120 mm armata wz.1878/09/31

/ 13 zdjęć


120 mm armata wz.1878 /09/31 - powstanie

Armata 120 mm Mle 1878 została skonstruowana na potrzeby armii francuskiej przez płk Charles'a Ragon'a Bange (1833 - 1914). Działo 120 mm było drugim działem przez niego skonstruowanym, zaraz po armacie 155 mm Mlw 1877. Wyjątkowość dział jego konstrukcji wynika z faktu skonstruowania przez niego w latach 1872 - 77 tzw. 'Uszczelniacza De Bange'a'. Był to uszczelniacz plastyczny, zapobiegający przedostawaniu się gazów prochowych przez nieszczelności zamka.
Armata użytkowana była przez artylerię francuską aż do końca XIX wieku, po czym rozpoczęto proces jej wycofywania. Duże ilości znalazły się w magazynach. Po wybuchu I wojny światowej, ciężar ognia artyleryjskiego spoczął na karbach armaty 75 mm Schneider wz.1897. Francuzi mawiali nawet, że 'Siedemdziesiątka piątka może nic i wszystko'. Wkrótce okazało się jednak, że działo to jest niewystarczające. A było tak z dwóch powodów. Po pierwsze wojna przerodziła się w wojnę pozycyjną. 75 mm działa były zbyt słabe przeciwko umocnionym pozycjom niemieckim. Po drugie Francja poniosła olbrzymie straty. W czasie pierwszych 16 miesięcy utracono 2,750 dział z 4,800 posiadanych!
Sytuacja ta zmusiła armię francuską do odkurzenia w magazynach starszych typów artylerii, w celu zapełnienia luki. Poza tym z magazynów wyjechały działa większego kalibru niż 75 mm. W ten sposób armata 120 mm Mle 1878 powróciła do służby, pomimo swojego wieku (zwraca uwagę szczególnie laweta oraz sama lufa, iście w napoleońskim stylu). Należy tu jednak powiedzieć, że działo było dosyć użyteczne i funkcjonalne. Było świetnie wykonane, co zwiększało jego niezawodność. Poza tym mogło używać osiem rodzajów amunicji, wliczając w to pociski odłamkowe, gazowe, zapalające, itd. Wadą natomiast była niska szybkostrzelność, którą powodował brak nowoczesnego systemu odrzutu. Po każdym strzale więc lufę należało opuścić. Działo często używano wraz z założonymi na koła prymitywnymi 'drewnianymi gąsienicami', zwanymi Centure do Roues (10 do 12 deseczek), które przynajmniej częściowo redukowały negatywne skutki odrzutu i zmniejszały przesunięcie działa po strzale. Armata po strzale toczyła się do tyłu, a następnie powracała na pozycję. Okazało się również, że te 'gąsienice' pomagają w toczeniu działa po trudnym terenie. Dodatkową zaletą działa był krótki, tj. poniżej godziny, czas przygotowania działa na stanowisku ogniowym (inne działa czasami od 5 do 6 godzin).
Armaty 120 mm De Bange podzielono na baterie artylerii ciężkiej i podporządkowane dowództwom armijnym. W początkowym okresie wojny, w każdej armii znajdowało się od 3 do 5 baterii. Stosowano oczywiście trakcje konną, w zaprzęgu sześciokonnym wraz z przodkiem amunicyjnym. W późniejszym okresie stosowano już coraz częściej trakcje motorową. Armaty przeszły modernizację, w postaci zamontowania prymitywnego systemu oporo-powrotnika.
Większość dział wycofano z użycia do końca wojny, wraz z zastępowaniem ich nowszymi wzorami. Działa tego typu zostały także przekazane armii serbskiej. Znalazły się także w Bułgarii, Rumunii i Polsce. W roku 1940 Francja posiadała wciąż 600 sztuk dział tego typu. Do obrony przed Niemcami zmobilizowano jedynie kilka sztuk w celu wzmocnienia rejonów fortyfikacji Linii Maginota.
Poza Francją i Polską duże ich ilości trafiły także do Finlandii. Wpierw podczas Wojny Zimowej Francja miała przekazać 72 armaty, wraz z 96,000 pocisków dla armii fińskiej. Jednak dotarło tylko 18 sztuk podczas ostatnich tygodni wojny. Żadne z tych dział nie zostało wówczas użyte. Zanim Niemcy uderzyli na Norwegię, do Finlandii dotarły już 24 sztuki z 72 obiecanych. Były to głownie armaty niemodernizowane, czyli armaty bez systemu oporo - powrotnika. Działa zostały użyte dopiero w trakcie ataku Finlandii na ZSRR. Wtedy posiadano już 55 sztuk (24 od Niemców z Polski) używanych w batalionach artylerii umocnionej na linii Salpy (z wyłączeniem 2. Batalionu). Ostatni raz ogień z tych dział prowadzono 24 czerwca 1944 roku.
Działa te Finowie oceniali bardzo wysoko. Były zadziwiająco celne, o skutecznej trajektorii lotu pocisku. Wiadomo, iż w grudniu 1941 roku Sowieci zdobyli 2 sztuki na 78. batalionie artylerii umocnionej, natomiast 16 sztuk pozostawiono w czerwcu 1944 roku podczas cofania się ze Svir'u, gdyż nie można ich było ewakuować po lądowaniu Sowietów w Tuulos. Łącznie w służbie Finlandii armata oddała 128.226 strzałów.

120 mm armata wz.1878 /09/31 - w Polsce

Działa 120 mm De Bange wz.1878 przybyły do Polski wraz z Armią Hallera w liczbie 48 sztuk. Armaty te były używane w Wojsku Polskim w czasie wojny polsko - bolszewickiej. Z powodu różnorodności sprzętu artyleryjskiego, do którego często nie było pocisków oraz wobec potrzeby posiadana ciężkiej artylerii Polska w 1919 roku zakupiła partię moździerzy 210 mm z Włoch. Uzbrojono nimi 1 Pułk Artylerii Ciężkiej utworzony w sierpniu 1919 roku. Moździerze jednak nie spełniały swojej roli, więc czasowo lukę tę zapełniły właśnie armaty 120 mm wz.87.
Wobec braku innego sprzętu, w latach dwudziestych armaty te wciąż stanowiły wyposażenie 1 Pułku Artylerii Ciężkiej. Mowa tutaj o zaledwie 8 sztukach, gdyż 40 sztuk złożono do magazynu jako broń przestarzałą. W 1926 roku, według spisów w służbie znajdowało się 43 sztuki. Skąd ta różnica? Możliwe, że pozostałe 4 sztuki przybyły z pomocą dla Polski z Francji. Można to wywnioskować z ogólnej polityki francuskiej, która to z chęcią pozbywała się przestarzałego sprzętu, a jak stwierdzono już powyżej armaty te spoczywały już w magazynach w 1918 roku.
Armata wz.78 pozostawała w służbie 1. PAC-u aż do przełomu lat 1934/35 roku, kiedy to do służby w tej jednostce weszły dopiero co dostarczone moździerze 220 mm wz.32. W tym czasie armaty były przestarzałe konstrukcyjnie, jednak postanowiono je zmodyfikować. Okazało się, że działa posiadają wysokiej jakości lufy podczas, gdy pozostałe części są mocno zużyte i nie przedstawiają wartości bojowej.
W 1931 roku powstał projekt przebudowy dział poprzez osadzenie luf wz.87 na łożach jednoogonowych posiadanych haubic rosyjskich. Modernizację prowadzono w Zakładach Starachowickich i zakończono ją w 1934 roku. W jej wyniku powstały dwa typy dział:

1/ Armata 120 mm wz.1878/09/31 - powstała z osadzenia lufy wz.87 na łożu ciężkich haubic rosyjskich 152,4 mm wz.1909. Łącznie zbudowano w ten sposób 32 działa.

2/ Armata 120 mm wz.1878/10/31 - powstała z osadzenia lufy wz.87 na łożu armat Putilov - Schneider wz.1910. Łącznie zbudowano 6 - 8 armaty.

Z prostych wyliczeń wynika więc, że z 52 posiadanych luf przerobiono od 38 do 40 dział, czyli pozostało od 12 do 14 dział. Wiadomo jednak, iż w 1939 roku, posiadano 43 przebudowane armaty, co znaczy, że przebudowano ich więcej, niż początkowo uważano.
Po wprowadzeniu moździerzy 220 mm, zmodyfikowane armaty przeniesiono do trzech dywizjonów artylerii ciężkiej. Znalazły się one w 46. i 47 Dywizjonie Artylerii Ciężkiej, które miały być mobilizowane przez 1. PAC z Modlina dla Odwodu Wodza Naczelnego. Działa w tych jednostkach posiadały koła drewniane do trakcji konnej.
Armaty trafiły także do 6 Dywizjonu Artylerii Motorowej, mobilizowanego przez 1 Pułk Artylerii Motorowej w Stryju. Jak łatwo się domyślić jednostka była zmotoryzowana, dlatego działa o drewnianych kołach byłyby dla niej bezużyteczne. Początkowo używano wrotek artyleryjskich, a stopniowo wprowadzano koła ogumione, przystosowane do trakcji motorowej. Na zdjęciach można zauważyć dwa typy używanych kół, tzn. duże i małe. Do trakcji używano ciągników C4P lub ciężarówek PF 612.

Epizod wrześniowy

We wrześniu 1939 roku armaty wz.78/09/31 i wz.78/10/31 wciąż pozostawały w w 6., 46., 47. DAC-u. 6 Dywizjon Artylerii Motorowej osiągnął gotowość bojową 5 września, 46. DAC 6 września, a 47. DAC 7 września. Każdy dywizjon składał się z 3 baterii po 4 działa każda. W służbie więc znalazło się 36 dział. Pozostałe 7 sztuk jeszcze w kwietniu 1939 roku znajdowało się w Głównej Składnicy Uzbrojenia w Stawach. Potem pojedyncze armaty znalazły się w Poznaniu i prawdopodobnie w Brześciu.
Warto wspomnieć, iż według zachowanych relacji, 6. DAM, wobec zagrożenia otoczeniem przez przeciwnika miał zniszczyć swoje posiadane działa.
Warto wspomnieć, iż w czasie walk zdarzało się użycie dział tego typu w charakterze dział ppanc (np. w czasie walk w Chełmie 14 - 17 września). O ile było to o wiele trudniejsze niż ze zwykłym działem ppanc, to skutki trafienia pociskiem 120 mm były fatalne w skutkach dla załogi pojazdu.
Problemem pozostawała amunicja, której było najzwyczajniej za mało. W czasie obrony Warszawy 46. DAC przekazał posiadane działa omawianego wzoru do 47. DAC-u i przezbrojenia się na haubice 100 mm.
Działa wz.78, których nie przebudowano oryginalne mogły się wciąż w Polsce znajdować. Brak jednak danych o użyciu bojowym, poza poniższym zdjęciem. Czy armata wz.78 pochodziła z improwizowanej jednostki?

Po wrześniu

Wiadomo, iż Niemcy we wrześniu 1939 roku zdobyli co najmniej 24 armaty wz.78/09/31 i wz.78/10/31. Wszystkie przekazano Finlandii w 1940 roku, gdzie używane były jeszcze w latach 60-tych.Dziś znajdują sie w Muzeum Artylerii w Hameenlinna.
Warto także wspomnieć, iż w wyniku działań grupy hobbystów w roku 2007 do Polski z Finlandii powróciła jedna z armat wz.78/09/31.

120 mm armata wz.1878 /09/31 - podstawowe dane

Armata De Bange wz.1878
Kaliber: 120 mm
Masa: 3740 kg
Kąty podniesień (maks): - 17o +30o
Długość lufy: 3,250 mm
Zasięg maks: 12,4 km
Prędkość początkowa: 265 - 613 m/s
Masa pocisku: 18,9 - 20 kg
Szybkostrzelność: 1,5 do 2 strzałów na minutę

Armata wz.78/09/31 oraz wz.78/09/31
Kaliber: 120 mm
Masa: 3140 kg
Kąty podniesień (maks): 0o +40o
Długość lufy: 3,250 mm
Zasięg maks: 12,3 km
Prędkość początkowa: 313 - 604 m/s
Masa pocisku: 18 - 20 kg
Szybkostrzelność: ??? (podawana w źródłach szybkostrzelność 1-2 strzałów na minutę jest za mała i dotyczy armaty wz.78. W wyniku przeróbek polskich szybkostrzelność wzrosła)

Źródła
P. Zarzycki '1 pułk artylerii motorowej'
A.Konstankiewicz 'Broń strzelecka i sprzęt artyleryjski formacji polskich i Wojska Polskiego 1914 - 39'
www.odkrywca.pl
www.jaegerplatoon.com
http://sabreteam.free.fr

 


 

5
Oceń (5 głosów)

 

 

120 mm armata wz.1878/09/31 - opinie i komentarze

skomentuj ten artykuł