 1930 roku). Druga armata Schneider była armatą na łożu gąsienicowym i została odrzucona za zbyt dużą masę marszową, za zbyt dużą prędkość pocisku oraz za zaobserwowane wady w trakcie prób poligonowych. Na oczach komisji, w trakcie strzelań zerwał się hamulec wylotowy.
Najlepiej prezentowała się 149,1 mm armata z Czechosłowacji, ze względu na prostotę i dużą stateczność. Do tego armatę charakteryzowała niska cena – 712.000 zł za komplet bez ciągników. Departament Uzbrojenia polecił zwrócić uwagę na armatę Skody.
W roku 1929 trwały dalsze studia nad wyborem armaty dalekonośnej dla WP. Czechosłowackiej Skodzie zależało na sprzedaży armaty Polsce, więc zaoferowała bezpłatną pomoc w sprawie uruchomienia licencyjnej produkcji amunicji 149 mm w Polsce, jeśli ta zakupiłaby 1.760 pocisków od Skody. Dnia 10 marca 1930 roku KSUS podjął uchwałę o zakupie 25 armat 149,1 mm Skoda (4 działa miały stanąć na podwoziu kolejowym na nabrzeżu). Pozostawiono otwartą możliwość zakupu dalszych 35 armat, a produkcja amunicji miała rozpocząć się w Polsce.
30 kwietnia 1930 roku miano podpisać umowę ze Skodą na dostawę armat 149,1 mm wz.NO. Dostawy miały się odbyć w latach 1932 – 34. Łączny koszt umowy miał wynieść 17.820.000 zł za armaty i sprzęt, 1.930.000 zł za amunicję oraz 47.300 zł za ciągnik w nieokreślonej ilości. Do zawarcia umowy nie doszło. Jedną z przyczyn był prawdopodobnie kryzys ekonomiczny. Kiedy w marcu 1933 roku zawarto umowę na zakup 220 mm moździerzy od Skody, znów pojawił się pomysł zakupu armat NO. Tym razem jednak komisja gen. Przedrzymirskiego uznała, że amunicja była przestarzała i miała zbyt duży rozrzut przy małym ładunku wybuchowym. W wyniku negatywnej oceny Departament Artylerii i Uzbrojenia zrezygnował z armat czechosłowackich.
Tak więc problem armat dalekonośnych powrócił. Ponownie pojawił się w 1935 roku, kiedy Departament Artylerii ponownie zażądał wprowadzenia armat dalekonośnych. W sierpniu 1936 roku, na posiedzeniu KSUS, Departament Artylerii zaprezentował referat nt. dostępnych armat dalekonośnych. Okazało się, że najnowsze konstrukcje pochodziły z roku 1928. Ponieważ jednak działa wyłonione w czasie pierwszego przetargu zostały unowocześnione, ponownie rozpatrzono ich zakup. W konsekwencji dalszych negocjacji, uznano oferty za nie do przyjęcia i postanowiono oprzeć się na własnej produkcji armat dalekonośnych.

Budowa

Ponieważ uznano, że armaty dalekonośne były potrzebne natychmiast, zaproponowano szybki sposób konstrukcji armaty dalekonośnej 155 mm. Prace projektowe ograniczono do lufy, zamka i oporopowrotnika, które miano ustawić na podstawie moździerza 220 mm wz.32. Wstępne szacunki sugerowały, że można by uzyskać donośność do 26 km, a masa takiej konstrukcji miała być w granicach ok. 15,5 tony. Warto w tym miejscu zauważyć, że sposób transportu, jak i rozstawiania działa na stanowisku miał być taki jak w moździerzu wz.32. Było to oczywiście nierealne, gdyż nie sposób skutecznie używać artylerii dalekonośnej w wojnie manewrowej, której czas rozstawienia na pozycjach to ponad 5 godzin, a demontażu 2,5 godziny.
Wkrótce jednak zarzucono pomysł z podstawą moździerza i Departament Uzbrojenia planował ustawienie armaty na kołowym łożu jednoogonowym. Co ciekawe nie przewidziano w armacie celownika odległościowego, ale kwadrant, a w samej armacie przewidziano nowoczesny system automatycznego ładowania i przedmuchiwania lufy. Przewidywano, że prototyp powstać miał w okresie 12-16 miesięcy.
9 sierpnia 1936 KSUS podjąć ostateczną uchwałę w sprawie uzbrojenia WP w 155 mm armaty dalekonośne krajowej konstrukcji. Co ciekawe już w 1937 roku kwestia współpracy lotnictwa z artylerią dalekonośną pojawiła się w instrukcji współpracy lotnictwa z artylerią. 19 sierpnia 1936 KSUS podjął uchwałę polecającą rozpoczęcie prac nad krajową armatą 155 mm.
Budowa armaty odbywała się w Starachowickich Zakładach Górniczych, przy udziale licznych firm krajowych. Z powodu braku odpowiedniego zaplecza sprzętowego, wykonanie lufy zlecono szwedzkiej firmie Bofors. Lufa miała być wykonana z polskiej stali, według polskiego projektu. Ostatecznie lufę wykonano ze stali szwedzkiej, z powodu oporu Boforsa, który podnosił brak swojego doświadczenia w obróbce polskiej stali.
10 maja 1937 roku podpisano zamówienie na prototyp armaty dalekonośnej oraz 250 sztuk amunicji.
Jednocześnie z prototypem zaczęto w 1937 opracowanie odpowiedniej amunicji. Powstały dwa typy pocisków – wz.37 oraz wz.37St. Pod koniec roku 1937 powstały po dwa pociski każdego wzoru. Na początku 1938 roku Instytut Techniczny Uzbrojenia prowadził próby z pociskami.
18 stycznia 1938 roku, na poligonie w Brześciu nad Bugiem przeprowadzono wstępne próby. Na podstawie moździerza 220 mm umieszczono lufę 155 mm wraz z kołyską i oporopowrotnikiem. Badano dwa typy hamulców wylotowych – jeden zmniejszał odrzut o 20%, wykonany na dotychczas obowiązujących zasadach, drugi polskiej konstrukcji, zmniejszał podobno odrzut o 30%, jednak nie sposób stwierdzić który hamulec okazał się lepszy. W czasie tych prób testowano też dwa typy pocisków po 50 kg każdy i ładunku prochowym 19 kg.
Podczas zaplanowanych prób panowały fatalne warunki pogodowe. Silny wiatr i nisko leżące chmury wykluczały dokładne pomiary. Ponieważ jednak na manewry stawili się wysocy rangą oficerowie, Szef Departamentu Uzbrojenia polecił oddać serię strzałów, które miały nie być brane pod uwagę. Okazało się, że, przy kącie podniesienia lufy 18o15’, przy dużym wietrze wystrzelono pocisk na odległość 19 km. Rozrzut wynosił 800 m, ale pierwsze strzały odbijały się od pozostałych. Po ich wyeliminowaniu rozrzut wyniósł 500 m, co było już wynikiem doskonałym (najlepsza wówczas 155 mm armata francuska Schneider, przy strzale na 19 km, dawała rozrzut 1900 m).
Kolejne próby przeniesiono na 20 lutego 1938 roku, z powodu warunków atmosferycznych. Podczas nich, przy kącie podniesienia 44o20’ wystrzelono pocisk na odległość 27,3 km. Według raportów próba ta wywołała szereg trudności dla obsługi, gdyż w armacie nie było mechanizmów planowanych do ukończenia dopiero na czerwiec 1938 roku, a sama armata nie miała też prawidłowego łoża.
Prototyp armaty miał świetne właściwości balistyczne – bardzo dobra donośność i mały rozrzut, jak na działo dalekonośne. Po próbach postanowiono pogłębić jedynie bruzdy w lufie.
W tym czasie, 24 stycznia 1938 roku, w Departamencie Uzbrojenia, odbyła się konferencja podczas której omówiono szczegóły dotyczące budowy armaty 155 mm i ustalono wytyczne dla konstruktorów. Po drugiej próbie poligonowej, w oparciu o doświadczenia ze strzelań oraz o wytyczne Departamentu rozpoczęto prace nad łożem, środkami transportu i wyposażeniem
Armata była gotowa w listopadzie 1938 roku. 3 stycznia 1939 roku, rozkazem gen. bryg. A. Litwinowicza (Wiceministra Spraw Wojskowych), zlecono próby marszowe i balistyczne. Te ostatnie ponownie przeprowadzono w Brześciu n/ Bugiem.
W dniach 25 stycznia – 17 lutego 1939 roku przeprowadzono próby 155 mm armaty. Uzyskano bardzo dobrą donośność i celność, przy małej szybkostrzelności – 3 strzały na minutę. Oddano 107 strzałów. Z powodu dobrej jakości lufy, w wykonaniu Bofors, uzyskano spadek prędkości początkowej pocisku zaledwie o 5 m/s (wytrzymałość lufy rdzeniowej ITU przeliczył na 350 wystrzałów, a całej lufy na 1800-2000 strzałów). W raporcie końcowym wymieniono następujące wady: rozregulowanie wspornika, wadliwa praca odciągaczy, słaba konstrukcja rygli i przeciwwagi zamka, zła synchronizacja mechanizmu kierunkowego przy przesuwaniu ogona łoża po płytach podrolkowych. Wszystkie te mankamenty były łatwe do usunięcia. W wyniku prób zlecono zmianę ładunku prochowego, który miał poprawić celność pocisków, jednak prace PWP „Pionki” przerwała wojna. W tym czasie specjalny proch sprowadzono z Francji.
Przeprowadzono wreszcie próby marszowe. Armata odbyła rajd na trasie 500 km. Prędkość ogólną określono na 21 km/h, ale przy zabłoconych drogach polnych już jedyne 2 km/h. Były to wyniki niezadowalające, ale spowodowane użyciem ciągnika C7P, który miał za małą moc silnika. Wskazano także na zbyt wąskie koła oraz na zbyt duży nacisk masy działa na obręcze kół.
Ostatnie próby przeprowadzono 24 lutego 1939 roku, kiedy prototyp wrócił do Starachowic z poligonu. Sprawdzono wtedy funkcjonowanie mechanizmów działa po marszu z Brześcia. Armaty nie konserwowano. Próby obejmowały zajęcie stanowiska przez armatę w ciężkim terenie, z pozytywnym wynikiem.
W podsumowaniu wyników prób komisja z Dep. Uzbroj. stwierdziła, że armata odpowiada wymogom pod względem donośności i celności. Nie sprawia problemów obsłudze, ma dobrą siłę wybuchu pocisku, pozytywnie oceniono też próby marszowe i balistyczne. Wszelkie mankamenty oceniono jako mało istotne, nie wpływające na końcową ocenę działa.
Wobec pozytywnej oceny armaty, szef Dep. Uzbroj. Płk Jerzy Englisch postawił wniosek o przyjęcie armaty na wyposażenie Wojska Polskiego. Nadano jej oznaczenie „155 mm armata dalekonośna wz.1940”. Warto wspomnieć też, że decyzję tą poparł Departament Artylerii, który porównując armatę wz.40 z armatą 155 mm Schneider wskazywał, że polska armata ma mniejszy rozrzut o połowę, większą zwrotność i szybciej rozstawia się ją na stanowisku bojowym. Jednocześnie polska armata, ze względu na niską szybkostrzelność mogła jedynie nękać jednostki wroga, ale nie obezwładniać.

155 mm armata dalekonośna wz.40 - plany

W tym miejscu należy wskazać, że zgodnie z analizą Dep. Artyl. Aby armata 155 mm mogła obezwładnić cele na 1 ha terenu musiało spaść 4 pociski. Kierując się zasadami ekonomii jednak, zalecano ostrzeliwanie terenu o powierzchni minimum 4 ha, gdyż aby uzyskać 4 pociski na 1 ha na odległość 20 km trzeba było oddać 20 strzałów. Do tego zalety wynikające ze zwrotności armaty na stanowisku były niwelowane niską szybkostrzelnością, w związku z czym postulowano zwiększenie ilości armat w bateriach z 3 do 4 sztuk.
Armata 155 mm wz.40 miała służyć do ostrzeliwania celów o dużej powierzchni, jak np. kolumny taborowe, składy amunicji, lotniska. Przeznaczona ona była do służby na szczeblach armijnych. Departament Uzbrojenia wnioskował, aby armaty znalazły się w odwodzie artylerii dalekonośnej Wodza Naczelnego. Stanowisko to poparł generał do prac artylerii przy GISZ gen. Stanisław Miller. Wnioskował on też o zamontowanie w dziale systemu automatycznego ładowania, w celu zwiększenia szybkostrzelności.
W lipcu 1939 roku, z inicjatywy płk Jerzego Łunkiewicza, Departament Artylerii opracował założenia dla kolejnej armaty dalekonośnej, ale z przeznaczeniem dla szczebla operacyjnego, która miała być gotowa do prób w 1941 roku.
Do 1 lipca 1939 roku miano ukończyć produkcyjne rysunku konstrukcyjne, uwzględniające wszystkie poprawki, a usterki miały zostać usunięte do końca września 1939 roku. Pierwsze dwie sztuki seryjne miały powstać w roku 1940. Tempo produkcji określono na 2 armaty co 2-3 miesiące. W lipcu 1939 roku złożono zamówienie na nieznaną dokładnie ilość armat, jednak sugeruje się, że liczba ta wynosiła od 20 do 60 sztuk.
W momencie wybuchu wojny 155 mm armata wz.40 znajdowała się na terenie Zakładów w Starachowicach. Według dokumentacji fotograficznej została przejęta przez Niemców. Dalsze losy nie są znane.

Ciągnik i kolejna armata

W lipcu 1939 roku, z inicjatywy płk Jerzego Łunkiewicza, Departament Artylerii opracował założenia dla kolejnej armaty dalekonośnej, ale z przeznaczeniem dla szczebla operacyjnego, która miała być gotowa do prób w 1941 roku.
Ponieważ ciągnik C7P miał zbyt słaby silnik na potrzeby holowania armat wz.40, dep. Artyl. Przystąpił do prac nad odpowiednim ciągnikiem dla artylerii dalekonośnej. Opracowano wstępne założenia dla takiej konstrukcji. Wymagano prędkości po drogach 25 km/g, a przeciętnej 10-12 km/h

Konstrukcja

LUFA armaty 155 mm składała się z rury rdzeniowej, płaszcza i nasady połączonych ze sobą gwintami i klinami. Posiadała hamulec wylotowy oraz dwie pary rolek bocznych, za pomocą których była wtaczana na łoże lub wóz transportowy. Lufa zakończona była otwieranym do góry zamkiem śrubowym, posiadającym uszczelnienie plastyczne. Ze względu na swoją masę zamek został zaopatrzony w równoważącą przeciwwagę.
ŁOŻE składało się z 3 części -główną stanowiła ściana o konstrukcji skrzynkowej, przednią stanowiły platformy dla obsługi oraz ogon łożą zakończonego końcówką, w której osadzona była rolka ogonowa do przetaczania działa po płytach podrolkowych. Mechanizm podniesień umieszczony był w 2 skrzynkach przymocowanych do prawej ściany łoża, a mechanizm kierunkowy znajdował się w jednej skrzynce przymocowanej do lewej strony łoża. Rozwiązanie to umożliwiało celowniczemu nadawanie kierunku armacie bez odrywania wzroku od kątomierza. Ponadto ruch mechanizmu kierunkowego przenoszony był za pomocą przegubowych połączeń na wał ze sprzęgłem rolki ogonowej powodując jej obracanie się, a co za tym idzie obrót całego działa.
Czop główny oporowy, na którym było wsparte działo na stanowisku bojowym, osadzony był obrotowo w przedniej części łoża. Do strzału czop wpuszczany był do oporu w gnieździe płyty leżącej na ziemi. Do przemarszu czop unoszony był do góry i ryglowany z kołyską przy pomocy specjalnych wieszaków. Płyta pod czop główny składała się z nieruchomej dolnej tarczy oraz kręgu obrotowego z dwoma ściągaczami zakładanymi na ramiona przedniej części łoża. Po opuszczeniu czopa głównego na unieruchomioną 20 lemieszami tarczę dolną i zamocowaniu łoża ściągaczami z kręgiem górnym powstawał - zespolony system obrotowy działa
KOŁYSKA działa posiadała łuki zębate umożliwiające nadawanie lufie kata kąta podniesienia. Na czopach kołyski osadzone były ramiona odciążaczy sprężynowych, których zadaniem było zrównoważenie masy zespołu odrzutowego. Były one jednym końcem osadzone w przedniej części łoża, a drugim uchwycone przez ramiona i osadzone na czopach kołyski. Oporopowrotnik był hydropneumatyczny, przy czym opornik umieszczony był nad lufą, a powrotnik na sankach pod lufą. Działo posiadało koła tarczowe o obręczach gumowych, pustakowych, zawieszone elastycznie. W czasie marszu były one unieruchamiane przy pomocy hamulca hydraulicznego.

155 mm armata dalekonośna wz.40 - podstawowe dane

Kaliber -155 mm
Szybkość początkowa pocisku przy ładunku normalnym - 900 m/s
Szybkość początkowa pocisku przy ładunku zmniejszonym 750m/s
Maksymalna donośność przy ładunku normalnym - 27.600 m
Maksymalna donośność przy ładunku zmniejszonym - 22.500 m
Maksymalne ciśnienie w lufie 2900 kg/cm2
Masa pocisku 50 kg
Masa normalnego ładunku miotającego - 18,8 kg,
Długość lufy bez hamulca wylotowego 8111 mm,
Długość lufy rdzeniowej 7900 mm,
Wysokość linii ognia - 1770mm;
Kąt podniesienia 0; + 45°,
Kąt ostrzału poziomego - 900,
Kąt ostrzału poziomego z wykorzystaniem płyt podrolkowych - 3600,
Długość działa w położeniu marszowym 7920 mm,
Długość działa w położeniu bojowym 12040 mm,
Szerokość działa w położeniu marszowym -2400 mm,
Szerokość działa w położeniu bojowym -2740 mm,
Całkowita masa lufy wraz z oporopowrotnikiem - 5700 kg,
Masa działa w położeniu bojowym -15000 kg,
Długość odrzutu 950 - 1200mm,
Czas przygotowania działa do boju przy niewyszkolonej obsłudze - 60 min.,
Dane techniczne jednostek marszowych;
Przodek : masa bez obciążenia - 900 kg, długość z dyszlem -2175 mm, szerokość kolein - 2110 mm, średnica koła -1350 mm, szerokość obręczy obręczy koła - 200 mm,
Wóz na lufę: masa bez obciążenia - 3800 kg, długość z dyszlem 6630 mm, rozstawienie osi - 4000mm, szerokość kolein - 2110 mm, średnica koła przedniego 1350 mm, średnica koła tylnego - 1520, średnica obręczy koła - 200 mm, kąt największego skrętu - 400,
Wóz do płyt i wyposażenia; masa bez obciążenia - 3300 kg, długość z dyszlem - 6610 mm, rozstawienie osi - 4350mm, rozstaw kolein - 2110 m, średnica koła przedniego - 1350 mm, średnica koła tylnego - 1520 mm, szerokość obręczy koła - 200 mm, kąt największego skrętu - 400,
Armata w położeniu marszowym: masa łoża z przodkiem - 8000 kg, masa wozu lufą - 9500 kg, masa wozu wyposażeniowego - 5800 kg,

Źródła

P. Zarzycki NTW 10/99
A.Konstankiewicz 'Broń strzelecka i sprzęt artyleryjski formacji polskich i Wojska Polskiego 1914 - 39'
www.odkrywca.pl

 


 

5
Oceń (5 głosów)

 

 

155 mm armata dalekonośna wz.40 - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł